ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Są na świecie miejsca magiczne Drukuj

pwd. Kuba Rodzeń HO 

Image Są na świecie miejsca magiczne. Nie mieszkają w nich co prawda elfy, krasnoludy ani orki, choć zdarza się, że sekundy rozciągają się tam w nieskończoność, a spacerując po zmroku można poczuć Ducha Puszczy. Ich niesamowitość bywa jednak przez większość czasu uśpiona i niedostępna dla ludzkich zmysłów. Trwa to do chwili, aż pojawią się Naznaczeni. Tylko Oni potrafią zachwycić się poranną bryzą, dostrzec piękno osiadającej rosy czy płynących obłoków, pogrążyć w blasku zachodzącego słońca. Znam takie miejsca. Bywałem w nich wielokrotnie.

Często jednak brakowało Naznaczonych i zaobserwować mogłem tylko cząstkę Uroku, która postanowiła wyruszyć na zwiady, w poszukiwaniu bratnich dusz. Tym razem jednak było inaczej. Posłuchajcie...

Gringo

 Spotkaliśmy się kilkakrotnie wcześniej, przy okazji snucia planów o lepszym losie harcerstwa. Ja, młody przewodnik z prowincjonalnego miasteczka, tęskniący za ideałem, któremu na imię „Całym życiem”, On – doświadczony warszawski harcmistrz, pamiętający KIHAM i Ruch, po dziś dzień drużynowy. Gdybym to ja był gospodarzem, ciężka dola obcego obeszłaby mnie szerokim łukiem. Losy potoczyły się jednak tak, że tym razem to ja byłem gringo. I jednocześnie jak pragnienie. 

Oczom mym ukazała się niewielka polanka, od trzech stron otoczona wodą, od czwartej wzniesieniem oplecionym dwiema ścieżkami. Trwała pionierka. Garbol, mój gospodarz, zwołał zastępowych i przekazał im radosną nowinę – oto przyjechał do nas gringo i spędzi z nami kilka dni. Byłem chyba trochę zbyt roztargniony, by zapamiętać imiona wszystkich, ale tak już ze mną jest – powtórzę bez zastanowienia Twój numer telefonu, lecz gdy po raz pierwszy będę chciał się do Ciebie zwrócić, zabraknie mi języka. 

Zostałem tymczasowo zakwaterowany w namiocie chłopaków z Wyssogoty, dowodzonych przez Krzysia, który był właśnie w trakcie budowy bujanej pryczy. Kiedy usłyszałem o tym misternym planie, moje brwi powędrowały ze zdziwienia mniej więcej pod linię włosów... Potem było jeszcze lepiej. Na obozach, na których bywałem, nie było mowy o pryczach, zawsze do spania służyły nam kanadyjki, pionierkę zaś upraszczało się maksymalnie. A tu proszę, biszkopty same budują sobie legowiska. Powoli przyzwyczajałem się do tego obcego mi jeszcze klimatu i plan zagospodarowania kadrówki dziewczyn nie spowodował już zawrotów w głowie, choć przyznam – jeszcze trzy dni wcześniej sam bym się na coś takiego nie porwał. 
Garbol oprowadził mnie po obejściu, starałem się zapamiętywać twarze, obserwować szczegóły budowy – w końcu zdobycie nowych umiejętności to jeden z celów mojej wizyty. Szybko zdałem sobie sprawę, że wyplatanie pryczy czy pionierki nie jest czymś wykraczającym poza umiejętności przeciętnego człowieka, a same urządzenia namiotowe to też żadna filozofia. Trzeba to jednak było zobaczyć kiedyś po raz pierwszy – a lepiej późno, niż później, wszak harcerki, którym pomogłem naciągnąć linkę w pryczy były o połowę młodsze ode mnie... 

Resztę wieczora spędziłem we wspomnianej już kadrówce, gdzie próbowałem wyobrazić sobie jak będzie wyglądał namiot Dośki i Garboliny, kiedy wbiją ostatni gwóźdź. Wyobrażenia te przychodziły jednak z marnym skutkiem, więc skupiłem się na przycinaniu i noszeniu żerdek( oraz wbijaniu gwoździ). 

Zbiórka w kręgu. Słucham, obserwuję zachowanie, staram się zapamiętać słowa Pożegnania Sulimczyków (którego nazwę poznałem dopiero kilka dni później). Chwilę później rozmowa z Garbolem wyznaczyła rytm wieczornych zajęć na kolejne dni – nie było chyba dnia, byśmy po zmierzchu nie spędzili choć chwili na podsumowaniu moich wrażeń i wzajemnych opowieściach. Do śpiwora wskoczyłem niesamowicie poruszony, podczas gdy mieszkańcy namiotu, w którym gościłem, zajęci byli jeszcze drobnymi poprawkami przy swoich pryczach. 

Pragnienie zostało zgniecione ogromnym haustem. Po przyjeździe do Rytych Błot spodziewałem się wiele, jednak w pierwszych chwilach pobytu w obozie „Polan” mój mózg nie nadążał z rejestrowaniem otoczenia. Teraz była chwila na uporządkowanie wrażeń. Ale skoro już pierwsze trzy godziny przyniosły ich tak wiele, co będzie działo się jutro? 


Image pwd. Kuba Rodzeń HO
Rocznik 1985, w Harcerstwie od 1996 roku. Od zawsze w Szczepie 6TDH "Knieja" im. Szarych Szeregów w Tarnobrzegu. Przyrzeczenie harcerskie we wrześniu 1997, instruktor od czerwca 2003. W przeszłości zastępowy, drużynowy harcerzy, drużynowy wędrowników, p.o. szczepowego, obecnie członek Rady Ruchu Programowo-Metodycznego "Krąg Płaskiego Węzła" (ZHP). Prywatnie student informatyki na AGH w Krakowie.



  Gringo – dla Latynosów cudzoziemiec, Biały; odpowiednik góralskiego określenia turysty – cepra.


Odsłon: 5167

  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team