ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Doskonali drużynowi - doskonałe drużyny Drukuj

Imagehm Marek Gajdziński

Od dwóch lat przedstawiamy w Pobudce projekt reformy polityki kadrowej, której najważniejszym elementem jest nowy, precyzyjnie wycelowany w nasze potrzeby kierunek rozwoju kompetencji instruktorskich.  Stanowi o tym regulamin stopni instruktorskich. Ponieważ zbliża się Zjazd, na którym zapaść mogą wszelkie ważne decyzje, pragnę przypomnieć i przedstawić założenia postulowanej przez Pobudkę reformy regulaminu i wymagań stopni instruktorskich.


Chcemy aby droga rozwoju instruktorskiego przedstawiała się następująco.

Okres przygotowawczy
Kandydaci na instruktorów powinni być typowani wśród harcerzy w wieku 16 lat.

Od tego momentu drużynowi powinni rozpoczynać z nimi pracę w taki sposób jakby każdy z wytypowanych miał przejąć w przyszłość prowadzenie drużyny. Najlepszą ku temu okazją jest powierzanie im funkcji przybocznego i wspólne projektowanie oraz prowadzenie pracy w drużynie, tak aby mogli poznać od podszewki mechanizmy pracy instruktorskiej. W ten sposób drużynowy może nie tylko pokazać im formy realizacji programu ale także ukazać treść i sens podejmowanych działań.

Jest to też czas na wprowadzenie ich do szerszego środowiska instruktorskiego. Świetnie sprawdza się w tym względzie kurs (obóz) metodyczny w/g programu Agricoli gdzie kandydaci na instruktorów powinni trafiać po rocznym stażu na funkcji przybocznego w drużynie. To dostarczy im praktyki, którą będą mogli na kursie podbudować wiadomościami teoretycznymi. W ten sposób najlepiej skorzystają z kursu ponieważ przekazywaną tam wiedzę będą mogli skonfrontować z własnym doświadczeniem i posiadanymi umiejętnościami. Nie będzie to wiedza abstrakcyjna. Program tego kursu powinien być ukierunkowany na dostarczenie kursantom maksymalnie bogatego warsztatu instruktorskiego, a więc umiejętności praktycznych podbudowanych teorią na tyle tylko na ile jest to możliwe ze względu na ich wiek.  Kurs ma też tę zaletę, że pozwala poznać innych rówieśników przygotowujących się do funkcji drużynowego, wymienić się pomysłami, zapoznać się ze specyfiką pracy w innych drużynach, zobaczyć, że inni młodzi ludzie mają takie same głębokie aspiracje i zaprzyjaźnić się z nimi. Kurs pozwala też poznać innych mistrzów harcerskich, ich wizję pracy i poglądy. Do tej pory wszak jedynym mistrzem harcerskim był dla nich ich własny drużynowy. Ma to ogromne znaczenie motywacyjne. Moim zdaniem jest to moment decydujący o tym, czy młody człowiek zapragnie zostać instruktorem. Dowiedziawszy się jaka jest faktyczna istota harcerstwa, że ma ono głęboki cel społeczny i że angażuje się w to spora liczba wspaniałych ludzi, będzie mógł świadomie podjąć tę decyzję, a ona zaważy na jego stosunku do przyszłych obowiązków instruktorskich w drużynie. 

Próba przewodnikowska
Kolejnym etapem rozwoju instruktorskiego jest otwarcie próby przewodnikowskiej. Powinno to nastąpić w wieku 17 lat. Dodatkowym warunkiem jest posiadanie odpowiedniego stopnia harcerskiego – czyli dowodu  dużego doświadczenia i odpowiedniej postawy harcerskiej. Próbę tę powinno się odbywać pełniąc funkcję przybocznego w drużynie. Zadania próby powinny koncentrować się na sprawdzeniu umiejętności indywidualnej pracy z harcerzami, posługiwania się narzędziami metodycznymi, planowania pracy, realizowania programu a także na sprawdzeniu predyspozycji instruktorskich tj. zdolności przywódcze zrównoważone umiejętnością pracy w zespole i pokorą, charyzma, posiadany autorytet. Opiekunem próby z założenia powinien być drużynowy, jako, że to on odpowiada za przygotowanie swoich następców i to on może ich na co dzień obserwować i wspierać w realizacji zadań. W trakcie próby można by też było, choć nie powinno to być obowiązkowe, odbyć kurs przewodnikowski, którego program ukierunkowany byłby na podbudowę teoretyczną posiadanego doświadczenia instruktorskiego. Podbudowa ta umożliwiłaby kandydatowi osiągnięcie pełnej świadomości harcerskiego wychowawcy.  

Stopień przewodnika powinien być przyznawany w chwili osiągnięcia pełnoletności pod warunkiem, że kandydat:
a. zdobędzie przynajmniej stopień HO (osobiście uważam, że HR ale nie będę się upierał),
b. udowodni poprzez realizację zadań próby instruktorskiej, że posiada predyspozycje, doświadczenie i umiejętności niezbędne do prowadzenia drużyny,
c. zda egzamin teoretyczny, który sprawdzi stan jego świadomości jako przyszłego wychowawcy oraz posiadaną wiedzę na temat harcerskiego systemu wychowania.

