sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
Sprawowanie władzy w harcerstwie
Imagehm. Tomasz Maracewicz

Czy często przy okazji harcerstwa mówimy o zjawisku „władzy”, a konkretniej o kwestii „sprawowania władzy”? Nie przypominam sobie takich rozmów. To chyba po prostu wstydliwy temat.  A jednak, skoro jesteśmy organizacją zhierarchizowaną i tradycyjnie na wzór wojskowy zorganizowaną (przełożony, podwładny, musztra, rozkazy, mundury, sztandary), to musi się u nas pojawiać zjawisko „sprawowania władzy” z wszelkimi z tego płynącymi pożytkami, a także wadami.

Ba, rzecz nie tkwi w strukturze i formach działania ale przede wszystkim w ludziach. Przyciągamy przecież do działań w harcerstwie młodych, ambitnych osobników, dla których częstokroć kwestia poczucia władzy ma niepoślednie znaczenie.  Co więcej, niektórych z nich, o zgrozo, ta okoliczność  przy harcerstwie utrzymuje!

Zamyśliłem się nad tą „władzą” w harcerstwie i powiem Wam do jakich wniosków dochodzę.
 
Po pierwsze - jest w ZHR-rze miejsce gdzie sprawuje się władzę absolutną. I mam nadzieję, że jest to absolutyzm oświecony. A gdzie? Oczywiście w drużynie.  Drużynowy jest typowym przykładem władcy absolutnego, bo nawet jeśli ograniczają go w pewnych kwestiach regulaminy czy przełożeni, to przecież sam charakter relacji drużynowy – chłopiec, nosi charakter absolutnego podporządkowania. I nie myślę tu bynajmniej o sferze werbalnej, a przede wszystkim o fakcie, iż oddziaływanie pośrednie drużynowego jest bezwarunkowe. Naśladownictwo w sferze postaw jest przecież mechanizmem działającym na chłopców całkowicie mimowolnie. Ach, więc o taką władzę ci idzie? - zakrzykną zawiedzeni poszukiwacze sensacji. A tak, właśnie o taką, bo sięga głęboko i długotrwale.  I zły to drużynowy, który nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swojego oddziaływania (przez przykład) i z odpowiedzialności za nie. Zły również ten, który „dodaje” sobie jeszcze owej władzy poprzez bezpośrednie, nierozumnie stosowane formy nacisku (krzyki, kary, itp.), bo czyni tym podwójną szkodę: narusza godność młodego człowieka i bezwiednie przekazuje mu niewłaściwe wzorce. Reasumując: ów mimowolny absolutyzm, o którym piszę powyżej jest naturalną cechą oddziaływania drużynowego, wynikającą ze specyfiki metody harcerskiej.  I choć jest cechą naturalną, trzeba mieć tej relacji świadomość, by móc bez zagrożeń realizować swoją misję wychowawcy.
 
Po drugie - wszelka „inna władza” niż drużynowy winna ... się nad sobą zastanowić.
Przede wszystkim dlatego, że zupełnie inna relacja pojawia się w drużynie, jest to relacja chłopca, który podąża za ukochanym wodzem drużynowym, a zupełnie inna jest relacja hufcowy - grono instruktorów hufca czy chorągwi, gdzie wódz pochodzi z wyboru, często niejednogłośnego. Co znaczy, że dla niektórych przynajmniej, nie musi być naturalnym wodzem ani autorytetem z mocy samego urzędu. Spotykam się z opiniami, że winno być tak: skoro większość wybrała, to i ja też  podporządkowuję się bez szemrania. To jednak nie takie proste. Mamy już inne czasy. Harcerstwo to nie wojsko, a nawet w wojsku żołnierz nie musi wykonywać rozkazów, które są głupie czy szkodliwe, szczególnie w okresie pokoju. Inaczej też dziś rozumiemy postulat karności, bardziej w kategoriach odpowiedzialności niż posłuszeństwa. No a owo „bez szemrania” w ogóle już nie powinno mieć miejsca, kwestia tylko w jaki sposób i w jakiej formie formułować zdania odrębne.  Bo istotą nie jest jak w wojsku, spójność i jednolitość dowodzenia, tylko to, że przełożony ma pomagać. A jeśli nie pomaga, to co? Ruki pa szwam? Na pewno nie. 

ImageSens więc w spotkaniu się gdzieś po środku. Gdzie podwładny rozumnie i się podporządkowuje, a przełożony – roztropnie wymaga. Jak to osiągnąć? No, rzecz nie prosta. Zacznijmy od podwładnego. Na pewno musi on pamiętać, że przełożony jest zwykle przełożonym z woli większości co daje mu silny i zrozumiały mandat do sprawowania władzy. Podwładny musi pamiętać również, że jego niepodporządkowanie się lub niestosowna, niewłaściwie głoszona krytyka może powodować szkody w zespole instruktorskim (atmosfera braterstwa i współpracy)  i nie musi wcale prowadzić do poprawienia stylu kierowania przez przełożonego. O tym warto pamiętać, jeśli nie chce się wyjść na ambitnego pieniacza, którego jedynym celem jest zrobienie szumu wokół własnej osoby. Jak więc wyważyć? Różne mogą być po temu wskazówki: chocby poczucie celowości w realizacji interesów Związku albo potrzeb zbiorowości instruktorskiej. Najważniejszą jednak wskazówką jest cel wychowawczy dotyczący dziewcząt i chłopców w drużynie. Żadna bowiem decyzja przełożonych nie zdejmie z nas odpowiedzialności za oddziaływania wychowawcze wobec nich. W ostatecznym rozrachunku drużynowy staje przed chłopcem sam. Musi o tym pamiętać.

