ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Zabawy z tygrysem (7). Burek, do nogi! czyli dlaczego słusznie rozwiązano "Jakobstaf" Drukuj

Imagehm. Marek Frąckowiak 

Uczestniczyłem w bardzo wielu kursach kadry i rozmaitych szkoleniach – jako kursant, jako organizator lub jako gość. W harcerstwie, w Polskiej YMCA, w wielu innych rozmaitych organizacjach. Jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek widziałem, był JAKOBSTAF. I zarazem jednym z tych, które poniosły największe fiasko. Dobrze, że komendant chorągwi go zamknął.

Miałem okazję dwukrotnie uczestniczyć w kilkudniowych zbiórkach kursu Jakobstaf. Ciekawy, ambitny program, dobra organizacja, kapitalne pomysły na organizację kolejnych zbiórek w miejscach, które sprzyjały połączeniu wyczynu z głęboką refleksją programową i metodyczną. A przede wszystkim duch – braterstwo i żywe dyskusje o sprawach najważniejszych dla organizacji, dla harcerstwa, dla ludzi po prostu. Dyskusje, czasem ogniste polemiki, w których tworzyła się wizja świata ludzi mających niegdyś wziąć odpowiedzialność za ZHR, za wychowanie harcerzy. Z szacunkiem dla autorytetów i dumą z własnego zadnia, którego jest się gotowym bronić.

Dlatego gdy usłyszałem o zdumiewającej – co do meritum i co do sposobu wykonania – decyzji mazowieckiej komendy chorągwi harcerzy o rozwiązaniu Jakobstafu, byłem przekonany, że tym razem aparat się przeliczył.

Znów świadomie w odniesieniu do harcerskiej organizacji używam słowa „aparat”, bo sposób załatwienia tej sprawy przez mazowieckie władze harcerzy ZHR to metody żywcem przeniesione z kart historii PRL. Jeśli powstaje ciekawe intelektualnie i opiniotwórcze środowisko, nie pasujące do ideologicznej wizji władzy, to jeśli nawet toleruje się je początkowo, przychodzi moment, gdy zaczyna uwierać za bardzo i wtedy administracyjnie przycina się je lub likwiduje. Nie zapominając o PR – a więc z publicznym oskarżeniem o jakieś zwykle pozamerytoryczne, ale dość paskudne przywary, jak np. bałaganiarstwo, niejasne rozliczenia finansowe itp. A zainteresowani dowiadują się o tym z poczty, już po fakcie.

I tak oto wszyscy wiedzą, gdzie jest ich miejsce. A ja myślałem, że harcerze tak się ustawiać nie pozwalają…

Niestety, moje przekonanie, okazało się złudne. Kadra kursu zachowała się tak, jak powinna i mogła – godnie i przyzwoicie. Protestując przeciwko haniebnym metodom rozwiązania kursu i publicznym oskarżeniom w takiej samej formie, jak je zakomunikowano, czyli na stronie internetowej ZHR a następnie – jak przystało na odpowiedzialnych instruktorów organizacji – podporządkowując się decyzji, w oczekiwaniu na właściwe, przyzwoite wyjaśnienie sprawy.

A uczestnicy? Owa awangarda przyszłego ZHR?

Podobno kilku z nich napisało jakiś list do szefa chorągwianej szkoły instruktorskiej. Podobno, bo poza adresatem nikt tego listu nie zna i nikt o nim nie wie. Siła protestu zaiste ogromna…

Kiedy przed ponad rokiem w mediach i polityce wybuchła tzw. afera stoczniowa, jednym z jej wątków było rozpatrywanie, czy CBA miało, czy nie miało nadzorować proces prywatyzacji stoczni. Ówczesny szef CBA twierdził, że działał z własnej inicjatywy i czujności, rząd ripostował, że przecież sam wydał w tej sprawie pisemne polecenie. I wówczas prezes największej opozycyjnej partii publicznie stwierdził, że rząd mógł w tej sprawie dokumenty antydatować.

