sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
Fundusz do remontu!

pwd. Maciej Albinowski

Image Ostatni zjazd Okręgu Mazowieckiego: druhna z komisji uchwał czyta propozycję powołania funduszu remontowego. Autorzy z Pionek chcą, aby w Okręgu powstał scentralizowany fundusz, na który wpływałoby co najmniej 25% kosztów pośrednich z obozów i dotacji. Potem te pieniądze miałyby być przeznaczane na współfinansowanie remontów harcówek. Druh z prezydium otwiera dyskusję nad projektem. Harcmistrz z Pionek mówi, że to pomysł rozwiązujący problemy środowisk, i że cały system ma swoje źródła w Małopolsce, gdzie został już pozytywnie zweryfikowany.

Następnie, znane harcmistrzynie stwierdzają, że to ciekawa uchwała. Rozpoczyna się debata nad wysokością wpłat, jaką władze okręgu będą zobligowane umieszczać w funduszu.

Mam narastające poczucie absurdu - no ale co mogę zrobić? Nigdy wcześniej nie odzywałem się na zjazdach, a tu miałbym wyjść na środek i od razu powiedzieć, że 200 instruktorek i instruktorów obecnych na sali nie rozumie konsekwencji swoich działań? Zanim zdążyłem usystematyzować swoje krytyczne uwagi i zebrać się w sobie, to druh z prezydium zarządził głosowanie… i ku mojemu przerażeniu  fundusz remontowy został uznany za potrzebny naszej organizacji. Na szczęście bez określenia minimalnego poziomu wpłat.

Mimo upływających dni, moje wyrzuty sumienia nie zniknęły, dlatego chciałbym przedstawić swoją krytykę w takiej formie – może zniechęci ona Okręg do wykorzystywania tego funduszu, ale przede wszystkim pragnę zwrócić uwagę instruktorów na mechanizmy towarzyszące powoływaniu tego typu instytucji.

Zacznijmy od początku. Po co jednostka centralna zbiera pieniądze od jednostek niższego rzędu? Po pierwsze, aby realizować tzw. funkcję alokacyjną, czyli wydawać te środki efektywniej, przynosząc wyższą użyteczność całej społeczności. Ma to sens przede wszystkim podczas finansowania potrzeb zbiorowych i(nie wchodząc w szczegółowe klasyfikacje) są to takie potrzeby, które ze względu na swój charakter, raczej nie mogą być zaspokajane przez jednostki niższego rzędu. Ponadto ich realizacja przez Okręg powoduje poprawę stanu całej organizacji, a nie tylko np. jednej drużyny. Takie potrzeby zbiorowe to m.in.: dobry wizerunek społeczny ZHR, utrzymywanie statusu prawnego organizacji, prowadzenie spójnego systemu rozliczeń finansowych, organizacja kursów i szkoleń, integracja środowiska instruktorskiego itp.

Po drugie, jednostka centralna może pełnić funkcję redystrybucyjną tzn. wyrównywać nierówności majątkowe, poprzez przekazywanie pieniędzy od środowisk bogatych do biednych. Tę działalność można uzasadniać istnieniem pewnej solidarności społecznej.

 A teraz… jak się ma do tego nasz fundusz remontowy? Fundusz ma współfinansować remonty harcówek, będących w użytkowaniu jednostek niższego rzędu. Mamy do czynienia z oczywistym przykładem dobra prywatnego –  jest ono używane tylko przez jedną konkretną jednostkę, jego użytkowanie nie przynosi korzyści innym jednostkom i nie ma żadnych podstaw do tego, żeby było finansowane ze środków wspólnych (poza ew. funkcją redystrybucyjną, ale do tego jeszcze wrócę).
 
Tyle mówi teoria finansów publicznych, a teraz chciałbym przedstawić konkretną listę negatywnych następstw tego pomysłu:

1.
Drużynowi podejmują nieoptymalne decyzje. Dotowanie remontów powoduje, że drużynowi są bardziej skłonni wydawać pieniądze na jego przeprowadzenie, niż to miało miejsce przed wprowadzeniem funduszu. Oczywiście użyteczność (tj. zdolność dobra do zaspokajania potrzeb) remontu jest taka sama jak przed wprowadzeniem dofinansowań, co oznacza, że drużynowi będą skłonni wydawać na nie nieproporcjonalnie dużo pieniędzy w stosunku do użyteczności jakie przynoszą. Tzn. że gdyby wydali te pieniądze (środki własne + dofinansowanie) na inny cel, to przyniosłoby to im wyższą użyteczność. Ale że dofinansowanie może być wydane tylko na remonty, to powoduje właśnie zaburzenie zasady ekwimarginalnej, czyli równych użyteczności dostarczanych z ostatniej złotówki wydanej na wszystkie poszczególne dobra. Spełnienie tej zasady, w teorii ekonomii, jest warunkiem optymalności struktury wydatków.                                                                     

A teraz kilka prostych przykładów: Zuch lubi w jednakowym stopniu dwa batoniki: Marsa i Bounty. Zuch rozumie wszystkie konsekwencje wiążące się z zjedzeniem każdego batonika i stwierdza, że oba są tak samo zdrowe (albo tak samo szkodliwe), tak samo odżywcze, tak samo smaczne i ma taką samą ochotę na obydwa. Oba przynoszą mu taką samą użyteczność. Mars kosztuje 1,5 zł, a Bounty 2 zł. W takiej sytuacji, skoro oba batoniki są tak samo fajne, zuch podejmie optymalny wybór i uzyska ten poziom użyteczności za niższą cenę – czyli kupi Marsa. Niestety, do sklepu weszła ciocia zucha. Ciocia, z niewiadomego powodu – może po prostu sama woli ten batonik, zaproponowała, że pomoże zuchowi kupić Bounty i dołoży do niego złotówkę. Sytuacja się zmieniła. Teraz, z punktu widzenia zucha, bardziej opłaca się kupić dotowany batonik – za tę samą użyteczność może zapłacić tylko złotówkę. Natomiast z punktu widzenia rodziny jest to wydatek nieoptymalny, ponieważ ciocia i zuch wydają łącznie 2 zł, uzyskując użyteczność, którą można było osiągnąć za 1,5 zł.
 
