ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Felieton o dawaniu szans Drukuj
Imagephm. Agnieszka Leśny HR 

Dobrze pamiętam dyskusje około Zjazdu Programowego w Poznaniu (2003) i sprawozdania, które po tym zjeździe powstały. Całe je pokreśliłam, stawiając przy wielu fragmentach wykrzykniki, aby nie zapomnieć tych „błyskotliwych" myśli przed zbliżającym się Zjazdem ZHR. Rozmawiało się wtedy dużo o elitarnej koncepcji ZHR jako o organizacji małej, ale dla wybranych i najlepszych. Do naszego harcerskiego języka wdało się słowo „dookreślenie".

Przypomnę mój ulubiony fragment opracowań wyników Zjazdu Programowego:

„Podsumowując dotychczasową dyskusję, zebrani uznali, iż:

- Harcerstwo nie jest dla wszystkich

- Harcerstwo jest bardziej wymagające od Kościoła

- Harcerstwo jest dla wychowanka

- Harcerstwo jest wspólnotą przyjaciół - panuje w nim atmosfera braterstwa"[1]

            Pamiętam też poczucie ulgi po Zjeździe ZHR, kiedy miało się wrażenie, że jednak taka wizja przegrała. Że harcerstwo może być dla wszystkich, a ZHR pozostanie organizacją otwartą na ludzi o różnych poglądach i różnych pomysłach na życie.

           Image Tymczasem, gdzieś w tak zwanym międzyczasie, wkroczyliśmy na drogę źle rozumianej elitarności. Kiedy i gdzie się to wszystko zadziało? Czy to źle organizowane kursy instruktorskie, czy komisje, które promowały tylko „swoich" ludzi? Jak to się stało, że młodzi przewodnicy żarliwie tłumaczą mi, że do ZHR nie powinno przyjmować się Żydów, a hufcowe w przedślubnej ciąży wywala się z organizacji? Jak to jest w ogóle możliwe, że w tej organizacji, która jest „wspólnotą przyjaciół - panuje w niej atmosfera braterstwa" tłumaczy się instruktorkom, którym poplątało się w życiu, że mają się „usunąć w cień" i poczekać aż „wszystko" się wyciszy?

            Ale jedna sprawa bulwersuje mnie szczególnie. Myślałam, że złość mi przejdzie - ale nie przechodzi... Ostatnio Komisja Instruktorska Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy (znana z nie przyznawania stopnia harcerzom jedzących mięso w piątki) NIE OTWORZYŁA próby na stopień przewodnika druhowi, który przyznał, że jest niewierzący. Komisja podważyła tym samym autorytet opiekuna i hufcowego - którzy chcieli otworzenia próby i podjęli się pracy z harcerzem. Zrozumiałabym, gdyby Komisja takiej próby nie chciałaby zamknąć. Wspaniała „poprawka chrześcijańska", choć niekonkretna i pozostawiająca wiele interpretacji - jest tu doskonałą podkładką do eliminacji wszystkich wątpiących oraz poszukujących. Ale jak można komuś nie otworzyć próby? Próby na stopień, która jest doskonałą okazją do pracy nad sobą pod opieką doświadczonego instruktora - mistrza. Próba jest czasem redefinicji własnych postaw, nowych przemyśleń. Dobrze dobrane zadania stwarzają SZANSĘ na odnalezienie tego, czego w życiu komuś brakuje. Próba - jak sama nazwa wskazuje może zakończyć się pomyślnie lub nie pomyślnie. Każdy, kto czegokolwiek w życiu próbuje liczy się z tym, że może nie osiągnąć celu. Wspomniany harcerz dużo bardziej potrzebował szansy i pracy z dobrym opiekunem niż żarliwy katolik znający na pamięć wszystkie dzieła Baden-Powella. Próba była dla niego motywacją na szukanie swojego miejsca w ZHR. Wiedział, że może nigdy przewodnikiem nie zostanie, ale chciał spróbować motywowany przez swoje harcerskie środowisko. Osobiście długo namawiałam go, aby stanął przed komisją licząc na mądrość i wsparcie osób w niej zasiadających.