Przyjrzyjmy się uważnie: były premier, obecnie przywódca opozycji mający ambicję znów być premierem, publicznie oskarża demokratycznie wybrany rząd o kryminalne przestępstwo popełnione w interesie doraźnej rozgrywki. I co się dzieje? Otóż prawie nic. Jakieś wzruszenie ramion ze strony polityków rządzącej partii, parę niegłośnych drwin w mediach. Chyba tylko jedna red. Katarzyna Kolenda-Zaleska w swoim felietonie w „Gazecie Wyborczej” nazwała wówczas rzecz po imieniu: skandalem. Moim zdaniem groźniejszym niż owa stoczniowa afera. Mamy tu bowiem sytuację, gdy jedni politycy rzucają poważne oskarżenia ot tak, mimochodem, pokazując, że dla nich takie praktyki, to nic niezwykłego, pewnie w polityce tak się postępuje. Oskarżani właściwie przechodzą nad tym do porządku dziennego, bo… czyżby też uważali, że w polityce tak się postępuje, nawet jeśli twierdzą, że oni akurat w tym przypadku tego nie zrobili? A media, społeczeństwo też prawie nie widzą problemu – widać wszyscy już przywykli do tego, że w walce o władzę wszelkie chwyty są dozwolone, a przynajmniej już nikogo nie dziwią i nie oburzają. Powszechna atmosfera przyzwolenia na postępowanie niezgodne nie tylko ze standardami demokratycznymi ale i ze zwykłą przyzwoitością.

Obie te, opisane przeze mnie sprawy, dotyczą w istocie tego samego zjawiska: stosowania przez władze niegodnych metod w zwalczaniu przeciwników oraz powszechnej bierności wobec takiego postępowania, bierności, która poprzez oportunizm prowadzi do akceptacji, do uznania, że takie postępowanie jest czymś zwyczajnym.

Uczestniczyłem w ubieglym roku w zorganizowanej przez „Kuźnicę” warszawskiego ZHR dyskusji pt. „Harcerstwo w walce z komunizmem”. Opowiadano tam wiele o formach i tradycjach tej walki w dziejach harcerstwa: w II Rzeczypospolitej, w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, w okresie KIHAM i NRH, wreszcie w stanie wojennym. A ja na koniec pozwoliłem sobie na opinię, że harcerstwo wcale nie jest szczególnie antykomunistyczne. Dobre harcerstwo po prostu powinno być nonkonformistyczne. Dlatego w komunizmie będzie antykomunistyczne, w faszyzmie antyfaszystowskie, w każdym ustroju autorytarnym będzie zaś prodemokratyczne. A w demokracji? W demokracji powinno po prostu zachowywać się przyzwoicie i wychowywać ludzi, którzy nie tylko nie godzą się na niewłaściwe praktyki w życiu społecznym, ale mają odwagę – wręcz obowiązek – głośno i skutecznie przeciw nim wystąpić (o tym nonkonformizmie jako jednym z fundamentów harcerskiego wychowania pisał też niedawno w „Pobudce” Marek Kamecki – polecam).

Nie wiem, która z opisanych przeze mnie spraw jest groźniejsza. Czy ta, dotycząca całego dziś dorosłego społeczeństwa i doświadczonych już polityków? Tych można jeszcze próbować tłumaczyć obciążeniem wychowania w PRL, choć mnie to nie przekonuje – wówczas też można było zachowywać się przyzwoicie, a dziś to wręcz ich publiczny obowiązek. Mnie jednak bardziej martwi zachowanie instruktorów harcerskich – mających wpływ na to, jaka będzie dzisiejsza młodzież a przyszli dorośli, kształtujący ten kraj w kolejnych latach. Górnolotnie zabrzmiało? No cóż, taka jest odpowiedzialność instruktora-wychowawcy w organizacji, która ma ambicje wychowywania najlepszej części młodzieży.

Jeden z moich przyjaciół w rozmowie na temat „sprawy Jakobstaf” powiedział, że należy zrozumieć mizerną reakcję uczestników kursu, bo to pokolenie nie przywykłe do głośnych protestów, że ów dyskretny list kilku z nich, to przecież pierwszy publiczny protest w ich życiu, że trzeba zrozumieć i uszanować granice sprzeciwu, jakie sami sobie narzucili.

Otóż, szanowni druhowie, ja tego nie rozumiem.

