ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Od przybytku głowa nie boli? Drukuj

Imagepwd. Kasia Kozłowska

Wakacje powoli się kończą. Rozpoczyna się czas planowania harcerskiej pracy. A ja, zamiast pełna pomysłów po wspaniałym kursie podharcmistrzowskim zasiadać do pisania planu ze swoimi przybocznymi, latam z jednej rady na drugą. Nie ma dnia, w którym nie muszę myśleć, czy cele założone w zeszłym roku zostały zrealizowane, czy zaszły jakieś zmiany, czy mamy inne potrzeby, co wydarzy się w marcu, a co w maju, gdzie i z kim pojedziemy na biwak, itp., itd...
Nie, to mnie nie denerwuje, ot zwykły harcerski wrzesień. Siedzę więc sobie na tych radach i słucham cóż to ciekawego porabiać będę ja i moja drużyna w nadchodzącym roku. A że będzie kategoryzacja i gra kategoryzacyjna chorągwi. No to będzie, przecież trzeba się kategoryzować, ciągle podwyższać poziom pracy i pilnować pewnych standardów. To oczywiste. W planach jest również biwak szczepu. Wiadomo, trzeba się integrować. Pamiętamy również o stałych akcjach typu parada niepodległości czy harcerska wigilia w Matemblewie. O tak, o wszystkim pamiętamy i wszystko umieszczamy w harmonogramie. Ale wiecie, co? Gdy tego słucham to mnie krew zalewa!
 
I nie, dlatego żebym miała coś przeciwko tym wszystkim akcjom. Nie mam. Ale tego jest stanowczo za dużo. A właściwie to ZA DUŻO!!! Uwierzcie mi, że gdybym chciała mogłabym wypełnić akcjami hufca, szczepu, chorągwi, okręgu i całego ZHR-u trzy czwarte roku harcerskiego. Czy nie wygląda to tak jakby jednym z naszych głównych celów było osobiste poznanie się wszystkich członków Związku? Może przesadzam trochę w tym momencie, ale zastanawiam się, gdzie pozostaje miejsce na prace wychowawczą drużyn? Bo jeżeli nasze zbiórki mają prowadzić do konkretnego celu to plan powinien być spójny. Tyle, że o tą spójność coraz trudniej. Ile razy na kursach słyszałam, że w harcerstwie stawiamy na indywidualne podejście? Do każdego. Niestety organizując akcje hufca/szczepu/chorągwi/okręgu/Związku (niepotrzebne skreślić) nie jesteśmy w stanie zapewnić, że metody i formy pracy będą dostosowane do pojedynczej harcerki czy harcerza. I chociaż cele naszej wychowawczej pracy są podobne, a nawet wiele z nich powtarza się w planach pracy drużyn w całej Polsce, to bardzo trudno realizować je odpowiednio przy większej liczbie uczestników.

 Nie zrozumcie mnie źle. Lubię wyjazdy szczepu. Myślę, że moje harcerki również. Mogę się świetnie bawić na grze kategoryzacyjnej. Cieszę się, gdy mogę spotkać dawno niewidzianych znajomych, z którymi zetknęłam się na harcerskim szlaku. Jestem szczęśliwa, że moje dziewczyny też mają okazję ich poznać i nie tylko ich, ale całą rzeszę wartościowych ludzi. Tylko, dlaczego, kolejny raz idąc na Radę Drużyny i układając harmonogram, czuję się przytłoczona i bezsilna?

