sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
Motywy ...

hm. Jacek Garboliński

ImageTa decyzja zalęgła się we mnie na początku lat dziewięćdziesiątych ... Może troszkę wcześniej ....
Wiele razy kiełkowała, wiele razy była wypleniona, znowu zasiana ...
Ale dopiero niedawno, zapadła ostatecznie! 


Rok 2007 jest był mnie szczególny. Właśnie wtedy podjąłem ostatecznie decyzję o zmianie organizacji. Wraz z drużyną przeszedłem do ZHR.

Pewnie usłyszę nie jeden raz, że nie tak to powinno się być, że jest jeszcze wiele do zrobienia, że Związek jest na zakręcie a ja właśnie teraz uciekam …

Tak naprawdę to nie był pierwszy zakręt ZHP, w którym uczestniczyłem jako harcerz i instruktor, ale ostatni. Doszedłem do wniosku, że zamiast walczyć z wiatrakami (np. o tradycyjne brzmienie Prawa), spożytkuję swoje siły do pracy wychowawczej, tyle że w organizacji, która zachowa tradycyjne brzmienie Prawa Harcerskiego i tradycyjny (jak dla mnie) system stopni, metodykę opartą o pracę systemem zastępowym, ponadto zachowa charakter społecznej pracy oraz będzie umożliwiała mi posiadanie większego wpływu na to, co się niej dzieje.

W ZHP takich możliwości nie ma lub za niedługi czas nie będzie.

Jest to organizacja, która posiada i posiadać zapewne będzie etatowych pracowników, tzw. urzędników harcerskich, którym w olbrzymim procencie daleko do roli wychowawców, których wizja obecnego harcerstwa jest porażająca, dlatego, że ich wzrok nie sięga dalej niż leżące na biurku dokumenty. Niestety, zza sterty wyprodukowanych przez samych siebie dokumentów nie widzą harcerek i harcerzy, umysły ich zaprzątnięte są myślą: jakby jeszcze raz wykrzesać z siebie silę do kolejnej kadencji. Co gorsza, walka o kolejne głosy zajmuje im coraz więcej czasu, zgadzają się na środowiska-widma tylko po to żeby zyskać kolejnych popleczników, ugrać głosy na zjazd, a to z kolei doprowadza do wyimaginowanych tworów : hufce bez harcerzy, po to, żeby zarobić na akcji letniej, mieć gdzie pojechać na letni wypoczynek, bo można … bo za pracę na obozie można otrzymać wynagrodzenie – o zgrozo! młodzi instruktorzy patrzą i uczą się.
 

Ale czegoż można oczekiwać od ludzi, których czas zatrzymał się w miejscu – ich dwie kadencje na funkcji komendantów hufców, chorągwi trwają zgoła kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat!
Dodatkowo, ludzie ci stoją na straży niedopuszczenia młodych gniewnych na swoje funkcje – wszak demolka, którą zrobiliby ci rewolucjoniści zniszczyłaby ich świat. Mało tego, będą oni nieustannie twierdzić, że „na dole” wszystko jest w porządku – system zastępowy funkcjonuje, kształcenie też, oczywiście wychowanie w idei harcerskiej także – pozostaje nam tylko stać na straży Statutu – w domyśle – „oni” muszą go przestrzegać, my może trochę mniej…
 

Strasznym jest to, że ZHP biurokratyzuje się do tego stopnia … że zapisywać się należy na spotkanie z hufcowym – włosy dęba stają … stać w kolejce do …

 STOP!

 Bo mógłbym przytaczać tutaj jeszcze wiele przykładów i przypadków niewłaściwego funkcjonowania ZHP. Oczywiście wg mojej oceny …

Mam nadzieję, że powody, które tutaj przytoczyłem wystarczają wam, choć pewnie nie dla wszystkich są one trafne … To oczywiście kwestia zapatrywań. Ci, którzy mnie znają, wiedzą nie od dziś, że sympatyzowałem z ZHR-em i miałem do niego zawsze ciągoty. A teraz słowo stało się rzeczywistością ...

Jedną z dewiz, które mi utkwiły w głowie na całe życie to:

„ … To nie tytuły przynoszą zaszczyt ludziom, to ludzie przynoszą zaszczyt tytułom …” – pamiętajcie o tym wychowując następne pokolenia zastępowych czy drużynowych. To ważne, żebyście mieli poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Ja mam …

 I jeszcze moje oczekiwania na przyszłość – móc pełnić służbę instruktorską w spokoju i przeświadczeniu spełnienia w niej. Bogu , ludziom i Ojczyźnie.

Aż tyle i tylko tyle …

Imagehm Jacek Garboliński HR
Służbę harcerską rozpocząłem w 1974 roku w drużynie zuchowej, w tym roku złożyłem Obietnicę Zucha.
W 1977 r. wstąpiłem do 259 Warszawskiej Drużyny Harcerzy. W 1978 r. złożyłem Przyrzeczenie Harcerskie oraz ukończyłem kurs zastępowych , w roku 1980 kurs przybocznych. W tymże roku drużyna została rozwiązana.

Od 1984 r. pełniłem służbę w 62 Szczepie Harcerskim, najpierw jako przyboczny, a w 1985r., po ukończeniu kursu drużynowych zostałem mianowany na funkcję drużynowego 62 WDH „Szczęśliwego Traktu”. W trakcie służby wojskowej  podzielono ją na trzy inne : 62 WDH „Orla”, 62 WDH „Sulima” im. Zawiszy Czarnego, oraz 62 WDH „Wenetowie”. W 1988 r. wróciłem z wojska i objąłem funkcję drużynowego „Wenetów” , przemianowując drużynę na 62 WDH „Gaudium”. W 1996 roku zostałem mianowany na funkcję szczepowego Szczepu 62 WDHiGZ „Polanie” im. Króla Bolesława Chrobrego.
W 2006 roku zostałem odznaczony Srebrnym Krzyżem za zasługi dla ZHP.

Obecnie jestem drużynowym 62 WDH "Templum" (Mazowiecka Chorągiew Harcerzy)
i redaktorem "technicznym" Pobudki.
Odsłon: 6154

  Komentarze (47)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 04-04-2008 22:39
Toś się ładnie Jacku wkupił w szeregi współbraci. Iście z gorliwością neofity. Szkoda, iż wizja Twoja - nader jednostronna. Zwłaszcza wobec Hufca, z którego się sam wywodzisz. (choć nigdy nie twierdzilem, iż doskonałego). Bo chyba na swym szlaku nie tylko takie osoby (na różnych szczeblach), zachowania i środowiska, jak opisujesz, spotykałeś w ZHP? 
To Ci zaśpiewam tylko na koniec: 
"...Pan Bóg z tobą, chyba nie spotkamy się - 
Żyj szczęśliwy i niech ludzie Ci wybaczą"
 2 Dodane przez Michał Sz, w dniu - 04-04-2008 22:48
Przykro się to czyta.
 3 Hmmm
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 05-04-2008 21:43
No bardzo ładna krytyka ZHP... tylko po co? Żeby młodzi instruktorzy ZHR uczyli swoich harcerzy jakie to ZHP jest złe? 
 
