ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Felieton o sensie istnienia Drukuj

Imagephm. Agnieszka Leśny

 Jak mantra powraca pytanie, po co nam ZHR? Jaki jest sens istnienia naszej organizacji? W pewnym sensie odpowiedzieli na to Ci, którzy ZHR tworzyli. Na pewno jakieś swoje powody mieli – uogólniając; chcieli czegoś innego niż ówczesne ZHP. Motywacja celu była, więc operacyjna, a „głębsza idea” szła zapewne wraz z nią. Większość z nas do ZHR wstąpiła, więc nie musieliśmy pytać, po co nam ta organizacja. Była i już. Wstąpiliśmy z różnych powodów; fajne chłopaki były w drużynie, interesująco wyglądały zdjęcia z obozu w szkolnej gablocie, a w ogóle to tata, który kiedyś był harcerzem marudził nam nad głową, żeby pójść na zbiórkę i zobaczyć jak będzie. Kto wtedy myślał o wychowaniu? O jakimś „iźmie” chrześcijańskim? O endekach, pobudkowcach, krzyżu z oscypka? Po prostu było fajnie. Po to nam wtedy był ZHR. Mamy, więc pierwszy ważny powód, aby organizacja istniała: żeby było miejsce, gdzie jest fajnie.

Drugim ważnym celem, który chciałoby się przypisywać istnieniu ZHR jest wychowanie. Niewątpliwie jest to sprawa najwyższej wagi – tyle, że zapominamy, co o wychowaniu mówi nam metoda harcerska; wychowujemy przez zabawę, wyczyn, zadania zespołowe. Zamiast więc na wychowaniu, skupmy się na dobrze rozumianej zabawie, wyczynie i zadaniach zespołowych i zaufajmy, że jeśli moderatorami całej tej historii będą świetni instruktorzy – wychowanie będzie działo się gdzieś pomiędzy wierszami – w końcu na tym polegał geniusz pomysłu Bi-Pi. Tak naprawdę chodziło o czas mądrze spędzony w przyjacielskim gronie. Myślę, że warto się temu przyjrzeć: czas, mądrze, przyjaciele – trzy rzeczy, których – moim zadaniem – bardzo dziś w ZHR brakuje.

Wracając do wychowania – warto pamiętać, że dla młodego człowieka bycie wychowywanym to najgorsza rzecz, jaka może mu się zdarzyć; wychowuje go szkoła i biadolący nauczyciele, mama, babcia, ojciec, ciocia – wszystkich ich może bardzo cenić i kochać ale tęskni za swobodą. Tęskni za miejscem gdzie mógłby trochę odetchnąć – to dlatego przez wieki dzieciaki budowały „bazy” w krzakach, właziły w niebezpieczne miejsca, kopały schrony itd. – żeby stworzyć sobie swoje miejsce wolne od ciągłej, wychowawczej „gadki”. Dziś jeśli ktoś chce wstąpić do ZHR to najpewniej wejdzie na stronę zhr.pl albo forum. Co tam zobaczy? WYCHOWANIE. Co może pomyśleć? „O nie, znowu oni…” i zapisać się do innej organizacji. Wracamy do poprzedniego akapitu – wychowanie przez działanie. Dlatego na stronach organizacji skautowych jest zawsze mnóstwo zdjęć dzieciaków pływających na canoe, zjeżdżających po linach, ganiających się po lesie. My wiemy, jaki wpływ może mieć na niego harcerskie pływanie na canoe – on powinien myśleć, że będzie świetnie się bawił. Refleksja przyjdzie sama, później.

Harcerstwo nie wykorzystuje ogromnego potencjału, jakim są wypracowane przez lata formy oddziaływania przez przyrodę – i nie umie o tym mówić zrozumiałym językiem. W słowniku języka polskiego nie ma nawet słowa puszczaństwo… Tymczasem na świecie dynamicznie rozwija się tzw. outdoor education. Pedagodzy na nowo odkrywają korzyści płynące z zajęć sportowych, górskich wędrówek, rejsów – przecież to jest coś, co my mamy we krwi, znamy to od lat – tylko nie do końca potrafimy się z tym przebić. Warto by zawrzeć jakąś umowę z PTTK i innymi tego typu organizacjami, żeby głośno, wspólnie przypomnieć, że my to robimy od lat i mamy świetne efekty!

