sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
Czynne prawo wyborcze wyłącznie dla drużynowych!

hm. Marek Gajdziński Image

Czy przeciętny drużynowy ma świadomość tego, że cała potężna machina organizacyjna ZHR istnieje tylko po to aby służyć mu pomocą w prowadzeniu drużyny? Żarty! Jest dokładnie odwrotnie. Większość drużynowych jest przekonanych, że ich drużyny są najniższym i najmniej ważnym ogniwem organizacji. Ich odczucia są niestety prawidłowe. Tak właśnie jest obecnie w ZHR.

Ciągle słyszę o umocnieniu roli hufca, o promocji harcerstwa, o wizerunku zewnętrznym, o silnych chorągwiach i o sprawnych okręgach. Rzadko słyszę by ktoś troszczył się o jakość pracy w  drużynach i o kompetencje drużynowych. A jeśli nawet to sposobem ulepszania ich pracy mają być silne hufce i jeszcze silniejsze chorągwie?! 

Dlaczego tak się dzieje. Bo nasi harcerscy urzędnicy w większości nie mają pojęcia o prowadzeniu drużyn. Nie do tego byli szkoleni. Jak więc mogliby pomóc drużynowym? Chcąc ukryć brak kompetencji w tej dziedzinie, a jednocześnie wykazać swoją przydatność dla organizacji, wymyślają setki tematów i projektów leżących w obszarach ich własnych zainteresowań i umiejętności, które jednak nijak się mają do realnych potrzeb drużynowych.

Na ostatniej zbiórce wyborczej pewnej chorągwi harcerzy, wśród 90 instruktorów było zaledwie 12-tu drużynowych. Spośród dwóch kandydatów wybierano komendanta chorągwi. Jeden to dawny drużynowy, który odnosił sukcesy w drużynie i dysponuje ogromnym doświadczeniem kształceniowym. Ten startował w wyborach z programem wypełnionym konkretnymi propozycjami wsparcia dla drużynowych i z zespołem równie doświadczonych instruktorów, gwarantujących realizacje tego programu na najwyższym poziomie. Drugi w swoim życiorysie nawet nie przyznał się do tego, że był drużynowym. Jak się potem okazało, drużynowym był krótko i słabym, a awansując na hufcowego rozwiązał własną drużynę „ponieważ nie spełniała kryteriów regulaminowych”. Reklamował się jako specjalista od tworzenia hufców, spec od zarządzania oraz marketingu. Zespołu nie miał wcale, a nieliczni współpracownicy, którzy deklarowali pomoc charakteryzowali się podobnym poziomem kompetencji. Swój program ukierunkował na wzmacnianie roli hufcowego, skuteczny marketing zewnętrzny i działania o charakterze socjalno-bytowym adresowanym do kadry instruktorskiej –  typu; pomoc w aktywizacji zawodowej (mówiąc wprost - załatwianie pracy) i imprezy integracyjne typu wycieczka narciarska w Alpy.

Jak myślicie szanowni czytelnicy? Kto został Komendantem Chorągwi? Łatwo przewidzieć biorąc pod uwagę proporcję drużynowych obecnych na sali. Procesy tego typu zachodzą w skali całego Związku. Jak tak dalej pójdzie staniemy się Związkiem Zawodowym Działaczy Harcerskich nakierowanym na rozwiązywanie życiowych problemów instruktorów oraz dostarczanie im korzyści i przyjemności, a nie organizacją wychowawczą skoncentrowaną na pracy wychowawczej wśród młodzieży.

Istnieje też inny poważny problem związany z tym, że wśród obecnej kadry instruktorskiej tak mało jest doświadczonych drużynowych mających codzienny kontakt z żywą harcerką czy harcerzem. Mam nadzieję, że czytelnik znający realia ZHR prawidłowo, odczyta umieszczenie słowa „harcerka” w poprzednim zdaniu. Było to tylko próbą sprostania wymogom poprawności politycznej. Bo problem w zasadzie dotyczy głównie Organizacji Harcerzy. Są to ujawnione w poprzedniej kadencji władz naczelnych, nachalne próby upolitycznienia ZHR. Ale czy można się temu dziwić. Armia działaczy harcerskich, którym ani w głowie jeździć na obozy i biwaki, zajmuje się tym co ich samych pasjonuje. A co pasjonuje przeciętnego, jako tako wyrobionego społecznie, dorosłego mężczyznę bardziej niż polityka? Nasi funkcjonariusze organizacyjni tam właśnie lokują swoje zainteresowania, wielu również plany życiowe, a harcerstwo wykorzystują jako trampolinę mającą im pomóc wejść w czynne życie polityczne. Tym samym niszczą wiarygodność wychowawczą harcerstwa, utrudniają pracę drużynowym, a ich problemy spychają na boczny tor.