Po co tworzyć podziały, podawać cieplutkie stereotypy i budować poczucie wyższości? Aż taki wspaniały jest ten nasz ZHR? Nie ma w nim problemów? Na każdym obozie świetlane krzyże rosną na drzewach? 
 
Nie popadajmy w obłęd!
 4 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 06-04-2008 19:59
Rafał,  
Ja nie opisuję tutaj hufca północnopraskiego, zresztą nie opisuję tutaj żadnego środowiska harcerskiego personalnie. Bo i nie chcę rozpatrywać tej sprawy personalnie, przynajmniej nie w tym artykule.  
Spotkałem wielu fajnych ludzi, choć nie zawsze się z nimi zgadzałem, wiele fajnych środowisk, wiele super sytuacji, rajdów, obozów ... można długo wyliczać - i to jest to, co mnie tyle lat wstrzymywało przed podjęciem ostatecznej decyzji. Tyle, że ten artykuł jest o motywach, które mnie pchnęły w szeregi ZHR - właśnie te, według mnie, negatywne rzeczy o których wiemy wszyscy, ale jakby nie dopuszczamy do siebie ich negatywnego wydżwięku. Nie napisałem tu o ostatnich "walkach i Prawo", przepychankach w pierszeństwie do praw do Krzyża ... Wiele razy słyszałem - jeżeli Ci nie pasuje to zmień! A może czas na zmiany ? I nie wymieniam personalnie osób, które tak mówiły mi otwarcie w oczy, ale tak było. Więc w końcu zmieniłem, a za jakiś czas poddam ocenie swoją decyzję. Wtedy może też napiszę artykuł.  
 
Michale, to nie krytyka, to moja ocena, nie po to, żeby tworzyć podziały. Ja ją opublikowałem ponieważ z kim się nie spotkałem, zawsze pada pytanie - Przeszedłeś ? Ale dlaczego ? Właśnie dlatego ... narastało, aż wreszcie pękło ... 
A podziały tępię jak mogę
 5 Dodane przez Jakub Sieczko, w dniu - 07-04-2008 11:52
Naszpikowany stereotypami, operujący na poziomie koszmarnych wręcz 
uogólnień. Nic dobrego z tego artykułu wyniknąć nie może - ani dla ZHR ani dla 
ZHP. Puste przebiegi. 
 
Aha - a zakończenie zafundowało mi wzruszenie na poziomie kominka w 
drużynie harcerskiej. Przeżywałem takowe w wieku lat 12-tu. Dziś pisanie w ten 
sposób w gazecie przeznaczonej dla instruktorów, w części dla 
podharcmistrzów, wydaje mi się jedynie pustosłowiem.
 6 Po co?
Dodane przez Marek Gajdziński SZWEJK, w dniu - 08-04-2008 09:33
Witajcie,  
Odpowiadam na pytanie po co? 
 
Można patrzeć na harcerstwo przez pryzmat własnej drużyny. Wtedy tych harcerstw są setki. Można przez pryzmat własnej organizacji. Wtedy mówi się, że w Polsce jest kilka harcerstw. Można też patrzeć na Harcerstwo (przez duże H) jak na ruch społeczny. Wtedy Harcerstwo jest jedno. Tak właśnie widzi Harcerstwo redakcja Pobudki. Na przestrzeni dziejów nasz ruch przybierał najróżniejsze formy organizacyjne. Raz był pluralistyczny, raz zjednoczony. Dziś akurat znów jest kilka organizacji harcerskich. Taka jest rzeczywistość obecnego Harcerstwa. A rolą prasy i rolą dziennikarstwa jest opisywać tę rzeczywistość. I my ją opisujemy.  
 
Jednym z aspektów tej rzeczywistości i wielo organizacyjnej struktury naszego ruchu są procesy przechodzenia środowisk z jednej organizacji do drugiej. Dla nas najistotniejsze nie jest to jak się to technicznie odbywa, tylko jakie są motywy takich decyzji. Zresztą ciekawość tych motywów jest powszechna. Jacek, ale także i ja (byłem jego opiekunem w procesie przechodzenia do ZHR) byliśmy zasypywani pytaniami o motywy tej decyzji. Instruktorzy pytali czy chodziło o sprawy ideowe, czy może metodyczne (koedukacja) a może ekonomiczne? Ponieważ są pytania, należy na nie odpowiadać. Zdecydowaliśmy się na publikacje w Pobudce bo uznaliśmy, że wniesie to istotne walory poznawcze. 
 
Aktualnie obserwujemy też proces odwrotny  przechodzenia pewnego środowiska z ZHR do ZHP. Byliśmy przekonani, że proces ten zostanie zakończony i w obok siebie znajdą się dwa teksty prezentujące motywy obu tych decyzji. Ponieważ jednak ten drugi proces jeszcze się nie zakończył, nie możemy go komplikować i zakłócać tego typu publikacją. Nie mniej, gdy tylko się dokona, sam osobiście stanę na głowie by doprowadzić do prezentacji motywów jakie przyświecały instruktorom którzy taką decyzję podjęli. I nie dlatego, żeby wystawić złą opinię ZHR-owi tylko dlatego, że instruktorzy harcerscy mają prawo wiedzieć, że takie rzeczy się dzieją i dlaczego się dzieją.  
 
Zamiast obrażać autora za to że szczerze napisał o tym co nim kierowało, proponuję po prostu przyjąć to do wiadomości. Kiedy zrozumie się punkt widzenia Pobudki, będzie jasne, że w publikacji tej nie chodziło o to żeby kolejny raz dokopać ZHP, tylko żeby dołożyć kolejną kartę do opisu aktualnej rzeczywistości naszego wspólnego ruchu. Nikogo kto jest czytelnikiem Pobudki nie muszę chyba przekonywać, że jesteśmy równie krytyczni w stosunku do tego co złego dzieje się w Harcerstwie nie zależnie od tego czy ma to miejsce w ZHR czy w ZHP. A może nawet, bardziej krytyczni jesteśmy wobec tego co dzieje się na naszym własnym podwórku. 
 
Marek Gajdziński
 7 polemika
Dodane przez Jakub Sieczko, w dniu - 08-04-2008 12:12
Marku, nie zgodzę się z Tobą. Moim zdaniem harcerska prasa obok opisywania rzeczywistości powinna robić wszystko, aby z jej tekstów wynikało coś dobrego - jakieś realne dobre zmiany w sposobie myślenia czytelników. Harcerski dziennikarz za każdym razem pisząc artykuł powinien zadać sobie pytanie - jakie będą tego konsekwencje? Jak odbierze ten artykuł liniowy instruktor ZHP/ZHR? Jakie wnioski dotyczące drugiej organizacji z niego wyciągnie? Co to dobrego zbuduje? 
 
Nie można nazwać artykułu Jacka dobrym opisem rzeczywistości. To tak jak ja bym napisał: ZHR to ultrakonserwa i przybudówka PiS. I co? I nic. Jestem przekonany, że to nie cała prawda o Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, a raczej mity i ogólniki, które swobodnie krążą sobie po harcerskim świecie.
 8 Stereotypy....
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 08-04-2008 20:38
W tego typu publikacjach ważny jest kontekst. Szkoda, że w tym artykule zabrakło komentarza, który by ten kontekst tworzył. 
 