Tylko, że ciągle mało tych sensów dla istnienia ZHR. Można jeszcze uderzyć w nutę patriotyczną; chcemy, aby dzięki ZHRowi Polacy stali się lepsi, byli lepszymi obywatelami. No tak, tyle, że my nie jesteśmy organizacją demokratyczną, obywatelską – więc to chyba kiepski przykład. Choć w tej materii eksperymentuje trochę ZHP wprowadzając takie rozwiązania jak konstytucje jednostek, wybory na drużynowego wśród harcerzy starszych, programy obywatelskie. W każdym razie, na razie nasza organizacja nie jest ani przykładem dobrze działającej demokracji, ani miejscem wysokich standardów komunikacji, ani nie jest dobrze zarządzana, ani nie umiemy za bardzo działać zespołowo – tego, więc młodszych za bardzo nie nauczymy.

ZHR musi mieć swoją misję społeczną. Wychowanie samo w sobie nie jest nią – bo od tego jest szkoła i rodzina, harcerstwo może jedynie wspierać w tym zadaniu rodziców i instytucje. Tyle, że z takim hasłem na sztandarach długo nie przetrwamy. Młodzi ludzie chcą wysokich ideałów, wyznaczonych celów. Dla tego są w stanie wygospodarować czas, serce i energię. Doskonałym przykładem jest tu Pokojowy Patrol Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – którego duża część liderów to byli lub czynni harcerze. „Patrolowcy” najpierw wyjeżdżają na szkolenia z pierwszej pomocy i technik survivalowych – brzmi znajomo prawda? Później uczestniczą w szeregu akcji i obstaw, angażują się w organizację finału WOŚP. Latem jadą na kwaterkę, pełnią służbę, a następnie sprzątają po Przystanku Woodstock. Dlaczego to robią? Dlaczego setki młodych ludzi, wyjeżdża na jakieś pole namiotowe, pełni nocne dyżury, służbę medyczną, a następnie przez parę dni sprząta śmieci? Mogłoby wydawać się to absurdalne – ale oni po pierwsze robią to w świetnej ekipie i super atmosferze. Fundacja WOŚP dba o nich, a na Woodstocku, jego uczestnicy na koniec festiwalu biją Pokojowemu Patrolowi brawo.  Mimo, że „patrolowcy” rekwirują alkohol w butelkach, zwracają uwagę i robią inne „mało popularne rzeczy” – czerwona koszulka Pokojowego Patrolu wzbudza na Woodstocku szacunek. Owsiak stara się każdemu z Patrolu ścisnąć rękę. Na święta każdy otrzymuje kartkę świąteczną, a w ciągu roku listy o sukcesach i planach Fundacji. Bycie w Patrolu oznacza super przyjaciół, sensowny wolontariat, nowe umiejętności i poczucie uczestniczenia w czymś wielkim. My jako harcerze mamy dużo więcej rzeczy, z których moglibyśmy uczynić naszą misję – a nawet pierwszą pomoc – na fundamentach, której powstał kilkutysięczny Pokojowy Patrol – niszczymy biadoląc na HOPR.

Nie twierdzę, że harcerstwo ma wymyślać sobie kolejne zadania – musimy tylko z dystansu przyjrzeć się temu, co mamy. Przestać nawijać o wychowaniu tylko wspierać je koncentrując się na metodach i formach, a nie ideologiach. Uważam, że moglibyśmy znacznie głośniej włączyć się w działalność proekologiczną – i o puszczaństwie i naturze zacząć mówić innym językiem. Przypomnijmy sobie jak było z „Sokołem” i „Eleusis”- tam chodziło o gimnastykę i abstynencję – a osiągnięto tak wiele. ZHR ma duże doświadczenie w propagowaniu zdrowego stylu życia – ale jakoś nie włączamy się w programy, nie uczestniczymy w dużych imprezach – mimo, że wiele z nich tj. Dzień Ziemi, Ecco Walkathon, Masa Krytyczna mają zbieżne dla nas cele – udział w nich mógłby być świetną zbiórką, służbą a jednocześnie „wyprowadzeniem” harcerstwa z harcówek do żywych ludzi.

