sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
Wizytacja pewnego obozu

hm. Tomasz Maracewicz  Image

Miaem przyjemno minionego lata wizytowa pewien obóz. Uwagi po jego wizytacji spisaem w specjalnym raporcie, ale poniewa s one znamienne, uznaem za waciwe podzieli si nimi z Czytelnikami. Szczególnie, e liczne wtpliwoci, które omawiaem z komend, wynikaj z gbszych zjawisk, obserwowanych przeze mnie w ZHR-rze, a których ródo upatruj w niedostatecznym sposobie ksztacenia umiejtnoci instruktorskich (nie wiedzy, a umiejtnoci) oraz bdach popenianych przez nas, harcmistrzów - w sposobie realizowania opieki instruktorskiej oraz wspierania doskonalenia warsztatu u modych instruktorów.

          Dodam, e wizytowany przeze mnie obóz by obozem dobrym, nie dziao si na nim nic niepokojcego jeli idzie o bezpieczestwo fizyczne, zdrowotne i wychowawcze uczestniczcych w nim harcerzy. By obozem ciekawym, bardzo pozytywnie przeywanym przez uczestników. I jestem przekonany, i wie si on gownie z dobrymi wspomnieniami  uczestników i dobrym dowiadczeniem dla jego kadry.

To co rzucao si w oczy przede wszystkim to dobra atmosfera, brak przemocy pomidzy uczestnikami, a take brak wojskówki i „darcia mordy" przez kadr. Szczególnie istotne byo  to, e owa dobra atmosfera utrzymywaa si mimo fatalnej pogody.

A jednak prowadzona przez kadr wizytowanego obozu, w sumie pozytywna praca wychowawcza, odbywaa si przy nakadzie duo wikszych si i rodków teje kadry (niejako „po gór"), ni byoby to konieczne w przypadku uywania przez ni sprawdzonych metod i narzdzi metodycznych, czynicych nasz prac instruktorsk efektywniejsz. Dla porzdku doda naley, e obok zwikszonego nakadu si spodziewa si mona równie pojawienia pewnych skutków ubocznych w postaci utrwalania niewaciwych wzorców. Niestety.

Kopoty, o których wzmiankuj powyej powstaj w wyniku:

  1. przede wszystkim niedostatecznego rozumienia sensu uywanych narzdzi;
  2. równie, cho duo rzadziej - braków wiedzy;
  3. i cae szczcie bardzo rzadko - niedostatków postawy.

Brak rozumienia

Podstawowy kopot, który si pojawia to, domniemany przeze mnie, brak u kadry wiadomoci doniosoci i skutecznoci podstawowych elementów metody harcerskiej. Na przykad: porednioci oddziaywa. Szczególnie jaskrawo wida to byo na przykadzie kontroli porzdków podczas apelu. I nie chodzi o to, e w chwili kontroli namiotów poszczególnych zastpów, w stojcym na pierwszym planie, otwartym na plac apelowy namiocie komendy by baagan. Jako bardziej niepokojce odebraem tumaczenie kadry. Otó zamiast usysze: „nie zdylimy", „jestemy baaganiarze" itp. dowiedziaem si, i: „chopcy wiedz i rozumiej dlaczego namiot komendy nie podlega kontroli" i „mamy waniejsze sprawy na gowie. Jakie ? Na przykad program". Pomylaem sobie, i rozmówcy moi po prostu nie rozumiej, e dawanie przykadu (szczególnie w tak prostej i zewntrznie widocznej kwestii jak porzdek) jest atwiejsze i mniej absorbujce dla kadry, ni stosowanie metody bezporedniej - w szczególnoci gdy stanowi j wtpliwej jakoci punktacja. Nie rozumieli te co gorsza, e wychowanie jest waniejsze od programu (o tej kwestii bdzie jeszcze dalej). Obserwacje te nie zmieniaj jakkolwiek mojego przekonania, i  luki w pracy nad wasnymi postawami kadry dotycz bardziej kategorii zwizanych ze stylem dziaania ni jej krgosupem etycznym.