Zwracam uwagę na te trzy bardzo istotne warunki przyznania stopnia przewodnika:
• Postawa i doświadczenie harcerskie – stopień harcerski
• Predyspozycje, umiejętności i doświadczenie instruktorskie – próba instruktorska
• Świadomość wychowawcy – egzamin teoretyczny.
Jeżeli chcemy mieć dobre drużyny i jeżeli chcemy aby w tych drużynach faktycznie realizowane było wychowanie harcerskie, nasi drużynowi muszą odpowiadać tym kryteriom. Inaczej godzimy się na fikcję. Idea stopnia przewodnika to instruktor przygotowany do objęcia funkcji drużynowego (przed wojną stopień ten nosił nazwę „drużynowy po próbie”).

Funkcję drużynowego może objąć wyłącznie osoba posiadająca stopień instruktorski (min. przewodnika). Drużyny, które nie są w stanie przygotować na czas kandydata na drużynowego powinny być rozwiązywane, a ich harcerze wcielani do jednej z drużyn sąsiednich dopóki nie wyrośnie spośród nich lub nie znajdzie się dla nich instruktor .  Zdaję sobie sprawę, że to bardzo bolesny zabieg. Ale jeżeli nie chcemy uprawiać fikcji tylko prawdziwe harcerstwo, nie ma innej metody niż konsekwencja w tym zakresie. Drużyny dobre o bardzo stabilnej pozycji w środowisku poradzą sobie nawet w sytuacji przejściowych problemów. Wymagać to będzie powrotu na podstawową funkcję instruktorów, którzy z niej wyrośli i pełnią w harcerstwie funkcje wyższe lub nawet całkiem są już poza ZHR. Jeśli wśród starszych instruktorów nie będzie tego typu elementarnej odpowiedzialności za los środowiska harcerskiego, z którego wyrośli to znaczy, że owo środowisko nie zasługuje na to aby je ratować kosztem jakości pracy.  My w ZHR twórzmy prawdziwe harcerstwo, które wychowuje młodzież, a organizacją czasu wolnego niech się zajmują inni.

W dobrych drużynach prowadzonych przez przygotowanych do swej roli drużynowych, takie sytuacje zdarzać się będą niezwykle rzadko – tylko w wyniku jakiś przykrych zdarzeń losowych. Jeśli prowadzi się porządną pracę harcerską, drużynowy jest w stanie wychować nie jednego lecz kilku swoich następców. Ci założą nowe drużyny lub obejmą zagrożone rozwiązaniem. Tylko tak możliwy jest  rzetelny rozwój harcerstwa. Rzetelny to znaczy podparty wysoką jakością i skutecznością prowadzonej pracy wychowawczej. 

Próba podharcmistrzowska
Dalszy etap rozwoju kompetencji instruktorskich to otwarcie próby podharcmistrzowskiej. Idealną sytuacją byłoby gdyby otwierali je 18-to latkowie równocześnie z objęciem własnej drużyny. Próba taka powinna trwać od roku do dwóch lat. Jej zadania powinny dotyczyć wyłącznie jednej tylko kwestii. Podnoszenia jakości pracy wychowawczej w prowadzonej przez siebie drużynie. Wyobrażam to sobie tak , że drużynowy całkowicie swobodnie wybiera opiekuna swojej próby. Ma to być instruktor będący dla niego autentycznym autorytetem w sprawach instruktorskich – prawdziwy mistrz, do którego ma zaufanie, a nie formalny przełożony (np. hufcowy), co nie wyklucza, że mistrzem tym może być właśnie hufcowy i oby tak było jak najczęściej. Razem ze swoim opiekunem drużynowy dokonuje rzetelnej analizy stanu własnej drużyny we wszystkich możliwych aspektach. Sporządza bilans otwarcia próby i wyznacza sobie cele do osiągnięcia. Np. zbiórki zastępów są nie dość atrakcyjne – doprowadzić do tego, że frekwencja na zbiórkach osiągnie poziom 90%. W drużynie słabo działa system sprawności – doprowadzić do tego aby harcerze zdobywali przeciętnie 5 sprawności w pracy śródrocznej i 5 na obozie. I tak dalej. Nawet w najlepiej działającej drużynie znajdzie się sporo do ulepszenia. Weźmy poziom drużyny harcerskiej;  praca z następcami, system zastępowy, ZZ-t, Rada Drużyny, system stopni, system sprawności, duszpasterstwo, obrzędowość, rozśpiewanie, dyscyplina, gospodarka, samodzielność obozowa, harcówka, współpraca z gromadą zuchów, współpraca z drużyną wędrowników, współpraca z harcerkami, współpraca z rodzicami, szkołą,  samorządem itd.