Podobnie w przypadku drużynowego harcerzy. Jeśli przed wprowadzeniem funduszu, instruktor uzna, że remont harcówki oraz zakup dużego namiotu przyniosą mu ten sam poziom użyteczności (choć oczywiście zaspokajają inne potrzeby), a namiot jest tańszy, to optymalnym wyborem jest zakup dobra tańszego. Natomiast po wprowadzeniu dofinansowań, drużynowy będzie mógł wydać mniej własnych pieniędzy na remont niż na namiot, dlatego zdecyduje się na przeprowadzenie remontu – co z punktu widzenia organizacji jest decyzją nieoptymalną, ponieważ łączna suma wydatków (środki własne + dofinansowanie) jest nieproporcjonalnie duża w stosunku do użyteczności jaką otrzymujemy (taką samą użyteczność przynosi zakup tańszego namiotu). Jak widać, w takim ujęciu, dofinansowania zawsze prowadzą do nieoptymalnych wyborów.

Do tej pory zakładałem, że zuch czy drużynowy są w stanie ocenić użyteczność poszczególnych dóbr. W rzeczywistości nie zawsze tak jest, dlatego poświęcimy chwilę uwagi takim też przypadkom. Zuch w sklepie może lubić batoniki, ale nie lubić jogurtów. Zuch uważa, że zjedzenie batonika przynosi mu większą użyteczność niż skonsumowanie jogurtu. Nie bierze przy tym pod uwagę, że jogurt wpłynie pozytywnie na jego zdrowie, a batonik przeciwnie. Wtedy ciocia, która zaproponuje, że dołoży złotówkę do zakupu jogurtu odegra pozytywną role. Zwiększy użyteczność nieświadomego zucha. Pomijając różne dodatkowe rozważania, możemy przypuszczać, że tym razem jest to mądra ciocia. Podobna funkcję pełnią też, tak nam potrzebne, fundusze UE. Państwa na ogół niedoceniają użyteczności dóbr inwestycyjnych, ponieważ są skupione na zaspokajaniu bieżących potrzeb ludności. UE współfinansuje modernizację krajów członkowskich i dlatego kraje te decydują się na zwiększenie swoich własnych wydatków inwestycyjnych. A jak ma się do tego nasz fundusz? 

Załóżmy, że drużynowy nie potrafi określić rzeczywistej użyteczności poszczególnych dóbr i należy mu w tym pomóc poprzez dofinansowanie tych bardziej użytecznych. Czy rzeczywiście remont harcówki w stosunku do namiotu jest jak jogurt do batonika? Czy ma on jakieś ukryte zalety, które pozwolą na szybszy rozwój ZHR? Czy ktoś kiedyś widział tabliczkę „siedzibę burmistrza wyremontowano dzięki funduszom UE”? Nie, nie, nie! To nie jest wydatek rozwojowy! Harcerze nie zaczną przychodzić na zbiórki dlatego, że będziemy mieć ładną boazerię i nową podłogę. Na pewno zwiększy to komfort prowadzenia zbiórek, ale jakość harcówki nie jest kluczowym czynnikiem sukcesu! To na czym opiera się nasze powodzenie, to przede wszystkim kapitał ludzki. To umiejętności instruktorów i zastępowych. Umiejętności zorganizowania ciekawych zajęć oraz kultura osobista i odpowiedzialność okazywane wobec rodziców. Jeśli w coś warto szczególnie inwestować, to właśnie w to! W kursy, szkolenia, działania motywujące, nawet prezenty! Natomiast jeśli chodzi o wydatki na środki trwałe, to sądzę, że harcówka jest dużo mniej istotna niż sprzęt obozowy. Rodzice nie będą mieli do nas wielkich pretensji, jeśli raz w tygodniu, w harcówce będzie dzieciom kapało na głowę z sufitu. Natomiast jeśli na obozie, przez cały miesiąc, harcerz będzie miał mokrą prycz, bo jest dziura w namiocie… no właśnie. Sprzęt obozowy ma też taką przewagę, że chociaż się szybciej zużywa, to jednak stanowi naszą własność. A z pomieszczeniem to różnie bywa – przyjdzie nowy dyrektor i pięknie wyremontowana harcówka zamieni się w salę lekcyjną.