Każdy uczciwy instruktor zgodzi się ze mną, że misją harcerstwa jest wychowanie młodzieży a nie udział w życiu politycznym. Kto tę misję realizuje? Drużynowi!  To drużynowi powinni być najważniejszymi instruktorami w związku i to ich potrzeby związane z pracą wychowawczą powinny być tym na czym koncentrują się wszystkie wysiłki organizacji. Rolą ZHR jest kształcić jak najwięcej jak najlepszych DRUŻYNOWYCH i pomagać im w pełnieniu ich funkcji wychowawczych. To jest sensem istnienia organizacji i najważniejszym zadaniem wszelkich jej funkcjonariuszy od hufcowego począwszy, a na przewodniczącym kończąc.

Jak do tego doprowadzić? Nie sądzę aby pomogły tu apele o samoograniczenie ambicji osób, które dawno utraciły kontakt z chłopięcym światem. Potrzebne są rozwiązania systemowe.

W praktyce to władze organizacji decydują o tym jaki będzie jej program i styl działania. To od osobowości i kompetencji członków tych władz; hufcowych, komendantów chorągwi, naczelnika zależy co się w tym programie znajdzie i jak będzie on realizowany. Jesteśmy stowarzyszeniem demokratycznym. Władze wybieramy demokratycznie. Kto ma więc mieć największy wpływ na jakość tych wyborów jak nie najbardziej zainteresowani i najważniejsi instruktorzy w harcerstwie – czyli  DRUŻYNOWI!

To wyłącznie oni powinni decydować, kto będzie najlepiej im służył. Nie zajmował się swoimi problemami i zainteresowaniami ale wykonywał ciężka pracę na ich rzecz. To wyłącznie oni powinni oceniać, kompetencje tych, którzy mają im służyć, a więc hufcowych, komendantów chorągwi, naczelników i przewodniczących. 

Aby to zagwarantować wystarczy przyznać czynne prawo wyborcze wyłącznie tym instruktorom, którzy aktualnie pełnią funkcję drużynowego. Natomiast bierne prawo wyborcze, tak jak dotąd powinno przysługiwać wszystkim instruktorom – oczywiście z zachowaniem wymogu posiadania odpowiedniego stopnia ( a więc kompetencji) dla niektórych wyższych funkcji.

W ten sposób komendantem chorągwi, będzie mógł zostać tylko harcmistrz wybrany w wyborach bezpośrednich przez drużynowych. Trochę inaczej sprawa ma się z wyborem władz naczelnych i delegatów na Zjazd ZHR. Wrócę jeszcze do tego.

Ktoś kto pełni funkcję z wyboru, kto decyduje o programie, o kształceniu, o przyznawaniu stopni i o mianowaniu współpracowników na podległe sobie stanowiska, musi mieć świadomość, że z tego jak wywiązał się ze swoich zadań rozliczać go będą drużynowi. Że jeżeli planuje długofalowe działania i chce nimi kierować przez więcej niż jedną kadencję, będzie musiał sprawić, że to nikt inny tylko drużynowi odczują dobroczynne efekty tych starań. Nie szef partii, nie opiekun duchowy, nie stetryczały  kolega, który marzy o kolejnym krzyżu zasługi, tylko DRUŻYNOWY!

ZHR targany jest konfliktami. W koteriach, które się wzajemnie zwalczają nie uświadczysz drużynowych. Oni nie mają na to czasu. Prowadzą drużyny! Tylko to absorbuje ich uwagę. Konflikty prowokowane są przez ludzi, którym harcerstwo kojarzy się nie z obozem ale z wyborami parlamentarnymi i ideologią. Możemy być pewni. Drużynowi nie będą powierzać funkcji takim ludziom. Drużynowi doskonale wiedzą kto im może pomóc, kto poprowadzi skuteczny kurs, kto ożywi hufiec, chorągiew i organizację propozycjami, z których będą chcieli korzystać. Pozwólmy im wybierać ludzi, których oni uznają za przydatnych. Dość już zwalczających się koterii i harcmistrzowskich towarzystw wzajemnej adoracji, które gotowe są pogrążyć harcerstwo w niebycie byle tylko dojść i utrzymać się przy władzy. A  osiągniętą w ten sposób pozycję w ZHR traktują instrumentalnie – jako dowód kompetencji i przepustkę do świata polityki.      