Image Chwila, w której powiedział mi zły i rozżalony, że komisja nawet nie otworzyła mu próby, był jedną z tych, kiedy wstydziłam się za ZHR najbardziej. Każdy z Was to zna; gdy kumpel ze studiów powie, że się nauczył pić na obozie, albo, gdy gazety opiszą harcerza pedofila - to są takie momenty, kiedy aż boli nas wstyd za złe rzeczy, które dzieją się w harcerstwie.

O opisywanej tu sprawie dyskutowałam z wieloma ludźmi. Zwykle nasza rozmowa zaczynała się od pytania, skąd się w ogóle niewierzący w ZHR wziął. Sporadycznie pojawiły się też uznania podziwu jego tupetu skoro stanął przed komisją. Takie wypowiedzi pokazują tylko, że gdzieś po drodze zgodziliśmy się na to, aby ZHR był tylko dla katolików.

Nawet, jeśli tak jest - musimy dawać ludziom szansę.

Jeżeli ów druh przyjdzie do mnie i powie, że przenosi się do ZHP - będę musiała powiedzieć mu, że rozumiem. ZHR straci kolejnego super człowieka, który tu mógłby wiele innym dać, który od nas mógłby dostać to, co jest w życiu najważniejsze. A gdy myślę o komisji, która tak postąpiła - po prostu trafia mnie szlag.

Image Przewodniczący ZHR, w wywiadzie publikowanym w tym numerze, powiedział „Hipotetycznemu niewierzącemu przybocznemu trzeba w ramach pracy wychowawczej pomóc odnaleźć Boga". Zdanie to dedykuje Komisji Instruktorskiej Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy ZHR, która zmarnowała doskonałą sytuację wychowawczą.

 

20 czerwca 2008,

Warszawa 


[1] Paczesna Izabela, Tożsamość ZHR, Krajka nr. 2 (2)/2003 s.35


Zdjęcia pochodzą z I Ogólnopolskich Warsztatów Skrzatowych 2008, w trakcie których wielu ludziom dano wiele szans. Fot. Bożena Dybowska, Agnieszka Leśny

 


Odsłon: 5490

  Komentarze (29)
RSS komentarzy
 1 Dodane przez Anna Homa, w dniu - 27-06-2008 20:33
Chciałam tylko napisać, że dziękuje Druhnie za artykuł. Cieszę się, że nie tylko ja czasem czuję zniesmaczenie z podobnych powodów.
 2 Dodane przez Anna Homa, w dniu - 27-06-2008 21:52
Po chwili refleksji chciałam doprecyzować moją wypowiedź. Instynktownie poczułam, że druhna Aga ma podobne odczucia co do pewnych sytuacji w naszym Związku dlatego tak przyklasnęłam artykułowi.  
Natomiast zupełnie nie znam opisanej sytuacji (z nieotwarciem próby) oraz druha, któremu odmówiono możliwości zdobywania stopnia. 
Po przeczytaniu artykułu na myśl przyszła mi osoba o "wysokim morale", uczciwa, tylko po prostu mająca problemy z wiarą.  
Natomiast nie wiem jak komisja powinna postąpić z zadeklarowanym ateuszem, czy wojującym agnistykiem. W takim przypadku może faktycznie lepiej jest od razu podziękować. 
Ale hmmmm...., czy taka osoba stanęłaby na komisji? 
 