Przytłoczona, bo przeraża mnie ta ogromna ilość wspólnych akcji, na których „nie może nas zabraknąć". Przytłoczona, bo okazuje się, że ilość dni, które mogę poświęcić na zbiórki drużyny w pierwszym półroczu, mogę policzyć na palcach jednej ręki. Przytłoczona, bo moje zastępowe są przerażone, że mają tak mało zbiórek zastępu. I bezsilna. Bezsilna, bo nie wiem, co z tym zrobić. Każde przychodzące do głowy rozwiązanie wydaje się albo złe albo nierealne. Przecież nie zbojkotuję kategoryzacji, ani nie odwołam Dnia Niepodległości. Nie widzę żadnego innego wyjścia jak tylko przystopować. Zastanowić się, co jest naszym priorytetem. Powiedzieć sobie, co chcemy osiągnąć. I zweryfikować sposoby, jakimi do tych celów dochodzimy. Czy na pewno są one skuteczne? Paradoksem jest, że deklarując stosowanie metody indywidualnego podejścia, robimy tyle „imprez masowych".
 
ImageMoże jestem wyjątkiem. Może tylko mi to przeszkadza i mnie uwiera. Jeśli tak jest to dajcie znać, a zamilknę na wieki i uznam, że jest to problem marginalny. Ale przedtem przejrzyjcie swoje harmonogramy. Policzcie, ile macie zbiórek drużyny i zastępów, a ile większych akcji. Sama jestem ciekawa, co z tego wyniknie...
 
pwd. Kasia Kozłowska, Pomorska Chorągiew Hacerek ZHR
Drużynowa 9 Gdańskiej DH-ek  Gniazdo  im. Olgi Drahonowskiej, studentka pedagogiki na Uniwersytecie Gdańskim na specjalizacji Wczesna edukacja z językiem angielskim. Zapalona narciarka, która lubi również czasem pobiegać, pojeździć na rowerze oraz zagrać w tenisa. Uwielbia gotować i piec ciasteczka, szczególnie dla zaproszonych do domu gości.

Odsłon: 4526

  Komentarze (4)
RSS komentarzy
 1 Spokojnie, to tylko Twój wybór
Dodane przez jasiu, w dniu - 20-09-2008 06:49
Nie ma co się przejmować. Te imprezy nie są obowiązkowe. Jeśli nie chcesz iść na obchody 11 listopada, albo inną wspólną grę - nie idź. Ale spraw żeby harcerkom bardziej podobało się to co robią w drużynie. Mówią o tym "Zasady Wychowania Hacerskiego w ZHR" (str. 10): 
 
Jednostki nadrzędne powinny zachęcać drużyny do udziału w tych przedsięwzięciach, pozostawiając jednak drużynowemu prawo do autonomicznej decyzji co do udziału drużyny w poszczególnych imprezach czy akcjach. 
 
Całość na: www.zhr.pl/publikacje/program_wychowawczy_zhr_2006.pdf
 2 Nie daj się zakrakać
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 20-09-2008 21:37
Kto jest najważniejszy w Związku (oprócz wychowanków) ? Druzynowi. Gdzie się dzieje najważniejsza praca harcerska ? W drużynach. Wszystko co oprócz, to zaledwie p r o p o z y c j e. Oczywiście. Żeby te propozycje się udały przełożeni spodziewają się jako takiej frekwencji. Czym są przełożeni ? Rodzajem pośredników pomiędzy drużynowym, a Związkiem. Uczciwa prowizaj za pośrednictwo to 10 %. Skoro w roku harcerskim standardowo jest 10 zbiórek drużyny, to uczciwym wydaje się oczekiwanie przez przełożonych, że oddamy im te zwyczajowe 10 %. Czyli jedna zbiórkę w roku. Wszystko ponad, to już nasza dobra wola. Tak uważam. I takiego myslenia oczekuję od funkcyjnych. Sprzedam tez jeszcze jeden pomysł na multiplikację udziału drużyny w działaniach "wyższych szczebli". Wystarczy na konkretne imprezy delegować pojedyncze zastępy. I tak drużyna mająca 4 zastępy może uczestniczyć w 17 imprezach nie naruszając owych 10 %. Bo w jednej jako cała drużyna, a w 16-tu następnych, bo każdy zastęp ma 40 zbiórek w roku, 10 % z tego to 4. Razy 4 zastępy daje 16-ście. Jak Wam się podoba moja matematyka ?
 3 wszystko fajnie
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 21-09-2008 09:58
...Tylko gdy Cię na tych proponowanych imprezach nie ma to oglądasz łzy w oczach organizatorów, dostajesz listy jak ktoś tam wypruwał żyły a Ty nie przyszedłeś - a sytuacjach ekstremalnych, acz częstych dowiadujesz się, że nie dostaniesz miana jeśli Twojej drużyny gdzieś tam nie będzie. 
 
