sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
Parę słów o naborze do drużyny harcerzy

Imagepwd. Kamil  Wojciechowski HO

 

Pewnego popołudnia szedłem spokojnie ulicą koło mojego domu, gdy zobaczyłem jakiegoś żula zmierzającego w moją stronę. Po chwili słyszę znany tekst: "Poratujesz pijaka?" często się go słyszy na ulicach Grochowa, więc nie byłbym zdziwiony, gdyby nie... Gdyby nie to, że zza tego czerwonego, zapijaczonego lica rozpoznałem kolejnego z moich kolegów z dawnej klasy z podstawówki... ech życie.

 

W tym momencie zaczynam doceniać po stokroć bardziej wartość harcerstwa. To, że część wciągniętych do drużyny podczas naborów osób ma wpojone pewne zachowania i wartości, zgodne z przyrzeczeniem i prawem harcerskim, czyni naszą służbę sensowną. Może zabrzmi to górnolotnie, ale może dzięki Tobie druhu drużynowy, jeden czy dwóch chłopców, wyjdzie na „prostą drogę" i poradzi sobie w życiu inaczej niż jego koledzy z podwórka.

Czyż nie taki jest sens harcerstwa?

Zacznijmy od smutnej prawdy. Drużyna związkowa winna mieć 16 osób. Drużyna wzorcowa, sprawnie działająca systemem zastępowym, wg Bi-Pi powinna mieć 32 osoby. Ile drużyn z Mazowsza spełnia poszczególne kryteria?


Podstawą do zmiany tego jest nabór, zaciąg, pobór, czy jak tam nazywany jest w różnych środowiskach proces werbowania/zaciągania harcerzy do Waszych drużyn.


Nie chcę głosić tutaj ani prawdy objawionej, lecz ja, drużynowy warszawskiej drużyny z Pragi pragnę podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i doświadczeniem związanym z naborami. Może Tobie też się to przyda Druhu!

A więc do rzeczy:

Na samym początku należy zaznaczyć, że nie ma jednego, najlepszego, niezawodnego sposobu. Wszystko zależy od środowiska w jakim działacie (szkoła prywatna, szkoła państwowa, duże miasto, małe miasteczko), a także od tego, czy harcerze w danej okolicy cieszą się sporą popularnością, czy drużyna dopiero co powstaje. Czy dyrekcja jest przychylna harcerzom, czy raczej uważa ich za hałasujący, brudzący podłogę problem. Czy wreszcie jaką kadra dysponujecie, gdzie organizowany jest nabór, o jakiej porze roku... Wszystko to najlepiej przeanalizujesz Ty druhu drużynowy.

Często słyszę od znajomych drużynowych takie stwierdzenie, że tyle czasu poświęcają na przygotowania do naborów, starają się, a efekty mizerne, albo jeszcze gorsze. To, że harcerstwo nie jest już modne i atrakcyjne. To, że jedynym ciekawym zajęciem jest granie na komputerze, które zdecydowanie wygrywa z bieganiem i krzyczeniem po lesie.

Dla mnie znaczy to tylko to, że przynęta na wędce się nie sprawdziła w danych realiach, i trzeba próbować dalej, nie poddawać się. „Nie stracił nigdy tylko ten, kto nic nie robił". A może poprosić starszego druha o pomoc? Czasami duma nie działa na korzyść Twojej drużyny.

Planowanie:

Ważną sprawą w planowaniu naboru jest to, aby nie szykować nic, czego później nie będziemy mogli pokazać chłopakom na zbiórkach. Fajnie, jeśli na naborze jest gazik, albo sprzęt linowy ale pod warunkiem, że drużyna taki sprzęt  i samochód posiada i udostępni podczas zbiórek. Planujmy realnie i najlepiej byłoby gdyby tak rozpisany, wcześniej PRZYGOTOWANY nabór w formie pisemnej trafił do dyrekcji szkoły - zyskujemy wiarygodność i profesjonalizm. Tutaj jak w większości przypadków tak zwany „spontan" może być skuteczny, ale równie dobrze możemy się skompromitować na oczach chłopaków.

