sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
O tradycji i kursach wigierskich.

hm Henryk G. Wechsler
„Harcerstwo“ 1/1948

Od Redakcji: Chcemy, korzystajc z pretekstu, e wielu bardzo modych instruktorów odwiedza nasze strony, przyblia Wam pewne klasyczne, a by moe zapomniane teksty i zdarzenia, które odcisny si gboko na charakterze i istocie polskiego harcerstwa. Taki jest tekst harcmistrza Henryka Wechslera, napisany na emigracji, w poczuciu utraty Ojczyzny i utraty tamtego harcerstwa, ale peen ywego ducha i optymizmu, które ksztatowao mode ycie wielu „pokole” wigierczyków. Pamitam jak przed ponad dwudziestu laty ogromne wraenie zrobio na mnie owo wspomnienie. Byo to w czasie, gdy szukaem pomysów do prowadzonych przez siebie kursów instruktorskich. A znalazem w nim inspiracj nie tylko do szkole, ale przede wszystkim, do spojrzenia od nowa na naturaln w harcerstwie relacj mistrz – ucze. Dziwnie mocnym gosem wpisuje si on i dzisiaj w nasz dyskusj o przywództwie, o rodzeniu si autorytetów. Bo to nie jest zwyky opis kursów instruktorskich. Polecam. Marabut

Rozumiem, ze rozpoczynajc pisa o Wigrach i Wigierczykach jestem w sytuacji mówicego lepemu o kolorach. Nie dlatego, abym - uwaa, e niewigierczyk jest synonimem lepego, albo e pikno barw mona byo pozna tylko nad Wigrami. Nie - wcale tego nie myl. Jeeli tak napisaem, to dlatego, e w przewanym stopniu zagadnienie Wigier to zagadnienie tradycji i atmosfery. I duej sztuki trzeba, aby przedstawi je komu, kto tej tradycji nie zna i atmosfery nie przey.

Dlaczego wic pisz o tym ? Przede wszystkim, aby cho nieudolnie udostpni wszystkim to, co osigny Wigry. Wydaje si szczególnie wane, aby w czasach rozproszenia (tekst pisany na emigracji – przyp. red.) chwyta kad ni wic i rozdmuchiwa kad iskr w skupiajce ogniska. Po drugie dlatego, aby nawiza do znanej ju czytelnikom "Harcerstwa" dziaalnoci konspiracyjnej i powstaczej Wigierczyków i pokaza, skd si wywodz ludzie, którzy j prowadzili.

Historia tej, pocztkowo tylko szkoy instruktorskiej, siga roku 1926. W tym czasie na miejscu, nad jez. Wigry, odkrytym przez 22-g warszawsk druyn harcerzy, odby si pierwszy obóz kursu instruktorskiego. Zapocztkowa on dugi szereg corocznie w tym samym miejscu organizowanych obozów instruktorskich Chorgwi Warszawskiej, z których ostatni obozowa tam w roku 1939. Mona w tym szeregu dwa wyróni okresy. Pierwszy - w którym ustalay si i gruntoway wigierska tradycja i owa przedziwna wigierska atmosfera, które stay si podstaw dalszych dziaa. Harcmistrze Lange, Kamiski, Ludwig, Witold Sosnowski - oto ci, którzy dokonali zaoenia podwalin szkoy wigierskiej. Nadali jej styl odrbny, wskazali i ustalili kierunek. Zrobili przy tym wicej. Wychowali szereg modszych pokole i przygotowali sobie nastpców.