Zamiast tego mamy jedynie podane przyczyny: "Dlaczego pewien druh odszedł z ZHP i przyszedł do ZHR". ZHP jest przedstawione jednobarwnie i w bardzo złym świetle. 
 
Zbyt wiele opinii o ZHP usłyszałem już od moich druhów i druhen z ZHRu, żeby łudzić się, że taki artykuł może być odebrany przez nich w szerszym kontekście. Nie będzie. Zamiast tego znajdą sobie kolejne potwierdzenie swoich stereotypów i nadal będą napuszać się i wywyższać. 
 
A ja wiem - ZHP to też organizacja harcerska. Obawiam się, że oprócz braku koedukacji na poziomie zwykłych harcerzy wcale się od ZHP nie różnimy. I wiem to z własnego doświadczenia - a byłem w obu organizacjach. I mam stały kontakt z ZHP, ZHRem i SH, poznałem kilka środowisk, byłem na wspólnych wyjazdach z harcerzami z innych organizacji. 
 
Wśród większości "oświeconych" (to znaczy nie pogrążonych w stereotypach) harcerzy z ZHP i ZHR panuje przekonanie że wcale się od siebie nie różnimy a wszystkiemu są winni "starzy dziadkowie", którzy niepotrzebnie cały czas wikłają się w awantury i spory (czy to ideologiczne, czy to personalne). 
 
Tymczasem tym "mniej oświeconym" wystarczą stereotypy w rodzaju "ZHR dostaje pieniądze od państwa a my nie - to wina tego że mieszają się w politykę" albo "W ZHP panuje karygodne rozpasanie moralne i zanik wartości chrześcijańskich".
 9 Rozważania o metodzie
Dodane przez Kohub, w dniu - 08-04-2008 23:51
Przepraszam, ale wielu opublikowanych tu listów nie rozumiem ani jako harcerz, ani jako dziennikarz. 
Parę wyjaśnień o metodzie, nie ideologii: 
1.Instruktor harcerski wychowuje przez osobisty przykład, tak? Dlatego, jeśli podejmuje bardzo ważną, brzemienną w skutki nie tylko dla siebie lecz przede wszystkim dla swoich wychowanków decyzję, winien jest wyjaśnienie. Właśnie takie, jak ktoś tu pogardliwie nazwał - kominkowe. Bo trzytomowe dzieło o różnicach między organizacjami na nic się wychowankom nie przyda. Może kiedyś Garbol napisze o tym habilitację. 
2. Dziennikarz pisze krótko. Nie może każdego zdania komentować "ale z drugiej strony", "pamiętać wszakże należy". Tak może, a nawet powinien pisać naukowiec w pracy habilitacyjnej, więc jeszcze nie dziś. 
3. Reasumując: artykuł oddaje stan ducha i jest wielkim uproszczeniem. Czy lepiej, żeby go nie było? Odejść "po angielsku"? A jeśli nieuniknione uproszczenia kogoś rażą, POBUDKA czeka na artykuł. Zobaczymy, czy będzie obiektywny i uwzględniający wszystkie poboczne okoliczności. 
PW
 10 Czy na pewno stereotypy?
Dodane przez Marek Gajdziński SZWEJK, w dniu - 09-04-2008 00:13
Michale,  
Nie wiem czy mam prawo się zaliczać do tych oświeconych czy też jestem nieoświecony, ale w/g mnie ZHP i ZHR różnią się i to bardzo. Na różnice te wskazywał w 14 numerze Pobudki hm. Tomasz Maracewicz  
http://www.pobudka.org.pl/pl/index.php?option=com_content&task=view&id=467&Itemid=97 
 
Gdyby obie organizacje niczym się nie różniły  jaki byłby powód oddzielnych bytów. Żaden! Animozje starych dziadków? Bez przesady. Nie przeceniajmy roli mamutów na wymarciu. 
 
Różnice widać gołym okiem. A najbardziej widoczna jest różnica liczebności. Ta z kolei jest funkcją poziomu wymagań. Otóż ZHR stawia swoim harcerzom (a w praktyce instruktorom) znacznie większe wymagania i dlatego jest nas mniej. 
 
Wielu sądzi że to źle. Że ZHP powinno upodobnić się pod tym względem do ZHR. Być może mój pogląd jest wysoce oryginalny, ale ja sądzę, że to dobrze. Twierdzę, że Polsce potrzebna jest masowa organizacja młodzieżowa organizująca dzieciakom czas wolny i tanie, w miarę pożyteczne wakacje. Tak działa w przytłaczającej większości scouting, w którego kierunku ZHP przecież konsekwentnie podąża. Dzięki temu ZHP może być tam gdzie ZHRowi byłoby trudno działać przy zachowaniu swoich standardów ideowych i metodycznych. Dzięki temu, ruch harcerski może objąć swoim oddziaływaniem wychowawczym więcej polskiej młodzieży. Bo zastanówmy się. Czy patrząc na rzecz globalnie fakt, że w przykładowym Olsztynku działa hufiec ZHP (taki jaki jest) to jest dla Polski lepiej - czy lepiej żeby tam w ogóle nie było harcerstwa? 
 
Myślę, że świadomość tej właśnie różnicy będzie się stawała coraz bardziej powszechna co musi doprowadzić do transferów i to w obie strony. Do ZHP będą przechodzić instruktorzy, dla których atmosfera w ZHR jest zbyt rygorystyczna. I odwrotnie do ZHR trafią instruktorzy widzący wychowawcze korzyść płynące z obecności w bardziej wymagającym otoczeniu. Nie widzę w tym nic złego. To po prostu nieunikniona konsekwencja dokonującej się redefinicji obu organizacji.  
 
Dla mnie są to procesy bardzo ciekawe. Chciałbym aby były obserwowane i komentowane. Czasem będą one rodzić nieprzyjemne doznania w jednej czy drugiej organizacji. Cóż taka jest natura zmian. W tym numerze Pobudki pokazaliśmy malutki fragmencik tego procesu. Rozumiem, że może on być bolesny dla instruktorów ZHP którzy są emocjonalnie związani ze swoją organizacją. Tak samo dla instruktorów ZHR bolesne mogą się okazać motywy transferu w przeciwnym kierunku. Czy to jednak oznacza, że powinniśmy zacisnąć powieki i udawać, że nie ma tego czego nie chcemy widzieć? Można i tak ale nie w Pobudce. Naszym zadaniem jest pobudzać do myślenia i to robimy choć często bodźce bywają mało przyjemne. 
Marek Gajdziński
 11 Dodane przez Jakub Sieczko, w dniu - 09-04-2008 06:13
Marku - kolejne moim zdaniem skrajne uproszczenie. 
 
Naprawdę sądzisz, że ZHR jest dużo mniej liczną organizacją dlatego, że stawia wyższe wymagania? To by było bardzo dobre wytłumaczenie i do tego stawiające ZHR na pozycji patrzącego z góry bardziej umoralnionego młodszego brata. A może po prostu od samego początku było Was dużo mniej? Może macie mniej sprawne lub mniej liczne struktury terenowe? Może do wielu miejsc w Polsce lub dużych miastach po prostu nie dotarliście? Sądzisz, że wszystko można wytłumaczyć jednym zdaniem "ZHR stawia wymagania, więc jest nas mniej"? Wygodne, ale moim zdaniem tym razem już nie tylko zbyt proste, tym razem nieprawdziwe. 
 
