ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Jak powstaje instruktor - artykuł z zaświatów Drukuj

Imagehm. Marek Kamecki

Zamieszczony poniżej artykuł został wydrukowany w listopadzie 1993 roku w „Drogowskazach". Pisałem go uzbrojony w moc doświadczeń, które zebrałem jako Vice Naczelnik ds. Kształcenia Instruktorów i Szef Centralnej Szkoły Instruktorskiej, planując wydanie książki przeznaczonej dla „kształceniowców" o tym samym tytule. Dokończeniu i wydaniu jej stanęły na przeszkodzie smutne wypadki jakie dotknęły nasz ZHR.

ImagePatrząc bardziej optymistycznie należy zauważyć, że każde pokolenie instruktorskie, które trwa ok. 5 lat, musi na własny użytek „przerobić" harcerstwo, zdefiniować je dla własnych potrzeb i na własnym poziomie. Dlatego nasz ruch wydaje się tak płynny, a organizacje niestabilne. To jednak tylko pozory. Ruch harcerski zarażony jest wirusem niezniszczalności - wszak zawsze można skrzyknąć gromadę urwisów z pobliskiego podwórka, przeczytać „Scouting for boys" i wyruszyć do pobliskiego lasu na biwak. Nie tylko na przekór różnym ideologom i doktrynerom, ale także i przede wszystkim dla przyjemności.

JAK POWSTAJE INSTRUKTOR

(19- 23 XI 1993 Drogowskazy)

 Jak powstaje instruktor?

To jasne - instruktor powstaje często, bo często upada.

1.  Instruktor

1.1. Urodzony instruktor

Będąc drużynowym często patrzyłem na swoich kilkunastu chłopców i myślałem: co z nich wyrośnie? Jaki ja mam na to wpływ? Nie potrafiłem odpowiedzieć sobie na takie pytania, ale mogłem z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, którzy z nich będą instruktorami. Dotyczyło to zarówno starszych zastępowych jak i całkowitych żółtodziobów, gdyż już z takiego 11-letniego „czarta" wyłazi przyszły drużynowy. Zza kołnierza mu wystaje, z oczu wyłazi przekorna natura, swoimi gestami i słowami podporządkowuje sobie rówieśników, konflikty załatwia szybko i stanowczo - najczęściej pięścią i to w tym wieku budzi szacunek. Czy widziałeś kiedyś w 11-letnim skaucie drużynowego?

Jeżeli nie, to jesteś ślepy!

Niestety, takie zdolne i buńczuczne „koguciki" są przez swoich drużynowych często „zarzynane". Różnymi metodami, chcąc okiełznać żywotne jednostki, drużynowi wylewają dziecko z kąpielą: „wychowując" - gaszą aktywność i inicjatywę. Jednocześnie promują na swoich następców chłopców uległych, patrzących głęboko w oczy, nadideowych, bez szemrania wykonujących polecenia - ciepłe kluchy, które mordują potem skauting tępym nożem. 

ImagePrzyszłego drużynowego można poznać po tym, że sprawia kłopoty, skupia wokół siebie kilku chłopców. Gdy jest starszy ma (Twoim zdaniem) głupie pomysły, radzi wszystkim po swojemu (wbrew Twoim instrukcjom), zawsze wtrąca swoje trzy grosze i uwielbiają go młodsi chłopcy. Jeżeli spotkasz takiego chłopca - nie temperuj go, ale skieruj jego energię na coś pożytecznego. Może porównanie nie jest miłe, ale jeżeli tresuje się agresywnego psa to albo się go tak ułoży, że będzie dalej agresywny, ale posłuszny albo trzeba go zabić bo jest niebezpieczny.

Nie zabijaj psa!