Ci nastpcy przejm od nich póniej kierownictwo. Rozpocznie si drugi okres - okres rozbudowy wewntrznej szkoy. Nastpcy - o mniejszej na ogó indywidualnoci osobistej, bd rozszerza zarówno metodycznie, jak i pod wzgldem techniki harcerskiej, program wigierskiego szkolenia instruktorskiego, pogbia poziom ideowy i przygotowanie do samodzielnego wodzowania, potrzebnego co raz bardziej rozrastajcej si cigle Chorgwi. Ale tak skuteczne okazao si pooenie podstaw, tak szczliwie wybrany kierunek zasadniczy - e mimo mijania lat, mimo zmieniania si ludzi - pojcie wigierczyk nie traci nic ze swego pierwotnego sensu i  treci, a przeciwnie, nabiera jeszcze wikszej wartoci i znaczenia. Tradycja i atmosfera zostaj zachowane, formy ulegaj rozbudowaniu. Najlepiej wida to na porównaniu schematu szkolenia. W latach 1926-27 cae szkolenie instruktorskie w Chorgwi ograniczao do czterotygodniowego obozu instruktorskiego, po pomylnym ukoczeniu którego i przebyciu na miejscu prób, nadawany by stopie przodownika (odpowiadajcy póniejszemu podharcmistrzowi). W 1938 byo ju 5 faz szkolenia: kurs teoretyczny odbywany w Warszawie, trzydniowy kurs dyskusyjny w "Domku Harcerskim" przy ul Saskiej, praktyka w innej druynie, obóz wigierski i obóz zimowy w górach. Rozszerzy si program i zakres, wiele zagadnie zostao dodanych (obozownictwo zimowe), ale trzonem po dawnemu pozostawa obóz wigierski. Tam odbywa si ostateczny proces ksztatowania sylwetki przyszego instruktora, tam krystalizowaa si postawa modego wodza harcerskiego.

Powtórzmy. Byo rzecz szczliwego dobrania elementów ideologicznych, waciwej, wysokiej atmosfery, stworzonej w pocztkowym okresie, e proces krystalizacji w kilkanacie lat póniej przebiega tak samo jak na pocztku, e nigdy nie wytworzyy Wigry "starych" i "modych", e pojcie wspólnoty przetrwao lata i dzi w rozproszeniu jest równie silne jak dawniej.

Dlatego nie kuszc si ani o napisanie historii szkoy wigierskiej, ani nie dajc opracowania sposobu szkolenia instruktorów w Chorgwi Warszawskiej - wydaje mi si konieczne dla zobrazowania. podstaw tej szkoy rozpatrzenie kilku zasadniczych czynników, które zoyy si na ów szczliwy amalgamat, na wspomniany wyej trzon, jakim pozosta od pocztku do ostatka - obóz wigierski. Analiz bdzie uatwia cytowany ju wielokrotnie fakt niezmiennoci tej samej cigle tradycji i jednakowej wci atmosfery. Utrudnieniem bdzie (równie ju wspomniane) zadanie przedstawienia nieuchwytnych dosy elementów, atwych do pojcia dla tych, co je przeyli - ale trudnych do przedstawienia szerszemu ogóowi.

Przegld podstawowych czynników, które zoyy si na powstanie i rozwój szkoy wigierskiej zacz wypada od miejsca, w którym odbyway si obozy. Znajdowao si ono nad jedn z pónocno-zachodnich zatok jeziora Wigry, zwan przed przybyciem wigierczyków w te strony Zatok Haczask, póniej powszechnie zwan Zatok Harcersk. Bya ona otoczona z trzech stron wysokim brzegiem porosym do rzadkim starym lasem sosnowym. W jednym tylko miejscu brzeg opada, ustpujc niskim kom i bagniskom nadbrzenym Czarnej Haczy, która opodal obozowiska wpywa do Wigier. Zatoka bya odcita od reszty jeziora wysunitym daleko pówyspem, ponad którym sterczay wiee kocioa wigierskiego.

Obozowisko leao w cakowitym odludziu. Prawie oddzielone od strony jeziora, od strony ldu zasonite byo gst puszcz. Do najbliszej. szosy (Suwaki-Sejny) wiodo par kilometrów wskiej drogi lenej, penej wykrotów i wybojów. Nieliczni mieszkacy najbliszej wsi - Cimochowizna - prdko staja si przyjaciómi lenych ludzi, mieszkajcych nad zatok. Te kilka rodzin, na wpó rybaków, na wpó rolników - doskonale pasowao do krajobrazu. Wigierczycy dobrze wspominaj ich spokojny, powolny temperament, ich uczciwo i prostot. Na tle harmonijnego poczenia wód jeziora i silnych wysokich brzegów ludzie ci nie razili nigdy. Naleeli do otoczenia.