Przyznanie czynnego prawa wyborczego wyłącznie instruktorom pełniącym funkcje drużynowych jest najbardziej skutecznym sposobem aby sprawić, że  harcerstwo pozostanie harcerstwem. Że nie przekształci się z czasem w związek zawodowy działaczy harcerskich, ani w partię polityczną, tylko wszelkie swoje wysiłki skoncentruje na jednym jedynym celu – skutecznym wychowaniu młodzieży należącej do drużyn.

Aby urzeczywistnić marzenie o Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej jako organizacji gdzie najważniejsi są drużynowi i gdzie wszystko podporządkowane jest wspieraniu ich misji, wystarczy zmienić tylko dwa zapisy w § 12 Statutu.

§ 12
1.
(bz)
2.

 Jest obecnie Postulowane 
Instruktorki i instruktorzy wpisani na listy instruktorek i instruktorów - mianowani lub wybrani na określoną funkcję wychowawczą w Związku oraz posiadający określony przydział służbowy, posiadają czynne prawo wyborcze do wszystkich władz Związku. Instruktorki i instruktorzy wpisani na listy instruktorek i instruktorów – pełniący funkcję drużynowego, posiadają czynne prawo wyborcze do wszystkich władz Związku.

3.
Instruktorki i instruktorzy posiadają bierne prawo wyborcze do władz Związku z następującymi ograniczeniami:
a) do władz naczelnych Związku mogą kandydować instruktorki i instruktorzy w stopniu harcmistrzyni lub harcmistrza albo podharcmistrzyni lub podharcmistrza,

b) na funkcję Przewodniczącego Związku, Naczelniczki Harcerek i Naczelnika Harcerzy oraz komendantki chorągwi harcerek i komendanta chorągwi harcerzy, mogą kandydować instruktorki w stopniu harcmistrzyni albo instruktorzy w stopniu harcmistrza,

c) 

 Jest obecnie Postulowane 
ograniczenia wynikającego z lit. a) nie stosuje się do Zjazdu ZHR.  Skreślić!

4.
Harcerki starsze i harcerze starsi posiadają bierne prawo wyborcze do władz okręgu i obwodu, z wyłączeniem funkcji przewodniczącego zarządu okręgu.
5.
Członkowie współdziałający posiadają bierne prawo wyborcze do władz okręgu i obwodu, z wyłączeniem funkcji przewodniczącego zarządu okręgu.


Kilka słów wytłumaczenia odnośnie sensu drugiej poprawki pkt 3 lit.c).
Celem tej zmiany jest wprowadzenie zabezpieczenia przed innego rodzaju patologią czyli powstaniem sytuacji, w której drużynowi w większości przewodnicy głosować będą wyłącznie na siebie. Tymczasem od delegatów na Zjazd oczekujemy umiejętności patrzenia na harcerstwo z szerokiej perspektywy i dogłębnego rozumienia mechanizmów jakie w nim funkcjonują. To kwestia posiadania odpowiednich kompetencji. Dlatego w zaproponowanym rozwiązaniu instruktor ubiegający się o wybór na delegata musi posiadać minimum stopień podharcmistrza (docelowo, w przyszłości po okrzepnięciu tego systemu harcmistrza). Ale nadal wyboru delegatów powinni dokonywać wyłącznie drużynowi tak abyśmy wszyscy mieli pewność, że wybrani przez nich delegaci podejmując decyzje na Zjeździe będą mieli na celu przede wszystkim wspieranie procesu wychowania w drużynach, a nie cele polityczne czy swój własny ambicjonalny interes. Poza tym dodatkowych motywacji do samorozwoju nigdy dość. Chcesz zostać delegatem na Zjazd i mieć bezpośredni wpływ na podejmowane tam decyzje  - zdobądź stopień podharcmistrza – to proste. Mam nadzieje, że przewodnicy, którzy są dopiero na początku swojej instruktorskiej drogi podejdą do tego postulatu ze zrozumieniem, tym bardziej, że przecież postulowane zmiany dają im potężne możliwości wpływania na kształt swojej organizacji.

