ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Polemika - Do przodu w tył zwrot! byle z głową Drukuj
 Polemika

hm. Paweł Wieczorek KOHUB

 

Od momentu powstania Pobudki, hołdujemy zasadzie nieingerencji w nadsyłane teksty. Do kompetencji Rednacza, leży co najwyżej zwrócenie się do Autora z prośbą o jakieś korekty w tekście lub wycofanie go z numeru, ale już własnoręczne nanoszenie poprawek, czyli cenzura absolutnie odpada! Jeśli ktoś ma odmienne zdanie, lub chciałby na coś autorowi zwrócić uwagę czyni to na forum lub pisze polemikę.
 Droga Agnieszko

Zdarzyło się. Napisałaś artykuł, poprosiłaś o uwagi, odpowiedziałem, nie wprowadziłaś. Z braku czasu – jesteś usprawiedliwiona. Ale Czytelnikom należy się wyjaśnienie. Korzystam zatem z innej kompetencji redaktora, z prawa do polemiki, oczywiście dopiero w kolejnym numerze pisma. Zatem w tył zwrot i do dzieła!

 
Zabolało mnie gdy użyłaś zwrotu: „eks dh. Piotr Wysocki (jeden z twórców ZHRu)” – czymże Kuba zasłużył na to „eks.”? Nie jest już liniowym instruktorem, podobnie jak ja zresztą, ale harcerzem jest przecież nadal. Chyba, że przyłapałaś go na łamaniu Prawa, ale o tym nie wspominasz, a ja uważam taką rzecz za niemożliwą, bo znam Piotra. Przepraszam Cię, Kuba, to nic osobistego, wiem, że Ciebie bronić nie muszę – bronię zasady: harcerzem przestaje się być dopiero na własne życzenie, świadomie sprzeniewierzając się wartościom, którym „całym życiem” itd. Nie ma to nic wspólnego z czynną służbą! Kuba jest znakomitym przykładem.