Kolejnym kopotem jest prawdopodobny brak waciwego rozumienia przez kadr uywanych form i narzdzi. Dochodz do wniosku, i na kursach naszych uczymy instruktorów o istnieniu szeregu form i dziaa, charakteryzujcych dobr druyn, dobry obóz -  a nie zadajemy sobie trudu, by upewni si czy uczestnicy szkole rozumiej dlaczego dane formy s wanie takie, dlaczego s wane i e stanowi one istotn pomoc w pracy wychowawczej, a nie wymóg, czy te przykry obowizek.

Sytuacja ta zaczyna powodowa, i w yciu obozowym pojawia si wiele pustych form, które mog nie tylko nie dziaa, ale wrcz - wynaturza spodziewany efekt. Odnosi mona wraenie, e wiele czynnoci dokonuje si w nie do koca uwiadomionym poczuciu, e „tak trzeba", ale bez refleksji - dlaczego. Zaobserwowane przeze mnie przykadowe przejawy pustych form stosowanych na obozie:

  • widziaem apel poranny, który zawiera elementy formalne: raport, sprawdzanie porzdków, podniesienie flagi. Natomiast wobec braku rozkazu dziennego, a przede wszystkim wobec braku wystpienia komendanta z odniesieniem si do planów dnia (ba, braku jakiegokolwiek wystpienia komendanta), apel zatraci swoj pierwotn podstawow funkcj: wezwania obozowiczów do gotowoci do dziaania (APEL), pozostawiajc jedynie wypenionymi poboczne funkcje kontrolne (wtpliwej niestety jakoci:  pobienie sprawdzano porzdek w namiotach, stosujc raczej niskie wymagania i przechodzc do porzdku dziennego nad baaganem tu obok: w suszarni, magazynie i obrzeach placu apelowego);
  • widziaem wspólne ognisko obozu mskiego i eskiego, na którym (nota bene bardzo póno w nocy: 23.00 - 01.00) wycznie piewano piosenki i plsano, a jedynym wystpieniem przedstawiciela kadry (oprócz mianowania stranika ognia) byo zdanie: „mamy wród nas gocia, moe druh si przedstawi i opowie co o sobie". Atmosfera na ognisku bya bardzo sympatyczna, a jednak nie byo tu miejsca na „robienie nastroju" przez przedstawicieli kadry, drobnymi choby komentarzami czy krótkimi wystpieniami, nie byo miejsca na podsumowania dnia, nie byo miejsca na wystpy, choby bahe - zastpów, ani jakiekolwiek inne, aktywizujce formy, nie byo miejsca na kurtuazj odrbnych bd co bd obozów wobec siebie. Powtarzam wic: ognisko byo bardzo sympatyczne, jednak nie spenio mnóstwa funkcji, które mogoby speni - przy niewielkim wysiku ze strony kadry.
  • rozmawiaem o fabule obozu (Wikingowie), która w dziesitym dniu obozu manifestowaa si jedynie wikiskimi nazwami zastpów i budowl o ksztacie odzi w suszarni. Osobicie jestem sceptycznym obserwatorem stosowania fabu na obozach harcerskich. Ten obóz utwierdzi moje wtpliwoci, gdy to co zobaczyem to byo typowe zastosowanie konkretnej formy „bo tak si robi", bez rozumienia - po co. Wedug mnie obóz ten wcale nie potrzebowa adnej fabuy, eby by fajnym obozem. Jednak przekonanie komendy, e „tak trzeba" spowodowao, i co tam w tej sprawie zrobiono - nie traktujc jednakowo swoich planów zbyt powanie. Reperkusj niekorzystn moe by wyrobienie przekonania wród uczestników, i norm jest realizowanie naszych programów powierzchownie i w zaoeniach niejako „na niby". Szkoda.
  • i jeszcze jedna drobna ale martwa forma, o której chciaem napisa: szczególna pozycja na obozie wartownika. Sami znacie to z wasnego dowiadczenia: chopaczyna, stojcy przy bramie, w penym umundurowaniu, przyjmujcy postaw zasadnicz i oddajcy honory gdy przez bram przechodzi przeoony czy go. A dziw, e forma ta trwaa, skoro nikt z przechodzcych przez bram przeoonych nawet w obecnoci wizytatora komendanta chorgwi oddajcego przecie jak naley honory wartownikowi, nie zwraca uwagi na gotowo penicego sub chopca, na regulaminowe pozdrowienie i zapa godny by moe lepszej sprawy.
  • Jeszcze jeden z plejady drobiazgów: ogaszanie zbiórki w szeregu frontem do ... i tak modne ostatnio odliczanie sekund: 10..., 9..., 8... . A przecie chodzi o to, by zbiórka dokonaa si jak najszybciej, a nie wanie w 10 czy ile tam jeszcze sekund. Bez sensu, no nie ? A moe to ja tylko tak uwaam.  