Cała ta sprawa jawi mi się jako kolejna „zabawa z tygrysem” – niektórym może jest śmiesznie, większości powinno być strasznie.

I dlatego w swoim własnym imieniu zwracam się do kadry kursu Jakobstaf: druhowie, jako jeden z założycieli ZHR muszę stwierdzić, że jest mi bardzo przykro. Przykro, że zostaliście tak potraktowani – przez swych przełożonych i przez swych wychowanków – w organizacji, która powstawała, by się od takich praktyk oderwać, w której miało nie być ani manipulanctwa, ani oportunizmu.

Marek Frąckowiak

marzec 2010 r.

Imagehm Marek Frąckowiak

Niegdyś instruktor warszawskiej „Błękitnej Czternastki”, członek KIHAM, współzałożyciel Niezależnego Ruchu Harcerskiego. Od końca lat 70-tych współpracownik wydawnictw podziemnych, w stanie wojennym szef Niezależnego Wydawnictwa Harcerskiego a następnie członek Zespołu Oświaty Niezależnej i redaktor naczelny pisma „Wielka Gra”. Jako przedstawiciel oświaty niezależnej i niezależnego harcerstwa uczestniczył w obradach „Okrągłego Stołu”. Współzałożyciel Komisji Porozumiewawczej Niezależnych Środowisk i Organizacji Harcerskich, członek Komisji Organizacyjnej ZHR i władz naczelnych ZHR. Po roku 1989 pierwszy dyrektor Fundacji „Edukacja dla Demokracji”, obecnie pracownik Izby Wydawców Prasy. Z zamiłowania wędrownik. Żona Ewa (była instruktorka toruńskiej „Czarnej Trzynastki”), dwoje dzieci (także już byłych harcerzy).


Odsłon: 3905

  Komentarze (6)
RSS komentarzy
 1 demotywator
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 20-04-2010 10:52
Jest taka strona z demotywatorami. Ludzie zamieszczają tam różne obrazki które demotywują człowieka. Społeczność internetowa głosuje który z demotów jest najlepszy... Myślę, że obraz Jakobstaf w społeczności świadomych instruktorów harcerskich wygrałby w cuglach. 
Jeden z najlepszych kursów harcerskich w historii harcerstwa, został potraktowany przez dsljfgskjdb (tak napiszę bo się nie wyrażam ale ten o którym piszę powinien zdawać sobie sprawę, że to najgorsze z możliwych określeń) jak coś mało istotnego. No cóż, bywają ludzie ślepi i głusi. Jak widać takich nie brak i w ZHR a szkoda. Oczywiście nie chodzi mi o ślepotę czy głuchotę fizjologiczną. Raczej piszę o takiej funkcjonalnej. Ułomność spowodowaną nieznajomością metody harcerskiej, celów organizacji w której się służy i wogóle braku świadomości instruktora harcerskiego. Drugą ewentualnością jest po prostu ZŁO ale tego nie zakładam. To raczej jednak głupota. Co prawda jej skutki będą odwleczone w czasie ale jednak wystąpię... I wtedy zaboli, ojjj zaboli.  
 
No i jeszcze na koniec kilka słów do Organizatorów tegoż, jakże zacnego kursu. Druhowie, jesteście przykładem Harcmistrzów przez duże a nawet wielkie H. Pokora, wynikająca ze znajomości i świadomości naszego prawa oraz Wasza wielka wiara wzbudza mój podziw. I zamienia porażkę, jaką jest decyzja o zamknięciu kursu w wielką wygraną, która służy jako świetny przykład wychowawczy. Mam nieodparte wrażenie, że to jeszcze nie koniec historii Jakobstaf... Życie dopisze niewątpliwie dalszy ciąg...
 2 O reakcji kursantów
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 20-04-2010 15:46
Po pierwsze, choć nie było reakcji widocznej w "mediach", to w dyskusjach na Mazowszu był to temat często poruszany np. podczas zbiórek wyborczych.  
 