Wierzę, że bohater artykułu to osoba pierwszego typu..
 3 Bardzo trafny artykuł
Dodane przez Maciek Albinowski, w dniu - 28-06-2008 16:18
Problem rozumiem, bo sam jestem taką osobą, której związki z instytucją Kościoła nie są bardzo stabilne..  
Najgorsze jest to, że taka osoba, która nie jest przekonana do Kościola, to nawet gdy otrzymuje "szansę" nawrócenia się, wie, że musi z niej skorzystać. Po prostu ultimatum. I wtedy mozlwiości są cztery: 
-najlepsza, że kandydat rzeczywiście się nawróci pod wpływem próby, ale wtedy to ultimatum raczej nie jest potrzebne, bo taka osoba wymaga raczej zachęty. 
-gorsze, że kandydat stwierdzi "no dobra, niech im będzie, powiedzmy że wierze, już mi przeszły wątpliwości" i w ten sposób możemy zbudowac płytki chrześcijanizm kosztem niezależności myślenia 
- i dwa bardzo złe: 
albo kandydat skłamie, albo odejdzie. 
 
Czyli w organizacji zostaną osoby których wiara była niezachwiana, osoby nawrócone, płytcy katolicy i hipokryci. Niepokorni odejdą. 
 
Mi osobiście łatwiej byłoby rozwijac sferę duchową, gdyby akceptowalne było dochodzenie do różnych wniosków. Sam przymus jest czymś odpychającym. 
 
I tak mi się wydaje, ze lepiej mieć niewierzącego drużynowego, który uczy chłopców braterstwa, radości życia, zaradności etc. niż religijny zz który modli się, żeby ktoś przyszedl na nastepną zbiórkę...
 4 zamkniętość
Dodane przez Stanisław Szombara, w dniu - 28-06-2008 19:11
Ciężka sprawa. Komisja zachowała się strasznie. Podzielam pogląd, że próba na pewno mogła zostać otwarta (oczywiście, jeśli jedynym kryterium otwarcia/ nie otwarcia próby była opisywana sprawa). Może komuś pomyliły się słowa i zamienił otwartość na zamkniętość... 
Nic dodać nic ująć 
 
SS
 5 Uwaga co do Komisji
Dodane przez Krzysztof Sikorski, w dniu - 29-06-2008 13:01
Miałem okazję być świadkiem opisywanego zdarzenia, dlatego pozwolę sobie zabrać głos. 
 
Komisja instruktorska swoją decyzję uargumentowała "Lepiej żeby druh zastanowił się nad tą sprawą zanim otworzy próbę, bo jeśli by druh próbę wykonał a myśmy wtedy zaczęli zgłaszać swoje uwagi, to byłoby to mocno nie fair.". 
 
Moje i hufcowego argumenty były za otwarciem próby, aczkolwiek niestety nie przekonały komisji. Dyskusja była kulturalna, i "straszną" bym jej nie nazwał, niezależnie od wyniku.
 6 Zasady...
Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 29-06-2008 19:48
Myślę, że wiele osób może być sercem za tym, żeby wymieniony w artykule druh został instruktorem, być może jest bardzo wartościowym człowiekim i byłby wspaniałym instruktorem. 
 
Tylko, że parę lat temu instruktorzy na zjeździe ustalili pewne zasady, że instruktor ma być chrześcijaninem i przez parę następnych zjazdów ta zasada nie została zmieniona. Trzymajmy się zasad - tak będzie uczciwie. Skoro takie mamy zasady w ZHR, to rozumiem argumentację Komisji, że nie otwiera takiej próby, szczególnie jeżeli jak rozumiem zainteresowany deklaruje się jako niewierzący, a nie jest to jakiś dyskusyjny przypadek. Bo jak napisał ktoś wcześniej, nawrócenia nie da się zadekretować. 
 
Może albo należy zrobić wszystko, aby przy okazji najbliższego zjazdu zmienić zasady albo z bólem należy się ich trzymać, wiedząc, że ponosimy konkretne koszty (właśnie w postaci osób, które mogły by być instruktorami, ale nie są). 
 