Warto zadać sobie pytanie jakie są cele takiej akcji? W końcu mamy do dyspozycji maksymalnie jedną godzinę lekcyjną podczas której zadanie jest naprawdę trudne. Przez te maksymalnie 35 minut musimy pokazać ducha harcerstwa i TO „coś" co sprawi, że taki Adam, czy Marcin przyjdzie na zbiórkę ponaborową.

Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że nabór jest także sytuacją wychowawczą dla naszych harcerzy, którzy pomagają w naborze. Tutaj nasuwa się pytanie: lepiej zabrać z drużynowym tylko przyszłego zastępowego, czy pół drużyny? Jeżeli te pół drużyny będzie miało swoje konkretne zadania, jak najbardziej. Ja jednak osobiście wolę ten pierwszy sposób.

Nie bez znaczenia jest także lekcja na której się nabór odbędzie. Nie polecam zabierania klasy na w-fie. Cokolwiek byśmy nie zrobili, nie będziemy przyjęci z uśmiechem na ustach.

Realizacja:

Nabór może wyglądać różnie, tak jak mówiłem wszystko zależy od realiów, czy wreszcie od wieku przyszłych harcerzy, parę przykładów, oceńcie sami:

 - do klasy wchodzi umundurowany drużynowy z przyszłym zastępowym, mówią dwa zdania o drużynie informując o zbiórce ponaborowej i koniecznie spisują imiona, nazwiska i numery telefonów chętnych: zapisanie takie na pewno mobilizuje do pojawienia się na zbiórce, w końcu się obiecało...

 - do klasy wchodzi drużynowy z przyszłym zastępowym, opowiadają o drużynie i wybierają tylko 3 harcerzy, którzy dostają specjalne zaproszenia na zbiórkę ponaborową, jako wybrańcy. Jak tu nie przyjść? I na super odjazdowej zbiórce ponaborowej każdy z nich dostanie zadanie międzyzbiórkowe: przyprowadzić jednego kolegę.

- na korytarzu rozbijają się harcerze ze swoim „igloo", menażkami, zapakowanymi plecakami, mundurami, gitarami i na przerwach opowiadają o swoich wyprawach, obozach, biwakach, śpiewają piosenki, uczą bandażować skaleczone ręce i pokazują wystawkę zdjęć, oraz rozdają karteczki z zaproszeniami na zbiórkę ponaborową.

- chłopcy zabierani są podczas lekcji na boisko szkolne, lub salę gimnastyczną, gdzie czekają na nich specjalne atrakcje: tor przeszkód, krótka gra terenowa z prostymi punktami takimi jak popularny pajączek, bieg z jajkiem na łyżce, zagadka logiczna, most linowy, itp.

Skrzat:

„To, co budzi w chłopcach wiele emocji to rywalizacja. Może więc warto zorganizować krótkie zawody, grę na orientacje po boisku, trzy patyki, albo cokolwiek innego, ważne aby był wyłoniony zwycięzca i przyznana nagroda. Sam fakt wygranej będzie o wiele bardziej dostrzegalny, niż nagroda, którą może być zrobiony przed druha - plastyka krążek drewniany z wyrzeźbioną lilijką. A wygranego na 90% zobaczymy na zbiórce."

- mój sprawdzony sposób, to rozłożone obozowisko, z namiotów - małe, bądź w ramach możliwości wojskowe „dyszki", w których odbywają się prezentacje, do tego bieg na orientacje po boisku, gra 2 proporce i w trakcie dobrej zabawy skromne przedstawienie się i zaproszenie na zbiórkę ponaborową.

- wycieczka szkolna organizowana przez harcerzy „incognito", z elementami typowo harcerskimi, ognisko, zawody, itp. Zapraszam do artykułu archiwalnej „Pobudki". Jest dokładnie opisany taki nabór organizowany przez 16tkę warszawską.