Bardzo nie w porządku jest też sprowadzanie ZHP do organizacji świetlicowej, które organizuje dzieciom wolny czas. Słowem o metodzie harcerskiej się nie zająknąłeś. Nie ma jej w ogóle w bratniej (większej) organizacji? Nigdzie albo prawie nigdzie? Znowu skrajne uproszczenie? 
 
Najbardziej mnie boli to, że zarówno autor artykułu jak i niektórzy dyskutanci widzą świat czarno-biały, ZHR-dobry, ZHP-zły. Tymczasem, jak mówi jedna z klasyków wędrownictwa w ZHP: "Życie jest bardziej skomplikowane niż gawęda zuchowa". 
 
I jeszcze jedno - pomyślcie, że artykuł traktujący o ZHR w takim duchu ukazuje się w "Czuwaj" czy "Na tropie". Co by to się działo... Panowie i panie - od transformacji ustrojowej minęło kilkanaście lat. Wtedy swobodnie opluwało się ZHP za komunę we władzach. Dziś ten czas minął, a sporą część kadry ZHP (choć zgadzam się, że zbyt małą) stanowią ludzie w wieku 20-35 lat. Kiedy nastąpił podział ZHP lat miałem kilka i obcy mi jest historyczny garb. Nie muszę mieć kompleksów i pokornie schylać głowę kiedy opluwa się moją organizację (czyli mnie też). A tu właśnie to się odbywa. Nie jestem fanem wielu zjawisk, które się w niej dzieją, jest dużo prawdy w tekście autora, z tym, że przedstawił problem skrajnie go upraszczając. Tak nie można.
 12 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 09-04-2008 06:29
Kuba, 
Jeszcze raz powtórzę, to co powiedziałem kilka komentarzy wcześniej - napisałem o swoich odczuciach i motywach, które "ułatwiły" podjęcie decyzji przejścia do ZHR. Artykuł napisałem krótko i treściwie, może zbyt ogólnie, ale moje postanowienie nie czynienia prywatnych wycieczek w tekscie zrealizowałem.  
 
Nie napisałem w tym artykule o rozterkach, które mną targały, które nie pozwalały podjąć decyzji przez tyle lat. Nie napisałem też o pewnym spotkaniu, które pokazało mechanizmy działania Władz ZHP, a które bezpośrednio mało wpływ na to co zrobiłem - i nie napiszę tego w komentarzach. Możliwe, że przy publikacji artykułu o przejściu instruktora i jego druzyny do ZHP wszystko to (za wyjątkiem opisu spotkania z Władzą) ujmę w tekst i też opublikuję. Ale nie teraz. 
 
Teraz piszę o "Złych Stronach" ZHP, o tym co mi się nie podobało, kiedy byłem instruktorem ZHP. Rozumiem, że nie w smak ten artykuł wielu instruktorom, wiem też, że ciężko przełknąć ten tekst, ale czy to nie jest prawda ? Uważasz, że kłamię ? 
 
Pozdrawiam Cię Kuba 
Garbol
 13 Skrajne uproszczenie?
Dodane przez Marek Gajdziński SZWEJK, w dniu - 09-04-2008 10:31
Jakub, 
Masz prawo mieć własne zdanie a ja mam prawo mieć własne. Zarzucanie mi, że mówię nieprawdę, gdy rzecz dotyczy warstwy ocennej i wniosków, jest lekko mówiąc nieuprawnione. 
 
Przecież ja nie napisałem, że stawianie wysokich wymagań kadrze instruktorskiej jest JEDYNYM powodem, dla którego jest nas w ZHR mniej. Zapewne jest wiele innych czynników między innymi ten który wymieniasz. Sam w 15 numerze Pobudki pisałem o jeszcze innych czynnikach, za co omal nie wyleciałem ze Związku. Jak widzisz nie jestem człowiekiem od lukrowania ZHR i dowalania ZHP. 
 
A wracając do wymagań. Może nie wiesz ale w ZHR od instruktorów kategorycznie wymaga się przestrzegania Prawa Harcerskiego w tym 10 punktu. Wymaga się też by instruktor był chrześcijaninem ze wszystkiego tego konsekwencjami.  
 
Nie są to tylko teoretyczne wymagania zapisane w statucie i regulaminach na pokaz. Próbuje się je egzekwować w praktyce. Komisje Instruktorskie pytają kandydatów na instruktorów czy zamierzają sprostać tym wymaganiom. Jeśli są na ten temat jakieś wątpliwości osoba taka nie dostaje stopnia instruktorskiego. Instruktorzy, którzy piją i palą są odsuwani od pracy wychowawczej. To samo dotyczy nie zachowania czystości przedmałżeńskiej, rozbijania rodzin itp. Za każdym razem gdy powstaje podejrzenie, że instruktor może nie być wiarygodny jako wychowawca, odsuwany jest od pracy wychowawczej. Znam wiele takich przypadków. Znam wiele przypadków starszych harcerzy, którzy nie decydują się zostać instruktorami bo nie chcą spełniać tych wymagań. Zatem czy nie jest uprawniony wniosek mówiący o tym, że jest to czynnik zmniejszający liczebność ZHR? 
 
Nie twierdzę, że pod tym względem jest w ZHR idealnie. Że nie znajdziesz instruktora, który ukradkiem czasem sobie podpija, albo zdradza żonę. Żeby to zapewnić trzeba by było wprowadzić totalną inwigilację  co samo w sobie byłoby sprzeczne z duchem Prawa Harcerskiego. Więc jednostkowe przypadki łamania Prawa przez instruktorów są i będą. Ale nikt się z tym nie obnosi. Nie manifestuje olewania Prawa bo to by się to skończyło natychmiastową reakcją przełożonych. W tym znaczeniu ZHR stawia swoim instruktorom wyższe wymagania niż ma to miejsce w ZHP. I w tym znaczeniu proces wychowania, który jak wiadomo odbywa się głównie poprzez przykład własny instruktora, jest w ZHR znacznie bardziej wiarygodny i skuteczny.  
 
Jeszcze raz podkreślam, że nie widzę nic złego w tym, że niektórzy instruktorzy ZHR chcąc być względem siebie uczciwymi i którzy dość mają ukrywania się przed przełożonymi i dlatego myślą o przejściu do ZHP. Tak samo jest normalnym, że niektórzy instruktorzy ZHP tęsknią za znalezieniem się w bardziej wymagającym otoczeniu - takim jakie funkcjonuje w ZHR. Mają na to dwa sposoby. Przejść do ZHR albo starać się zmienić swoją własną organizację. 
 
Szanuje każdą tego typu decyzję bo jest uczciwa. Taki właśnie jest sens pluralizmu harcerskiego, żeby takie możliwości istniały.  
 