1.2. Skauting - szkoła liderów

Wiadomo, że harcerstwo wychowuje ludzi aktywnych i z inicjatywą, ale przede wszystkim harcerstwo wychowuje liderów. Kto tak naprawdę przechodzi całą „drogę harcerską" - od zucha do człowieka dorosłego? - instruktorzy. Można nad tym ubolewać, że nie mamy ruchu dorosłych skautów, ale to że instruktorzy najpełniej korzystają z dobrodziejstw harcerskiego wychowania to po prostu fakt! A nad faktami ubolewają tylko głupcy.    Jeden z instruktorów, który ukształtował moje widzenie służby mawiał, że tak naprawdę to w harcerstwie wychowują się drużynowi - harcerze to tylko taki nawóz na którym wzrastają liderzy.
Gdy popatrzymy na historie harcerstwa, to widzimy, jak wielu instruktorów było różnymi przywódcami politycznymi, wojskowymi, religijnymi, społecznymi. Do tej roli przygotowało ich nie tyle to, że byli harcerzami, ale fakt, że byli drużynowymi.
Z czego to wynika? To proste. Metoda skautowa polega na samodzielnym próbowaniu swoich sił w zdarzeniach, które są przygodą. Zdarzenia te mimochodem kształtują  zachowania, postawę, cechy osobowe.
Czy jest coś bardziej intensywnego i bardziej dającego po kościach dla dziewiętnastoletniego mężczyzny niż zrobienie obozu dla dwudziestu rozhukanych szajbusów i wyjście z życiem z tej opresji? Czy borykanie się z problemami wychowawczymi, finansowymi, organizacyjnymi nie jest dobrą szkołą organizacji, zarządzania, planowania, poznawania ludzkiej psychiki, które to sfery przydają się potem w pracy lidera? 

Dlatego właśnie instruktorzy osiągają najwyższy poziom tego co nazywamy efektem harcerskiego wychowania, niejako najpełniej korzystają z dobrodziejstw skautingu. I to jest prawidłowe i to jest podstawą do twierdzenia, że harcerstwo przede wszystkim wychowuje liderów.

1.3. Kim jestinstruktor?

Instruktor to po prostu harcerz. Instruktor to harcerz - dorosły człowiek poświęcający swój czas i pasję wychowaniu. Instruktor to harcerz dorosły, który pełni swoją służbę wychowując innych. W harcerstwie. Harcerz-wychowawca. Taki sobie dwuczłonowy stwór. Zostawmy harcerza, przyjrzyjmy się wychowawcy. W skautingu każdy jest wychowawcą. Przedewszystkim wychowawcą samego siebie. Po drugie wychowawcą wszystkich innych dookoła. Dla żółtodzioba wychowawcą jest drużynowy, zastępowy, jak i inny żółtodziób. Dla zastępowego - żółtodzioby, drużynowy i inni zastępowi. Dla drużynowego wychowawcą jest także zastępowy, żółtodziób jak i stary wyga - więcej: wszystkie żółtodzioby, zastępowi i stare wygi wychowują drużynowego (dlatego jest tak dobrze wychowany). Jednakże w całej drużynie jest tylko jeden specjalny wychowawca. Jego wyjątkowość nie polega na tym, że jest przywódcą, ale na tym, że jest to jedyny ŚWIADOMY wychowawca. Świadomy wychowawca posiada ŚWIADOMOŚĆ CELU i ŚWIADOMOŚĆ METOD. Tylko drużynowy w drużynie wie do czego to wszystko prowadzi i on steruje całym wychowaniem w pożądanym przez siebie kierunku. Tak więc świadomość metod to świadomość trzech rzeczy:

1. Świadomość tego, że oddziaływuje się i należy oddziaływać przykładem.

Tylko drużynowy wie PO CO robi się obóz. Harcerze jadą na obóz bo jest fajnie. Drużynowy jedzie na obóz, bo obóz stwarza masę wspaniałych sytuacji wychowawczych. Na obozie musi być fajnie dlatego żeby harcerze chcieli tam pojechać.

2. Świadomość tego, że konieczne jest oddziaływanie ciekawym, porywającym programem.

3. Świadomość tego, że trzeba umieć oddziaływać narzędziami wychowawczymi takimi jak sprawności,  stopnie, zastępy, mundur, krzyż harcerski, próba, gra, zbiórka, obóz, wędrówka.

W całym zjawisku wzajemnego wychowania, które odbywa się w drużynie harcerzy, drużynowy musi umieć nie tylko określić cel - cele dalekosiężne i pośrednie. Musi nie tylko mieć świadomość metod, ale musi także umieć tak stosować różne metody, aby prowadziły do pożądanego celu. Powyższe zdania wydają się tak banalne i oczywiste, że aż robi mi się mdło, gdy to czytam, ale gdy przypomnę sobie licznych kursantów - już drużynowych, dla których te prawdy były olśniewającym odkryciem, to robi mi się jeszcze bardziej słabo.