- najróżniejsze pokazy organizowane przez harcerzy w szkole takie jak pierwsza pomoc, budowa pionierki obozowej, warsztaty teatralne, budowanie latawców, rozkładanie namiotów, czy zawody sportowe w różnych konkurencjach, mogą być doskonały sposobem do zaangażowania chłopców i dyskretnego wręczenia im karteczek z zaproszeniem na zbiórkę.

Po naborze:

Nabór, nabór i po naborze. Bynajmniej to jeszcze nie koniec!

A właściwie to dopiero początek.  Początek drogi harcerskiej dla nowego zastępu! A co ze zbiórką ponaborową? Tego samego dnia nie warto jej robić. Może się okazać, że rodzice nie są przygotowani na wyprawę swojej pociechy, albo po prostu chłopaki na taką zbiórkę nie zdążą dotrzeć. Optymalnym terminem jest dzień lub dwa po naborze. Wtedy jeszcze determinacja i emocje związane z naborem nie opadną. Warto również rozkleić ogłoszenia po szkole o zbiórkach - własna, harcerska tablica ciekawie zapełniona może mieć tu rację bytu!

Co na zbiórce? Warto powtórzyć na takiej zbiórce coś, co odbyło się na naborze i oczywiście dodać jakiś nowy, fascynujący element. Od tej zbiórki będzie przecież zależało powodzenie całego przedsięwzięcia.

Z moich doświadczeń wynika, że nie warto robić wyjazdu od razu po naborze. Niezbędna jest zbiórka, a najlepiej dwie zapoznawcze, i chociaż krótka zbiórka organizacyjna z rodzicami - działamy profesjonalnie i odpowiedzialnie.  Zaufanie i dobra współpraca z rodzicami, będzie porządnym fundamentem, na którym w razie potrzeby będziemy mogli się oprzeć. Dopiero po tym wszystkim zaprosić biszkoptów na wyjazd, bądź zbiórkę całej drużyny.

Czy nabór był udany?

Moim wyznacznikiem jest nie ilość chłopców na pierwszej zbiórce, lecz ilość chłopców, którzy wytrwają, skompletują mundur i przejdą krótką próbę na harcerza, co jest związane z przyjęciem osobnika do drużyny. Jeśli będzie to chociaż jedna osoba (sic. to może być aż jedna osoba!) nabór jest udany. Jeśli się nie udało, głowa do góry! Trzeba przeanalizować błędy i lepiej się przygotować do wiosennego zaciągu.

Uzupełnienie:

Przedstawiłem powyżej jedynie nabory związane ze szkołami. Istnieją oczywiście jeszcze nabory w parafiach, czy przy ośrodkach kultury, ale formy zostają bardzo zbliżone.

Bardzo atrakcyjną formą naboru jest nabór koleżeński, gdy harcerze ściągają do drużyny swoich przyjaciół, drużyna sama się powiększa - żyć, nie umierać.

Jednak wg mnie najlepszym wariantem jeśli chodzi o  nabór to przejęcie zuchów z gromady zuchowej współpracującej z drużyną harcerzy, ale o takiej współpracy to już potrzebny jest osobny artykuł.

Nie zmienia to jednak faktu, że przydatne byłyby w naszych hufcach, albo w chorągwi jakieś warsztaty - szkolenia z prowadzenia efektywnych naborów.


Jeśli ktoś z Was ma jakiś inny, sprawdzony sposób na zaciąg - śmiało, czekam na Wasze głosy.

 

Najgorsza jest bierność!


Druhowie działajmy!
Czuwajmy!

Imagepwd. Kamil „Kicek" Wojciechowski, Mazowiecka Chorągiew Harcerzy ZHR
drużynowy 22 WDH „Zieleniec"


Odsłon: 11072

  Komentarze (1)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 10-10-2008 13:04
piszę ten komentarz głównie po to żeby Autorowi nie zrobiło się przykro że pod jego artykułem nie ma żadnych komentarzy. 
 
Bo to same nudy- taki temat jak nabór- kogo to interesuje? Wedrownicy kotłujący się z wędrowniczkami w jednym śpiworze i dorabianie do tego ideologi - to dopiero jest miut! 
 