Myśle, że wiele osób może to źle odebrać, ale trudno - uważam, że czasem lepiej i uczciwiej jest z taką osobą porozmawiać i zaproponować jej przejście do ZHP - tam też może być świetnym instrukotrem, robić prawdziwe harcerstwo, a w zgodzie z organizacyjnymi zasadami i własnym sumieniem. Ja myślę, że istnienie kilku organizacji w demokratycznym społeczeństwie jest błogosławieństwem, bo każdy może znaleźć to co jemu poglądom na życie odpowiada i nie staje się przez to gorszy.
 7 Przejście do ZHP??
Dodane przez Maciek Albinowski, w dniu - 29-06-2008 22:14
Myślę, że to mocno nietrafiony argument, iż niewierzący z ZHR może przejść do ZHP.. fajnie, że są różne organizacje, ale jak ktoś już do którejś wstąpi (też w 90 % tylko dlatego, że akurat ta była bliżej), to przez te kilka lat zanim przyjdzie na KI, zawiąże wiele przyjaźni, poprowadzi jakiś zastęp etc. Harcerstwo to konkretni ludzie, konkretne wspomnienia wspólnych przygód, konkretna tradycja środowiska :)  
 
To są zbyt silne więzy, żeby je porzucać na rzecz, często zupełnie nieznanego, ZHP. Na dodatek w naszej organizacji jest okazywana raczej niechęć do tamtych jako całości...
 8 zasady...
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 30-06-2008 16:16
Zasady są dla ludzi, a nie ludzie dla zasad. Poprawka "chrześcijańska" jest wymysłem stosunkowo nowym w kontekście prawie 20-letniej historii ZHR. Dlatego jest spora szansa, że w ZHR są instruktorzy niewierzący, którzy otrzymali stopień zanim została ona wprowadzona (prawo nie działa wstecz). Oni mogą w ZHR być, a opisywany druh nie. Ostatecznie, opisywany druh mógłby zostać drużynowym bez stopnia pwd ponieważ nigdzie (na razie i na szczęście) nie jest napisane, że drużynowy musi być wierzący. 
Ostatecznie, można uznać że chrześcijaninem jest osoba, która przyjęła chrzest czyli instruktorami ZHR mogą być praktycznie wszyscy. 
 
Tekst mój jednak nie dyskutuje z poprawką (choć fakt, że jestem i byłam jej wrogiem nie jest specjalnie tajny) ale z zasadą skreślania człowieka z góry. 
 
ZHP od ZHR różni się nie tylko stosunkiem do wiary instruktorów. Ktoś może chcieć być w ZHR dla tej "całej reszty". 
 
Ostatecznie - ZHP również ma w Przyrzeczeniu Harcerskim odwołanie do Boga (pisanego z wielkiej litery) co jest uniwersalnym, kulturowo przyjętym zapisem TEGO boga. 
 
Czyli przejście do SH?
 9 Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 30-06-2008 23:12
Ja rozumiem Wasze argumenty Agnieszko i Maćku - mogę się z nimi zgadzać lub nie zgadzać, ale je przyjmuję jako sensowne, tylko, że to jest rozmowa na poziomie pewnych ogólnych zasad, tego, co dla Ciebie jest "zdrowym rozsądkiem". I to jednocześnie budzi we mnie najwięcej wątpliwości, bo powoduje realtywizację pewnych wartości - Ty uważasz, że niewierzący są dobrymi instruktorami, a jakiś druh może uważać za zupełnie oczywiste i prawdziwe, że jak ktoś nie zachowuje piątkowego postu to jest złym instruktorem - i będzie to wynikać nie z jego żądzy władzy, nienawiści, tylko po prostu systemu wartości. I w tej sytuacji zależnie na kogo się trafii na Komisji to będzie się podlegać jego osobistemu oglądowi sytuacji. A świetnie wiecie, że chociażby w tej dziedzinie przepaść pomiędzy instrukotrami, szczególnie OHy, jest olbrzymia... to ja na prawdę wolę, żeby KI działa według litery statutu - przynajmniej reguły gry są jasne...
 10 Dodane przez Janek Kamiński, w dniu - 01-07-2008 10:26
Ale przecież chodzi o to, że Komisja nie dała nawet szansy, temu druhowi. Nie wiem, jak przebiegała rozmowa, ale co szkodziło otworzyć próbę. Może w ten sposób ktoś odnalazłby wiarę. zgodnie z logiką, statut na otwarcie próby w takim wypadku pozwala...
 11 Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 01-07-2008 13:33
Trudno opisywać ten przypadek, bo wiemy tak na prawdę niewiele, a więc trudno wydawać kategoryczne sądy. Moim zdaniem szansę należałoby dać, jeżeli zrealizowanie wymagań jest zależne od wysiłku i zaangażowania kandydata.  
 
