sms spion iphone 4s here spion apps fГјr iphone computer temperatur Гјberwachen download press iphone spy software ios 7 link mobile spy iphone uninstall here android spy apps download handy orten app nokia gps ortung anderes handy Гјberwachung des handy kindersicherung internet bestimmte seiten handy spy leicht gemacht
Redakcyjna dyskusja - o posłuszeństwie rozmawiają Marabut, Krzysztof i Jarek

Image   

Jarek:

Bieżący numer Pobudki poświęcamy w dużej mierze kwestii siódmego punktu naszego Prawa. Wydaje się, że w mamy w ZHR jakiś kłopot z pojęciami posłuszeństwa i karności. Niektórzy mówią, że to nasze harcerskie posłuszeństwo powinno być "bezwzględne" i że jest najważniejszym obowiązkiem instruktorskim. Inni, jak Mariusz Zięba w artykule jaki publikujemy obok, zastanawiają się czy w dzisiejszej rzeczywistości wymóg karności jest w ogóle wychowawczy. Ponieważ definiowaniem pojęć zajmujemy się w innych materiałach w tym numerze, chciałbym zaproponować rozmowę o tym, jakie konsekwencje dla Związku ma takie zróżnicowanie podejścia do posłuszeństwa.
Czy sądzicie, że rzecz jedynie w byciu posłusznym, czy też te różnice mają jakieś szersze konsekwencje dla ZHR i harcerstwa?

Marabut:

Myślę, że nie ma w ZHR takich "niektórych", którzy uważają, że posłuszeństwo winno być "bezwzględne" i że jest najważniejszym narzędziem instruktorskim.  Spór raczej idzie o dwie kwestie: czy karność wyklucza krytykę oraz o źródła autorytetu. W tej pierwszej kwestii jest kilka podejść: od zakazu krytyki przełożonych w ogóle (jako czynnika obniżającego morale itp.), przez wigierskie "wszyscy myślą, jeden mówi, wszyscy robią" (czyli algorytm: dyskusja, decyzja, wykonanie), po model swobody wypowiedzi i wykorzystywania dróg odwoławczych, gdy decyzje przełożonego rodzą sprzeciw. Który model jest najwłaściwszy?  Chyba ten środkowy. Pod warunkiem, że dyskusja jest uczciwie zorganizowana, a jej wyniki brane na serio. Nie trzymanie reguł przez przełożonego zwalnia od ich przestrzegania podwładnego. Jeśli idzie o kwestię źródeł autorytetu: spór zapewne idzie pomiędzy rozumieniem autorytetu jako kategorii tworzącej się wyłącznie samorzutnie i dobrowolnie, po wiarę w sens automatyzmu autorytetu stopnia i funkcji.


Krzysztof:

Na jednej z pierwszych większych imprez harcerskich w jakich uczestniczyłem (dżdżysta jesień w połowie lat 70-tych) zobaczyłem, jak instruktorka niezadowolona z wykonania rozkazu przez swoją podwładną, wydała polecenie "Baczność" a następnie "Padnij". Kilkunastoletnia dziewczyna bez wahania padła twarzą w listopadowe błoto. A ja pomyślałem sobie "Krzysiek co ty tu robisz?!?!". Obraz tej dziewczyny w błocie stał mi przed oczyma kiedy powierzano mi pierwszy zastęp, drużynę, kiedy zostałem Naczelnikiem ZHR.

Kiedy w środowisku lubelskiej Zawiszy zastanawialiśmy się nad najwłaściwszą redakcją Prawa Harcerskiego (wcale nie uważaliśmy, że Prawo harcerskie jest czymś niezmiennym), najbliższa była nam rota z 1947 roku (ostatnia w ZHP stworzona przez przedwojennych instruktorów). Punkt dotyczący karności brzmiał w niej: Harcerz jest karny, opanowany, pogodny. Ten sposób myślenia przechował się w Stowarzyszeniu Harcerstwa Katolickiego Zawisza. Ich prawo mówi: Harcerz jest karny, każde zadanie wykonuje sumiennie do końca. I w kolejnym punkcie: Harcerz jest panem samego siebie, uśmiecha się i śpiewa w kłopotach. No właśnie, karny ale panem samego siebie.

Jarek:

Krzysiek zaproponował "ujęcie historyczne":), a ja chciałbym Was jednak namówić do skupienia się na tym jak rozumienie karności przekłada się na codzienną praktykę działania instruktorów w dzisiejszym ZHR. Wg mnie to przełożenie jest bardzo duże i zgadzam się z Marabutem, że  widać je np. w sposobie prowadzenia dyskusji. Zobaczcie jak trudno jest doprowadzić w ZHR do rozmowy o ważnych dla Związku sprawach czy o działaniach władz. Od razu pojawiają się głosy o podważaniu autorytetu, nie dość pełnym szacunku podejściu w pisaniu o ludziach piastujących funkcje itd. Wiecie o czym mówię, bo często tego doświadczamy, gdy napiszemy coś krytycznego w Pobudce. Jeżeli uruchamia to jakąś dyskusję, to głównie o sprawach drugorzędnych, a w zasadzie nigdy o sednie tego, o czym piszemy. Przeważnie w imię karności - wybraliśmy wodza demokratycznie, wtedy był czas na dyskusje ale jak już tego wodza mamy to po to, by go słuchać a nie z nim dyskutować.