Z braku rozumienia sensu wynika równie wszechobecny dyktat programu. Odnosz wraenie, i za podstawow cnot uznaje si zrealizowanie programu, podczas gdy, w tak dynamicznej sytuacji jak jest obóz harcerzy, program stanowi winien zestaw potencjalnych moliwoci i propozycji, które warto i naley korygowa wszdzie tam gdzie wymaga tego sytuacja lub pojawia si okazja do wspaniaej przygody.

Waciwie trudno jest mi powiedzie czy mamy do czynienia z brakiem rozumienia, czy te brakiem chci rozumienia. To drugie objawia si wedle mojej obserwacji niedostatecznym zaangaowaniem instruktorów w dokonywanie biecych ocen sytuacji wychowawczej. Nie odnosz wraenia, by oddawali si oni czstej refleksji nad pytaniami o przyczyny pewnych zachowa chopców, skuteczno wychowawcz stosowanych metod i zasadno podejmowanych konkretnych dziaa. Wydaje mi si, e takich rozmów (oprócz zagadnie dotyczcych kwestii socjalno-bytowych i organizacyjnych) po prostu si nie prowadzi. A szkoda, bo najlepsz szko jest próba wspólnego dochodzenia do syntezy i uogólnie przez „jadcych na tym samym wózku", wspierajcych si przyjació-instruktorów.

Tym brakiem nawyków do przyjmowania wyzwa intelektualnych tumacz brak cigot do wiadomego aranowania sytuacji wychowawczych, wykraczajcych poza proste narzdzia i techniki. Choby wyzwanie ksztatowania rycerskoci wobec dziewczt, których obecno a si prosi do takiego wanie wykorzystania (niestety, na obozie króluj postawy „równouprawnieniowe"). Có, dla prowadzenia takiej gry potrzeba spojrzenia na wszystko czego uywamy w harcerstwie jak na sposób tworzenia takich wanie sytuacji. Im bardziej naturalnych, tym lepiej. Ale najpierw trzeba rozumie, czu i poszukiwa.

Brak wiedzy

Mówic o braku wiedzy myl bardziej o braku dobrych praktyk. Przykad - pionierka. Pionierka namiotowa na wizytowanym obozie bya dobra, solidna i wida, e wymagaa pracy. Nie mniej instruktorzy nie umieli powiedzie kto ich tej pionierki nauczy. Nikt. Sami do tego przez lata dochodzili. I to wida. A przecie gdyby kto pokaza jak to wszystko zrobi ciut bardziej fachowo, to efekty przy tym samym nakadzie pracy byyby nieporównanie lepsze. I byyby siy na wyposaenie „ponadstandardowe", róne sprytne patenty i zdobnictwo. A tak - si nie byo. I rzeczywicie, my nie uczymy pionierki. W ZHR nie ma mechanizmów uczenia technik harcerskich. Czego z druyny nie wyniesiesz, tego znikd nie bdziesz mia. A jak druyna bya marna, a jak jej w ogóle nie byo ? To có taki druynowy ma zrobi ? Próbuje sam. Najczciej dochodzi do czego, ale jak trudno.