Mało tego. Szanuję też pracę instruktorów ZHP, którzy są na bakier z Prawem Harcerskim. Na pewno ich społeczna praca, choć mogłaby przynosić lepsze owoce gdyby przestrzegali Prawa, jakieś wymierne korzyści Polsce przynosi. Osobiście uważam, choć zapewne ani w ZHP ani w ZHR nie ma wielu zwolenników takiego poglądu, że Wasz związek powinien czym prędzej skończyć z tą dwuznaczną moralnie sytuacją, i jasno w swych dokumentach zadeklarować, że zwalnia swych instruktorów z obowiązku bezwzględnej abstynencji. To wreszcie uporządkowało by sytuację w ruchu harcerskim i zakończyło obłudę jaka wielu instruktorom ZHP istotnie przeszkadza. 
 
Na koniec proszę Cię, abyś porzucił retorykę konfliktu. Jak widzisz nie postrzegamy świata wyłącznie w dwóch kolorach. Tu w Pobudce nie piszemy tekstów by komuś przywalić albo kogoś opluć. Chcemy wywołać rzeczywistą merytoryczną dyskusję o aktualnej kondycji i przyszłości ruchu harcerskiego. Jest jeszcze spora liczba instruktorów zarówno w ZHR jak i w ZHP, która nie rozumie przesłanek jakie nami kierują. Zawsze można sprowadzić dyskusję do poziomu magla, do wątków personalnych i wzajemnego obrzucania się błotem, czego przykłady masz w tym numerze Pobudki. Ale czy tak musi być? A może podyskutujemy merytorycznie. Na to liczę. 
Marek Gajdziński
 14 Dodane przez Jakub Sieczko, w dniu - 09-04-2008 12:13
Jacku, 
nie napisałem, że kłamiesz, nie uważam tak. Jestem przekonany, że Twój artykuł jest szczery, nazwałbym go jednak... krótkowzrocznym. Każda publikacja w poważnej i opiniotwórczej harcerskiej gazecie (a za taką uważam "Pobudkę", do której poprzedniego numeru miałem przyjemność napisać artykuł) łączy się ze wzbudzeniem konkretnej opinii na dany temat w harcerskim świecie. Nie uważam, żeby osobiste przemyślenia i doświadczenia były wystarczającym powodem do publikacji w harcerskiej prasie. Potrzebne jest jeszcze coś - cel i przewidywanie konkretnych rezultatów. Jacku - czy tego chcesz czy nie, tym artykułem dołożyłeś kolejne kilka cegieł do muru dzielącego ZHP i ZHR. Jeszcze raz powtórzę - wiele Twoich diagnoz podzielam. Co do Twojego opisu spotkania z pewną władzą w ZHP - pisanie "A ja coś wiem, a to jest jeszcze gorsze niż to co powiedziałem" wydaje mi się rozwiązaniem nie do końca fair. Wiesz - powiedz. Nie chcesz powiedzieć - nie mów, ale nie używaj swojej wiedzy jako argumentu.  
 
Marku, 
zgadzam się z Tobą, iż każdy ma prawo do własnego zdania, również Tobie go nie odmawiam. Korzystając ze swojego prawa pozwolę sobie na replikę. 
"najbardziej widoczna jest różnica liczebności. Ta z kolei jest funkcją poziomu wymagań." - napisałeś. Nie napisałeś "jest głównie funkcją wymagań", "jest również również funkcją wymagań" itd. Napisałeś "jest funkcją wymagań", co uznałem za jedyną argumentecję różnicy w liczebności. W kolejnym komentarzu piszesz, iż nie uważasz tej argumetacji za jedyną - cieszę się z tego. 
 
Co do wymagań dotyczących używek i czystości przedmałżeńskiej, o których pisałeś - zgadzam się z Tobą, iż mogą mieć one wpływ na spadek liczebności - czy jest to główny czynnik? Nie wiem, nie jestem socjologiem. 
 
Zupełnie inną sprawą jest moja opinia na temat wymagań stawianych instruktorom ZHR - z częścią z nich się nie zgadzam, ale szanuję je i ludzi, którzy dobrowolnie decydują się pracować w ZHR. 
 
Uważam również, że to trochę smutne, że po kilkunastu komentarzach dyskusji doszliśmy do picia, palenia i seksu. Jak na pewno doskonale wiecie - dyskusji na ten temat przetoczyły się przez harcerski internet setki, szkoda, że i tu funkcją prawdziwości instruktora harcerskiego stają się znowu rzeczy tak "mierzalne" (choć to bardziej zarzut do sposobu sformułowania tego punktu PH). Stary jak świat błąd tego typu dyskusji: zapominamy o 1-9, pozostając przy 10. 
 
Uważam, że zbyt prosto opisujecie rzeczywistość choćby takimi zdaniami: 
"Nie są to tylko teoretyczne wymagania zapisane w statucie i regulaminach na pokaz. Próbuje się je egzekwować w praktyce." (w domyśle - w ZHP jest odwrotnie) 
 
"system stopni, metodykę opartą o pracę systemem zastępowym, ponadto zachowa charakter społecznej pracy oraz będzie umożliwiała mi posiadanie większego wpływu na to, co się niej dzieje. W ZHP takich możliwości nie ma lub za niedługi czas nie będzie" itp. 
 
Generalizowanie - to mój największy zarzut do tego artykułu.  
 
BP mówił: "Wydaje Ci się, że patrzysz szeroko? Patrz jeszcze szerzej." Czy ktoś spojrzał szerzej na reperkusje tego tekstu? Nie na to jak zareaguję na niego ja, Marek Gajdziński czy czytelnicy listy "Czuwaj", którzy mają ukształtowane poglądy. Bardziej boje się o to jak odbiorą go wędrownicy/harcerze starsi czy młodzi przewodnicy z obu organizacji. I co z tego wyniknie "na dole" - który, jak zapewnie zgodzą się współdyskutancji, jest najważniejszym z pionów harcerskiej struktury. 
 
Co do retoryki konfliktu - staram się jej unikać i przedstawiać jedynie merytoryczne argumenty, z którymi oczywiście pozostali mają prawo się nie zgadzać (ale taka przecież jest istota dyskusji). 
Również pozdrawiam Marka i Jacka.
 15 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 09-04-2008 12:45
Kuba,  
O rozmowie z "górą" powiedziałem w kontekście bardzo ogólnego charakteru tego artykułu, nie użyłem tego sformułowania jako "coś mocnego w razie czego", raczej wskazać chciałem na to, że nie wąłśnie takich słów nie użyłem w artykule - możliwe, że kontekst tego dla Ciebie był inny - niezamierzony przeze mnie. 
 
Cel artykułu chyba wyłuszczył Marek, także KOHUB - ja, Jacek Garboliński pytany przez wiele spotkanych osób opowiedziałem, co dyktowało moim postepowanie, moim przejściem do ZHR. Ponadto atrtykuł i być może jego polemika w przyszłym numerze powinny pokazać, że jeżeli ktos nie może się odnaleźć w obecnej rzeczywistości harcerskiej, droga instruktorska nie musi się skończyć, można szukać swego miejsca na ziemi - jest alternatywa, tak w jedną jak i w drugą stronę :) 
 
Ale myślę, że to nie jedyny cel - dla każdego czytelnika może on być inny ...
 16 mity na usługach poprawności politycznej
Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 09-04-2008 21:40
Nie chciałem włączać się do dyskusji na ten temat , ale już dłużej nie mogę... 
 