Spodziewam się, że opór przed takimi zmianami będzie potężny. Dziś, aby wygrać wybory wystarczy utworzyć wzajemnie popierającą się koterię. Pojeździć po kraju, obiecać lokalnym liderom eksponowane funkcje, a czasem pracę w agendach rządowych. To takie łatwe. A ciężko rezygnuje z przywilejów, zwłaszcza, że dzięki nim łatwo przychodzi uzyskać wysoką pozycję w administracji ZHR.  Po dokonaniu postulowanych zmian, chcąc pełnić wysokie funkcje w Związku, trzeba będzie się napocić w konkretnej harcerskiej robocie i wykazać, że się jest autentycznie przydatnym. To będzie kosztowało wiele czasu i wysiłku. Okaże się, że dobre pozycje na partyjnych listach wyborczych, rządowe i samorządowe posady łatwiej będzie uzyskać poprzez bezpośrednią pracę partyjną niż w harcerskim działaczeniu. Ci więc, którzy ZHR traktują instrumentalnie sami odejdą. Atmosfera się oczyści, a w ZHR pozostaną tylko ci instruktorzy, którzy chcą się poświęcić wychowaniu młodzieży.

To takie proste i takie uczciwe.
Oby dobry Bóg nam na to pozwolił!

Imagehm. Marek Gajdziński HR
Obecnie komendant kursu Jakobstaf i członek redakcji Pobudki. Związany "od urodzenia" z 16WDH im. Zawiszy Czarnego. W Szesnastce był drużynowym i szczepowym (1977-1987). Inicjator powołania Unii Najstarszych Drużyn Harcerskich Rzeczypospolitej (1979),  Członek KIHAM (1980-1982), Założyciel Polskiego Bractwa Skautowego (1987), Vice Naczelnik Ruchu (1987), Vice Naczelnik ZHR d/s harcerstwa męskiego (1989-1990), Współzałożyciel i pierwszy Komendant Główny HOPR (2002-2004), Komendant Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy (2004-2006).
Prywatnie; informatyk, przedsiębiorca, żonaty, dwoje dzieci.


Odsłon: 6533

  Komentarze (15)
RSS komentarzy
 1 Nic dodać nic ujać :)
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 10-01-2008 20:42
Doskonały artykuł druhu Marku. Trafia w sedno tematu i porusza sprawę jakości pracy organizacji harcerskich, bo chociaż tam wszędzie stoi ZHR to spokojnie mozna to odnieść do każdej organizacji harcerskiej. Pozdrawiam
 2 ciekawe ...
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 16-01-2008 10:36
... jak jest w tym temacie w StoHarze i "Zawiszy", czy nękają ich podobne problemy ?
 3 Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 21-01-2008 15:23
Marku, po pierwsze mam wrażenie, że Twoja ocena jest zbyt pesymistyczna. Cały czas są instruktorzy na bardzo wysokich funkcjach, którzy mają kontakt z chłopięcą rzeczywistością i drużynami. Myślę, że sam jesteś dobrym przykładem takiej osoby. Myślę, że na zbiórce której piszesz znalazłbyś dość sporo osób, które w ostatnim roku poprowadziły obóz dla swojego środowiska, które właśnie wspierają młodych drużynowych w ich obowiązkach, szkolą drużynowych i na wiele innych sposobów są realnym wsparciem dla drużyn. 
 
Myślę, że są drużynowi, którzy bardzo by chcieli wziąć sprawy w swoje ręce i rzeczywiście mieć realny wpływ na władze. Ale na pewno znajdziesz dużą grupę tych, którzy mają radość z prowadzenia drużyn, ale nie mają czasu i ochotę na wielką politykę i najchętniej "wypchnęliby" na Zjazd starszych instruktorów. Zresztą z moich dotychczasowych krótkich obserwacji zjazdów i zbiórek wynika, że i tak koniec końców młodsze osoby przychodzą do tych bardziej doświadczonych i pytają o rady, jak głosować. Po drugie często słowa mówione przez instruktorów rozmiają się z praktyką (wszyscy przecież wiedzą, że X zrobił to i tamto) i w tym przypadku starsi, doświadczeni instruktorzy mają przewagę. 
 