Gdy myślę o kimś, kto jest niewierzącym lub innowiercą i niezależnie od próby poważnie rozważa przyjęcie chrześcijaństwa, to absolutnie należy mu dać szansę. Jednakże gdy jest ktoś, komu religia jest nie tyle wroga, ale nawet obojętna i nie chce zmieniać stanu rzeczy to dawanie mu szansy jest po prostu brakiem szacunku wobec jego decyzji życiowych, a wręcz, moim zdaniem, niepotrzebnym naciskiem, który może w skrajnym prowadzić do przyjęcia religii tylko na odczepnego dla KI. 
 
Jeszcze raz - moim zdaniem poważne potraktowanie przez Komisję poglądów zainteresowanego uważam za szacunek wobec jego decyzji życiowych. No chyba, że chodzi Wam o szansę, że inny skład Komisji nie będzie zainteresowany jego wyznaniem....
 12 A kto to chrześcijanin?
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 01-07-2008 15:13
Filip, z jednej strony piszesz, że należy się trzymać litery statutu i wszystko jest jasne, a z drugiej strony przyznajesz, że dla jakiegoś instruktora niezachowywanie postu moze byc zanegowaniem tego punktu. To jest właśnie przykład relatywizmu - dla jednego Chrześcijaninem jest już ten kto wierzy w Boga, dla innego dopiero ten kto się modli, dla innego ten kto ma regularne życie sakramentalne itd.. 
 
A tak mi się wydaje... że te zasady mogą się odnosic do bycia KATOLIKIEM, a nie chrześcijaniem, co jak wiadomo jest pojeciem szerszym. Nie wiem jaka jest definicja chrzescijanina - pewnie nie ma jednej, ale mi sie wydaje ze jest to osoba, która wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa. Protestant, Ewangelik czy członek jakiegoś Kościoła afrykańskiego.  
 
Tzn. że zgodnie z literą statutu nie trzeba "wierzyć w jeden święty powszechny Kościół", bo można wierzyc w inny. Dlatego za najbardziej racjonalne i harcerskie zweryfikowanie kandydata uważam pytanie "Czy jest druh chrześcijaniem?" i tyle. 
 
A jeżeli ktoś powie, że nie, to w myśl litery stautu, można mu otworzyć probę, a w międzyczasie modlić się za niego. Czytałem wywiad z mądrym księdzem, który mówił, że bycie wierzącym to jest dar od Boga - więc chyba nie nalezy dyskryminować osób, które i tak są już biedne?
 13 ...
Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 01-07-2008 18:10
Poruszyłeś temat o którym bardzo chciałem napisać, ale w końcu jakoś nie napisałem... z tego co ja się orientuję, choć nie jestem teologiem, chrześcijanin to ktoś, kto uznaje Boga w Trójcy - Ojca, Syna i Ducha i uznaje chrzest (przy takim rozumieniu chrześcijanami nie są na przykład mormoni, choć sami deklarują się jako takowi). Zupełnie się zgadzam, że powinno paść pytanie "Czy druh jest chrześcijaninem?" żeby spełnić statutowy wymóg i kropka.  
 