O czym powinien pamiętać przełożony: 
- przede wszystkim o tym, że ma pomagać podwładnym, a nie narzucać własną wolę czy wdrażać swoje koncepcje;
- o tym, że często podwładny, mimo że nie pcha się na funkcję kierowniczą,  jest po prostu mądrzejszy i bardziej doświadczony;
- o tym, iż w szczególności przełozony winien powściągnąć swoje ambicje zmuszania kogokolwiek do czegokolwiek: nie ma on przecież jedynie słusznego pomysłu na harcerstwo i raczej winien obracać się w obszarze propozycji, a interweniować w sytuacji zagrożenia  szkodami;
- o celach nadrzędnych, które stoją przed harcerstwem i Organizacją;
- o tym, że szczególnie brzydkim sposobem sprawowania przełożeństwa jest zasłanianie się z, niskich pobudek, regulaminami i przepisami. Te, przecież nigdy nie przewidzą wszelkich złożonych wychowawczo sytuacji, co sankcjonuje stosowanie znanego z piłki nożnej „prawa korzyści” – jeśli ścisłe przestrzeganie przepisu powoduje szkody wychowawcze tzn. że przepis jest zły i trzeba rozważyć jakieś szczególne postępowanie. W tej mierze nie powinno przełożonemu zabraknąć odwagi.

W tej ostatniej kwestii jestem zwolennikiem wprowadzania we wszystkich regulaminach swoistych wentyli  bezpieczeństwa (np. zapisów, iż "w uzasadnionych przypadkach przełożony może postanowić inaczej"), a także wprowadzenia dla podwładnych prostych ścieżek odwoławczych:  -> wyższy przełożony -> Sąd Harcerski.
 
Szczególny przypadek przełożeństwa pojawia się w sytuacji rozpatrywania różnego rodzaju występków popełnianych przez podwładnych. Rzadko kto obecnie rozumie, że oddziaływanie bezpośrednie nie daje również w takich sytuacjach dobrych efektów, w szczególności nie dają ich kary. Z drugiej strony kuleje u nas oddziaływanie przez przykład przełożonych, działania w celu tworzenia pewnej mody, pewnego stylu na postawy harcerskie.
 
Przełożeni chętniej od osądzania siebie, ferują wyroki wobec innych. A to takie trudne. Obserwowałem w ostatnim czasie kilka spraw tzw. „obyczajowych”, dotyczących dość ewidentnych kwestii jak abstynencja i czystość przedmałżeńska. I często widziałem ferowane wyroki przełożonych, które nie brały pod uwagę kontekstu wychowawczego i Imagekonsekwencji, a cięły twardo i na oślep jak gilotyna. Bez równoczesnego pytania: w czym i jak mogę Tobie, mój bracie harcerzu pomóc. I często było to w sytuacji gdy ów przełożony, który nie pije wprawdzie alkoholu i nie urodził mu się w cudowny sposób zaraz po ślubie kilkumiesięczny wcześniak, ale w pozostałych, dużo ważniejszych punktach prawa harcerskiego – po prostu błądzi.
 
Takie nowe przysłowie nawet usłyszałem: Bóg Ci wybaczy, a ZHR – nigdy.Smutne to. Czuwaj.

hm. Tomasz Maracewicz, Mazowiecka Chorągiew Harcerzy ZHR
 
/zdjęcie ilustrujące pochodzi z Multigalerii ZHR: www.mg2.zhr.pl/


Odsłon: 4162

  Komentarze (4)
RSS komentarzy
 1 :)
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 10-02-2009 16:50
Jak zwykle przeczytałem artykuł Marabuta z uwagą:)  
I ponownie aż się usmiechnąłem do siebie, jak bardzo zbierzne mamy obserwacje. Marabut co prawda doś cłągodnie nazywa niektóre zjawiska, szczególnie przypadki \"nadużywania władzy\". W ostatnich latach stało się modne szukanie haków na przeciwników. Te haki wynikały z zalezności służbowej i wykorzystywaniu regulaminów w złej wierze. Wielu powie że w harcerstwie nie ma takich praktyk. ale jednak...
 2 Dodane przez Iwan, w dniu - 11-02-2009 12:19
Bardzo ciekawy artykuł który wielu tym "trzymającym władzę" (szczególnie w okręgach) powinien dać wiele do myślenia. Wyjątkowo trafny jest również komentarz Piotra. Takie metody działania prowadza tylko do zniszczenia korpusu instruktorskiego a co najgorsze i dobrych środowisk harcerskich. Takie praktyki niestety są, od Bieszczad, aż po...no własnie aż pokąd?
 3 Dodane przez Michał Górecki, w dniu - 12-02-2009 08:19
To prawda - tak często mówi się, że każda relacja w ZHP powinna być kopią relacji "drużynowy-harcerz". Bo przecież metodę skalujemy! Świetny tekst :)
 4 :)
Dodane przez Łukasz Kamiński, w dniu - 17-02-2009 08:33
Marabut zauważyłeś kilka waznych kwestii. Nie będąc wyjątkiem, mam nadzieję, przytoczę banał: przełozony powinien być sługą swych podwładnych, a nie odwrotnie! Wielkie tak dla "wentyli"!!! Harcerska relacja uczeń-mistrz nie ma nic z regulaminów. Nie liczy się tu litera a duch. Mam wrażenie, że wspomniane "niskie pobudki", zbyt często powodują, że tracimy harcerzy tzw. "pistoletów", którzy ciągną nasz ruch. Wszelkie zmiany, nawet pochodzące w wyniku ostrych potyczek wyborczych, winny być naturalnie akceptowalne. Ponieważ podstawowym "moim instruktorskim obowiązkiem" jest wychować następcę na każdym szczeblu mojej drogi. A często niestety zostaje za niektórymi spalona ziemia. Świetny tekst Marabut!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team