Mówisz o zmianach instytucjonalnych, poważnych. Mi najbardziej brakuje jednej rzeczy - po prostu poczucia przyzwoitości. Tego, że skoro prze ostatni rok nic nie robiło się w harcerstwie, to nie zadaje się najgłośniej pytań na zjeździe. Jeżeli jedyną funkcją przez dwa lata było dwa razy pojawienie się na kapitule stopnia w tym nigdy na całej, to może nie warto zakładać munduru na zjazd. I na końcu po prostu odnosić się z większym szacunkiem do tych, którzy działają na pierwszej linii, do drużynowych. Jak się jest bardzo ważnym druhem na bardzo ważnej funkcji to po prostu regularnie spotykać się z drużynowymi i drużynami i pytać się jak można lepiej, im pomóc.  
 
Może w końcu odbudować instytucję opiekuna drużyny i wymagać od takich osób bardzo konkretnego zaangażowania (można skorzystać z doświadczeń Płn-Wsch.), bycia na wyjściach i biwakach, uczestniczeniu w tworzeniu planu i współodpowiedzialności za sukcsy i porażki drużyny.
 4 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 25-01-2008 13:09
Quote:
Myślę, że są drużynowi, którzy bardzo by chcieli wziąć sprawy w swoje ręce i rzeczywiście mieć realny wpływ na władze. Ale na pewno znajdziesz dużą grupę tych, którzy mają radość z prowadzenia drużyn, ale nie mają czasu i ochotę na wielką politykę i najchętniej "wypchnęliby" na Zjazd starszych instruktorów.

 
Filip, nie chodzi o to by drużynowi "bardzo chcieli". 
To ma być oczywiste. Jak to że odpowiadaja za swój ZZ.
 5 Popieram 4 wypowiedź
Dodane przez Leszek Węgrzyn, w dniu - 30-01-2008 20:35
Jestem całym sercem za 4 wypowiedzią. Kiedyś widziałem film "Król Maciuś Pierwszy" i wydaje mi się, że to tak by wyglądało, jeśli drużynowi by mieli "decydować". Są środowiska, że masę drużyn jest prowadzonych przez p.o. drużynowych, ze względu na to, że przewodnicy wyjeżdżają z małych miast do większych na studia i siłą rzeczy zostawiają drużyny swoim przybocznym, którzy zaczynają za młodu być wychowawcą. Ich świadomość wtedy wydaje mi się musi się skupiać przede wszystkim na samych chłopcach, a naturalnym środowiskiem drużynowego musi być hufiec i nic więcej, bo po co? Oczywiście warsztaty dla drużynowych, jest formą kształcenia na poziomie chorągwi, która spełnia swoją rolę i jest potrzebna. Umacnianie hufców oczywiście, że tak! Powiem inaczej, umacnianie drużynowych przez hufcowych. 
Co do wątku Zbiórki instruktorskiej na Mazowszu. Komentarz Druha Marka był niepotrzebny. Demokracja to demokracja, szacunek dla funkcji i wyboru na tą funkcję.
 6 Najważniejsza jest drużyna!
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 01-02-2008 15:08
Wątek wyborczy faktycznie nie był potrzebny. Nie zawiera nieprawdziwych faktów, ale niepotrzebnie może urazić. Zawsze przy takiej okazji znajdzie się ktoś, kto zamiast załagodzić zadrażnienia zrobi z tego wielką aferę by się wykazać czy coś tam na tym ugrać. Niepotrzebnie, bo odciąga to od głównego tematu. Oczywiście autor ma prawo do swojego subiektywnego spojrzenia lepiej jednak pozastawiać suche fakty. 
Przyrównanie do Króla Maciusia Pierwszego też nie jest najszczęśliwsze.  
Przypomnijmy. W książce (i w filmie) Król Maciuś oddał za namową doradcy-agenta władze w ręce nieodpowiedzialnych dzieci i całe państwo stanęło na głowie chyląc się ku upadkowi. Wychodzi na to że wg Leszka, Szwejk to doradca - agent od wrażej roboty a instruktorzy - drużynowi to zwykłe bachory. ;-) 
Tu uwidacznia się chyba inne widzenie roli drużynowego i funkcjonowania struktury organizacji. W moim przekonaniu drużynowy to pełnoprawny instruktor a przede wszystkim świadomy wychowawca. Oznacza to zarówno umiejętność posługiwania się narzędziami metodycznymi jak i dojrzałość. Jestem przekonany że to właśnie drużynowy jest najważniejszą osobą w związku. To on i jego starania maja być przedmiotem naszych działań, a wszelkie inne funkcje (choćby naczelnika!) muszą pełnić wobec niego role służebną. Upraszczając, ZHR bez hufców się obejdzie, bez drużyn zaniknie. 
Praktyka przekonuje też, że drużynowi faktycznie będą podejmować decyzje merytoryczne nie oglądając się na różnego rodzaju politykierskie zagrywki.  
 