Gorsze jest to, że multiplikuje się nie tylko propozycję dla drużyn ale również dla samych drużynowych... Rady szczepu/drużyny/hufca, kapituła stopnia, zbiórka kursu zastępowych, spotkanie z hufcową w sprawie planu pracy, kapituła z podopiecznym, kapituła własna, wizyta na komisji instruktorskiej, wybory, konferencje, spotkania starszyzny i tak bez końca... 
I tak TY po prostu nie masz kiedy zorganizować zbiórki dla swoich ludzi.
 4 Dodane przez Marek Kamecki, w dniu - 09-10-2008 16:52
odkąd rozwiązałem swój szczep ( 14 pełnych drużyn - ok 300 osób) w 1986 roku i wróciłem do harcerstwa badenpowellowskiego powtarzam przy wszystkich okazjach, że to co powyżej drużyny to nowotwory . Szczególną moją sympatią w tym względzie cieszy się szczep, który z racji bliskości drużyn bezkonkurencyjnie zabija harcerstwo. 
Najgorsze jest to że drużynowy musi brać udział w imprezach, odprawach, szkoleniach, zbiórkach szczepu , bo jak nie to go wyrzucą i dostanie ropnych, fioletowych pryszczy, zejdzie mu skóra z języka, i bez szczepu absolutnie nic nie można zrobić łącznie z oddychaniem więc taki drużynowy po prostu po kilku minutach się udusi. 
I dobrze. 
Drużynowi , którym udało zerwać się ze szczepu prowadzą radosny żywot wolnych ludzi i mogą jedynie doskonalić się w sztuce zręcznego omijania imprez hufcowych , których jest dużo mniej niż szczepowych. Jednak i tak trochę tego jest. Niestety z hufca nie można się wypisać . Mamy więc dwa wyjścia - albo znależć jakiś niemrawy związek drużyn z komendantem bez aspiracji (nie powinno być trudno), albo samemu założyć taki związek.  
(Tą drugą ścieżkę znam , bo taki był sens założenia w 1983 roku mojego szczepu - jako parasola ochronnego przed zhp-owską komuną. Ten numer nie do końca się udał , chociaż pozwolił nam przeżyć cztery lata i potroić stan liczebny ze 100 na 300 . I mimo , że po rozwiązaniu szczepu połowa drużyn umarła , bo drużynowym zaczęły wyskakiwać fioletowe pryszcze i zaczęli się dusić to i tak byliśmy na plusie.) 
Jeżeli już pozbyliśmy się natrętnego hufcowego to pozostaje nam tylko zrobić obóz wędrowny zamiast pchać się w jakieś zgrupowanie(odsyłam do mojego artykułu w tym numerze Podubki) i możemy spokojnie zająć się prowadzeniem drużyny, a zaoszczędzony czas poświęcić na ciekawe przygody w gronie przyjaciół , naukę nowego języka , czy też na spędzenie czasu z miłą sercu osobą. 
Staniemy się w ten sposób dosyć nietypowym drużynowym zhr-u mającym czas na własne życie prywatne, rozrywkę, samorozwój i czerpiącym satysfakcję z prowadzenia drużyny. 
 
Ceną może być jednakże oglądanie łez w oczach działaczy harcerskich, którzy tyle wysiłku włożyli w organizację kolejnej konferencji... 
 
no sam nie wiem...

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team