Myślę, że mamy do czynienia z horrendalnym mitem o jakiś wspaniałych , rewelacyjnych i niezliczonych środowiskach harcerskich tworzących zhp, a jedyne co można zarzucić tej organizacji to fakt , że pałęta się tam kilku podstarzałych postkomunistów- harc-urzędników. 
 
Niestety jest dużo znacznie smutniej- ciężko mi namierzyć jakiekolwiek autentyczne środowiska harcerskie w zhp , autentyczne tzn prowadzące pracę wychowawczą w oparciu o metodę harc. przez cały rok. 
Ostatnie moje dwa lata prowadzenia drużyny pozwoliły mi zetknąć się od środka ze stylem pracy jaki jest powszechny w zhp. Podczas naborów w szkołach, rozmowach z nauczycielami i dyrektorami , chłopcami i ich rodzicami obraz jaki mam przed oczami to masowa organizacja wykorzystująca status org. pożytku publ. do prowadzenia zajęć właśnie świetlicowych nie mających poza retoryką i symboliką nic wspólnego z metodą harcerską. Epicentrum tych działań to akcja letnia podczas której wywozi się dzieciaki na "obozy" przypominające coraz bardziej ośrodki kempingowe. W zasadzie - co w tym złego? Jeżeli pewna grupa pracowników etatowych jest w stanie stworzyć mechanizmy motywacyjne dzięki którym młoda kadra zajmuje się społecznie dziećmi na tych obozach co pozwala na zwiększenie ich liczebności - to super - ale po co nazywać to harcerstwem. To się przecież absolutnie nie mieści w tradycji metodycznej i społecznej harcerstwa! I co z tego , że część skautingu tak funkcjonuje? Ale duża może nawet większa część nie- żaden argument. 
 
Jeżeli chodzi o przestrzeganie PRH to mam niestety , być może jednostkowe , ale porażające przykłady spotkań z "młodą kadrą" - naprawdę mili ludzie i świetnie się zajmują dzieciakami - potrafili je nawet przekonać, że harcerz nie pije i nie pali to znaczy , że się nie uzależnia- i tyle. 
 
Ja naprawdę chętnie poznam osobiście jakąś dobrą drużynę z zhp we Wrocławiu lub okolicach i chętnie pojadę z nią na biwak , bo chcę pokazać moim harcerzom braterstwo harcerskie i pluralizm i mimo, że mnie prześladowano w zhp (za co się żaden bardzo "skautowy" instruktor nie odszczeknął do tej pory) i to że są różne harcerstwa - i zhp i zhr i shk i jeszcze kilka innych. 
 
Jeżeli chodzi o liczebność to sorry, ale fakt, że zhp funkcjonuje w małych miejscowościach jest wynikiem pozostawienia w rękach tej organizacji lokali i etatowych pracowników - ostatniej jesieni podczas organizowania zajęć dla dzieci z pewnej podsudeckiej wioski miałem okazję zaobserwować jak funkcjonują struktury terenowe szczególnie gdy ich pracownicy łączą różne funkcje samorządowe, harcerskie , szkolne - i używając jakże wdzięcznego określenia z innej epoki - " robią w dzieciach". - I znowu- co w tym złego? - nic - chwała im za to bo często w miasteczkach nawet takie harcerstwo to jedyna propozycja. Ale czy to jeszcze jest harcerstwo? 
 
Odpowiedzi na powyższe , mam świadomość - nieco chaotycznie postawione pytania nie są proste jak gawęda zuchowa , ale dopóki będziemy się chować za historyczno- propagandowymi atrapami świętoszkowatego patriotyzmu w zhr i pluralistycznej otwartości w zhp nigdzie nie dojdziemy. 
 
Musimy wszyscy spojrzeć prawdzie w oczy co Pobudka stara się czynić .  
 
Dlatego kole...
 17 A ja znam
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 09-04-2008 22:06
Szczep 307 WDHiZ z hufca Warszawa-Mokotów 
 
Pozdrawiam :)
 18 więcej
Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 09-04-2008 22:38
więcej - przecież w zhp jest 200 tyś doborowego harcerstwa!!!
 19 Ironia?
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 09-04-2008 22:47
Ja ze śmiechem i serdecznie a druh taką ironią we mnie... 
 
Aż mi odeszła ochota żeby przygotować zadania przedbiwakowe dla zastępów...
 20 Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 09-04-2008 23:02
no widzisz (tylko bez druhów!) jak obierzemy zhp z tego co mogłyby realizować inne org. , fundacje albo po prostu biura podróży to okaże się , że zostanie kilka szczepów - fajnych, wartościowych ale kilka - i po co się bić o tą całą resztę? 
 
A co robisz na biwaku? bo ja w sobotę jadę z ZZ-tem na miejsce przyszłego biwaku drużyny (19 IV- kurde! - zimno jeszcze) - to może coś zapożyczę :)
 21 hmmmm
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 09-04-2008 23:14
ZHP nie jest idealne - sam znam kilka środowisk, które z harcerstwem mają wspólną właściwie tylko nazwę. Z jednego z nich nawet kiedyś odszedłem (a właściwie zostałem wykopany - za zrobienie awantury że dwoje drużynowych woli spędzać czas w jednej z komend zamiast zajmować się harcerzami. 
Co nie zmienia faktu, że znam też kilka środowisk wartościowych - i choć może nie idealnych (ja nie mierzę drużyn według aż tak wysokich standardów), ale na pewno odwalających kawał dobrej roboty. I właśnie znajoma z jednego z tych wartościowych środowisk poczuła się dotknięta tym artykułem. Zgadzam się z tym co tam jest napisane - te patologie widziałem podczas mojej kariery w ZHP. Co nie zmienia faktu że artykuł jest strasznym uogólnieniem bo opisuje w ten sposób całą organizację. 
A uczono mnie, żeby zło dobrem zwyciężać (hmmm a chciałem się streścić i nie pisać napuszonych banałów - oczywiście nie wyszło)  
 
Bardzo ucieszyła mnie Twoja reakcja na mój komentarz :) Okazało się że ta skromna linijka tekstu zadziałała jako replika na długi wywód :) 
 
Jeśli chodzi o biwak to na razie szukam miejsca - a plan leży już napisany "w szufladzie" i się kurzy. Jest tego dosyć sporo - 9 stron. Mogę Ci przesłać, jeśli tylko dasz mi maila. Oczywiście prawa autorskie obowiązują :)
 22 Biwaki ...
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 10-04-2008 06:15
Byłem w ZHP i widziałem jakie panują w nim patologie (z jednego z nich wywalili mnie bo zaprotestowałem przeciwko temu co działo się na jednym z obozów). To nie zmienia faktu, że istnieją środowiska, które odwalają dobrą robotę i trzymają poziom. Jednym z nich jest ten szczep - 307. Znajoma harcerka z "trzysta siódmych" po przeczytaniu tego artykułu poczuła się dotknięta i było jej trochę smutno. W sumie się jej nie dziwię - robi dużo dobrej roboty a została zrównana do jednej linii z ludźmi, którzy mundur wkładają tylko na apele i zamiast opiekować się harcerzami wolą ze sobą sypiać w jednej z komend. 
Oceniać innych wedle własnej miary jest bardzo łatwo... smutne to, ale prawdziwe. Mi też się to czasem zdarza. 
 