W związku istnieją silne podziały którym nie da się zaprzeczyć. Czasami mam wrażenie, że adwersarzom nie zależy na niczym innym jak na wykluczeniu ze związku swoich przeciwników. Dla dobra związku oczywiście. Właśnie zaczyna się przedwyborcza gorączka. Sami zaobserwujemy ile w tym wszystkim jest propozycji programowych a ile politykowania. 
Podziały to rzecz naturalna  każdy ma prawo do swojej wizji ruchu. Ponad tym wszystkim jednak istnieje wspólna ocena wartości merytorycznej każdego z pomysłów, rozwiązań. Skupieni na pracy liniowej drużynowi prędzej wyłuskają właśnie te wartości. 
 
Życzę też każdemu środowisku takiego doradcy-agenta. Szwejk gdy wrócił do czynnej działalności w ZHR przejął ledwo kilkunastoosobową chylącą się ku upadkowi drużynę. Dziś po latach pracy to liczący 4 drużyny Szczep i liczne grono instruktorskie. O tym wszystkim przeczytać można na strona www.16wdh.pl. Drużyna jest najważniejsza! 
 
Największy problem p.o. drużynowych panuje w środowiskach pozaakademickich. Pytanie tylko czy nastolatek z samego mianowania (bo musi ktoś przejąc drużynę) staje się świadomym wychowawcą czy faktycznie jest tylko zastępowym potrafiącym posługiwać się narzędziami metodycznymi bez znaomości ich działania, odtwórcą schematu? Czy nie mydlimy sobie oczu zostawiając status takiej jednostki jako drużyny wiecznie na próbie?  
 
Filozofia rozwoju organizacji przez wzmacnianie roli hufcowych jest realizowana od ok.3 lat. Śmiem twierdzić ze nie przynosi efektów. Oczywiście możemy trwać w niej dalej  ile jeszcze czasu potrzebujemy by się przekonać że to ślepa uliczka? 
 
Pomysł z czynnym prawe wybroczym można by połączyć z postulatami kształceniowców z Gdyni http://forum.zhr.pl/viewtopic.php?f=6&t=1258 na pewno warto to przemyśleć.
 7 mówisz masz Robercie ....
Dodane przez grzegorz, w dniu - 01-02-2008 23:22
dotarło i obraziło... 
powstaje pytanie  
co dalej?? 
list w sprawie artykułu Szwejka 
to oczywisty symptom zbliżania się wyborów. 
szable się ostrzą, głowy polecą ...  
tylko właściwie nie wiem co jest obraźliwego w tych faktach - chyba, że nie sa prawdziwe...
 8 Dodane przez Tomasz Bracha, w dniu - 02-02-2008 00:43
\"nie wiem co jest obraźliwego w tych faktach - chyba, że nie sa prawdziwe\" 
 