Dwie cechy tego krajobrazu miay najwikszy wpyw na przybyszów: surowe, pikne jezioro, obramowane potnym lasem i pierwotno. Jak okiem sign, nigdzie ladów bytnoci ludzi. W tych warunkach jedyny akcent pracy ludzkich rk - wycignite ku niebu znad pówyspu smuke wiee kocioa wigierskiego nabieray cech symbolu-drogowskazu.

Surowe pikno silnie dziaao na przybyszów z duego miasta. Postawieni oko w oko z potg natury, zaczynali odczuwa swa niko i to byo zazwyczaj pocztkiem procesu przewartociowywania poj, który by potrzebny do zmiany skóry mieszczucha na lenego czowieka. Proces ten przeywa powtórnie kady wigierczyk, gdy po duszym czasie zjawia si znowu nad Wigrami.

Pierwotno tego zaktka dodawaa dalszego bodca zjawisku wewntrznych przemian. Kady, kto po przybyciu zatrzyma si chwil na polance nad brzegiem, rozumia, e dosta si w cakiem nowe warunki. W warunki, w których liczy moe tylko na siebie samego. Dookoa szumiaa puszcza, na dole szemrao jezioro. Puszcza bya bezdrona i ogromna, jezioro gbokie i niezmierzone. Nigdzie chyba przysowie: "jak sobie pocielesz, tak si wypisz" nie przemawiao surowiej i powaniej.

Odczuwajc w peni pikno i pierwotny charakter zatoki pierwsi przybysze od razu ustalili, nowy na owe czasy, styl ycia obozowego. Styl ten zwany puszczastwem, opiera si na ksice Rodziewiczówny Lato lenych ludzi i charakteryzowa si dnoci do moliwego zharmonizowania ycia przybyszów z otaczajc ich przyrod. W obozownictwie puszczastwo zaznaczyo si usuniciem rónych szczegóów, przyjtych przez harcerstwo z obozownictwa wojskowego, które w puszczy raziy, lub byy niepotrzebne. Zniky bramy, ogrodzenia, tabliczki z napisami, cieki wykadane kamykami, emblematy z tuczonej cegy itd. Pojawiy si totemy, znaki tajemne, znane tylko wtajemniczonym, krte dróki, podobne drókom zwierzt lenych. Ukryte w gszczu namioty okadano mchem i porostami, aby je do otoczenia upodobni. Obozowisko wtapiao si w las, który je otacza. Mieszkacy biegali pónadzy, z goymi gowami i zawsze na bosaka (takie byo prawo), mao przypominajc zawsze dbaych o wygld zewntrzny chopców z wielkiego miasta.

Puszczastwo sigao dalej. Likwidowao bezlitonie wojskowe, ramy porzdku dnia i wewntrznej organizacji zaj. Nikt nie gra pobudki na trbce, nikt nie stawa w wyrównanych szeregach zbiórek, nie byo raportów i meldunków. Miejsce tych resztek wzorów wojskowych zaj obrzd. Wywiedziony ze starosowiaszczyzny stawa si pomostem midzy yciem lenych ludzi a otaczajc ich puszcz. To ycie, stopione z tym otoczeniem wydawao si by jedn wielk pieni na cze Stwórcy. Prosta, modlitwa poranna, odpiewana przed ukryt w konarach potnej sosny kapliczk z piknym w zotogowiu tkanym wizerunkiem Matki Boskiej - wstrzsaa gbi i prawd. Cay dzie nasycony by potn symbolik. Poranne mycie wydawao si powitaniem jeziora. "Wodzowie mówi" (chwila zastpujca rozkaz dzienny) koncentrowaa w zbienych liniach siedzce zastpy na omawianym przez wodzów porzdku dnia. Ognisko przemawiao gbszym ni zwykle wyrazem. Pozdrawiano si ruchem rki, której  rozczapierzone palce symbolizoway rosochate konary dbu, mówiono sobie - ty - nikt nie uywa tytuów organizacyjnych. Mona byo przeby cay kurs i nie dowiedzie si, kto by harcmistrzem a kto nie.