Niedostatki postawy

Jest co takiego jak ogólna swoboda i luz: pytam wart w obozie dziewczt podczas rannej przechadzki: „o której jest pobudka ?", „jak si komenda zbudzi !" (wiem, to akurat obóz dziewczyn); jest dwie godziny od pobudki w obozie mskim, obony waha si czy ju ogosi „przygotowanie do apelu - czas 20 min ?, eee. nie, pójd jeszcze do kuchni po menak" - ja, zdenerwowany, bo miaem ju zacz posiedzenie z komend: „Druhu, na co czekamy ?", on - „Druhu, my zawsze tak duuuugo jemy niadanie" (wiem, to dobrze wpywa na trawienie); komendant zgrupowania zaleca co komendantowi obozu, a on mówi „mam inne zdanie" (wiem, ma prawo mie inne zdanie); jestem umówiony przy krgu ogniskowym na podsumowanie wizytacji, obony z jednym z instruktorów spóniaj si ponad 5 min. i mówi: „poszlimy z ciek" (wiem, nie jestem tu najwaniejszy); i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Moe ju jestem stary (che, che, che), ale brak mi czasem takiej zwykej sprystoci, dynamizmu, celowoci dziaania dobrze naoliwionego mechanizmu, szczególnie tam gdzie nie jest potrzebna adna filozofia. „Standard poranny" po prostu nie moe trwa trzech godzin.

Ta swoboda przekada si na dystans wobec przeoonych i takich dziwnych jak ja goci. Przywykem ju, e nikt mi nie melduje obozu, druyny czy samego siebie. Trudno mi natomiast przywykn do tego, e moda kadra po prostu wie lepiej ni ja, który „nie rozumiem uwarunkowa, trudnoci i caej tej zoonoci jak jest prowadzenie wzorowego obozu harcerskiego". Trudno jest mi si pogodzi z faktem, e moje miejsce jest na wysypisku.J

Konkluzja

Okazuje si, e odbycie kursów instruktorskich i zwyky nadzór realizowany przez przeoonych - nie wystarcza. Musimy nauczy si efektywniej pomaga kolegom-instruktorom, my - harcmistrzowie. Nie tylko w postaci szkole, ale równie w postaci s kutecznego opiekustwa, poradnictwa i zwykej obecnoci. Wtedy, gdy jestemy potrzebni. Gdzie jestecie, druhowie harcmistrzowie ?!

Imagehm. Tomasz Maracewicz HR
eglarz z urodzenia i przekonania, ornitolog z wyksztacenia, broker ubezpieczeniowy z przypadku. ona Hanna –historyk sztuki i synowie: Wiktor - harcerz 2 MDH-rzy, Kajetan - zuch 2 MGZ-ów i Ignacy – bdzie zuch. Przyrzeczenie harcerskie w 1973, druynowy 1 WDH w Gdasku w latach 1978-86, KIHAM, Ruch, potem ZHR, m.in. w latach 1990-1993 Naczelnik Harcerzy, obecnie opiekun próbnej Piaseczyskiej Druyny Harcerzy i z-ca komendanta kursu Jakobstaf.


Odson: 5574

  Komentarze (7)
RSS komentarzy
 1 fantastycznie!
Dodane przez Aga Leny, w dniu - 10-01-2008 17:40
Doskonale, wreszcie kto to napisa (i to o dziwo mj redakcyjny kolega ;]) 
 