Podsumowując, wprowadzenie funduszu prowadzi do zaburzenia optymalnej struktury wydatków, jaka kształtuje się w normalnych warunkach. Nie ma też podstaw, aby uważać remonty za cel ważniejszy od innych działań jednostek, wymagający specjalnych dotacji. Fundusz prowadzi z sytuacji dobrej do złej, prowadzi do nieefektywności. I na tym mógłbym skończyć ten artykuł, ale nie mogę się oprzeć pokusie wbicia jeszcze kilku gwoździ do tej trumny – w celach dydaktycznych oczywiście, bez żadnej złośliwości 

2.
Chciałbym wrócić do tematu funkcji redystrybucyjnej. Tutaj, jeśli autorzy planowali redystrybucję od bogatych do biednych (a nie tylko z Warszawy do Pionek), to działania funduszu doprowadzą do efektu odwrotnego! Dlaczego?

Biedne środowiska nie myślą o tym, żeby remontować harcówki. Jeśli mają przypadkiem 2 tys. zł., to przeznaczą je na cele bieżące – na opłacenie składek, na zakup podstawowego sprzętu harcerskiego, na dofinansowanie mundurów – na wydatki,  bez których nie można funkcjonować. Remont harcówki jest usytuowany zbyt wysoko w piramidzie potrzeb, aby miały go współfinansować. Natomiast z funduszu remontowego będą korzystały środowiska bogatsze, które zaspokoiły już potrzeby podstawowe. A skąd biorą się pieniądze w funduszu? Z opłat płaconych przez wszystkie środowiska. Również przez biedne drużyny, które sfinansują meblościanki bogatym…  no chyba, że w przypadku biednych środowisk nie będzie wymogu udziału własnego w remoncie, ale to spowodowałoby jeszcze gorsze efekty, bo decyzje o wydatkach podejmowane byłyby w oderwaniu od realnych potrzeb. Poza tym lepiej nie wprowadzać systemu, w którym opłaca się być biednym.
 
3.
Jest to rozwiązanie, które zmniejsza wiarygodność jednostki centralnej. Przykład: Było sobie dwóch drużynowych, każdy miał po 5 tysięcy. Jeden z nich kupił dwa namioty, drugi zrobił remont harcówki. Nagle został wprowadzony fundusz remontowy.  Drużynowy, który sam wcześniej wyremontował lokal jest „oszukany”, i przy porównywalnych dochodach z tymi, którzy teraz korzystają z funduszu, będzie miał mniej namiotów. Oprócz tej niesprawiedliwości, występuje kolejny skutek: gdy drużynowy będzie chciał kupić coś drogiego np. ponton, to zamiast oszczędzać pieniądze, przygotuje projekt uchwały powołującej fundusz wspierania harcerstwa wodnego. Te negatywne konsekwencje są wynikiem braku stałej, racjonalnej polityki jednostki centralnej. Możliwość uchwalenia kolejnej uchwały zmieniającej „warunki gry”, zmniejsza samodzielność oraz długofalowe działania wśród drużyn. 

4.
Podczas tej debaty, jedną z postaw, które mnie szczególnie zadziwiły była beztroska pomysłodawców. Zgłosili potrzebę na określoną sumę wydatków, powiedzieli z jakiego źródła mają one pochodzić… ale to źródło, czyli koszty pośrednie z obozów i dotacji było wcześniej zajęte! Te środki były na coś wydawane! Ten problem został częściowo poruszony przez przedstawicieli zarządu, którzy nie chcieli „mieć związanych rąk” i nie zgodzili się na określenie konkretnej sumy wydatków. Ale nadal, czy to będzie 20, czy 10, czy choćby 5 tysięcy, to fundusz remontowy wypchnie jakieś inne wydatki! Jakie to będą wydatki i czy ktoś się nad tym zastanawiał? Czy rzeczywiście fundusz remontowy jest ważniejszy od dotychczasowych działań Okręgu? Czy może zostaną podwyższone koszty pośrednie lub inne opłaty, w celu utrzymania dotychczasowych wydatków i powiększenia ich o fundusz remontowy? A wszystko po to, żeby (patrz. punkt 1) drużynowy wydał pieniądze w sposób nieoptymalny…

5.
Kolejnym oczywistym minusem funduszu jest konieczność stworzenia konkretnych przepisów umożliwiających korzystanie z niego, a następnie kontrolowanie wszystkich wydatków. Kontrola to czynność nieproduktywna, a jak każda czynność kosztuje.

Myślę, że zabiłem tę trumnę wystarczającą ilością gwoździ… ale co dalej? Czy w takim razie Okręg nie może pomagać drużynom w realizowaniu ich prywatnych potrzeb? Oczywiście nie tzn. tak!
Okręg może pomagać, ale wykorzystując dobre mechanizmy! Można się dogadać z jakimś sklepem budowlanym, aby harcerze mieli zniżki. ZHR na Mazowszu jest na tym rynku całkiem sporym odbiorcą. Kupujemy rocznie kilkaset sztuk sprzętu pionierskiego i mamy inne potrzeby np. materiały na remont. Byłoby wspaniale, gdybyśmy, razem z ZHP, rozpoczęli rozmowy ze sklepami o współpracy. Dla sprzedawcy udzielenie zniżki, do pewnego stopnia, może być bardzo opłacalne, a poza tym uderzamy w modne ostatnio hasło odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw. Myślę, że pomoc harcerzom się do takiej zalicza. Oprócz tego można stworzyć jakąś bazę pomysłów, wypróbowanych rozwiązań na remont harcówki. Wymiana doświadczeń mogłaby pomóc wielu drużynowym nawet bardziej niż pieniądze. To są pomysły jakie wykorzystuje się w realiach gospodarki wolnorynkowej.