Cay program kursu, cho w treci nie odbiega (przynajmniej pocztkowo) od programu zwykych kursów podharcmistrzowskich w caej Polsce, przecie by przepojony owym puszczasko-obrzdowym duchem. Zarówno w nazwach poszczególnych zaj, jak w sposobie ich przeprowadzenia stosowano prostot i podkrelano odrbno od form ycia miejskiego. I cho tre tych zaj bya taka sama jak wszdzie, to jednak chopcy biegncy na igry (tak nazyway si gry i zabawy), czy suchajcy z dzienniczkiem na kolanach, jak "Chudy Jastrzb mówi o gwiazdach” byli skonni nie pamita, e w pierwszym wypadku chodzio o tzw. wychowanie fizyczne, a w drugim o terenoznawstwo.

Program kursu by surowy. Wymaga od uczestników wysiku duego. Tym bardziej, e nie dbano o niczyj wygod. Nielicznych wykadów suchano siedzc pod jakim drzewem. Wszystkie zajcia odbyway si bez wzg1du na pogod, a pogoda bywaa czsto deszczowa i zimna. Pracy byo duo i musiaa ona by wykonana prdko i dobrze. Cay przebieg dnia by zapisany w dzienniczku, przegldanym co par dni przez którego z Wodzów. Cay dzie upywa w radosnym popiechu, ale gdy wreszcie wieczorem mona byo zawin prawie nagie ciao w koc i si przy ognisku - po gawdach i pieniach - jake przyjemnie byo czyni rachunek sumienia za dzie ubiegy i móc odczuwa wdziczno d1a Stwórcy za to, e stworzy Puszcze i pozwoli w niej y.

Wspaniale kwita nad Wigrami technika harcerska. Czy w budowie urzdze obozowych, które stosownie do tradycji odbiegay daleko od techniki wojskowej, czy na kucharstwie puszczaskim - (pamitacie chleb na patyku, ryb smaon na desce lub miso w gorcych kamieniach) - starano si pokaza uczestnikom co nowego, lepiej przystosowanego do charakteru lenego ycia. Nie obawiano si zastpowa desek krótko przycitymi erdkami, cegie - kamieniami, czonymi glin.. Tak zbudowane urzdzenia byy wprawdzie mniej wygodne i trudniejsze do wykonania, ale lepiej pasoway do puszczaskiego obozowiska i co waniejsza - nie kady pataach potrafi je wykona.

I nawet lepiej, e gliniana kuchnia wygldaa mniej elegancko od ceglanej, a ukryty pod mchem dó na miecie wyglda skromniej od blaszanego mietnika. Nad Wigrami uczyli si wszyscy, e prawdziwa warto rzeczy kryje si w uytecznoci codziennej, a wygld zewntrzny mniejsze ma znaczenie. Bya to zreszt zasada, która nie tylko do materialnych przejawów ycia wigierskiego si odnosia. Mimo duego nacisku, kadzionego na form, mimo caego szeregu nowych form, wprowadzanych w ycie, oceniano zjawiska i ludzi wedug ich wewntrznej wartoci. O ludziach bdzie jeszcze mowa niej. Tu trzeba podkreli tylko, ze przy wytwarzaniu nowego stylu ycia obozowego uniknito sztucznoci, uniknito przesady i pompatycznoci. Puszczaskie zwyczaje i obrzdy wyraay w nowej (podówczas) formie, tkwice w systemie skautowym gboko, pierwiastki. Szczliwym trafem nie przerodziy si one nigdy w manier i pozostay proste i surowe, jak przyroda, z której wziy pocztek.

Caa wewntrzna organizacja kursu ujta bya w regulamin. Nie nazywa si on tak oczywicie - nigdy. Byy to prawa Puszczy w lakonicznych zdaniach ustalajce nie tylko wewntrzny porzdek obozu, ale równie ca hierarchi, odpowiedzialno i prawa wszystkich mieszkaców obozowiska. Jzyk nie by prawniczy. "Pierwszym prawem Rysiów, bików, Lisów i innych gromad zamieszkujcych brzeg wigierski jest: Wszyscy za jednego, jeden za wszystkich. A drugim - Wszyscy myl, jeden mówi, wszyscy robi. A trzecim - Co powiedzia Stary Wilk - powiedzia".

To byo w zasadzie wszystko. Nastpowa jeszcze porzdek dnia i kilka zda objaniajcych wyej podane prawa.