Wydaje mi się Agnieszko, że Twoja analiza historii powstania ZHR, jest nieco anachroniczna. Pisana z perspektywy Twojego pokolenia („ZHR powstał bo harcerkom i harcerzom nie podobało się harcerstwo, które oferowało im ówczesne ZHP”).  Z mojej perspektywy jest to ahistoryczne uproszczenie. Czemu? Nie było tak, że to KIHAM-y zaczęły myślenie o alternatywnym harcerstwie, a potem powstał ZHR, bo nam się ZHP nie podobał. Ja należałem do ZHP od 1966 roku i Związek nie podobał mi się od początku. Mojemu ojcu przestał się podobać gdzieś tak wiosną 1946 roku... Po prostu ta organizacja, zaraz po wojnie zdominowana przez komunistów była z definicji zła. Gdyby to było możliwe, pokolenie naszych rodziców powołałoby jakiś ZHR zaraz po Szarych Szeregach. Ale nie było możliwe. Ci, którzy próbowali protestować leżą po bezimiennych mogiłach. Za to od samego początku PRL-u próbowano niejawnie "knuć". Niektórzy robili to w ZHP (np. środowiska krakowskie) inni poza (pseudodrużyny zamaskowane jako koła PTTK czy PCK, potem, w latach ‘70 oaza itp). KIHAM-y powstały po prostu dlatego, że w 1980 i 1981 roku krótko można było głośno mówić o tym, o czym po cichu i we własnym gronie mówiliśmy znacznie wcześniej. A ich celem była odnowa ZHP (ci, którzy wówczas nie wierzyli w możliwość odnowy ZHP utworzyli Niezależny Ruch Harcerski). ZHR był właściwie krokiem wstecz - powstał wtedy, gdy zrozumieliśmy, że reżimowego harcerstwa naprawić się nie da... Przypominam o tym, bo Twój uproszczony opis historii trochę odbiera zasługi Druhnom i Druhom, którzy ryzykowali znacznie bardziej niż my w KIHAM-ach, robiąc prawdziwe harcerstwo w warunkach prawdziwego ryzyka lat czterdziestych i pięćdziesiątych.
Jeszcze raz Cię zacytuję, teraz już obszerniej, bo z tym się zupełnie NIE ZGADZAM! Zalecasz: „wprowadzenie szczegółowych przepisów zapewniających neutralność polityczną ZHR. Są instruktorzy, którzy uważają, że ZHR powinien zabierać głos w sprawie propozycji ustaw sejmowych itd. Tak było w przypadku ustawy „aborcyjnej” czy dyskusji o legalizacji tzw. narkotyków miękkich." - Agnieszko! Szczegółowe przepisy zapewniające neutralność to dokładnie "surowy nakaz dobrowolności" czyli sprzeczność sama w sobie. Albo ustalamy wszystko regulaminowo, łącznie z formą zwracania się druha do druhny i kolorem zadaszenia latryny na obozach ZHR, albo... mamy demokrację, czyli statutowe władze Związku decydują o wszystkim. Najpierw poprzez uchwalenie Statutu, potem przez decyzje podejmowane przez Radę Naczelną, Naczelnictwo... Oczywiście pewne decyzje powinny być uregulowane na poziomie Statutu. Ale nie wszystkie. Bo wyobraź sobie jak rozróżnić: czy wolno w imieniu ZHR uczestniczyć w uroczystościach rocznicowych Powstania Warszawskiego, a w uroczystościach w Jedwabnem, spotkaniu z wicepremierem Lepperem, manifestacji popierającej Pomarańczową Rewolucję, w protestach przeciwko bestialstwom w Czeczenii, lub wobec ustawy antyaborcyjnej. Podejmujesz się sporządzić PEŁNY wykaz, co wolno, a co zabronione? Taki na przyszłość, przewidujący, co się może zdarzyć? Przecież od tego właśnie (w ramach kompetencji udzielonej jej Statutem) jest Rada Naczelna, którą rozlicza Zjazd.  Jeśli do żadnej z tych instytucji nie mamy zaufania, to ich nie powołujmy i tyle! Działajmy jako samodzielne drużyny lub sprawdzoną w I Rzeczypospolitej metodą liberum veto, a czasami powołujmy konfederacje, w historycznym znaczeniu tego słowa, i niech etyczne dylematy rozstrzyga karabela... Myślę, że nie o to Ci chodziło, ale ja tez potrafię w potrzebie sprowadzać rzecz do absurdu, bo to znakomita figura retoryczna.

Oczywiście tak na serio po prostu próbowałem pokazać, ze nie istnieje coś takiego jak „środowisko POBUDKI”, całkowicie jednorodne, zdyscyplinowane i wykonujące potulnie z góry ułożony scenariusz. Rzecz jest znacznie bardziej złożona: my po prostu o wielu sprawach myślimy podobnie, w innych nasze poglądy mocno się różnią, co nie przeszkadza nam współpracować.
Tak, jak nikomu w redakcji nie przeszkadzało opublikowanie Twojego artykułu, z którym nie wszyscy i nie do końca się zgadzaliśmy. 

Bo tak w ogóle to miałaś rację Agnieszko, cieszę się, że tekst powstał i zaistniał na stronie szóstej POBUDKI.

{mos_sb_discuss:9}

ImageImage hm. Paweł Wieczorek KOHUB, niegdyś szef KIHAM Katowice, członek Rady Porozumienia, współzałożyciel ZHR. Dziennikarz (m.in. „Gość Niedzielny” przez 11 lat), trochę radia i telewizora, autor kilku powieści o harcerstwie („Zielone Straszydło”, „Pięć Zielonych”, „Wzgórze Rosiczki”). Ojciec dwóch dorosłych harcerek.
phm. Agnieszka Leśny HR
Szczepowa Czwórki Warszawskiej im. Andrzeja Romockiego "Morro", Z-ca Komendanta Okręgu Mazowieckiego HOPR, zaangażowana w zespół ds. harcerek przy GKH-ek, referat harcerek Mazowieckiej Chorągwi Harcerek, "Krajkę", Komisję Wirtualną "Matrix" i w kilka innych szalonych rzeczy. Prywatnie żeglarka, fotograf-amator, studentka pedagogiki i kulturoznawstwa na UW.

Odsłon: 5798

  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team