Natomiast centralizacja, brak racjonalności ekonomicznej, nieefektywne wydawanie pieniędzy i absurdalne przepisy - tak, to są cechy charakterystyczne dla socrealizmu. Fundusz remontowy jest tworem przerażająco pasującym do tamtej epoki. Cały czas starałem się wbijać gwoździe w pomysł, a nie w tych którzy go przyjęli. Ale teraz pozwolę sobie na małą uwagę też do ludzi.

Druhny i Druhowie! Gdy następnym razem będziecie próbowali w ostrych słowach oceniać PRL oraz ludzi tworzących tamten system, to przypomnijcie sobie 15 marca. Przypomnijcie sobie, że w dobrej wierze, z szlachetnych pobudek uchwaliliście projekt, który wydawał się dobry i ciekawy. Fundusz, który miał pomóc. Z takich pomysłów i z takich funduszy został zbudowany poprzedni system w Polsce. Różnica pomiędzy nami, a tamtymi, którzy głosowali kilkadziesiąt lat temu jest taka, że my mamy niewzbroniony dostęp do wiedzy i mamy jasną ocenę, opartą na własnych doświadczeniach, co do efektywności socjalizmu. I mimo tego przyjmujemy absurdalne rozwiązania. Apeluję o więcej pokory i refleksji!

Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca tego artykułu. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi i pytania wysyłane na adres: malbinowski(małpka)op.pl

pwd. Maciej Albinowski H.O.
Image W harcerstwie od 1999 roku. Wychowanek wspaniałej 265 WLDH-y "Skrzydła" im. Batalionu Parasol. Od 2004 roku drużynowy 265 WGZ "Wikingowie z Krainy Orłów". Prywatnie student Szkoły
Głównej Handlowej w Warszawie.


Odsłon: 5348

  Komentarze (19)
RSS komentarzy
 1 Brawo
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 05-04-2008 14:47
Maciek:) super artykuł... rewelacyjnie obnaża błędne podejscie jednocześnie nikogo nie obrażajac.  
Jestem z Ciebie dumny :)
 2 Dodane przez Włodzimierz Dola, w dniu - 05-04-2008 18:39
Witam! 
 
Nie zgadzam się ze zdaniem Druha Macieja. Początkowo chciałem napisać komentarz, ale napisałem go w połowie i zajął mi już 2 strony. Jest to jeszcze nie koniec. Chcę więc umieścić artykuł z polemiką. Chcę także aby znalazł się jeszcze w tym numerze Pobudki. Mógłbym go jutro dodać.  
 
Czy jest taka możliwość?? 
 
Proszę Redakcje o odpowiedź.  
 
Pozdrawiam! 
 
Czuwaj! 
 
phm. Włodzimierz Dola H.R.
 3 Chętnie
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 05-04-2008 20:46
Dzięki Piotrek:) 
 
Drogi druhu Włodzimierzu! 
Myślę, że możemy rozmawiać tutaj. Chętnie odpowiem na wszelkie Twoje wątpliwości. Jestem bardzo ciekawy jakie argumenty można wysunąć na obronę tego funduszu. Nikt nie jest nieomylny, więc oczywiście dopuszczam możliwość, że nie uwzględniłem jakichś czynników. Osobiście podejrzewam, że za jego uchwaleniem stoją dobre chęci połączone z brakiem wnikliwej analizy. Niemniej jednak czekam z pokora na konkretne argumenty - najlepiej by było jakbyś się odniosł konkretnie do mojej listy pięciu negatywnych konsekwencji wprowadzenia uchwały. Jeżeli któreś nie zostały wyjaśnione przeze mnie dostatecznie klarownie, to również prosze o zwrócenie mi uwagi.  
Serdecznie pozdrawiam:)
Maciek Albinowski
 4 Dodanie artykułu
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 05-04-2008 22:32
Włodku, 
jeśli uważasz to za istotne, by nie czekac na kolejny numer, to prześlij swój artykuł, a my go "w drodze wyjatku" :-) umieścimy. 
Bywaj. 
M-but
 5 zaintrygowanym
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 06-04-2008 08:23
Zgadzam się z tezami Maćka w 100% jestem zaintrygowany i nie mogę się doczekać na polemikę. Choć osobiście uważam że Pobudka w zadziwiający sposób zmienia zasady działania co do umieszczania polemik... ale to inna historia. 
 
Moim zdaniem fundusz można zbudować ale z innych środków tak zeb ydac jakieś rozwiazanie problemu:) 
Trochę wspomniał o tym Maciek -> CSR (społeczna odpowiedzialnosc Biznesu) WIele firm i nei tylko tych dużych ma wpisane to w swoją działałnosć. Uważam ze o wiele produktywniejsze będzie pozyskanie środków n aten czy inny cel własnei taką drogą. Jest to dość proste. 
1. Należy wytypować firmy z którymi chcielibyśmy współpracować (sprawdzić jaki zakres CSRu obrali 
2. Zapoznać sie z działąlnosci ą firmy /informacje ogólnie dostepne/ 
3. stworzyć ofertę /pokazać na co i jak pokażemy ze nam coś dali np zhr.pl, lokaln aprasa etc -> firma pewnie sama też znajdzie kilka pomysłów wypromowania swojej pomocy/ 
4. złożyć ofertę w dziael PR lub Marketingu u osoby decyzyjnej 
5. Umówić sie na spotkanie 
6 Pójść przygotowanym na spotkanie 
oczywiscie z kilkunastu wytypowanych firm nie wszystkie bedą zainteresowane albo nawet i żadna wówczas nalezy powtórzyć przedsięwziecie.... 
Natomiast robienie funduszu z "Janosikowego" jest w moim przekonaniu błędne a udowodnił to Maciek
 6 Fundusz remontowy
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 06-04-2008 10:29
Moim zdaniem taki fundusz to kiepski pomysł. 
 