Jak chodzi o mięsne piątki to dałem je raczej jako przykład radosnej interpretacji statutu, bo nie dość tego, że są specjalnością katolicką (także prawosławną w dużo większym stopniu), to sprawa jest tym bardzo śliska, że to raczej tylko polski zwyczaj - na przykład amerykańscy katolicy nie jedzą miesa tylko w wielkopostne piątki, a w Europie zwyczaj ten generalnie zanikł. 
 
Z ostatnim akapitem się nie zgadzam o tyle, że uważam warunkowe otwarcie próby za formę nacisku, w końcu ktoś ciężko pracuje nad zadaniami, mając świadomość, że jej powodzenie koniec końców nie będzie zależeć od jakości wysiłków, a od nadprzyrodzonej łaski i że nie otwarcie próby jest uszanowaniem czyiś poglądów.
 14 Coś mi nie gra
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 01-07-2008 20:47
Ciężko mi się pisze po starszym bracie, szczególnie, że jest kilka kwestii w których się z nim zgadzam, ale mam też pewne swoje obserwacje, którymi chciałbym się podzielić. 
Według mnie pierwszym problemem tego felietonu jest jego nierzetelność. Z całym szacunkiem do Autorki, ale nie podoba mi się, że sytuacja, której druhna Agnieszka nie widziała, opisuje tylko i wyłącznie z perspektywy osoby, która czuje się i zapewne ma prawo czuć się pokrzywdzona. To prowadzi jednak do tego, że relacja Druha, któremu nie otworzono próby jest subiektywna. Czy Druhna spytała kogokolwiek z KI, co on pamięta z tego spotkania i dlaczego ta próba nie została otwarta? Wydaje mi się, że zanim sformułuje się wobec kogokolwiek oskarżenie, warto chociaż zapytać go, jaka jest jego wersja wydarzeń. 
Poza tym nie widzę nic zdrożnego w tym, że KI nie zdecydowało się "zadekretować nawrócenia" przez właściwie wpisanie go w program próby. Nie chodzi tu o to, że wpisano by je jako jedno z zadań, co byłoby jawnym nieporozumieniem, ale postawiono ultimatum, że albo chłopak się nawróci, albo nie zamknie próby. Wiara jesrt łaską i nawrócenie też. Jeśli chłopak uzna, że chce być chrześcijaninem, wtedy w dowolnym momencie może przyjść do komisji i ogłosić swą decyzję bez półrocznego terminu.
 15 odpowiedź
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 03-07-2008 00:50
Piotrze; wywołana do odpowiedzi odpowiadam; rozmawiałam z członkiem wspomnianej Komisji, opisywany druh oraz jego opiekun to osoby mi bliskie i doskonale znane. 
 
POZA TYM to nie jest studium przypadku tylko zwrócenie uwagi na zasadę. Taka sytuacja może zdarzyć się w którejkolwiek z komisji instruktorskich w Polsce! 
 
Filipie: zgadzając się z przedmówcami; jeśli KI kieruje się literą statutu to nie może nikogo piętnować za brak postu, praktyk religijnych, mieszkanie przed ślubem itd. bo ani określenie "chrześcijanin", ani "służy Bogu", ani "jest czysty" nie są pojęciami jednoznacznymi.  
Nie można też porównywać systemu wartości kandydata na instruktora z prywatnymi sądami członków Komisji ponieważ to nie jest grupa ziomków którzy mają "przepuszczać" takich, co myślą podobnie. 
Na szczęście mamy literę prawa i ducha prawa - tylko niestety ten drugi stał się duchem prawa katolickiego, a nie harcerskiego. 
 
W tej dyskusji niepokoi mnie, że uważa się, iż KI jest miejscem duchowej czy deklaratywnej weryfikacji.
 16 pytania do odpowiedzi
Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 03-07-2008 11:58
Chyba mnie źle rozumiesz Agnieszko - nie uważam piętnowanie kandydata na pwd. za brak postu w piątek za właściwie z co najmniej kilkunastu powodów. 
 