Marabut:

Ha, dotykamy tu pewnej delikatnej kwestii. Bo wydaje nam się, że dyskutujemy w jakichś ogólnie przyjętych ramach, a jak przyjdzie co do czego, to i tak  będziemy postępować tak jak należy. Również w stosowny sposób,  karnie i odpowiedzialnie. Nie mamy jednak pewności, czy młodzi ludzie, bez doświadczenia życiowego, czytając  akie, w ich pojęciu być może (choć praktyka pokazuje, że nie tylko w ich) podważające autorytet władz teksty, nie będą rozumieli gdzie jest granica.  O tym też warto pamiętać.  Choć chętnie zacytuję tu naszego RedNacza - nie obrażajmy inteligencji naszych P.T. Czytelników !
 
Krzysiek:

Prawo harcerskie obowiązuje harcerzy i instruktorów. Harcerzy ma wychowywać do życia w społeczeństwie. Czy w wielu profesjach, w wielu funkcjach społecznych oczekujemy dziś bezwzględnego posłuszeństwa? Oczywiście w "Gromie", w stosunkach między księdzem katolickim a biskupem. Jeśli dziś szukam pracownika staram się unikać ludzi gotowych wykonać najgłupsze nawet polecenie. Gdybym myślał o małżeństwie... brr... Dość tych bredni przecież jestem żonaty.

Idea bezwzględnej karności w wychowaniu jest kusząca, ale też bardzo niebezpieczna. Pozwala sprawnie działać w sytuacjach krytycznych. Zdejmuje z podwładnego odpowiedzialność i obowiązek moralnej oceny czynów w których uczestniczy. Wodza upewnia w boskiej nieomylności. W organizacji społecznej utrwala pozycję lidera utrudniając pozostałym członkom zespołu dojrzewanie do podejmowania współodpowiedzialności za działania grupy.

Są w życiu sytuacje, kiedy odmawiamy wykonania polecenia legalnego przełożonego. Kiedy świadomie łamiemy prawo, które uważamy za niemoralne. Nazywa się to obywatelskim nieposłuszeństwem. Tak postępował Martin Luther King siadając w Alabamie w miejscach tylko dla białych. Mahatma Ghandi naruszając monopol warzenia soli. Tak postępowaliśmy w podziemnej "Solidarności" wychodząc na ulice by zaprotestować przeciw wprowadzeniu stanu wojennego. Każdy akt obywatelskiego nieposłuszeństwa wiąże się z gotowością na przyjęcie przewidzianej prawem kary.

Kiedy w 1989 roku zakładaliśmy Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, wiedzieliśmy, że postępujemy wbrew prawu, które dawało ZHP monopol. W tamte dni setki instruktorów spotykało się z rodzicami tłumacząc im dlaczego wbrew poleceniom swoich przełożonych z ZHP występują z organizacji by prowadzić młodzież do służby Bogu, Polsce i bliźnim.

Wbrew temu co sugeruje Jarek, jest to myślenie nie tyle historyczne ile przezorność. Przed wojną Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wyznaczał swojego przedstawiciela, który miał we władzach ZHP ogromny wpływ. Sprzeciwiałem się takiemu bezpośredniemu ingerowaniu Ministerstwa Edukacji w czasach komunizmu, sprzeciwiam się i dziś. Bo nie wiem, kto zostanie Ministrem Edukacji. I nie chcę, by decyzje dotyczące harcerstwa podejmował ktokolwiek poza czynnymi instruktorami i rodzicami.

Każdy harcerz (a instruktor jest przecież harcerzem) powinien być karny. Ale za wychowanie  chłopaka czy dziewczyny odpowiedzialność ponosi bezpośrednio drużynowy (a nie np. autor regulaminu stopni). Dlatego drużynowy-instruktor powinien stale sprawdzać, czy jego organizacja nie zbacza w złym kierunku (biada tym, którzy ster organizacji pozostawiają wszystkim chętnym). Korzystać z demokratycznych instytucji Związku, by głośno wyrażać swoje poglądy czy obawy. Wreszcie w skrajnych przypadkach, kiedy granice zostaną przekroczone, być gotowym do obywatelskiego nieposłuszeństwa lub odejścia z organizacji.

Marabut:

Teraz ja wrócę do historii. Mnie również za kilka kwestii, bliska jest redakcja Prawa z 1947 (nie licząc może tych zmian, które podyktowała rzeczywistość powojenna). Krzyś przypomniał co napisano o karności, a ja przypomnę to co znalazło się w nowej redakcji zamiast "posłuszny rodzicom i wszystkim swoim przełożonym". W 7 pkt. Prawa czytamy: "Harcerz kocha i szanuje swój dom rodzinny". Jakie to piękne. To więcej niż posłuszeństwo, ślepe i bezrozumne. Tu dotknięto źródeł: nie zawsze możesz być posłuszny (ojciec pijak itp.), ale zawsze musisz czynić to co z nakazów szacunku i miłości wynika. Właśnie: szacunek i dobra wiara, a nie posłuch i podporządkowanie. Tu jest ta różnica, która wynika z zasady indywidualizmu w harcerskim wychowaniu. W przeciwieństwie do innych pomysłów na skupianie wokół idei młodych i żarliwych dusz.

Jarek:

Tu zatrzymam naszą dyskusje i poproszę Czytelników o włączenie się. Czekamy na Wasze głosy w dyskusji poniżej...


Odsłon: 6122

  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team