Głównie dlatego, że nie wszystkie drużyny mają własne harcówki. Dlaczego mamy płacić za czyjeś remonty?
 7 Pobudka w zadziwiający sposób zmienia za
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 06-04-2008 10:34
... co do zamieszczania polemik. 
Piotrze, to nie jest tak. Dla nas ogromną wartością jest polemika, która ma się ukazać w postaci artykułu. Niestety, wiekszość adwersarzy woli polemizować poza łamami, a najczęściej - poza plecami i bez rzetelnego powoływania się na konkretne teksty z Pobudki. Dlatego każdy artykuł polemiczny witamy z radością i chętnie dla niego zrobimy miejsce. 
Umieszczanie tekstu "w trakcie" ma oczywiście jedną wadę - będzie ona miał mniej czytelników, bo część, która już przez ten numer przeszła, raczej otworzy "Pobudkę" dopiero dla następnego numeru. Ale to już decyzja samego polemisty.
 8 Dodane przez Włodzimierz Dola, w dniu - 06-04-2008 11:38
Tomku,  
 
Przepraszam za zamieszanie. Zamieszczę polemikę w następnym numerze. Zareagowałem trochę zbyt emocjonalnie. Uważam że ocena Maćka jest mocno niesprawiedliwa. Poczekam jednak do następnego numeru Pobudki i wtedy umieszczę polemikę.  
 
Pozdrawiam! 
 
Włodek Dola
 9 Podziękowania i gratulacje
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 06-04-2008 11:41
Zapomniałem jeszcze o oficjalnym podziękowaniu dh. Jankowi Pastwie, który zrecenzował pierwszą wersję mojego artykułu - Dzięki Janek, bez Ciebie ten tekst byłby mniej zrozumiały:)
 
Co do polemiki, to proponowałem wcześniej dyskusję w komentarzach, ale jak druh Włodzimierz chce napisać cały artykuł, to gratuluję mu odwagi cywilnej i z radością czekam, abyśmy mogli ujrzeć tok myślenia zwolenników funduszu. 
 
Quote:
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 06-04-2008 10:29  
Moim zdaniem taki fundusz to kiepski pomysł.  
 
Głównie dlatego, że nie wszystkie drużyny mają własne harcówki. Dlaczego mamy płacić za czyjeś remonty? 

Dziękuję za Twój komentarz. Sam nie rozważałem takiej sytuacji, że jakaś drużyna nie ma harcówki, a to pewnie ma miejsce, szczególnie w przypadku młodych, rozwijających się środowisk, które nie ustabilizowały jeszcze swoich relacji z szkołą. 
Ten przykład to kolejne potwierdzenie mojego zarzutu nr 2 - Fundusz spełnia wypaczoną funkcję redystrybucyjną kierując pieniądze od środowisk biednych do bogatych.  
 
Piotrek - mam nadzieję, że to czytają osoby z Okręgu, bo również mam wrażenie że nie wiemy jak się zabrać za wykorzystanie CSR.
 10 Może jednak:)
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 06-04-2008 11:51
Dopiero przeczytałem komentarz Włodka, że nie zamieści on teraz polemiki.. szkoda, bo potem temat wygaśnie, a ja naprawdę chciałbym ,żebyśmy doszli do jakiegoś wzajemnego zrozumienia. Dlatego też nie podoba mi się określenie mojego artykułu jako "niesprawiedliwego". Po prostu zastosowałem wiedze i sposób myślenia, jakie są obecne na studiach ekonomicznych, do oceny konkretnej instytucji.  
Proponuję żebyśmy tu podyskutowali o zaletach i wadach funduszu, a jeśli dojdziemy do wniosków innych niż zaprezentowałem w swoim artykule, to mozemy wspólnie napisać "sprostowanie" do następnego numeru. 
Pozdrawiam serdecznie 
Maciek 
P.S. mam nadzieje, że ktoś z redkacji ususnie jeden z poprzednich bliźniaczych komentarzy:)
 11 to nie takie proste
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 06-04-2008 22:52
Oczywiście, że przypływ pieniędzy \"z góry\" obniża motywację. 
 
Zapomniałeś jednak, że z punktu widzenia prawa to Okręg jest właścicielem wszystkich nieruchomości na swoim terenie bo tylko on ma osobowość prawną. 
 
M.in. dzięki temu, z niektórych nieruchomości tj. latarnia morska, harcówka w Pionkach czy baza w Soszowie łatwiej jest korzystać innym jednostkom z Okręgu. 
 