Stawiam jednak pytanie - czy uczciwe jest, żeby osobie, która deklaruje się sama, otwarcie jako niewierząca Komisja Instruktorka w obecnej sytuacji zamknęła próbę pozytywnie ? (nie chodzi mi o to, czy Twoim zdaniem taka osoba powinna być instruktorem, tylko, jaką decyzję powinna podjąć KI) 
 
Czy gdyby odpowiedzieć "nie" na pierwsze pytanie, wiedząc dodatkowo, że zainteresowany nie chce tego zmieniać, to ja nie do końca widzę, gdzie tu jest dawanie szansy, skoro wiemy, że druh i tak stopnia nie uzyska, jeżeli pozostanie zgodny ze swoim światopoglądem.
 17 Służba Bogu wg WOSM
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 08-07-2008 10:20
Formalnie ZHR to nie dotyczy ale dla ułatwienia (a może utrudnienia ;) ) zacytuje fragment Konstytucji WOSM: 
 
SŁUŻBA BOGU - Stosowanie się do zasad duchowych, lojalności wobec religii, która je wyraża oraz przyjęcie obowiązków stąd wynikajacych 
 
.
 18 hmmm
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 27-07-2008 17:34
To ciekawe co pisze Agnieszka. Jak to jest, że niewierzący nie może być instruktorem a może być drużynowym?
 19 Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 02-08-2008 18:02
Gwoli ścisłości pełniącym obowiązki drużynowym.
 20 Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 02-08-2008 21:57
To jakaś różnica? Oprócz dwóch liter poprzedzających podpis pod rozkazem? 
 
Ja szczerze mówiąc nie widzę różnicy...
 21 Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 06-08-2008 22:51
W sumie żadna różnica...poza tym, że bez tych dwóch literek ma się wpływ na działanie organizacji przez prawo głosu w wyborach, drużyna może mieć wyższe miano w kategoryzacji oraz nie potrzebuje opiekuna, tylko za całą pracę odpowiada drużynowy - ale to są nic nie znaczące szczegóły przy podpisie pod rozkazem.
 22 :)
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 08-08-2008 16:16
A jakie to ma znaczenie dla najważniejszego - wychowania w drużynie?
 23 Dodane przez Filip Leonarski, w dniu - 13-08-2008 08:43
Z punktu widzenia organizacji, ZHRu odpowiedź jest prosta - wychowanie w drużynie prowadzone jest w spośob niepełny, bo prowadzi go osoba nie mająca (jeszcze) odpowiednich kompetencji i dlatego musi być wyznaczony przez hufcowego, który ma kontrolować pracę p.o. drużynowego.
 24 niepełny?
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 13-08-2008 10:10
A co to są za kompetencje? Sam fakt posiadania stopnia instruktorskiego jest kompetencją do prowadzenia drużyny? 
 
W takim razie 60% drużyn w ZHR jest prowadzone przez niekompetentnych ludzi (bo nieposiadających stopnia instruktorskiego. Drużyny są przejmowane przez ludzi, którzy nawet nie otworzyli HO. Co na to "punkt widzenia organizacji"?
 25 "Afera parówkowa"
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 15-08-2008 09:48
W dyskusji pod niniejszym artykułem poruszona została m.in. sprawa spożywania pokarmów mięsnych w piątki i podejścia KI do sytuacji nie zachowywania przez jednego z przyszłych instruktorów tak pojętego postu. Złośliwi ochrzcili całą sytuację mianem "afery parówkowej", co mi natychmiast skojarzyło się z filmem "Miś" i hasłem "Parówkowym skrytożercom mówimy nie!". 
Tak, zdecydowanie cała sytuacja może śmieszyć, ale śmieszna nie jest. Dlaczego? Moim zdaniem pokazuje ona niezrozumienie członków KI dla idei piątkowego postu (co w samo w sobie wydaje się groźne), ale przez takie działanie podaje również w wątpliwość sens moralnej (czy może światopoglądowej) oceny kandydatów na instruktorów przez KI, gdyż jeśli Komisja zajmuje się "mięsem", to dlaczego często umykają jej kwestie znacznie poważniejsze, dotyczące podstaw naszej religii. Czemu tak sądzę? Ponieważ kiedy sam zdobywałem stopień instruktorski, KI nie poświęciła ani chwili na rozmowę ze mną na temat wiary i religii. A może gdyby ktoś zapytał czy uczestniczę w cotygodniowej Eucharystii, okazałoby się, że nie powinienem być instruktorem? 
 