Próba podharcmistrzowska powinna składać się z kilku zadań,  których realizacja udowodni, że instruktor jest dobrym drużynowym i dąży w tym zakresie do mistrzostwa. Taka powinna być idea tego stopnia.

Próba powinna być zaliczona  wtedy gdy drużynowy osiągnie zaplanowane na początku cele. Innymi słowy udowodni, że prowadzi nie tyle dobrą drużynę (bo to może być efekt odziedziczony po poprzedniku) lecz, że potrafi podnosić poziom jej pracy. Czyli, że to nie przypadek ale skutek jego przemyślanych i zaplanowanych zabiegów.

Pomocą w zdobyciu stopnia może ale nie musi być kurs podharcmistrzowski. Jego odbywanie powinno być całkowicie dobrowolne. Wtedy sens istnienia będą miały jedynie kursy doskonałe czyli takie, które odpowiadają realnym potrzebom przyszłych podharcmistrzów. A odpowiadać tym potrzebom będą jedynie przedsięwzięcia szkoleniowe, które dostarczą realnej wiedzy o tym jak radzić sobie z problemami wychowawczymi i jak podnosić jakość pracy drużyny. Bo to pomoże w realizacji próby czyli w ulepszaniu własnej pracy i ułatwi zdobycie stopnia. Własne doświadczenie i doświadczenie opiekuna warto jest wzbogacić o doświadczenie innych drużynowych i autentycznych mistrzów w tej dziedzinie. Tylko takie kursy będą miały sens i rację istnienia. Bo skoro będą nieobowiązkowe to kto by się zapisywał na kurs, który jest fikcją i polega tylko na odsiedzeniu paru godzin wykładów.

Przyznanie stopnia podharcmistrza nie wymaga żadnych innych uwarunkowań poza pozytywną oceną realizacji zadań próby. Żadnych  egzaminów ani niczego podobnego. Zasada jest czytelna. Moja drużyna świadczy o mnie. Żaden egzamin ani rozmowa z komisją nie są w stanie być bardziej miarodajnym kryterium oceny drużynowego niż owoc jego pracy. Stopień ten powinien być w normalnych warunkach przyznawany 20 latkom.

Próba harcmistrzowska
Do zdobywania stopnia harcmistrza powinno się przystępować niezwłocznie po zostaniu podharcmistrzem. Idea tego stopnia jest oczywista. Harcmistrz to mistrz w harcerstwie. A harcerstwo polega na wychowaniu młodzieży w drużynach. Innymi słowy harcmistrz to mistrzowski drużynowy. Mistrz ale nie w znaczeniu sportowym czyli ktoś kto jest najlepszy w swojej dyscyplinie. W harcerstwie używamy pojęcia mistrz w znaczeniu szerszym. Mistrz to ktoś, kto nie tylko doskonale opanował jakąś umiejętność ale także potrafi nauczyć jej swoich następców i to tak, że będą w stanie go przerosnąć.

Drużynowy przystępując do próby harcmistrzowskiej prowadzi już doskonałą drużynę. Inaczej nie zdobyłby stopnia podharcmistrza.  Można ocenę tego powiązać z istniejącym systemem kategoryzacji. Byłaby to wtedy drużyna „puszczańska” lub „złotej koniczyny”. Jeżeli drużyna nie ma jeszcze najwyższej kategorii pierwszym zadaniem próby harcmistrzowskiej byłoby jej osiągnięcie – taki warunek konieczny.

Jednak najistotniejsze zadanie próby wiąże się z wychowaniem następców (nie następcy lecz kilku następców bo tylko tak harcerstwo może się rozwijać). Kierując się zasadą konkretu można postawić przed każdym, kto ma ambicję nosić czerwoną podkładkę jasno sformułowane zadanie. Twoja drużyna dostarczy harcerstwu minimum trzech drużynowych w tym przynajmniej jednego podharcmistrza.  To świadczy o wszystkim. O jakości pracy w drużynie, o postawie instruktora, o jego umiejętnościach i predyspozycjach. Przede wszystkim jest to ocena całkowicie zobiektywizowana niezależna od tego czy w komisji harcmistrzowskiej istnieje czy nie jakaś instruktorska koteria jak to bywa ostatnio w Organizacji Harcerzy. O tym czy ktoś jest mistrzem czy nie świadczy to czy ma gromadę uczniów czy ich nie ma.