Wielu drużynowych działa intuicyjnie i w pewnym sensie jest to dobre - zimny i wyrachowany profesjonalista zabiłby więź jaka jest niezbędna w drużynie skautowej. Jednak pewne minimum znajomości psychiki, celów i metod jest niezbędne. Spontaniczność, autentyczność i świetne pomysły to wspaniałe cechy drużynowego, ale bez znajomości systemu wychowania i bez warsztatu metodycznego, ulegają one roztrwonieniu.

Przy tej okazji warto wspomnieć o pewnym dylemacie, który roztrząsany jest chyba od początku skautingu i wyraża się w dwóch przeciwstawnych poglądach:

1. Drużynowy powinien być jak najmłodszy, aby mieć jak najlepszy kontakt z harcerzami i powinien mieć tylko tyle lat, żeby potrafić zapanować nad grupą i przeprowadzić podstawowe formy pracy (np. zbiórkę, biwak, grę, wędrówkę)

2. Drużynowy powinien mieć tyle lat, żeby był w stanie zrozumieć istotę skautowego systemu wychowania i mógł świadomie wytyczać cele oraz stosować odpowiednie metody - kontakt z harcerzami i tak odbywa się poprzez zastępowych.

Oba te poglądy mają swoje zalety i oba wady. Próbą kompromisu pomiędzy tymi dwoma stanowiskami było stworzenie układu szczepowego, gdzie drużynowym był instruktor opisany w punkcie 1), a role opisaną w punkcie 2) pełnił „naddrużynowy" czyli szczepowy. Kompromis ten przypomina mi powszechnie znany rysunek A. Mleczki pt. „I wilk syty i owca cała" - i wcale  mi się nie podoba (oczywiście kompromis, a nie rysunek).

Po kilkudziesięciu kursach, w których maczałem palce, wielu spotkaniach z hufcowymi i „kształceniowcami" skłaniam się ku sylwetce opisanej w punkcie drugim. Uważam, że byłoby dobrze podnieść wiek drużynowego do 20 roku życia.

1. Istnieje bardzo duża różnica w stopniu samodzielności życiowej 17-18-latka i 20-21-latka. Znam przypadki drużynowych, którzy nie jechali na biwak ze swoją drużyna bo... niepozwolili im rodzice (np. matura).

2. Co tu dużo mówić - w wieku tym następuje pewien przełom intelektualny, który powoduje, że zauważalna jest różnica w możliwościach percepcji człowieka 18-letniego i 20-letniego. Różnica ta jest przynajmniej tak znaczna jak w przypadku 15 i 17-latka.

 Image3. W wieku 17-18 lat młodzi mężczyźni nie wiedzą co ich czeka w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat. Mogą się dostać na studia, ale mogą się nie dostać: pójdą wtedy do pracy lub do wojska, albo wyjadą za granicę żeby zarobić na studia. Nie słyszeliście o drużynach, które się rozpadły, bo drużynowego wzięli do woja?

4. Drużynowy 20-letni jest poważniejszym partnerem do rozmów z rodzicami, leśniczym, nadleśniczym, księdzem proboszczem, nauczycielem, dzielnicowym, radnym osiedla, prezesem spółdzielni, dyrektorem firmy, panią z Sanepidu i setką innych osób, które są narażone na kontakty z harcerzami.

Jestem przekonany, że aby być świadomym wychowawcą, trzeba umieć spojrzeć trzeźwo na wiele pozornie nie związanych z harcerstwem zagadnień takich jak polityka, czy „znaki czasu".

Te kilka lat różnicy pomiędzy 18-to, a 20-to latkiem są tu istotne. Czy drużynowy, który przekroczy 20 lat nie jest już partnerem dla swoich harcerzy? Jeden jest, a drugi nie jest. Nie zależy to od wieku, ale od ważnej umiejętności „kucania". Zdaję sobie sprawę, że człowiek np. 40-letni musiałby być wybitny, aby nawiązać kontakt z chłopcami 14-letnimi, ale nie uważam tego za nimożliwe.

1.4. Najważniejszy instruktor

Jeżeli już wiemy kim jest instruktor i wiemy dlaczego najpełniej korzysta z harcerstwa, to warto sobie postawić pytanie: który instruktor jest najważniejszy?