Ale może da się inaczej, tak żeby nikogo nie urazić? Może niektórzy harcerze po prostu nie widzą jak powinno wyglądać to "prawdziwe" harcerstwo (szczerze mówiąc nie przepadam za takim określeniem - bo tych "prawdziwych" harcerstw jest tyle, ilu instruktorów chcących w tej sprawie zabrać głos)? Może nikt im tego nie pokazał? Od zucha uczyli się pewnych zachowań i teraz nawet się nad nimi zastanawiają? 
 
Dlaczego od razu ich skreślać, piętnować, mówić o zgniliźnie moralnej, rozwodzić się nad upadkiem ideałów. Nie lepiej "zła dobrem zwyciężyć"? Żeby było śmieszniej tego nauczyła mnie pewna druhna z 307 WDHiZ :) 
 
Szczerze mówiąc ucieszyło mnie, że jedna linijka tekstu pod rozwlekłym komentarzem wywołała taką reakcję :) Czasem tyle wystarczy, żeby coś dobrego drgnęło w człowieku :) 
 
A jeśli chodzi o biwak - plan mam napisany (i szczerze mówiąc jestem z niego dumny). Jestem na etapie szukania miejsca - myślę, że ulokujemy się gdzieś koło Mińska Mazowieckiego. Jest tam dobry dojazd (pociąg jedzie niecałą godzinę, są częste połączenia, bilet kosztuje 4,50zł). W okolicach Mińska jest dużo lasów - wystarczy znaleźć jakieś spokojne miejsce.
 23 Dodane przez Michał Górecki, w dniu - 10-04-2008 12:53
Ilość stereotypów i uproszczeń w niektórych tekstach o ZHP jest przerażające. Właśnie o tym piszę kiedy mam wątpliwości o współdzieleniu krzyża. I przychodzi wam to druhowie z taką łatwością... A my moglibyśmy pisać o pijących instruktorach ZHR (kiedyś często można było spotkać ich w Gnieździe Piratów), o politycznych koneksjach, o zaściankowej prawicowości rodem z PiS, o zamrożeniu w przedwojniu i braku dostosowania do XXI wieku... Czy wreszcie o totalnie głupim przeświadczeniu o własnej świetności i przechowywaniu "Prawdziwego Harcerstwa". O przedsoborowym niemalże podejściu do religii. O nalotach na imprezy i wyrzucaniu ludzi za picie alkoholu (jakież to Baden Powellowskie). 
 
Całe szczęście wiem, że to dotyczy tylko niektórych instruktorów ZHR. Nie wiem czy wielu, nie wiem czy niewielu. Nie wypowiadam się na ten temat, pozwalam wam robić harcerstwo po swojemu. Bo to też jest sposób na harcerstwo. 
 
Czas spuścić trochę z tonu Druhowie. Chyba trochę za wysoko nosy nosicie.
 24 Dodane przez Jakub Sieczko, w dniu - 10-04-2008 13:59
Drodzy Druhowie, 
naprawdę ciężko jest bronić tego artykułu, tym bardziej, że sam autor napisał o nim "Artykuł napisałem krótko i treściwie, może zbyt ogólnie". Zgadzam się z Jackiem tylko trochę. Nie zbyt ogólnie. Bardzo ogólnie. Dramatycznie ogólnie.
 25 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 10-04-2008 14:41
Mogłeś dać świadectwo prawdzie. Wspomnieć choć jednym zdaniem o wszystkich tych ludziach i środowiskach, które dalekie są od wizji, którą nakreśliłeś. I sam wiesz że nie jest to "kilka szczepów - fajnych, wartościowych ale kilka". Ty jednak zepchnąłeś wszystkich do jednego worka. Podsycają wizję jakie roztacza tu choćby druh Marek Kamecki. To boli Jacku. Usprawiedliwiasz to chęcią wytłumaczenia się przed Twoimi nowymi "kolegami"? Marny motwy. Resztę znajdziesz na "Czuwaju".
 26 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 10-04-2008 14:56
I jeszcze do Was druhowie z Pobudki. Prawda w oczy mnie nie kole. Przez całe życie przeciwstawiam się patologiom, o których pisze Jacek. Na łamach tego właśnie pisma apelowałem o wzajemne pojednanie. Tym większy żal, iż zabrakło Wam dalekowroczności, przy publikacji tego artykułu. Moje środowisko jak i liczne w całej Polsce nadal będziemy jeżdzić na obozy harcerskie do lasu (http://picasaweb.google.com/suchy206/ObZ2007Ruda) Pracować systemem zastępowym (http://picasaweb.google.com/suchy206/MgYAvalonuWyjazdKursowy). Budować w Szczepach ciąg wychowawczy. A Wy patrzcie sobie dalej na nas z wyższością. Bo dopiero przejście do Was, uczyni nas prawdziwymi harcerzami.
 27 Marek Kamecki nie dość szukał, a gada !
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 10-04-2008 15:35
Marek jest jednym z najbliższych mi instruktorów harcerskich. Niestety, wpis, który poczynił na temat dobrych środowisk jest według mnie nieuprawniony. Znając Marka jestem przekonany, że nie zadawał sobie zbyt wielkiego trudu, by namierzyć dobre środowiska. Ja ich znam wiele bez trudu. Więc apeluję do Ciebie Marku, żebyś takich, w sumie przykrych i raczej nieuprawnionych kwestii nie wypisywał bez namysłu. A po namysle też raczej nie.
 28 Dodane przez Adrian Łaskarzewski, w dniu - 10-04-2008 18:49
Własną wartość można zwiększać na dwa sposoby: 
- pracując nad sobą - realnie ją zwiększając ("jestem lepszy niż byłem"), 
- próbując obniżać wartość przyjętego poziomu odniesienia - zwiększając ją tylko pozornie ("jestem lepszy niż oni"). 
Lektura powyższych komentarzy tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że organizacja w której jestem, to dobry wybór.
 29 no proszę....
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 10-04-2008 18:50
co nie zmienia faktu że druhowie z ZHP przerwali pogawędkę o biwaku :)
 30 Dodane przez Jacek Garboliński, w dniu - 11-04-2008 06:36
Do Rafała :  
Obiecuję artykuł do Pobudki o pozytywach, które mnie wstrzymywały od decyzji - napisałem to już kilka postów wyżej. 
 