Jaki jest sens dla ZHRu? Budowanie atrakcyjnej, przyjacielskiej wspólnoty, w której ludzie mają czas dla siebie i innych. Razem stwarzają alternatywę dla konsumpcyjnego stylu życia i wzajemnie się w tym wspierają m.in. poprzez propagowanie sportu, zdrowego życia, kontakt z naturą. Do swoich działań włączają innych, „promieniują”, zapraszają, służą pomocą – są partnerem w programach, działaniach, wspierają inne organizacje.


Warszawa, 22.06.2009


Odsłon: 3927

  Komentarze (6)
RSS komentarzy
 1 kmlopjkimlouytgh
Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 27-11-2009 09:57
no proszę - odeszła z redakcji i jak sensownie zaczęła pisać.  
Na poważnie - to najpiękniejszy i najmądrzejszy (poza moim) artykuł w tym numerze albo w ogóle w kilku ostatnich. 
 
Konkluzją generalną jaką ujrzałem to właśnie myśl zawarta w ostatnim akapicie. Mogę spojrzeć na to z innej perspektywy - wielu lat : idziemy przez te lata, różne realia historyczne, organizacje, akcje, działania a najważniejsze co pozostaje to ... ludzie. Ludzie których spotkałem, coś wspólnie zrobiliśmy i ...zostało. 
 
tydzień temu byłem na spotkaniu z okazji 20 rocznicy zakończenia studiów i ze względu na nakładające się terminy wylądowałem tam w mundurze (zbiórka drużyny itd.). prawdziwym wzruszeniem stał się moment gdy kilku z moich studenckich kolegów sprzed lat przywitało się ze mną "tajnym " harcerskim powitaniem ( lewa ręka i te rzeczy) - też byli harcerzami.
 2 Demo?
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 30-11-2009 08:40
O co chodzi z tš demokracjš? Że niby nie "wychowujemy do demokracji"? Myœlę, że jednak tak. Dobrze przygotowana i poprowadzona rada drużyny czy hufca, to nie odprawa przed bitwš, ale właœnie rada. W trakcie "dobrej rady" (wujek Dobra Rada) każdy może nie tylko zabrać głos, ale także przekonać do swojego pomysłu innych, w tym starszych od siebie stażem, doœwiadczeniem i funkcjš. A obóz? Np. kwaterka - demokratycznie, a więc wspólnie uzgodnione i wspólnie realizowane działanie (razem rozplanowujemy obóz, razem go budujemy - instruktorzy i harcerze). A ogniska i kominki? A realizacja różnych projektów typu gazetki, wystawy itd.? Jeœli sie myli koniecznoœć kierowania jakimœ działaniem z dyktarurš, no to faktycznie - w takich warunkach nie nauczymy nikogo demokracji. Wybory zresztš też funkcjonujš - nie chodzi tylko o wybory hufcowych czy komendantów choršgwi (w porzšdku - prawo czynne ograniczone jest do kręgu instruktorów), ale np. o wybory obrzędowoœci obozowej czy trasy obozu wędrownego. Nie zgadzam się z tym, że harcerstwo, przez swoje normalne działania, nie wychowuje do demokracji. Demokracja to nie tylko elekcje (które zresztš też czegoœ o demokracji uczš - choćby tego, jak działa model przedstawicielski), ale to œwiadomoœć możliwoœci wpływania na decyzje, współodpowiedzialnoœci za sukces i porażkę i wreszcie - dobrowolnego podporzšdkowania się osobie kierujšcej danym działaniem nie wynikajšcego z jakiegoœ odgórnego nadania czy tradycji, ale z chęci bycia częœciš grupy, której ten osobnik przewodzi i z jego autorytetu. Najważniejsza cecha harcerstwa, i jak najbardziej demokratyczna - dobrowolnoœć.
 3 ?
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 10-12-2009 22:06
@Lech: Lechu, demokracja na pionierce? Przypominam Ci, że na naszym ostatnim wspólnym obozie wszystkie zastępy w Twojej drużynie miały narzucony wygląd zagospodarowania namiotu aby we wszystkich było to samo. "yyyyy" zły przykład :)
 4 Przykła dobry
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 15-12-2009 09:47
Dobry, bo wczesniej, przed obozem, wspolnie to ustalilismy. Naprawde, rada przedobozowa moze byc modelowym przykladem edukacji ustrojowej.
 5 ciekawie...
Dodane przez Adam Gąsiorowski, w dniu - 26-12-2009 20:05
artykuł bardzo ciekawy, na serio, aż konto założyłem by skomentować :)  
 