Bez chwili wahania odpowiem: DRUŻYNOWY.

Cała reszta dziwnych facetów: przyboczni, szczepowi (szczególnie), hufcowi, komendanci chorągwi, członkowie spod i z nad ramienia, vice naczelnicy, vice  vice naczelnicy oraz vice vice vice naczelnicy sztabowi, a także instruktorzy - sympatycy i seniorzy, duszpasterze i komendanci są tylko po to, aby WSPIERAĆ DRUŻYNOWEGO. Stworzyć mu bezpieczne warunki prawne, ułatwić dostęp do zarobkowania drużyny, służyć radą w kontaktach z resztą świata, stworzyć drożny system informacji, proponować podnoszenie poziomu wiedzy i umiejętności instruktorskich na różnego rodzaju kursach, seminariach, bronić w razie konfliktu z władzami oraz robić to wszystko, aby drużynowemu nie przeszkadzać, ale ułatwiać jego pracę.

Celowo nie użyłem słowa: pomagać. Otóż uważam, że drużynowemu nikt nie powinien pomagać w jego zabawie, gdyż bardzo szybko okazuje się, że pomoc bywa przytłaczająca.

Pewnym paradoksem jest, że najważniejszym instruktorem jest instruktor najmłodszy i najmniej doświadczony, a jednak tak właśnie jest.

1.5. Dwa procesy powstawania instruktora

Mówiąc o metodzie pozyskiwania liderów w skautingu trzeba uwzględnić dwa uzupełniające się procesy: kształcenie instruktorów i szkolenie instruktorów.

Przez kształcenie rozumiem to co dotyczy zjawisk dłuższych i trudniej uchwytnych. Tak więc wyszukiwanie przez drużynowych przyszłych skautmistrzów wśród najmłodszych chłopców, szkoła metodyki jaką otrzymują zastępowi, umiejętności nabywane przy grach organizowanych dla całej drużyny, doświadczenia z różnych działań harcerzy: służb, akcji zarobkowych, wędrówek, itp. Szkolenie natomiast to te wydarzenia, które konkretnie oddziaływują na człowieka i dotyczą jego kompetencji jako instruktora. Są to kursy, seminaria, warsztaty, zjazdy programowo-metodyczne, itp.

Nawet pobieżnie rzecz traktując widać, że w naszym ruchu przykładamy ogromną wagę do właściwego ukształtowania skautmistrza. Stanowi wszak on kluczowy punkt w harcerskim systemie wychowawczym opartym przecież na przykładzie drużynowego, ciekawej przygodzie i stosowaniu subtelnych metod.

(...)

Image5.Szkolenie a stopnie instruktorskie

5.1.Stopnie

Jak już pisałem powyżej szkolenie powinno obejmować sferę kompetencji wychowawczych instruktora. Podobnie stopnie instruktorskie, które nie są dalszym ciągiem stopni harcerskich! Stopnie instruktorskie to usankcjonowane przez organizację kompetencje do prowadzenia pracy wychowawczej. W jaki sposób powinno się je zdobywać? Jedynie poprzez praktyczne udowodnienie swojej wiedzy i umiejętności.

5.2. Szkolenie a stopnie

Bardzo często organizatorzy szkolenia narażeni są na pokusę łączenia systemu szkolenia z systemem zdobywania stopni. Dzieje się tak ponieważ obawiają się, że nikt nie będzie chciał przyjechać na ich kursy (może są nudne?) a instruktorzy nie przeszkoleni będą robić w drużynach bzdury. Oczywiście byłoby dobrze, gdyby wszyscy instruktorzy przechodzili cały proces szkolenia - bylibyśmy pewni przynajmniej tego, że rozumiemy się terminologicznie. Jednak nie można tego osiągnąć przymusem. Postawienie wymogu ukończenia kursu, aby zdobyć stopień jest „uglebieniem" i kursu i stopnia. Rodzi to ponadto śmieszną sytuację, gdy te same osoby, które organizowały i prowadziły kurs oceniają się przyznając na jego podstawie kursantowi stopień instruktorski. Jeżeli nie są to te same osoby, to bardzo, bardzo często są to starzy, bliscy kupmle, a to nie najlepiej.