W podstawowym rozumieniu pojęcia „harcmistrz”, takie jedno lub ewentualnie dwa zadania próby są całkowicie wystarczające. Ale my harcerze mamy to do siebie, że chcemy być lepsi i stawiać sobie coraz wyższe wymagania. Byłoby zatem dobrze aby harcmistrz był instruktorem ruchu harcerskiego, a nie tylko swojej drużyny. W silnych środowiskach harcerskich istnieje dość widoczna tendencja do zasklepianie się na swoim podwórku. Przydatne byłoby trzecie zadanie próby, które przeciwdziałałoby tej tendencji. Zapewne chcielibyśmy aby harcmistrz był człowiekiem, który woli realizować się jako harcerski pedagog, a nie wódz czy czyjkolwiek przełożony. Jego starszeństwo ma wynikać z tego, że jest powszechnie znany i ceniony, a nie z faktu formalnego mianowania na wysoką funkcję. Chcielibyśmy też aby harcerstwo rozwijało i wzbogacało swój system metodyczny, by metoda była żywa i reagowała na zmiany warunków działania.  Chcielibyśmy też aby dobre doświadczenia i pomysły programowe były upowszechniane tak aby mogli z nich korzystać pozostali drużynowi. Wszystkie te trzy postulaty można połączyć w jednym zadaniu – harcmistrzowskiej pracy dyplomowej, która pozwoli instruktorowi
• zaprezentować swoje doświadczenia, pomysły i przemyślenia metodyczne szerszej publiczności,
• środowisko instruktorskie będzie mogło go poznać i ocenić wartość jego pracy,
• własny wkład pracy we wzbogacenie harcerskiego systemu wychowania pomoże kandydatowi związać się z całym ruchem a nie tylko swoim środowiskiem.

Tak więc próbę harcmistrzowską widzę jako złożenie dwóch lub trzech zadań:
• Prowadzenie drużyny na najwyższym poziomie (najwyższa kategoria – jeśli drużyna jeszcze jej nie posiada).
• Wychowanie minimum 3-ch instruktorów w tym przynajmniej jednego podharcmistrza
• Wykonanie wartościowej dla całego ruchu pracy harmistrzowskiej.

Zdobycie stopnia harcmistrza stałoby się możliwe ok. 22 roku życia, w niektórych przypadkach nawet wcześniej. Dopiero z tym stopniem, można byłoby pełnić funkcje na wszystkich wyższych piętrach organizacji w charakterze komendantów tych struktur.

Korpus instruktorski
Jeżeli zakładamy, że organizacja istnieje po to aby wspomagać pracę drużynowych, to po kilku latach funkcjonowania prezentowanego systemu mielibyśmy absolutną pewność, że kierują nią ludzie o odpowiednich kwalifikacjach, którzy rozumieją problemy drużynowych i potrafią im pomóc.

Nie mam też złudzeń, że tej drogi na wcześniejszych etapach odpadnie szereg instruktorów, którzy z różnych przyczyn; braku predyspozycji, braku umiejętności albo braku czasu, zakończą swój rozwój na stopniu przewodnika lub podharcmistrza. Identycznie dzieje się w obecnym systemie. Z tym, że po reformie będziemy mieli pewność, że podharcmistrz przynajmniej prowadził kiedyś dobrą drużynę i sprawdzał się na funkcji drużynowego. Zawsze będzie mógł wrócić do zdobywania stopnia obejmując funkcje drużynowego. Takie potrzeby i możliwości zawsze będą w harcerstwie. A więc okazji nie zabraknie. Chwalebne pragnienie podniesienia stopnia instruktorskiego zaowocuje kolejną dobrą drużyną.  Ale nawet wtedy, gdy ktoś kto zakończył swój rozwój na stopniu podharcmistrza i nie ma ambicji rozwijać się dalej, będzie mógł pracować na rzecz harcerstwa, tak jak ma to miejsce obecnie. Z tym, że nie będzie mógł obejmować funkcji kierowniczych. Będzie mógł być członkiem komendy hufca czy komendy chorągwi, a nawet w uzasadnionych przypadkach Głównej Kwatery. Może też pełnić funkcje w zarządach obwodów i okręgów, ale zawsze jako podwładny harcmistrza. W ten sposób ujawni się prawdziwy sens nazwy tego stopnia. Jeśli się dobrze przyjrzeć, to identycznie jest w obecnym systemie tylko, że kompetencje takich podharcmistrzów będą zupełnie inne – takie jakich oczekujemy. 

Fakultatywne ścieżki rozwoju kompetencji
Istnieje też projekt wprowadzenia fakultatywnych ścieżek rozwoju kompetencji instruktorskich. Dotyczy on dwóch ważnych sfer funkcjonowania harcerstwa.

Sfera pierwsza to kształcenie instruktorskie.
Planowane jest ustanowienie trzystopniowej odznaki kadry kształcącej – brązowej, srebrnej i złotej.  Odzwierciedlały by one nabycie następujących kompetencji.
• Odznaka brązowa – przyznawana byłaby instruktorom minimum w stopniu podharcmistrza, którzy opanowali umiejętności przekazywania wiedzy i umiejętności metodycznych na kursach instruktorskich. Czyli znają różne atrakcyjne i skuteczne formy prowadzenia zajęć dla ludzi dorosłych (instruktorów) i potrafią je stosować z dobrym skutkiem. Odznaka uprawniałaby do prowadzenia zajęć instruktorskich we wszelkich formach kształcenia zewnętrznego czyli poza macierzystą drużyną np. na kursach, warsztatach, konferencjach.
• Odznaka srebrna  - przyznawana byłaby instruktorom w stopniu harcmistrza, którzy ponadto potrafią badać potrzeby kształceniowe środowiska, projektować programy szkoleniowe, prowadzić prace zespołów kształceniowych i ewaluować swoje przedsięwzięcia. Ta odznaka uprawniałaby do prowadzenia kursów instruktorskich na wszelkich poziomach, kierowania szkołami instruktorskimi, itp.
• Odznaka złota  - przyznawana byłaby instruktorom w stopniu harcmistrza, którzy posiadają kompetencje do prowadzenia kursów kadry kształcącej na poziomie brązowym, srebrnym i złotym.