Zanegowane zostały kwalifikacje jednego z komendantów chorągwi a takze zespołu który ww komendant tworzył.Czy słusznie nie chcę się wypowiadac choć jak mi się wydaje wiem jaka osobę chodzi.Znam za to 
chłopaka który w jego zespole sie znalazł 
nie tylko deklaruje ale i konkretnie pomaga a znajac jego dotychczasową działalność moge powiedzieć że na pewno nie wykazuje się \" podobnym poziomem kompetencji\".Czy taka ocena nie jest aby oceną na wyrost?Temat jest ważny,ale czy warto od razu startowac z tak jednoznaczną 
oceną konkretnego instruktora?Moim zdaniem 
nie,(piszę to juz po lekturze listu instruktorów domagająćych się żeby wreszcie coś z tym Gajdzińskim zrobic) chocby z tego powodu że cały ten moim zdaniem mądry i potrzebny tekst zostanie przez co niektórych sprowadzony do personalnego ataku na nielubianego instruktora a zamiast merytorycznej dyskusji bedziemy mieli dywagacje kto kogo obraził i czym albo czy za obraze JW Instruktora karąc naganą ,wywaleniem czy może obcięciem reki (żeby juz nie mogła pisac obrazliwych tekstów) 
Odnoszac się do tekstu:sytuacji gdzie na  
90 wybierających tylko 12 było druzynowymi i trudno nazwac zdrową,podobnie jak wspomnianego w dyskusji przypadku instruktora który nic nie robi,mundur zakłada raz do roku a na zjezdzie ma najwiecje do powiedzenia( to nie fikcja sa tacy ),nie wiem tylko czy proponowane zmiany beda skutecznym lekarstwem .Powody opisane są w innych artykułach tego numeru:drużynowi z przypadku kierujący drużynami majacymi status\"wiecznej probnej\", drużynowi z małych miast których kariera kończy się w klasie maturalnej (potem trzeba się  
uczyć a potem uciekac na studia lub do pracy w duzym miescie )zanim sami nabiora doświadczenia i zanim dochowaja się czegoś w rodzaju nastepcy przeciez takich 
ludzi jest masa,zwłąszcza na prowincji. 
Same zmainy statutowe nic tu nie dadza jesli wcześniej drużynowi,liderzy zespołow harcerskich w swej masie nie beda lepiej przygotowani do brania spraw w swoje rece a nie głosowania wg listy która wczęsniej przygotują starsi madrzejsi koledzy(bo samemu lepeij się nie wychylac).Zreszta nie o samo głosowanie tu chodzi inicjatywę,wole zmian,poszukiwań nowych form pracy harcerskiej ,zamiast bezmyslnego powielania pomysłow sprzed 20 lat\"bo tak było zawsze.A z tym to już bywa różnie no i cos trzeba zrobić. 
 
jestem byłym instruktorem zhr i ojcem harcerza należacego do jednej z drużyn  
mazowieckiego zhr
 9 Dodane przez jarrak, w dniu - 02-02-2008 18:09
Myslałem, że problemy z "pułkami oficerskimi" to ma ZHP. Myślałem, że "korpus komendantów chorągwi" kierowany przez "dziekana korpusu" to przypadłość tegoż. Myslałem, że skargi i żądania "zamknięcia buzi" wobec mądrych, światłych i wybitnych instruktorów, to przypadłość Naczelnego Sadu ZHP / wobec Naczelnego Czuwaj - za publikację kontrowersyjnej, acz słusznej moim zdaniem i nie tylko wypowiedzi/ to przypadłość ZHP. Srodze się pomyliłem, pt Autorzy listu, Komendantów Chorągwi , którego treść ożywia lata niesławne !!!  
I smutno i ponuro....
 10 Prowokacja ?
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 03-02-2008 22:53
Traktuję artykuł dh. Marka jako prowokację, chęć zatrzęsienia 
środowiskiem pod-harcmistrzowskim, bo wątpię w realną szansę powodzenia 
takiego pomysłu. 
Sam od dawna mam, co najmniej, mieszane uczucia oglądając kolejnych  
harcerzy - polityków w TV. Zastanawiam się także czy Instruktorzy podejmujący 
uchwały: 
- o składkach (przypomnę: 5 zł - 2,60 wędruje do Naczelnictwa; 1,40 zostaje w Okręgu; 1 zł zostaje przeznaczona na ubezpieczenie NNW) pomyśleli o tym, że też drużynowi i hufcowi potrzebują 
środków finansowych. 
- o niemałej prowizji dla Naczelnictwa z tytułu projektów unijnych realizowanych przez środowiska. 
Takie pomysły zmuszają niestety drużyny do żebrania w hipermarketach 
przy pakowaniu zakupów, czy rozdawaniu kalendarzy. 
 
Wolałbym, żeby niemałą inicjatywę polityczną, zarówno tą wewnątrz organizacyjną, ale także zewnętrzną 
instruktorzy przeznaczyli choćby na poprawienie nie najlepszego wizerunku Organizacji w oczach społeczeństwa, 
nie mówiąc już o podstawowym zadaniu - wychowywaniu i kształceniu harcerzy. 
 