Serdecznie zapraszam harcmistrzynie i harcmistrzw aby raz na 5 lat pojechali z modymi instruktorami na kwaterk, pionierk lub cz obozu! Moe cho raz, bd miaa nie "p.o komendanta" starszego ode mnie o rok lub modszego o dwa - a kogo dowiadczonego. Moe kto wreszcie nauczy mnie robi superowe mosty linowe poniewa na 5 ostatnich obozach nie byo nikogo kto by umia!!!
 2 Dodane przez Lech Najbauer, w dniu - 14-01-2008 12:50
Bardzo ciekawy i inspirujcy tekst o wizytacji obozu. Zwaszcza poruszy mnie fragment dotyczcy pionierki obozowej (solidna, ale jednak na niskim poziomie technicznym). I tak sobie myl, e moe warto zorganizowa jakie specjalne szkolenia dla druynowych/przybocznych z technik harcerskich. O ile wiem, to na kursach druynowych/instruktorskich np. pionierka jest traktowana jako co co si ju zna ze swojej druyny i nie ma specjalnych szkole, pokazw, czy innej formy nauczania dobrego budownictwa czy zdobnictwa itp., moe poza zadaniami, ktre jednak trzeba zrealizowa wasnym pomysem, a wic ma to charakter twrczy, rozwijajcy, a nie poznawczo-utrwalajcy. Marabut ma racj - jeli kto by w kiepskiej druynie to do koca ycia nie bdzie wiedzia co to zacios i t swoj (nie)wiedz bdzie przekazywa nastpcom, a oni swoim nastpcom itd. Dlatego proponuj, eby w ramach szkole robi specjalne warsztaty z technik harcerskich, ale nie polegajce na tym, e kady ma wykona krzeseko i potem porwnujemy i sprawdzamy, ktre si rozleci, a ktre nie, jak na nim, powiedzmy, Szwejk usidzie, tylko, eby przyjecha jaki mistrz w danej technice, opowiedzia, pokaza jak si to robi, zorganizowa warsztaty (nawet jeli bd bardziej odtwrcze ni twrcze). Na forum ZHR toczy si krtka dyskusja na temat propozycji nowej sprawnoci \"ogniowiec\". Mniejsza o szczegy, to co jest wane to to, e autor propozycji tak opisuje rne metody rozpalania ognia (np. bez uycia zapaek, w trudnych warunkach pogodowych), e a zazdro bierze - takiego \"mistrza\" trzeba by sprowadzi na kurs, eby chopaki nie tylko nauczyli si pisania programw pracy, czy rozwizywania problemw wychowawczych, ale take poznali nowe aspekty starych, oklepanych i czsto przez lata zej praktyki zdeformowanych technik, eby je potem propagowali w swoich druynach, a i sami, bdc posiadaczami wiedzy tajemnej - byli w oczach swoich podopiecznych kim (kto moe rozpali ognisko w ulewnym deszczu, czy te bez zapaek!). Ile taka nauka technik stwarza wymienitych sytuacji wychowawczych dla suchaczy kursw! A ile potem, kto kto posiad takie umiejtnoci, moe sam osign jako wychowawca! 
 
Te same elementy szkole z zakresu technik mona by wprowadzi jako element obowizkowy we wszelkich zlotach hufcw i chorgwi. Nie chodzi tylko o pionierk (budownictwo), cho to moe najbardziej spektakularny przykad, ale take o terenoznawstwo (tu akurat \"nowoci\" moe by niewiele), gotowanie (nie tylko obiadw \"na gazie\", cho to te, ale rwnie gotowanie bez uycia garw - np. jak upiec ciasto nad ogniskiem bez patelni? itp.), puszczastwo (zachowanie w lesie, zaradno terenowa, studnie cygaskie, szaasy), wdrwki (przygotowanie, spakowanie plecaka, umiejtno planowania trasy), \"lekka stopa\" (np. pokonywanie przeszkd terenowych, waenie na wysokie drzewa, przeprawy), samarytanka/ratownictwo (HOPR - wiadomo) itd. (sygnalizacja raczej odpada, bo tu mona si tylko doskonali w szybkoci). Stawiamy na metodyk, bo jest najwaniejsza w ksztaceniu druynowych, ale, o ile zrozumiaem to, co pisa Marabut, zapominamy, e autorytet druynowego, poziom druyny i skuteczno oddziaywania na chopakw, to konglomerat rnych czynnikw, w tym take monoci i umiejtnoci skorzystania z technik harcerskich. I jeli nie ma si dobrych wzorcw wyniesionych ze swojej druyny, to si ich ju nigdy nie dorobi, bo nawet dugotrway proces dochodzenia metod prb i bdw do jakiego standardu jest w gruncie rzeczy klsk, a nie sukcesem, poniewa po drodze popenia si zbyt duo bdw i przekazuje wzorce nie do koca waciwe swoim podopiecznym. Dlatego proponowabym, eby w szkoleniach zwikszy nacisk na techniki (doskonalenie istniejcych i poznawanie nowych), ale nie tylko na zasadzie wymiany dowiadcze midzy kursantami (bo mog by niewarte adnej wymiany) czy warsztaty w stylu \"a teraz macie godzin i zbudujcie krzeseko\", ale wanie poprzez szkolenia prowadzone przez mistrzw technik i warsztaty organizowane pod ich okiem. Nie wiem, czy to si zmieci w programie kursu, ale sdz, e warto nie tylko stawia na inwencj druynowych, ktra czsto owocuje prowizork, tymczasowoci i potem taki nawyk przekazywany jest nastpcom (a wic de facto dziaa demoralizujco), ale take pokaza im gotowe rozwizania, zwyczajnie \"po szkolnemu\" - nauczy ich jak si rozpala ogie w trudnych warunkach, jak ugotowa posiek bez garw, jak si przeprawi przez rzek, jak zbudowa dobre urzdzenie obozowe czy namiotowe. Mona oczywicie wesprze tak dziaalno szkoleniow licznymi podrcznikami, ale nie zastpowabym nimi ywych szkole. Co o tym sdzicie? 
 