Ważna uwaga: Kształcenie zewnętrzne oznacza wszelkie formy działalności  kształceniowej prowadzone poza własną drużyną. Do kształcenia własnych następców, we własnej drużynie odznaki takie nie byłby wymagane.  Celem wprowadzenia tych odznak jest osiągniecie elementarnego poziomu publicznego zaufania do jakości kursów instruktorskich.  Wprowadzenie zasady dobrowolności udziału we wszystkich kursach w sposób naturalny zweryfikuje ich jakość. W kursach, które nie wiele dają nikt nie będzie chciał uczestniczyć. Jednak w momencie uruchomiania nowego kursu, zanim dojdzie do oceny jego efektów, potencjalni uczestnicy powinni mieć gwarancję wysokiego poziomu prowadzącej go kadry. Wprawdzie ostatecznie nie musi to być gwarantem jakości kursu – to może zależeć od wielu czynników, ale daje to wysokie prawdopodobieństwo, że czas poświęcony na kurs nie zostanie zmarnowany. Z drugiej strony ustanowienie odznak i uruchomienie kursów kadry kształcącej stanie się motywacją dla wielu instruktorów do tego aby podnosić swoje kwalifikacje w tej niezwykle ważnej dziedzinie kompetencji instruktorskich.

Druga fakultatywna ścieżka rozwoju instruktorskiego to obszar zarządzania organizacją - to co obecnie jest głównym nurtem rozwoju kompetencji.

Istnieje wprawdzie opinia, że jeśli ktoś prowadził z sukcesami doskonałą drużynę harcerską nie musi już przechodzić żadnych kursów zarządzania zasobami ludzkimi, kierowania zespołem, stosowania technik motywacyjnych, foundrisingu, i tym podobnych umiejętności będących podstawą kompetencji działaczy harcerskich zaprojektowanych w obecnych wymaganiach stopni. Kto zdobył doświadczenie przez kilka lat prowadząc drużynę i organizując obozy da sobie radę na każdym stanowisku kierowniczym, a już na pewno w harcerstwie. Ale znów istotą postawy harcerskiej jest dążenie do doskonałości, a w tej dziedzinie do profesjonalizmu. Więc rozumiem potrzebę ustanowienia odznak kadry zarządzającej.

W tym przypadku zupełnie wystarczą dwa stopnie tej odznaki.
• Odznaka srebrna  - przeznaczona dla instruktorów w stopniu harcmistrza (zgodnie z zasadą, że tylko harcmistrzowie mogą pełnić funkcje kierownicze w ZHR – bo tylko oni są mistrzami w materii jaką zajmuje się związek). Odznaka odzwierciedla posiadanie kompetencji menadżerskich potrzebnych do zarządzania wyższymi strukturami organizacji, chorągwią, okręgiem, głównymi kwaterami i do udziału w Naczelnictwie oraz komisjach rewizyjnych.
• Odznaka złota  - jest odzwierciedleniem kwalifikacji do prowadzenia kursów kadry zarządzającej.

Po wprowadzeniu tych odznak, kandydować na powyższe funkcje mogłyby jedynie osoby legitymujące się posiadaniem jakiejkolwiek odznaki kadry zarządzającej. Do rozstrzygnięcia jest jeszcze to czy ze względu na specyfikę zadań, kandydaci na funkcje komendanta/ki chorągwi i Naczelnika/ki nie powinni posiadać obu odznak w stopniu minimum srebrnym.

Celem tej reformy jest zdecydowane podniesienie poziomu kompetencji kadry instruktorskiej ZHR a co bez wątpienia przyczyni się do  podniesienia jakości naszej pracy wychowawczej. Jestem całkowicie przekonany, że tacy harmistrzowie poprowadzą ZHR ku świetlanej przyszłości i ku chwale Rzeczypospolitej. Innym bardzo ważnym efektem tej reformy będzie wydłużenie czasu prowadzenia drużyny przez jednego, świetnie do tej roli przygotowanego drużynowego (do ok. 4 lat), a co za tym idzie do podniesienia jakości drużyn i zwiększenia liczby kandydatów na instruktorów. W perspektywie kilku lat przyniesie to skutek nie tylko jakościowy ale i ilościowy. ZHR będzie mógł wreszcie objąć swym oddziaływaniem wychowawczym znaczną liczbę młodzieży i będzie to oddziaływanie skuteczne.