phm. Piotr Homa HR. (były hufcowy i do niedawna drużynowy)
 11 a ja się tam zgadzam
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 05-02-2008 08:52
a ja się tam zgadzam przynajmniej w większości z tym artykułem, to fakt, że od dawna "góra" zajmuje się i żyje w swoim świecie ... wystarczy popatrzyć na wybory(aczkolwiek ja nie mam nic przeciwko, wchodzeniu instruktorów w politykę, bo uważam to za jeden z ważnych elementów służby), na pomysły z kolejnymi spisami, które nie przynoszą żadnego efektu, na pomysły ze składkami itd... Kiedy byłem drużynowym miałem wrażenie, że hufce, chorągwie i naczelnictwo są do tego żeby pomagać drużynom, teraz po kolejnych doświadczeniach mam wrażenie że są to dwa różne światy które niestety najlepiej jakby się za często nie przecinały...  
pozdrawiam phm. Sebastian "Ulv" Adamus HR, v-ce (komendant Śląskiej Chorągwi Harcerzy, również do niedawna drużynowy)
 12 Dodane przez Wincenty Gulewicz, w dniu - 06-02-2008 07:29
Można dyskutować, nad tym czy postawa Szwejka który jawnie skrytykował w artykule komendanta Chorągwi była dobra czy zła, ale powiem jedno : Gdyby inni druhowie komendanci nie wystosowali listu otwartego w internecie, a druh Radzimowski nie zamieścił go na zhr.pl, to nie przeczytałbym tego artykułu. Mówiąc szczerze druhowie raczyli go świadomie, lub nieświadomie rozreklamować. Jeżeli więc tak zrobili, a to co pisze Szwejk jest prawdą, to logicznie rzecz biorąc, mają oni w nosie autorytet druha Kuczmierowskiego, a chcą jedynie przykopać druhowi Gajdzińskiemu. 
Czuwaj.
 13 Dodane przez Tomasz Bracha, w dniu - 06-02-2008 11:22
proponuje napisac list w obrobnie dh Marka Gajdzińskiego.Opinia ,byc może nieco 
subiektywna o jednym z komendantów jak się 
wydaje Mazowsza ,byla tylko ilustracją do  
opisu sytuacji we włądzach zwiazku i psuciu sie ZHR od głowy.Patrzac na Organizację z zewnatrz mysłe ze ten opis jest w dużym stopniu prawdziwy i najgorszą rzeczą która mozna zrobić bylo  
by zamknięcie ust krytkom,a list komndantów w formie szantazu moralnego wobec włądz Zwizku do tego włąśnei zmierza.ZHP lat 1980-90 prawdziwe problemy, istnienie opozycji,,martwotę programową,zurzedniczenie struktur chował 
głeboko pod dywan, eksponując na zewnatrz 
obraz słodkiej organizacji dziecięcej z chlubną przeszłoscia i wspanaiłymi wychowawcami aż przyszedł rok 1990 i np z mojego hufca w ZHP pozostało może 10 procent środowisk bo reszaposzła gdzie indziej nie moąc dłuzej znieśc działaczy i syfu jaki ci robili dookoła.Takiej przyszłosci dla ZHR chyba nie chcemy. 
Jesli list w obronei Szwejka zostanie napisany ja tez go podpisze. 
Ktoś jeszcze?
 14 Dodane przez grzegorz, w dniu - 06-02-2008 12:57
moim zdaniem pisanie kolejnych listów spowoduje sytuację sprzed zjazdu poprzedniego 
natomiast ważnym jest przy wyborze delegatów "dociskanie" ich w kwestii jakie jest ich zdanie w sprawie "czynnego prawa wyborczego wyłącznie dla drużynowych" - myślę, wierzę w to, że nikt nie jest w stanie wymyślić żadnych racjonalnych argumentów na obronę obecnej sytuacji związanej z zarządzaniem ZHR - instruktorzy nie są głupi raczej i rozumieją co się do nich mówi .
 15 Dodane przez Tomasz Bracha, w dniu - 06-02-2008 13:52
Ja tylko rzuciłem hasło i jest mi o tyle 
łatwo że ew skutki napisania kolejnego listu w żaden sposób mnie nie dotkną 
nie wiem jaka sytuację wywołał by taki list ,może rzeczywiscie w imie jakosci 
zjazdowje dyskusji można było się.Uważam 
natomiast że gdyby ludzi ektórym dziąłalnośc Szwejka jest nie w smak 
przeszli od słów do konkretnych posunieć zmierzajacych do jego eliminacji z życia  
ZHR należalo by zrobic jakiś ruch w jego obronie.Np po prostu napisac list.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team