Dlatego rozumiem, że w jakiejś formie powinniśmy się na te obiekty składać.
 12 Nadal proste:)
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 07-04-2008 09:08
Jeżeli jakiś obiekt jest dobrem wspólnym i nie ma innego faktycznego zarządcy niż Okręg, to oczywiście może być finansowany z wspólnych pieniędzy - z budżetu Okręgu. I wtedy nie mówimy o współfinansowaniu remontu, tylko o pełnym finansowaniu. Natomiast wydzielanie corocznie jakiegoś funduszu, a następnie zastanawianie się, na które remonty wydać te pieniądze prowadzi do nieefektywności. Prowadzi do możliwości, że Okręg wyda więcej pieniędzy na remonty, niż na to wskazywałyby ogólne potrzeby. Mozliwe, że wydanie tych pieniędzy gdzieś indziej przyniosłoby Okręgowi wyższą użyteczność - innymi słowy prowadzi to do zaburzenia zasady ekwimarginalnej :). Tak więc nawet w tym przypadku - obiektów zarządzanych bezpośrednio przez okręg, nie ma sensu powoływanie funduszu. Chyba, że źródłem wpłat byłyby opłaty drużyn za użytkowanie tych obiektów - wtedy to ma sens. 
Natomiast jeśli chodzi o obiekty posiadane przez Okręg, ale użytkowane i zarządzane przez jednostki niższego rzędu, to w swoim artykule starałem się udowodnić, że ciężar remontu powinien spoczywać na tym kto je użytkuje.A jeśli dany obiekt jest udostępniany innym drużynom, to wtedy gospodarze mogą poprosić o drobną opłatę na rzecz utrzymania harcówki w dobrym stanie. Wtedy płacą rzeczywiście ci, którzy korzystają i my wszyscy nie mamy poczucia, że Okręg zbiera od nas pieniądze a potem wydaje je na dofinansowanie bogatego środowiska, które ma własną harcówkę.
 13 hmmm
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 07-04-2008 16:00
To jest podejście po prostu liberalne. Wskaźnik efektywności ekonomicznej nie jest jedynym, którym ja się sugeruje. 
 
Na zbiórce wyborczej dh. Piaseczny mówił, że potrzeby przewyższają proponowaną kwotę 20 tys. To oznacza duże pieniądze. 
 
Tak trudno zrozumieć, że dla szczepu czy hufca 20 tys. to za dużo i zwraca się o pomoc do okręgu - który jak sam napisałeś - ma wyższą efektywność w pozyskiwaniu funduszy?
 14 "... wychowanie you full..."
Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 07-04-2008 18:23
nielubiany przeze mnie Clinton zostawił swojemu następcy w Białym Domu fiszkę ze słowami: "economy you full" - stąd tytuł mojego komentarza. 
 
No właśnie - artykuł bliski w konstatacjach mojemu podejściu do dobra ( nie tylko pieniędzy) publicznego, ale poleciał jakby bokiem. Technokratyczne podejście do tematu obnaża tzw. efekty niezamierzone - ale co z tematem głównym czyli z funkcją wychowawczą takiego funduszu? 
 
Pytanie : po co nam pieniądze? 
1. na pewno organizacja kosztuje - koszta księgowo-biurowe i lokale szczebla centralnego należy utrzymać na odpowiednim , koniecznym do funkcjonowania poziomie.  
2. Czy i w jakim stopniu okręgi potrzebują pieniędzy - zależy od wielkości i usytuowania każdego z nich w środowisku lokalnym. 
3.czy finansować i w jakim zakresie i jakim stopniu jednostki wychowawcze- drużyny. 
 
Otóż tak jak pierwsze pytanie odpowiem - tak - potrzebujemy środków na ten cel, tak na drugie - niech okręgi zdobywają środki w instytucjach lokalnych. Jeżeli chodzi o finansowanie drużyn to  
każda ich forma jest działalnością awychowawczą. 
 
Druzyna powstaje po to , żeby drużynowy mógł stworzyć odpowiednie sytuacje wychowawcze. Brak harcówki, sprzętu, mundurów JEST SYTUACJą WYCHOWAWCZą.  
Odbieranie drużynowym możliwości postawienia harcerzy wobec tych problemów zubaża arsenał tych sytuacji i zawęża jego pracę do zjawisk nierealnych, co więcej uczy postaw roszczeniowych i pasożytniczych, żeby nie powiedzieć , że uczy niegospodarności czy wręcz kombinatorstwa. 
 
I to powinno być główną osią myślenia w kontekście pieniędzy dla harcerstwa ( nie ujmując nic autorowi , świetnego, moim zdaniem artykułu). 
 
ps  
jedynym uzasadnionym wydatkiem o kierunku redystrybucyjnym powinno być refinansowanie (sic!) części (sic!) kosztów dla osób kształcących się na drużynowych.  
Gdzieś w jakims regulaminie - nie pamiętam HO czy HR jest coś o tym , że potrafi zarobić na swoje potrzeby , czy jakoś tak .  
No to albo, albo...
 15 Staram się wytłumaczyć:)
Dodane przez Maciek Albinowski, w dniu - 07-04-2008 19:50
Do Agi L: 
 
Dziękuję za Twój komentarz, postaram się pewne rzeczy wytłumaczyć jeszcze raz:) 
1. Podstawowym założeniem ,jakie sobie przyjmujemy jest to, że drużyna posiada jakieś pieniądze i chce zmaksymalizować swoją użyteczność. Czyli, że chce w najlepszy możliwy sposób wydać swoje pieniądze. To jest chyba to, co nazwałaś "Wskaźnikiem efektywności ekonomicznej"? Mówisz, że to nie jest jedyne kryterium, którym Ty się sugerujesz podczas wydawania pieniędzy. To by znaczyło, że chcesz wydawać pieniądze na rzeczy, których nie potrzebujesz, albo potrzebujesz w mniejszym stopniu niż inne, które są w takiej samej cenie. Myślę, że dysponując pieniędzmi powierzonymi przez rodziców, przez harcerzy czy urząd miasta, powinniśmy się czuć zobowiązani wydawać je w sposób najwłaściwszy, w sposób który przyniesie nam najwyższą użyteczność, czyli w największym stopniu pomoże nam prowadzić naszą działalność. 
 