Marek Gajdziński

ImageObecnie komendant kursu podharcmistrzowskiego Jakobstaf. Wcześniej – wieloletni drużynowy 16 WDH (1977-87), inicjator Unii Najstarszych Drużyn Harcerskich Rzeczypospolitej (1980), członek KIHAM i Ruchu (1980-89), wicenaczelnik Ruchu Harcerstwa Rzeczypospolitej (1987-88), założyciel Polskiego Bractwa Skautowego (1988), Członek prezydium komisji organizacyjnej ZHR (1989), wicenaczelnik ZHR ds. harcerstwa męskiego (1989-90). Po 10-letniej przerwie i powrocie do Związku, przyboczny 16 WDH oraz współtwórca i pierwszy Komendant Główny HOPR.
Prywatnie - żonaty, dwójka dzieci, inżynier elektryk, informatyk i przedsiębiorca.


Odsłon: 4569

  Komentarze (5)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Tomasz Stęplowski, w dniu - 20-04-2010 15:36
Świetne rozwiązanie! Pewnie będzie je trudno wdrożyć ze względu na opór biurokracji wewnątrz związku. Jeżeli jednak by się to udało, bylibyśmy na dobrej drodze do rozszerzenia naszego oddziaływania, tak abyśmy wpływali szeroko na społeczeństwo.
 2 małe uwagi
Dodane przez Maciek Albinowski, w dniu - 20-04-2010 16:25
Potrzeba tej reformy jest tak oczywista, że może nawet uda się ją wprowadzić:) 
 
Jednolite oczekiwania wobec harcmistrzów wymagają przemyślenia. To, czy zuchmistrz wychowa następców nie zależy tylko od niego, ale też od tego czy dostanie odpowiednich kandydatów z drużyny harcerzy. Kolejny problem, to gdy ktoś zmienia prowadzoną drużynę np. z zuchowej na harcerską, albo z jednej harcerskiej na drugą. Jeśli zaczyna tę drugą budować od zera, to zanim wychowa następców minie przynajmniej 6 lat.  
System stopni powinien być neutralny jeśli chodzi o wpływ na decyzje dotyczące zmiany drużyny i podjęcia się budowania zupełnie nowej, bo te decyzje zależą od lokalnej sytuacji. Trzeba uważać, żeby ktoś kto przejmuje drużynę puszczańską i ma już gotowych następców nie dostał stopnia w prezencie. 
 
To oczywiście drobne problemy w stosunku do tego, co się wyrabia obecnie. Proponowany system jako całość jest spójny i bardzo korzystny.
 3 Zastrzeżenia do projektu
Dodane przez Sebastian Wilk, w dniu - 20-04-2010 16:51
Projekt niezwykle ciekawy. Wydaje mi się, że kiedyś czytałem jego zaczyn, w którym stopnie instruktorskie były co prawda nieco przeorientowane w stosunku do tego, co mamy aktualnie; ale brakowało jasnego oddzielenia szkolenia (poprzez wprowadzenie odznak) od zwyczajnej ścieżki rozwoju. Rozdział na pewno występował w obszarze zarządzania i bardzo słusznie został podtrzymany. 
 
Właściwie aktualnie nie najgorzej sam wpisuję się w ten model i chyba drużyna wcale na tym nie cierpi (ale nie mnie to osądzać). Jedyne, co mnie pominęło to test teoretyczny i chyba dlatego mocno skupiam uwagę na tym aspekcie.  
 
 
Żadnych wątpliwości, jeżeli chodzi o sprawdzenie wiedzy, ale stanu świadomości? Wyobrażam to sobie jako pewne testy psychologiczne, które wcale niekoniecznie muszą być miarodajne. Obawiam się, że najsłuszniej jest w stanie ten aspekt gotowości ocenić drużynowy takiego kandydata na przewodnika i jeżeli tylko jest jego opiekunem, nie widzę takiej potrzeby. Jedynie można obawiać się prób matactwa i przyznania stopnia podopiecznemu na wyrost, żeby tylko nabić sobie statystyki (bo w końcu dąży się jednocześnie do harcmistrza), ale dla mnie to wysoki poziom abstrakcji nie mieszczący się w ramach korpusu instruktorskiego.  
 
Ponadto nie leży mi pomysł otwierania próby phm. zaraz po zdobyciu pwd., skończeniu 18 lat i objęciu drużyny. Co więcej wydaje się stawać w sprzeczności w próbie dokonania rzetelnej analizy stanu drużyny. Bo dotychczas taki kandydat miał tylko i wyłącznie perspektywę przybocznego. Prawda, że po kursach i zdobywaniu szerokiej wiedzy metodycznej, ale ona zawsze jest różna od oceny drużynowego. Sam otworzyłem swoją próbę po roku prowadzenia drużyny, kiedy miałem najlepsze rozeznanie w jej stanie i konkretne doświadczenie instruktorskie.  
 