Spróbujmy przyjrze si tym prawom bliej. Przede wszystkim dwa pojcia: wspólnota i przewodnictwo. Z jednej strony "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", z drugiej - "Co powiedzia Stary Wilk - powiedzia". I znowu: "wszyscy myl..., wszyscy robi..." a przecie tylko "jeden mówi". To przeplatanie si pierwiastka wspólnoty pierwiastkiem wodzowskim jest dla Wigier niesychanie charakterystyczne.

A bya to nie byle jaka wspólnota i wodzowie o nie byle jakiej powadze. Wspólnota wychodzia daleko poza dni wigierskie, przenosia si do Warszawy i nadawaa caemu gronu instruktorskiemu charakter zwartej gromady, pracujcej w jednym kierunku. Obejmowaa nie tylko teren harcerski, panowaa na wszystkich paszczyznach spotka wigierczyków. Przetrwaa wszystkie próby. W czasie pokoju nie zachwiay jej nigdy trudnoci codziennej pracy harcerskiej ani konflikty organizacyjne. Konspiracja i powstanie ukoronoway j najwyej.

Duo trudu i troskliwej uwagi wkadano w utrzymanie takiego stanu. Najmodszy uczestnik obozu wigierskiego od pierwszych chwil spdzonych w obozie czu si wspóobywatelem, nowej spoecznoci. Spoeczno ta stawaa zawsze wobec zada zespoowych. Nigdy nie mówiono: rób tak i tak, bo inaczej nie ukoczysz kursu. "Stan twego dzienniczka odbije si na naszej pracy" - napisa kiedy w moim zeszyciku Czarna Pantera, gdy zada ode mnie wikszej starannoci w notowaniu. Ile razy potem natrafiaem na te uwag, gdy sam prowadzc z kolei kurs wigierski, przegldaem po raz setny wytarte od dugiego uywania strony mego starego dzienniczka.

Nic wic dziwnego, e kady czu si odpowiedzialny za cao. Kady szuka lepszego rozwizania powierzonej mu pracy i by w tym "szukaniu lepszego" przez wszystkich wspierany.

Oto Piskorz Jelenie Rogi powierza godno stranika ogniska modziecowi, który ulepszy dotd stosowany sposób pisania sprawozdania z kolejnego dyuru w kuchni. Potem, gdy chopiec wyrós na mczyzn, zdarzao mu si czasem w yciu, e znacznie wysi dostojnicy chwalili czy wyróniali go. Ale nigdy nie by tak wzruszony i nagrodzony, jak w ten wigierski wieczór, gdy sowa wodza pozwoliy mu dorzuca do ogniska przez jeden wieczór. Bo nastpnego ogniska pilnowa nowy stranik, który znowu co lepszego znalaz, znowu czym nowym cao wzbogaci.  

Trudno chyba o lepsz lekcj pracy zespoowej, o bardziej pokazowy przebieg dziaania zespou skautowego, w którym kolejno jedni drugim bez zazdroci i zej krwi oddaj palm pierwszestwa i przewodnictwo.

Ta zasada wysuwania na czoo najpoyteczniejszych dla caej wspólnoty jednostek bya podstaw powaania, jakim cieszyli si wodzowie wigierscy. Nie kwestia nominacji czy stopnia lub funkcji, ale wyczuwana przez wszystkich wysoka warto osoby wodza stanowia o jego pozycji. Zdarzali si nad Wigrami ludzie przypadkowi. Czasem bardzo wyksztaceni lub powani, albo wysoko w hierarchii organizacyjnej postawieni. Jeli nie wczuli si w atmosfer wigiersk - mijali bez ladu. Jeeli potrafili si dopasowa, sami ustpowali bardziej w danej chwili potrzebnym. Std bray si niezrozumiae d1a obserwatorów postronnych - zjawiska manifestacyjnego niemal podkrelania swojej drugoplanowoci przez starych wigierczyków w stosunku do kadorazowego komendanta chorgwi czy wodza kursu.