( c.d.n.n)

Imagehm. Marek Kamecki, Dolnośląska Chorągiew Harcerzy ZHR

/zdjęcia pochodzą z galerii 130 WDHy "Skaut" im. Andrzeja Małkowskiego/

 

 

 

 

 


Odsłon: 4197

  Komentarze (5)
RSS komentarzy
 1 Wiek drużynowego
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 11-02-2009 05:44
Nie wiem czy 18 czy 20 lat (wiek drużynowego). Zaczne od tego, że bariery formalne są do kitu, bo wszystko zależy od stopnia "rozwoju osobniczego". Nie będę rozwijał, każdy rozumie. Zostałem drużynowym harcerzy mając lat piętnaście. Biorąc pod uwagę masę błędów jakie zrobiłem po drodze to było to zapewne za wcześnie, dużo za wcześnie. Ale, że byłem tym drużynowym przez osiem lat, to i zdążyłem praktyki nabrać, nauczyć się i ZROZUMIEĆ. Natomiast jeśli dziś drużnowymi stają się również za młodzi 17-sto, 18-sto latkowie, i od razu planują "oddanie drużyny" po roku,dwóch - to jest to już na pewno nieporozumienie. W tym czasie nie zdążą ani zrozumieć, ani nabrać doświadczenia. I dzieje się to co się dzieje: wiekszość naszych drużynowych jest: "za młodych", niedoświadczonych i nieorzumiejących. Kochani ! Nie kombinujecie jak się szybko pozbyć granatowego sznura ! Poprowadźcie drużynę o rok, dwa, trzy dłużej niż to wynika z "normy". Przekonacie się szybko, że drużynowy dobrej, czy też bardzo dobrej drużyny - to jest dopiero gość ! Gość, któremu zazdroszczą hufcowi i chorągiewkowi, gość, który "wszystko może". Warto sprawdzić ...
 2 Wiek drużynowego
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 11-02-2009 20:17
Rzeczą oczywistą jest to, że popadliśmy w pewną spiralę "obłędu" na której końcu będą drużynowi z których najstarszy będzie miał 18 lat i właśnie wtedy będzie oddawał drużynę po ciężko przepracowanych, w zupełnej nieświadomości instruktorskiej, 2-3 latach. Najgorsze jest jednak to, że obecni hufcowi i chorągiewkowi nie widzą w tym problemu, na bieżąco łatając powstające dziury personalne. To prawda, że jak nie zwiążesz sznurkiem to później i gwóźdź nie wystarczy, ale za tą świadomością nie idzie w parze długofalowe planowanie.A może należałoby na 18-tce zrobić nieprzekraczalną granicę poniżej której nie można pełnić funkcji drużynowego. Nie wspominając już o braku stopnia pwd. A może tą granicę przesunąć wyżej??? Podobno mamy wychowywać młodych ludzi w sposób świadomy i odpowiedzialny? Eee tam za dużo by gadać na ten temat w komentarzach, idę napisać o tym artykuł.
 3 Wiek drużynowego cd.
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 11-02-2009 20:47
Pisz artykuł, pisz ! Pobudka teraz dobrze płaci - jeden buziak Naczelnej za arkusz wydawniczy. Jak dasz dużo ilustracji wychodzi całkiem niezły przelicznik. A tak swoją drogą zobacz, kto pisze najdłuższe artykuły. I zastanów się dlaczego ! :grin
 4 Granda!
Dodane przez Marek Gajdziński SZWEJK, w dniu - 14-02-2009 17:14
A Wy Maracewicz coście tacy zazdrośni. Już wiem dlaczegoście mi dwa teksty wyciepali z tego numeru. Szkoda, że o tej premii nic nie wiedziałem. Walczyłbym jak lew o swoje teksty.  
 
A wracając do tematu. 
Ja znam chłopaków, którzy w wieku 17 lat byli świadomymi wychowawcami, przynajmniej na tym poziomie, że potrafili przewidywać jakie skutki wychowawcze wywołają podejmowane działania. W tym wieku jest to możliwe. To kwestia rzetelnego szkolenia i dobrych wzorców wyniesionych z macierzystej drużyny. Ja jestem gotów przyjąć, że to wystarcza. 
 