Jest dużo racji w tym oświeceniowym haśle: wychowanie przez zabawę (uczyć bawiąc). Drugi akapit, moim zdaniem, trafia w samo sedno sprawy wychowania, tego jak to ma wyglądać. 
Chyba zacznę inaczej myśleć o moim planie pracy.
 6 Dodane przez Aleksandra Jaromin, w dniu - 27-12-2009 14:40
sens istnienia...dobre pytanie, które zapewne dużo instruktorów sobie zadaje... 
ja mam poczucie braku sensu istnienia ZHR-u (albo mazowsza) 
wydaje mi się, że to, co robimy jest sztuką dla sztuki, jest powielaniem tradycji bez rozumienia motywów jej istnienia. 
myślenie: musi być zlot hufca, bo dobry hufiec ma swój zlot, jest pomyłką 
ktoś tam się spina i go robi, a w końcu nikt na ten zlot nie jedzie, bo już od paru lat zloty były nudne i szkoda ludziom czasu...ale zlot musi być! 
druhno, ja już wypełniłam kartę zgłoszeniową na konferencję organizacji harcerek, a ty? 
a ja nie, bo od kilku lat jeżdżę na te konferencje i więcej tego błędu nie popełnię 
 
stopień wędrowniczki ma otwierać harcerkę/harcerza na świat, myślę, że współpraca z innymi organizacjami, lub udział w imprezach organizowanych przez innych był by dla nas rozwijający, dodający skrzydeł... 
 
myślę też o momencie, gdy członek ZHR, instruktor, który przez 10 lat albo i więcej jeździł na obozy i zimowiska, a później je organizował, który poświęcał swój czas, dawał pomysły, pisał 1000planów pracy, rozwiązywał 1000 problemów, jeździł na kursy, ubogacał sobą tę naszą organizację, i gdy ta osoba postanawia odejść, na każdego kiedyś przychodzi ten moment, dlaczego jako podziękowanie za tę służbę dostaje maila z ilością zaległych składek? 
jak to usłyszałam... 
co to za organizacja? chyba nikomu nie przyszło do głowy powiedzieć chociaż dziękuję... 
 
co do wychowującej szkoły, to chyba wszyscy wiemy, że zarzuca się szkole brak wychowania, ale zanim zaczniemy mówić o wychowaniu to warto by ustalić jego definicję, bo jeżeli myślimy o wychowaniu jako o nauczaniu, podawaniu wiedzy i pilnowaniu, aby nikt się nie pobrudził, to faktycznie tego nie chcemy. ZHR wychowuje w oparciu o filozofię zwaną personalizmem chrześcijańskim, (chociaż po głębszej analizie swoje wychowanie opieramy również na innych filozofiach, co uważam za bardzo dobre) w personalizmie Mistrz towarzyszy uczniowi, a tam gdzie uczeń nie jest w stanie działać pałeczkę pierwszeństwa Mistrz przejmuje, jednocześnie swoim przykładem, postawą, decyzjami pokazuje uczniowi, jak następnym razem się zachować w podobnej sytuacji. w tej koncepcji nie ma mowy tylko o gadaniu. myślę, że należy znaleźć złoty środek pomiędzy teoretycznym rozprawianiem, a działaniem. im bardziej nasza aktywność zbliża się do wielkich rozpraw, tym bardziej oddalamy się od harcerstwa, tak samo, im więcej działamy, tracąc z oczu motywy owych działań -wtedy harcerstwo staje się pustą skrzynią bez skarbów. (zlot, który musi być) 
 
nie chodzi o to, żeby tu wywalać swoje żale, czy pretensje 
to tylko poczucie braku sensu

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team