Lech Najbauer
 3 moe po prostu ksika - jako forma spis
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, wcz obsug JavaScript w przegldarce, by go zobaczy , w dniu - 14-01-2008 20:50
suszne uwagi, czytaem rne minima i nie znalazem tam pionierki (a w szkole ju tego nie ucz, w stopniach sie nie wymaga wbicia gwodzia 3 uderzeniami itd) Jako inynier ogldaem ju rne cuda stojce o dziwo i niewalce si, co jest wystarczajcym dowodem na istnienie istot nadprzyrodzonych - fizyka klasyczna nie miaa tam zastosowania. 
Konkluzja (oprcz tego co napisaa Agnieszka (praktykowaem, ale wszyscy mwili, e si czepiam :) i e teraz si robi inaczej :))powinna by taka, e naley wzi te wszystkie prehistoryczne podrczniki z pionierk, doda co aktualnego i wyda ponownie - moe pomoe. 
Co do reszty, c tu jest gdzie grzech pierworodny szkolenia instruktorw - by moe efekt "unitarki" - zamiast szkoy krytycznego podejcia do zagadnie. I co gorsza coraz czciej mam wraenie, e jest to trend nieodwracalny - zadaem druynowym w zeszym roku czemu nie zrobi obozu w innych namiotach ni "10-chy" - skoro jest z nimi a taki problem? 
Jak to ? Przecie si nie da/ nie moa/ to nie po harcersku ---- skd to si bierze?
 4 a moe marazm?
Dodane przez Dorota Chciska, w dniu - 24-01-2008 18:17
Przycz si tu do pozytywnych opinii na temat artykuu. Ajake. Wydaje mi si, ze z gwn myl si zgadzam. Zastanawiam si jednak nad rozwizaniem.  
Moje dowiadczenie jest takie, ze na moim kursie druynowych (jakie 5-6 lat temu) miaymy pooony nacisk na nauk i zrozumienie form, technik, choc raczej uczyymy si wzajemnie np. pionierki. Myl, ze kadra wysza z zaoenia, ze wrd nas s takie co umiej jednego wiceja drugiego mniej. (Aczkolwiek byli zapraszani tez mistrzowie :) )  
Przy czym wydaje mi si, ze nie tu ley problem. W sensie - nie w samej organizacji kursw, zaj. Mam nieodparte wraenie, e wikszo druynowych juz najzwyczajniej nie ma czasu na chodzenie na kolejne kursy. al si nawet, jak na konferencji s jakie " bezsensowne zajcia" wymagajce znajomoci topografii. Oczywicie nie wszyscy. Uwaam, ze istotne jest nauczenie ludzi po pierwsze mylenia i zadawania pytania "po co?" oraz bardzo silne stawianie na walk z "bylejakoci". Jeli czowiek bdzie chcia sie ksztaci, zadawa pytania (po co? jak? dlaczego? a moze inaczej? a kto tak powiedzia?...), zna swoje dobre i gorsze strony, to dopiero wtedy bardzo istotne stan si kursy/inne formy doksztacania.  
Oczywicie swoj drog trzeba stara si pokazywac "jak" i zdecydowanie polecam wybranie si po kilku latach na kwaterk/pionierk :)
 5 Dodane przez Monika Kozon, w dniu - 28-01-2008 18:37
Pamitam, e na na kursie druynowych jedynie przerabiaymy prycze, ktre pozostay z poprzedzajcego obozu. I nie tylko dlatego, e szkoda erdzi, gwodzi itd., ale powodem byo take to - e szkoda czasu. Czas naleao spoytkowa na inne zagadnienia, przede wszystkim teoretyczne(cho nie tylko). Ale przecie kto, kto ma pniej prowadzi druyn powinien by bezsprzecznym mistrzem technik harcerskich.  
Na pewno nauka tych technik przez kogo byaby uatwieniem, ale uwaam, e rwnie cenne jest dochodzenie do tej wiedzy samemu. Metod prb i bdw. I poprawek. Wskazwki na pewno byyby miym dodatkiem.  
I jeszcze jedno - o ile atwiej byoby dziaa i funkcjonowa modym instruktorom, gdyby w swoich dziaaniach mieli wsparcie, gdyby nie pozostawiao im si nagle wszystkiego na gowie (w ten sposb napdza si pewne koo - modzi instruktorzy nie otrzymuj wsparcia, przez co szybko si zniechcaj - przez co nastpnie oni sami nie maj ochoty wspiera).
 6 Braki w szkoleniu
Dodane przez grzegorz, w dniu - 30-01-2008 15:42
kadego rodzaju to kwestia bdnych zaoe. 
No bo np mimo, wikszo kursantw kursw pwd czy phm jest w harcerstwie od kilku lat to zwykle robi si zajcia "o strukturze zwizku" - po to aby usystematyzowa wiedz. Zakada si, e kady co wie i sysza mimo to robi si takie zajcia (czy one s przydatne w bieacej pracy harcerskiej - czasem tak) 
Natomiast odnonie technik harcerskich zakada si, e kursant ju to umie i wie - i byoby to prawd gdyby np kady mia odpowiedni sprawno mistrzowsk - ale na sprawnoci uczestnikw kursu raczej si nie zwraca uwagi, a przecie to jest sedno harcerstwa - dziaanie!!! Wic niewiedza staje si standardem - niestety i druynowy jest wykwalifikowany, i owszem lecz powinien posiada w zasadzie "ograniczone uprawnienia" - no bo jak to wyglda jak jedzie sobie obz wszyscy jako "rzebi" swoje prycze a prycza kadry dalej sobie ronie w modniku.... 
Powiedziabym, e jest to elementarne niezrozumienie metody i co tu dalej pisa o rzeczach bardziej zawiych... 
 