Moim zdaniem sztywna bariera wiekowa, może oznaczać w wielu przypadkach wylanie dziecka z kąpielą. Szczególnie w tak zwanych małych ośrodkach (poza ośrodkami akademickimi). Tam oznaczałoby to likwidację ZHR, bo osiemnastolatkowie wyjeżdżają na studia. Przynajmniej ci na których powinno nam zależeć. To jeden z najtrudniejszych dylematów, jakie stoją przed nami. 
 
Moim zdaniem wystarczy, w ramach próby, rygorystycznie sprawdzać poziom świadomości ideowej i metodycznej u kandydatów i jeżeli 17-to latek potrafi udowodnić, że spełnia minimalne wymagania powinno się go dopuszczać do funkcji. Ale rozumiem stanowisko bardziej rygorystyczne.  
 
To zabrzmi bardzo, bardzo nieprzyjemnie. Cóż Prawda nie zawsze jest piękna. Sądzę, że sytuacja z jaką mamy obecnie do czynienia w tzw. małych ośrodkach i tak pozbawiona jest jakichkolwiek perspektyw. Jeżeli nie podejmiemy tam zdecydowanych działań to i tak nie widzę szans na trwałe zakotwiczenie tam harcerstwa. Jedyne co może zmienić sytuację, to zdecydowane działania w kierunku pozyskiwania ludzi, którzy wrócili po studiach w rodzinne stronny i chcieliby zrobić coś pożytecznego dla swojej małej Ojczyzny. Gdyby tylko udało nam się ich przekonywać, że tym czymś może być harcerstwo. Dlatego tak bardzo spodobał mi się projekt Kursów Judymowych przedstawiony przez Marabuta w poprzednim numerze Pobudki. Sądzę, że to jest najbardziej właściwy kierunek działania przy jednoczesnym nie zamykaniu drogi do instruktorstwa najbardziej wartościowej i dobrze przygotowanej metodycznie młodzieży  choćby nawet niepełnoletniej.
 5 no a jak to się stało że przed wojną się
Dodane przez grzegorz, w dniu - 17-02-2009 12:40
pomijając oczywiście przegięcia typu "kazdy uczeń to zuch/harcerz" lat 60tych i 70tych. 
harcerstwo "pozaaglomeracyjne" miało się dość dobrze na ile mnie pamięć nie myli, odpowiedź na to pytanie może stanowić klucz do rozwiązanie tego problemu. Gdzieś na końcu głowy mam statystykę, że duży (chyba ponad 50%) instruktorów ZHP przed wojną to byli nauczyciele, wielu było wojskowych, wielu księży - moim zdaniem bez pozyskania ludzi tych zawodów raczej nie ma co liczyć na jakikolwiek renesans poza dużymi miastami. Patrzmy też przez pryzmat tego że aglomeracje w Polsce to pewnie nie więcej niż 10-20% społeczeństwa. 
 
Faktycznie jest problem 17-18 latków 
sam przychylam się do zasady, że np 20 latek może być pełnym drużynowym, z wyjątkami o których decyduje np KI - tyle, że ogólną zasadą powinno być, że do egzaminu (brrr, raczej wybrałbym mniej szkolną formę sprawdzenia wiedzy) można przystąpić niezależnie od doświadczenia udokumentowanego i wieku. 
Faktycznie jest też problem np pwd bez stażu 3 letniego, który sam na obóz nie pojedzie - choćby był nawet Adamem Małkowskim. 
Swoją drogą ciekwym jakby Adam Małkowski się rozwijał pod skrzydłami wszechwładnych "osób, które mogą" być komendantami zgrupowań, które albo nie rozmywają odpowiedzialność drużynowych, albo w najlepszym razie stawiają drużynowym co najmniej dziwne warunki - "możesz mieć u mnie podobóz, jeśli: (wylicznka)" 
no to jak taki drużynowy ma być samodzielnym wychowawcą? po co mu taki stopień?  
Nie rozwijam już kwestii zgrupowań, które siłą rzeczy mocno komplikują relacje instruktorskie i powodują niedorozwój środowisk. No ale cóż, każdy ma to co chce mieć. Na lenistwo nie ma rady. Lenistwo i wygodę (formalną) władz, lenistwo drużynowych.  
Mam coraz mniej wiary w skuteczność formalnych działań.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team