2. Wróćmy do użyteczności, bo tu się może kryć klucz do zrozumienia. Użyteczność to miara abstrakcyjna, która ocenia czy jakieś dobro nam się przyda(w naszym przypadku w prowadzeniu działalności wychowawczej). Jeżeli jakieś dobro jest nam bardziej potrzebne niż inne to wtedy ma wyższą użyteczność. Warto zaznaczyć, że jest to miara subiektywna tzn. w jakimś środowisku zakup książek metodycznych może przynieść wyższą użyteczność niż zakup toporków, a w innym szczepie może być odwrotnie. Warto dodać, że większość dóbr cechuje się malejącą użytecznością krańcową, czyli każde kolejne dobro przynosi mniejszą użyteczność. Np. Zakup pierwszego namiotu jest nam bardzo potrzebny, zakup drugiego nadal jest ważny, ale trzeci namiot już nam się tak bardzo nie sprzyda, a jak będziemy kupowali czwarty to nam tylko zawali miejsce w magazynie. 
3.Czy drużyny wiedzą jaką użyteczność mają poszczególne dobra i jakich zakupów powinny dokonywać, aby ją zmaksymalizować? W teorii ekonomi na poziomie szkolnym konstruuje się modele w których konsument rozpoznaje poszczególne użyteczności i umie uporządkwoać różne kombinacje dóbr pod względem satysfakcji jaką mu przynoszą. Takie jest też podejście doktryny liberalnej, o reprezentowanie której mnie posądziłaś:). W rzeczywistości drużyny nie są w stanie dokładnie ocenić użyteczności poszczególnych dóbr. Przeanalizowanie swoich potrzeb jest bardzo trudne. Ciężko ocenić co jest ważniejsze - nowy sprzęt do kuchni czy nowy namiot. Dofinansowanie uczestników obozu czy dofinansowanie wyjazdu kadry. Często są to kwestie bardzo subiektywnej oceny. Niemniej jednak, w takich warunkach swobody wyboru, w drużynie kształtuje się jakaś struktura wydatków, która w większym czy mniejszym stopniu oddaje jej potrzeby. 
Natomiast z tego co wiem, to podejście nazwijmy je... Marksistowskie uznawało, że jednostka centralna wie lepiej, jak zaspokajać potrzeby ludzi, jakie dobra należy im dostarczać, ile i gdzie powinni pracować itd. Na dodatek potrzeby jednostek były finansowane z wspólnego worka, do którego wędrowały efekty pracy całej społeczności. Łatwo się domyślić, że takie podejście było często sprzeczne z rzeczywistymi potrzebami. 
4. Interwencje: 
Ja osobiście nie prezentuje podejścia liberalnego, ale daleko mi do takiego podejścia marksistowskiego, jakie prezentujesz w swoim toku myślenia :)  
Dh. Piaseczny potrzebuje 20 tys na remont harcówki. A ja np. obiecałem zuchom, że pojedziemy zwiedzić Watykan. To bardzo ważne, żeby poszerzać horyzonty młodych chłopców, fajnie by było pójśc z nimi na audiencję do Papieża itd. Ja też potrzebuję 20 tysiecy na zaspokojenie (wg mnie) ważnych potrzeb. Chyba sama rozumiesz, że 20 tys to troche dużo jak na gromadę zuchową - więc może powołamy fundusz pielgrzymkowy. 
Przesadziłem z tym przykładem? Może, ale chciałem pokazać, że nie każdą potrzebę nalezy finansować. Za 20 tys można zrobić wiele rzeczy, ale my powinniśmy szukać takiej kombinacji wydatków, która okaże się najbardziej efektywna. Żeby zdecydować się na taki krok, aby zebrać od drużyn 20 tysiecy na finansowanie dobra prywatnego - harcówki jednego ze środowisk( mówisz, że to dobro wspólne, bo nalezy do Okręgu - myślę, że w bardzo ograniczonym stopniu. Podejrzewam, że ponad 95% czasu użytkowania harcówki w Pionkach, to działalnośc tamtego środowiska - no i nic w tym dziwnego), aby zdecydować się na coś takiego, musimy wiedzieć, że realizacja potrzeb tamtego pojedyńczego środowiska jest dla nas ważniejsza niż realizacja potrzeb jakie dawcy tych pieniędzy mogliby nabyć w sumie za 20 tys. Czy to brzmi dosyć absurdalnie czy jeszcze Ciebie nie przekonałem:)
Owszem, 20 tys to może być za dużo jak dla jednego środowiska. Ale to jeszcze nie znaczy, że 20 tys to malo dla nas wszystkich. Jeśli coś jest za drogie, to trzeba się zastanowić czy nie istnieją tańsze metody osiągnięcia tego samego poziomu użyteczności... Mam nadzieję, że trochę Cie przekonałem. Będę wdzięczny za dalsze uwagi :)  
 
Marek: masz rację, zbytnio skupiłem się na ekonomicznej ocenie uchwały. W sferze wychowawczej zbulwersowała mnie tylko trochę niespójnośc wychowawców, ktorzy jednocześnie atakują komunizm, a następnie powielają takie rozwiązania. Rzeczywiście brak pieniędzy to sytuacja wychowawcza:)
 16 pff
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 07-04-2008 22:03
Maciek, jestem dzieckiem dwóch ekonomistów. Nie musisz do mnie mówić językiem wykładu dla finansowych analfabetów. 
 