Kolejnym argumentem przeciw tak szybkiemu otwieraniu próby podharcmistrzowskiej jest długość próby. Bo dwa lata to zdecydowanie za długo. Zmiany należy wprowadzać bardziej dynamicznie i prężnie, a taki okres byłby pokusą do ociągania się i \"olewactwa\". 
 
Wreszcie sam wymóg względem komendantów wypoczynku, na funkcji których nie wyobrażam sobie dziewiętnastolatków (i wątpię, żeby Kuratorium, które mimo wszystko również posiada pewien zasób wiedzy i doświadczenia pedagogiczno- wychowawczego, sobie wyobrażało). Żeby nie było nieporozumień: 19 lat wzięło się z kalkulacji, że próbę można otworzyć z ukończeniem 18. roku życia i skończyć już nawet po roku. 
 
Warto tu również wspomnieć o nierzadkich zabiegach przyznawania stopnia podharcmistrza na wyrost- bo już jest zgłoszony jako komendant obozu. Dla mnie każda taka sytuacja jest groteskowa i powinna być piętnowana. Profilaktycznie kreśli mi się absolutny zakaz możliwości wstępnego zgłoszenia przewodnika z zamiarem zakończenia phm. na komendanta obozu.  
 
Ciekawi mnie jeszcze tylko, czy taki regulamin instruktorski mógłby zmienić naszą mentalność, w której podharcmistrz powinien ze zdobyciem stopnia szykować się do przekazania drużyny (bo hufiec), a harcmistrzowi to już w ogóle nie wypada (bo chorągiew). Aktualnie bardzo chcę i będę do tego dążył, żeby próbę harcmistrzowską realizować przede wszystkim w drużynie.
 4 w dużej mierze szczera prawda ...
Dodane przez Krzysztof Kazub, w dniu - 20-04-2010 17:23
Szwejku, masz bardzo dużo racji. 
Może nie w 100% się zgodzę, ale ogólnie ... jeśli cały aparat Związku nie będzie nastawiony na drużyny i drużynowych, to nie mamy co tutaj robić. 
 
Wiele lat temu widząc jak i dlaczego zdobywa się stopnie instruktorskie odmówiłem w tym udziału. 
Może nie jest to wychowawcze, ale na szczęście nie dałem się i pozostałem w ZHRze. Znalazłem sobie działkę i w niej robię. 
 
Akurat moja funkcja powoduje, że mam kontakt z przedstawicielami różnych środowisk i to co słyszę..... jeży nawet mój siwy włos na głowie. 
 
Układy, układziki, wywalanie instruktorów inaczej myślących, zero współpracy i twórczej dyskusji. Nie ma ścierania się idei, jest ścieranie z list. 
 
Władza, ambicje, walka. Język polityki ostatnich lat.... 
 
A gdzie szczera wola? pełnienie służby ? niesienie pomocy i..... chwila, jak to było??? "Harcerz (...) za brata uważa każdego innego harcerza"  
No wolne żarty .... Proponuję od tego zacząć zjazd. Odczytania Prawa i Przyrzeczenia. 
Może wtedy będziemy pamiętać po co się tam zebraliśmy.
 5 Odpowiedź na wątpliwości Maćka i Sebasti
Dodane przez Marek Gajdziński SZWEJK, w dniu - 21-04-2010 23:35
Bardzo mnie raduje merytoryczny charakter Waszych komentarzy. Dziękuję za wsparcie. Chciałbym się też odnieść do zgłoszonych tu krytycznych uwag i wątpliwości. 
 
To co tu opisałem nie jest gotowym regulaminem. To tylko idea  pomysł, koncepcja reformy. Kiedy zgodzimy się co do tak naszkicowanej z grubsza idei przyjdzie czas na szczegóły czyli sformułowanie regulaminu. Każdy regulamin 90% miejsca poświęca przypadkom szczególnym i opisowi procedur jakie trzeba zastosować w sytuacjach niestandardowych. Do takich należą wątpliwości Maćka nt. mniejszych szans drużynowych zuchowych na wychowanie następców oraz przypadki zmiany drużyny np. z harcerskiej na wędrowniczą w trakcie procesu dochodzenia do stopnia harcmistrza. Cały system opisany w szczegółowym regulaminie musi też zakładać zaufanie do komisji instruktorskich i ich prawo do interpretowania regulaminu w sytuacjach niestandardowych. 
 
Teraz odpowiem na wątpliwości Sebastiana. 
 
Pisząc o sprawdzeniu świadomości podczas egzaminu teoretycznego miałem na myśli nie tę świadomość, którą ogólnie nazywamy całokształt cech umysłowych i moralnych człowieka lecz konkretną świadomość wychowawcy, na którą składa się posiadana wiedza metodyczna oraz umiejętność powiązania jej z własnym doświadczeniem oraz zastosowania w konkretnych sytuacjach. To można sprawdzić w formie egzaminu. 
 