To moja, być może bardzo emocjonalna opinia, ale teraz abstrahując od wyrażonego zdania chciałbym polecić wszystkim zainteresowanym (a szczególnie członkom KI - słyszałem, że uważnie czytają internetowe komentarze) krótki tekst, który ukazał się w poprzednim, 32 numerze Tygodnika Powszechnego, a od środy jest dostępny w internecie: "Po co pościć?" http://tygodnik.onet.pl/0,64,13425,po_co_poscic,artykul.html . Mam nadzieję, że jego lektura okaże się inspirująca. 
 
pwd. Marcin Gołąb
 26 ciekawe
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 17-08-2008 22:13
Mój przedmówca poruszył bardzo ciekawy temat. 
 
Byś może nasz kandydat na instruktora miał po prostu pecha? Może komisja natrafiła na jego wypowiedzi gdzieś na gronie lub na jakimś internetowym forum? Być może nie zgadzały się ze światopoglądem, który, według druhów powinny reprezentować osoby będące instruktorami a problemy z wiarą stały się jedynie pretekstem? 
 
Może nie chodzi tutaj o prostą deklarację TAK-NIE a o światopogląd. Może posiadanie określonego światopoglądu jest postrzegane jako \"brak kompetencji\" do bycia instruktorem?
 27 Ciekawy link
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 18-08-2008 09:13
http://praterm.com.pl/~pawel/ZielonySwierszczyk/numer6/adam.htmlCiekawe... 
 
Jak widać już wcześniej zdarzały się podobne sytuacje... :)
 28 Dodane przez Andrzej Gałązka, w dniu - 29-08-2008 13:51
No! no! to ciekawe więc nawet w ZHR są osoby którym nieślubne ciąże u przełożonych nie przeszkadzają. A gdzie przyzwoitość, gdzie osobisty przykład wychowawcy, no i gdzie zwykłe poczucie odpowiedzialności za powierzonych wychowanków, jak to gdzie? - w nosie!. A tak na marginesie, to jakie środowisko uchowało sie z tak libertyńsko lewackimi pogladami. Pytam ot tak, na wszelki wypadek, gdyby któryś z moich znajomych chciał posłać swoje dziecko do harcerstwa. Że odradzałem ( generalnie )ZHP to dało się jeszcze od biedy uzasadnić ale ZHR.....? - niezłe kwiatki 
PS Ta wyrozumiałośc tyczy się wyłącznie instruktorek, czy druhenek z zastępu także?
 29 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 25-09-2008 23:02
A w czym nieślubna ciąża mojej hipotetycznej przełożonej miałaby mi przeszkadzać? Jeśli oczywiście to nie ja jestem jej sprawcą :)  
Ja niestety nie powiem jak wyglądała moja rozmowa z KI, bo zanim dostałem stopień pwd, byliśmy już drużyną samodzielną. Ale widziałem kiedyś formularz ZHPpgk, gdzie jedną z rubryk było: "Wyznanie". Rozumiem, że przyszli przewodnicy są osobami w wieku nastoletnim, w każdym razie są jeszcze niezbyt doświadczeni życiowo. Dla mnie natomiast sprawa wyznania jest tak samo intymna jak życie seksualne i na pytanie komisji o wyznanie, właśnie tak bym odpowiedział. Jak czytam takie "kfjatki" jak opisuje Aga, to cieszę się, że należe do jednostki samodzielnej...

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team