No i jeszcze jak wyjeżdżasz mi z ekonomią marksistowską to ja Ci mogę tylko życzyć miłej audiencji w Watykanie.
 17 Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 07-04-2008 22:55
Idea jest piękna, wspierajmy harcówki. Tylko niech to będzie z głową, a nie od tak, patrząc że gdzieś w budżecie figuruje jakaś kwota, to można ją tak od przesunąć. Pieniądze mają to do siebie, że nigdy nie biorą się znikąd. Bo tak na prawdę stworzenie takiego funduszu koniec końców będzie oznaczało podwyższenie kosztów pośrednich lub składek i to o wysoką kwotę. 
 
Pomińmy Warszawę, bo jest bogata i w ogóle, ale dlaczego harcerka w Ełku ma płacić na harcówkę w Pionkach... może lepiej, skoro są takie wolne środki, to po prostu zmniejszmy koszty pośrednie. No chyba, że cały Okręg na zjeździe uzna, że budowa harcówki w Pionkach jest w interesie całego Okręgu i w imię uznania zasług pionkowskiego harcerstwa decyduje się wesprzeć budowę harcówki (może brzmi ironicznie, ale wbrew pozorom ja uważam to za poważną propozycję i rozsądną). Bo inaczej musimy zadośćuczynić potrzebom wszystkich innych środowisk mazowieckich, czyli przechodzimy już do kwoty 200,000 zł lub lepiej. 
 
A może łatwiej zamiast przelewać nasze harcerskie pieniądze poszukać dotacji unijnych na przykład ?
 18 echh:)
Dodane przez Maciek Albinowski, w dniu - 07-04-2008 23:00
Hehe szkoda, że wcześniej tego nie powiedziałaś :grin  
Rozumiem, że uraziłem CIę poprzez porównanie Twojego podejścia do Marksistowskiego:) ... no ja to tak odbieram, ale w moich ustach to nie jest, i nie miała być obraza. Proponuję, żebyś postarała się jakoś ustosunkować do trzech pytań: 
1) co rozumiesz przez "wskaźnik efektywności ekonomicznej" 
2) Czy uważasz, że całe mazowsze powinno się składac na realizację potrzeb jednego środowiska? 
3) Czy nie zgadzasz się z czymś konkretnym z mojego wywodu? albo czegos nie rozumiesz? 
 
Pozdrawiam:)
 19 O efektach wychowawczych
Dodane przez Marek Gajdziński SZWEJK, w dniu - 08-04-2008 10:44
Gdy dyskutuję z ludźmi sceptycznie nastawionymi do harcerstwa zauważyłem, że nie zależnie od ich poglądów politycznych, nieodmiennie jeden argument robi na nich wrażenie. 
Prawdziwego harcerza nie uświadczysz w kolejce po zasiłek. Harcerze przeważnie nie są klientami socjalistycznego państwa opiekuńczego, gdyż harcerstwo, poza wszystkim innym, jest doskonałą szkołą zaradności życiowej. Harcerz zawsze bierze życie za rogi  taką postawę życiową wykuwamy w ogniu licznych prób, samodzielnych obozów drużyn i w ogóle poprzez całokształt dobrze pomyślanego i zorganizowanego życia harcerskiego. 
 
Odkąd Polacy nie muszą już oddawać swego życia na barykadach w obronie Ojczyzny, trwa dyskusja nt. współczesnego patriotyzmu. Moim zdaniem, a wypływa ono z ideałów harcerskich, jednym z aspektów współczesnego patriotyzmu jest postawa dawcy przeciwstawiona postawie biorcy. Harcerze nie mogą być obciążeniem, dla państwa i współrodaków. Harcerze mają się przyczyniać do powiększania zasobów społecznych, mają własną zaradnością i staraniami budować pomyślność naszej Ojczyzny także ekonomiczną, a nie żerować na owocach cudzej pracy. 
 
Jeśli zgadzasz się ze mną drogi czytelniku, spójrz na ten pomysł z tej właśnie perspektywy i zadaj sobie pytanie: wyrabianiu jakich postaw sprzyja uchwalony fundusz remontowy. Nie będę powtarzał argumentów metodycznych z artykułu pt. Do czego służy harcerstwo? Zachęcam do lektury i wyciagnięcia wniosków także w tej sprawie.  
 
Może rzeczywiście czas już wyginąć jak przystało na prehistorycznego stwora, skoro współczesny patriotyzm współczesnej młodzieży harcerskiej będzie polegał na remontowaniu harcówek za pieniądze podatników i obchodzeniu Święta Niepodległości 11 listopada w formie bankietu urządzonego za publiczne pieniądze. Wolałbym nie dożyć takiej Ojczyzny, w której elita społeczna przejawiać będzie tego typu postawy. Dopóki jednak nie wyginę w sposób naturalny będziecie musieli mnie zawieszać i wyrzucać z ZHR bo ja nie przestanę protestować wobec typu myślenia o sprawach publicznych. 
 
Dzięki Macieju za doskonałe naświetlenie problemu od strony pragmatyki ekonomicznej. Sam bym tak nie potrafił. 
 
Marek Gajdziński 
 
Marek Gajdziński

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team