A teraz subiektywnie postaram się odpowiedzieć, dlaczego nie zrobiliśmy pikiety protestacyjnej czy jakiegoś zamachu stanu: 
 
- Twoje porównanie do afer politycznych jest trafne, środowisko jest już zmęczone tego typu niesympatycznymi zachowaniami. Jednocześnie prawie każdy zdążył sobie wyrobić opinię na temat takich postaw, więc jakieś akcje protestacyjne miałyby i tak małą wartość informacyjną. 
 
- Współcześni instruktorzy nie mają tyle czasu co konspiratorzy w PRL. Życie przyspiesza, a ponadto zamknięcie J-f było w okresie sesji i bezpośrednio przed zimowiskami. Żeby zorganizować kursantów i ustalić wspólny pomysł potrzeba by było wtedy dużej determinacji.  
 
- Duży wpływ miała decyzja kadry, która zachowała spokój i nie chciała rozpętywać burzy w Chorągwi.
 3 jeszcze 3 grosze z Pomorza
Dodane przez Sebastian Wilk, w dniu - 20-04-2010 17:07
Skoro kursanci komentują i się bronią, to i ja dorzucę swoje trzy grosze. 
 
Teraz możemy gdybać, ale czy głośny protest kursantów nie byłby traktowana jak wrzaski młokosów- pacynek w rękach manipulatora- Szwejka?  
 
Mazowiecką sytuację i zagrywki polityczne znam ze słyszenia (i całe szczęście, że tylko tak). Najsłuszniejsza więc droga wydawała mi się właśnie ta obrana przez kadrę- panowie, nie zgadzamy się, ale pokora i posłuszeństwo. Ludzie mają dość awantur i krzykaczy. Awantury ani krzykaczy więc nie było, a Komendantem został, kto został.
 4 sprawa wydaje mi się prosta
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 20-04-2010 20:47
Choć sam kursantem Jakobstaffu nie jestem, to wydaje mi się, że autor artykułu nieco dramatyzuje :).  
Brak reakcji wydaje mi się o tyle prosty, że czas był gorący. Na Mazowszu zbliżały się wybory komendy chorągwi i właśnie decyzja o zamknięciu kursu była jednym z powodów, dla których ustępującemu komendantowi prawie nie przyjęto sprawozdania. Zresztą dużą zasługą tej decyzji było również zwycięstwo aktualnego komendanta. 
Czas pokazał, że decyzja była słuszna. Dzięki niej Jakobstaff ma szansę powrócić w niezmienionej formule. Protesty nic by tu nie zmieniły, a przemyślana reakcja kursantów i kadry okazała się dużo efektywniejsza, choć nieco mniej efektowna niż głośne protesty. TO jednak chyba powód bardziej do dumy, niż do wstydu. Lepiej być cichym i skutecznym, niż głośnym, a uznanym za pieniacza. To właśnie demokracja:)
 5 i czwarty z Północnego Dzikiego Zachodu
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 20-04-2010 20:47
Dla mnie cała ta sytuacja jest co najmniej... dziwna, by nie powiedzieć - żenująca. Idąc tym tropem, należałoby rozwiązać chyba 3/4 jednostek za niedotrzymywanie terminów. Jeśli tak wygląda polityka "góry", to zaczynam mieć poważne wątpliwości, czy naprawdę chcę dołączać do szlachetnego grona instruktorów. Bo a nuż się wychylę i rozwiążą moją drużynę? Zdejmą mnie z funkcji? Naprawdę, dotychczas myślałem, że naszywka nad prawą kieszenią jest wyznacznikiem czegoś... Harcerskiego profesjonalizmu? Gwarancji szczerości i braterstwa? "Lepsiejszości" harcerskiej? 
Naprawdę, nie chciałbym się mylić. 
Szkoda Jacobstafa. Mam nadzieję, że kiedyś na ten kurs jednak pojadę :)
 6 są też normalni ;)
Dodane przez Sebastian Wilk, w dniu - 20-04-2010 21:50
Maćku, ciesz się, że Szczecinowi jeszcze brakuje do Warszawy i niekoniecznie musisz doświadczyć takich przykrych ekscesów. 
 
Co prawda oficjalnie jeszcze nie poszła informacja, ale wedle mej najlepszej wiedzy kurs został przywrócony. Dlatego serdecznie zapraszam- a nuż się spotkamy na którejś zbiórce!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team