Jednocześnie odpowiem Ci, że nie patrzę na Ciebie z wyższością. Nie patrzę na Ciebie, jako Rafała Klepacza w ogóle. Nie znam Cię i mało prawdopodobne, że poznam, choć wszystko jest możliwe. Popatrzę na Ciebie jak na harcerza, instruktora, a jeżeli poznam, miło mi będzie pogawędzić, wymienić poglądy, zobaczyć jak obozujemy ... Ot, po harcersku, nie z wyższością.
 31 Dodane przez Rafał, w dniu - 11-04-2008 06:55
Gwoli wyjasnienienia. Pod nickiem Rafał - kryje się Rafał Suchocki. Samo imię pojawia mi się po zalogowaniu.
 32 Dodane przez Jacek Garboliński, w dniu - 11-04-2008 07:01
No to przepraszam Rafała Klepacza i oczywiście Ciebie - nie zmienia to jednaj mojego spojrzenia - widzę w Tobie INSTRUKTORA i HARCERZA, i za takiego będę Cię uważał, nawet gdy napiszesz o ZHR coś, co nie będzie mi w smak. Wtedy możemu siąść i podyskutować, bardzo bym chciał Rafał, bez tworzenia podziałów, kolejnych, niepotrzebnych, jak sam pisałeś. 
Pozdrawiam Rafałów Suchockiego i Klepacza
 33 do Michała Duckiego w spr. biwaku
Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 11-04-2008 10:40
marek.k[at]grupapolfinans.pl 
 
a co to są prawa autorskie do pomysłu na biwak ? 
 
(UWAGA! -trochę przyjaznej złośliwości- mieliście jakieś szkolenie z zastrzegania praw autorskich - krzyż, pomysł na biwak...hi.hi,hi) 
 
ja Ci prześlę mój pomysł - czuwanko!
 34 Z tego samego pnia...
Dodane przez Robert, w dniu - 11-04-2008 11:29
Dla mnie artykuł ma sybliczne znaczenie. Reprezentuję bowiem tą część środowiska szczepu, któremu do niedawna przewodził Garbol, a która nie zdecydowała się przejść do sąsiadów. Uważam, że nie oznacza to że jestem gorszym harcerzem, moja albo nasze wartości są inne, słabe czy kiepskie itp. Stale staraliśmy się przeciwstawiać patologiom i robimy to nadal. Nie zgadzam się też na uproszczenia i stereotypy jakie przedstawił Marek. Owszem, niestety jest "degeneracja" ale nie można tak drastycznie uogulniać. Po prostu harcersku robimy swoje...
 35 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 11-04-2008 11:46
Zarzucono mi, że artykuł jest zbyt ogólny - głos Roberta powiedział wszystko w tym temacie - ja nie powiedziałem, nie mówię i nigdy nie powiem, że ludzie w ZHP są źli, że są tam kiepskie środowiska, tylko i wyłącznie - jest kupa ludzi, którzy są wspaniałymi instruktorami, wychowawcami, są w ZHP takie środowiska, że tylko palce lizać. Są. Przecież już o tym mówiłem parę komentarzy wyżej, ja napisałem artykuł o tym, co mnie skłoniło do przejścia i wg mojej oceny nie pozwalało pracować jako wychowawca. 
 
Przegadaliśmy z Roberetm na te tematy wiele dni, nocy, słowem - oceniliśmy swoje problemy i każdy z nas podjął decyzję : Robert pozostał w ZHP, ja przeszedłem do ZHR. Niczego to w naszych relacjach nie zmienia - jesteśmy instruktorami harcerskimi, wychowawcami. Wychowujemy jak najlepiej potarfimy, Robert w ZHP, ja w ZHR.
 36 Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 11-04-2008 17:53
no i miodzio! 
róbmy swoje tam gdzie jesteśmy - ja wcale nie uważam instruktorów i harcerzy z innych (różnych) organizacji za gorszych tylko dlatego, że nie są w zhr (Rafał). Jeżeli są dobrzy w tym co robią to niech robią-pod warunkiem że robią harcerstwo. Nie jestem też wrogiem ludzi, którzy pracują (szczególnie społecznie) z młodzieżą innymi metodami - super! 
Trzymajmy się tylko faktu, że w organizacji harcerskiej powinny funkcjonować standardy harcerskie - tak ideowe, metodyczne jak i organizacyjne. Co to są standardy harcerskie- ooo!!! - i o tym b. chętnie podyskutowałbym bo to jest intrygujące jak kto to widzi- czy np są diametralne różnice w tym względzie pomiędzy "Wielką Trójką" (shk,zhp,zhr) czy może tylko wszyscy zapętleni jesteśmy w jakieś fobie i kompleksy. 
(no i co z tym biwakiem ?)
 37 Do Marka Kameckiego w sprawie biwaku
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 12-04-2008 20:34
Pomysł na biwak to w końcu wartość intelektualna :) 
 
Wysłałem
 38 Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 12-04-2008 22:37
dzięki - już dostałem - przesyłam swój. 
"co dostałeś darmo - podziel się tym darmo" - chyba?
 39 Skromność
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 12-04-2008 22:42
Toż się dzielę planem (9 stron) aczkolwiek praw do publikacji w Pobudce nie udzielam :D
 40 ciekawe...
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 14-04-2008 11:05
... czy za dwa numery nie przeczytamy artykułu o tym, że ZHR jest przereklamowany :)
 41 ZHP...
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 14-04-2008 15:35
ma fajnego przewodniczącego - tak ładnie mówił na zjeździe. 
 
Czy ktoś wie co zdecydowało ZHP w sprawie krzyża harcerskiego?
 42 Dodane przez Rafał, w dniu - 14-04-2008 15:50
Ktoś wie. Nie wiem tylko czy może przerywać pogawędkę o biwaku. :P
 43 Może...
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 14-04-2008 18:10
a nawet jest to wskazane :)
 44 Dodane przez Marek Niewiarowski, w dniu - 14-04-2008 20:06
Oj druhu Marku. Skąd u takiego Harcerza jak druh takie selektywne podejście - my - ok... oni - be ? W innym numerze "Pobudki" przeczytałem : "ODPOWIEDŹ NA LIST OTWARTY PRZEWODNICZĄCEGO KOMISJI HARCMISTRZOWSKIEJ OH-y ZHR dh. hm. PAWŁA ZARZYCKIEGO HR".  
 
I dalej druh twierdzi, że patologie to wyłącznie w ZHP ?
 45 Bardzo ładna wiadomość
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 14-04-2008 22:12
http://www.zhp.pl/index.php?do=news&navi=0001,0011&id=6191
 46 Dodane przez Rafał Łoziński, w dniu - 07-05-2008 13:47
Marek kamecki napisał: - "Ja naprawdę chętnie poznam osobiście jakąś dobrą drużynę z zhp we Wrocławiu lub okolicach i chętnie pojadę z nią na biwak , bo chcę pokazać moim harcerzom braterstwo harcerskie i pluralizm i mimo, że mnie prześladowano w zhp (za co się żaden bardzo "skautowy" instruktor nie odszczeknął do tej pory) i to że są różne harcerstwa - i zhp i zhr i shk i jeszcze kilka innych. "  
A ja, mimo tego, ze mamy chyba prawie takie same pojęcie na temat wspólnego obozownictwa i jakości środowisk charcerskich we Wro i jego okolicach i nie tylko to z twoją ekipą na biwak, nie pojechałbym ponieważ do dziś widoczne są ślady po waszym biwaku w Wysoczyźnie Idzikowa. Nie będę opisywał śladów waszej działalności ale... Przygarniał kocioł garnkowi!
 47 Errata
Dodane przez Rafał Łoziński, w dniu - 07-05-2008 13:50
Jest: "i jakości środowisk charcerskich we Wro" 
Powinno być: "i jakości środowisk harcerskich we Wro" 
Taki maleńki lapsus.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team