Jeśli chodzi na nabijanie statystyk poprzez produkowanie kiepsko przygotowanych następców w celu ułatwienia sobie zdobycia harcmistrza, to chce zwrócić uwagę, że drużynowy  opiekun próby jest tylko jednym z elementów systemu. Jest jeszcze komisja instruktorska, której zadaniem jest ocenić jakość realizacji próby, a wyobrażam sobie komisję instruktorską nie jako sąd obradujący za wielkim stołem tylko jako grupę ludzi, którzy zobaczą kandydata na własne oczy w działaniu; na biwaku, który poprowadzi, na organizowanej przez niego zbiórce, itd. No i jest jeszcze element obiektywizujący  egzamin. Tu bez pudła wyjdzie na jaw czy kandydat wraz z opiekunem rzetelnie pracowali czy nie. Jeśli zaś chodzi, o zdobycie stopnia phm to w tym przypadku proces jest całkowicie odporny na matactwa. Drużyna jaka była i jaka jest każdy widzi. 
 
Co do otwierania prób phm zaraz po zdobyciu pwd i objęciu drużyny. Umiejętność rzetelnej oceny stanu drużyny i wyznaczenia sobie celów (zadań próby) ma być właśnie elementem kompetencji drużynowego zdobywanych w okresie próby przewodnikowskiej. A gdyby tego nie starczyło, tu właśnie ujawnia się rola opiekuna próby  mistrza, który ma młodemu drużynowemu pomóc nie tylko w rzetelnej ocenie i planowaniu tym ale także w realizacji podjętych zadań. To właśnie element realizacji koncepcji przeniesienia punktu ciężkości w procesie kształcenia ze szkoleń kursowych na indywidualną pracę z opiekunem próby  mistrzem który przekaże swoja wiedzę i doświadczenie oraz pomoże w konkretnych sytuacjach. 
 
Jeśli chodzi o długość trwania próby. Należy rozróżnić charakter próby na stopień harcerski od charakteru próby na stopień instruktorski. To są dwie zupełnie inne rzeczy. Zaryzykuję stwierdzenie, że nazywanie próby instruktorskiej próbą nie jest nazbyt szczęśliwe właśnie dlatego, że w powszechnej świadomości zaciera ową różnicę. Zgodzimy się, że pełnoletni przewodnik może być traktowany jak człowiek dorosły a nie jak 12 letni młodzik, któremu trzeba dać maksymalnie krótki okres próby bo inaczej się zniechęci. Długotrwałość próby jest dodatkowym elementem sprawdzenia kompetencji drużynowego. Bo czyż wychowawca nie musi być rzetelny, systematyczny i konsekwentny, najpierw w stosunku do samego siebie a dopiero potem w stosunku do swoich harcerzy? Tu ujawnia się różnica pomiędzy OHy i OHek gdzie "próba" (specjalnie piszę w cudzysłowie bo to tylko zwyczajowa nazwa) jest de facto okresem systematycznego zdobywania doświadczenia a nie elementem krótkotrwałego sprężenia się, napięcia muskułów w celu zabłyśnięcia przed komisją. I może dlatego instruktorki lepiej sobie radzą ze swoimi zadaniami niż instruktorzy. Bo życie dorosłe, a szczególnie działalność wychowawcza nie składa się z "akcji" tylko z systematycznej rzetelnej pracy. A może ów "spręż" w próbach instruktorskich jest jedną z mentalnych przyczyn skłonności harcerzy do działań akcyjnych podczas gdy harcerki od przedwojny słyną z umiejętności pracy długodystansowej. Uważam, że 2 letnia próba podharcmistrzowska sama w sobie jest doskonałym sprawdzianem predyspozycji instruktorskich. 
 
O wymagania kuratoryjne bym się nie martwił. Sam byłem komendantem obozu w wieku lat 19-tu, a w wieku lat 20-tu prowadziłem duże zgrupowanie już jako podharcmistrz. I historia mojej drużyny oceniła owe obozy jako bardzo udane. W ogóle uważam, że 20 letni podharcmistrz po zdobyciu tego stopnia w sposób tu opisany czyli w pracy polegającej na podnoszeniu jakości swojej drużyny będzie lepiej przygotowany do poprowadzenia obozu niż 24 letni podharcmistrz, który swój stopień zdobył w obecnym systemie realizując próbę na poziomie zadań chorągwi np., opracowując system komunikacji wewnętrznej.  
 
Tyle na temat wątpliwości Sebastiana. 
Jeszcze raz podkreślam, że nie ma takiej szczegółowe kwestii, której nie dało by się sensownie rozwiązać podczas formułowania regulaminu. Nie w owych szczegółach tkwi problem. Tak naprawdę problem polega na tym, czy chcemy konsekwentnie skoncentrować się na celu dla jakiego istnieje ZHR, czy też chcemy skupić się na celach pobocznych i pośrednich. Jeśli odpowiemy sobie na to pytanie, rozwiążemy wszelkie problemy szczegółowe związane z wprowadzeniem owej reformy.  
 
Marek

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team