Techniki harcerskie to rwnie wiedza ! -  
Organizacja obozu to rwnie wiedza ! - powiedziabym nawet NAUKA. I tak si zastanawiaem nie jeden raz czy nie lepiej zamiast obozu "naukowego" - kursu druynowych czy instruktorskich nie powinno si zorganizowa obozu w "stylizacji harcerskiej" ??? 
Wracamy do podstaw, jeli obz jest tak wany - a chyba nikt nie twierdzi inaczej, to kady jego element musi by w peni zrozumiay dla przyszego instruktora. Musi on w peni wiadomie wykorzystywa jego mozliwoci. Oczywicie organizacja zbirki, biwaku, wycieczki rwnie jest wana , ale obz jako zbirka trwajca nie 2-3 godziny lecz 2-3 tygodnie jest duo bardziej skomplikowanym zagadnieniem wychowawczym , nie wspominajc o aspektach logistycznych i formalnych
 7 Kontakt
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, wcz obsug JavaScript w przegldarce, by go zobaczy , w dniu - 23-03-2008 07:00
Chtnie nawie z druhem kontakt nale do ZHP i u nas mao takich obozw.  
W tym roku Organizujemy taki obz i takie uwagi si przydadz w dodatku nikt mnie pionierki nie nauczy jeszcze.(tyle co sam i ostatnio konsultowane z zaprzyjanionymi druhami z ZHR)

Tylko zarejestrowani uytkownicy mog dodawa komentarze.
Prosz zaloguj si lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team