A tak na seroi. 
Myslę, że podstawowym magnesem, który powinien przyciągać chłopców do drużyny jest szałowy program - czyli to co dzieje się na zbiórkach i biwakach. 
Robienie naboru jest już jakimś rodzajem kapitulacji , jakimś rozwiązaniem siłowym , sposobem ściągania chłopców trochę przy pomocy protez takich jak szkoła, ksiądz proboszcz, rodzice. 
Optymalna sytuacja jest wtedy gdy chłopcy sami , bez żadnego naboru rwą do drużyny ściągani jeden przez drugiego. Taki stan sprawia również, że do drużyny przychodzą całe NATURALNE GRUPY RÓWIEŚNICZE a nie pojedyńczy chłopcy często nieakceptowani w klasie albo wyalienowani z grup rówieśniczych. 
Nie trzeba wtedy tworzyć systemu zastępowego tylko po prostu go narzucić. Zastępy - naturalne grupy rówieśnicze nie będą miały żadnego problemu z ustaleniem wewnętrznej hierarchii i współzawodnictwem z innymi zastępami ponieważ już te mechanizmy mają. 
pokusiłbym się nawet o takie rozwiązanie , żeby nie przyjmować do drużyny chłopców pojedyńczo tylko całymi zastępami. Zresztą tak o tym pisał BP. 
 
W naszej drużynie na pocz. lat 80-tych taki mechanizm funkcjonował doskonale. Wobec tego, że na fali Powstania Narodowego zwanego Pierwszą Solidarnością do drużyny zgłosiło się we wrześniu 1980 ok 70-ciu chłopców chcieliśmy jakoś zahamować ten napływ i każdego następnego informowaliśmy, że przyjmujemy tylko całe zastępy - cgcesz należeć do drużyny - przyprowadż swój zastęp. Efekt okazał się odwrotny od zamierzonego- po dwóch miesiącach w drużynie było ponad 100 chłopców. 
Dzięki Bogu i Komitetowi Wojewódzkiemu PZPR wyrzucono nas w grudniu ze szkoły a więc i ze szczepu , dzięki czemu straciliśmy harcówkę i zaczęliśmy więcej jeżdzić na biwaki gry w lesie. To trochę przetrzebiło nasze szeregi i na obóz pojechało tylko siedem zastępów ( prawie 50 szt.). Niestety . wobec tego , że po obozie robiliśmy gry terenowe prawie co tydzień maszerując rano i wieczorem przez centrum miasta na dworzec kolejowy w szyku i ze śpiewem na ustach i wzbudzając entuzjazm i zainteresowanie wrocławian , to sława naszej drużyny ponownie zaczęła nas przygniatać napływem kolejnych zastępów. Nie wiem jak to wszystko by się skończyło gdyby nie wybawił nas z opresji gen. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny. 
Atmosfera w drużynie była taka, że 13 grudnia rano zastęp "Słowianie" obrzucił petardami pobliską jednostkę wojsk radzieckich a starsi chłopcy brali regularny udział w bitwach ulicznych . Tyle , że udało mi się ich przekonać , żeby nie robili tego w mundurach bo to niezgodne z zasadami konspiracji - Szare Szeregi i te rzeczy - przyjęli. 
Przetrzebione strachem rodziców szeregi naszej drużyny stopniały do ok 40 harcerzy skupionych w 6-7 zastępach i stan taki utrzymywał się przez najbliższe kilka lat. 
 
Stąd moje doświadczenie w organizowaniu naborów nie jest zbyt duże , chociaż w drużynie do której prowadzenia powróciłem 3 lata temu faktycznie zrobiłem nabór w szkole i czułem się trochę jak akwizytor podpasek.  
Efekt taki sobie. Mam nadzieję , że obecne 4 zastępy wydadzą z siebie jeszcze kilku nowych fajnych zastepowych, którzy ściągną do nas naturalne grupy rówieśnicze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team