Wodzostwo w tych warunkach nakadao tylko obowizki, nie dawao adnych praw, poza prawem do wikszej pracy. Zasada ta obowizywaa we wszystkich paszczyznach. Jeeli wyej, mylc o ogóle uczestników, staraem si wykaza, e nikomu nad Wigrami nie uatwiano ycia, musz teraz podkreli, e wodzowie kursu nie pozwalali sobie na najmniejsze ju nie ty1ko przywileje, ale nawet skdind zrozumiae udoskonalenia w dowodzeniu. Nie byo nigdy nad Wigrami goców, ordynansów, czy czników. Nie byo ulg w ubiorze czy trybie ycia. Chyba tylko dugo w nocy palca si lampa w samotnym namiocie komendanta obozu, lub prawo niezachowywania chwil spoczynku poobiedniego wyróniay prowadzcego od prowadzonych.

Ale za to nie byo nad Wigrami kar. Wypadki drobnego nawet nieposuszestwa byy niesychanie rzadkie - dosownie kilka w przecigu kilkunastu lat. - "Co Stary Wilk powiedzia - powiedzia".

Wracam jeszcze raz do zagadnienia jednoczesnego wystpowania wspólnoty gbokiej i mocnego przewodnictwa. Jak wytumaczy istnienie równolege obu tych czynników? Nasuwa si tu jedno tylko porównanie. Porównanie zaczerpnite z obyczajów kraju, w którym obecnie dua cz z nas yje (Wielkiej Brytanii – przyp. red.). Kraju, w którym równolegle yj stare formy królestwa z nowoczesnymi formami demokracji, w którym mdre umiarkowane stosowanie niepisanej konstytucji pozwala unika krótkich spi i przesi1e, jake czstych w pastwach o organizacji pozornie znacznie szczegóowiej sprecyzowanej i bardziej przejrzystej.

Porównanie jest za wysokie. Rozumiem to doskonale. Ale jego istota dotyczy rozumnego stosowania uprawnie przez przodowników i gbokiego poczucia wspóodpowiedzialnoci przez ogó. A to byo podstaw systemu wigierskiego. I wysoka karno wewntrzna. I hierarchia pynca z tradycji. I atmosfera pierwszestwa celów przy indywidualnym charakterze jednostek.

Có pozostaje jeszcze do dodania ? e szkoa wigierska miaa swoje wady ? Pewnie, e miaa.

Nie próbuj ich tu wylicza, ani usprawiedliwia. Ogranicz si tylko do uwagi , e wigierczycy, jako duy zespó (przez kolejne 11  obozów wigierskich przewino si okoo 600 – 700 uczestników) posiadali – tak jak wielkie miasta – swoje peryferie. Niektórym z tych nielicznych, peryferyjnych jednostek z caej szkoy wigierskiej pozosta spryt yciowy, umiejtno chytrego radzenia sobie we wszystkich okolicznociach i pchania si okciami. Albo nadmierna zaczepno i "bojowo". Albo lekcewaenie wszystkiego, co nie miao stempla wasnego gniazda.

Nie martwmy si zbytnio tymi podmiejskimi okolicami. Okalay one wziutkim pasemkiem szerokie, ywe, pulsujce centrum - harmonijnie rozbudowane i warte - jak mnie si zdaje - zwiedzenia.

Wybierajmy na nasze obozowiska instruktorskie moliwie pierwotne miejsca. Rozwijajmy puszczastwo i obrzdowo. Kultywujmy uczciwa technik skautowa. Podtrzymujmy ducha istotnej wspólnoty. Opierajmy wodzostwo na prawdziwych wartociach - stosujmy rozumnie puszczaskie prawa - wszyscy za jednego - jeden za wszystkich i co powiedzia Stary Wilk - powiedzia - a oddamy duchom polegych Wigierczyków hod najwyszy hod Ich dzieu, któremu powiecili swe ycie.


Odson: 6917

  Komentarze (1)
RSS komentarzy
 1 I ja skadam ten hod
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, wcz obsug JavaScript w przegldarce, by go zobaczy , w dniu - 04-10-2007 12:06
Mam rwnie nadzieje, e w niedugim czasie, rusz nastpne edycje WKD 
 
Czuwaj! 
Wzlatujcy Nietoperz 
Absolwent Wigierskiego Kursu Druynowych "Tippicanoe" 2003

Tylko zarejestrowani uytkownicy mog dodawa komentarze.
Prosz zaloguj si lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team