ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Felieton o dżentelmenach na wymarciu Drukuj

phm. Agnieszka Leśny HR

ImageNiektórzy instruktorzy wciąż twierdzą, że skauting nie jest dla dziewczyn. Zawsze znajdywali się tacy, którzy kwestionowali istnienie, metody bądź wygląd mundurów harcerek. Naturalną reakcją płci pięknej była przemożna chęć udowadniania, że ów instruktorzy się mylą i stan ten trwa nadal. Dlatego nikogo nie dziwi harcerka w bojówkach, taszcząca żerdki na obozie. Stawiamy na niezależność. Chcemy być zaradne, samowystarczalne – w końcu nigdy nie wiadomo, jakie umiejętności przydadzą się w życiu. Niestety harcerze zamiast to docenić, wymyślili inny dyżurny temat; zagrożona tożsamość płciowa harcerek („wyglądają jak babochłopy!”) lub nieatrakcyjność ich mundurów („wyglądasz jak w worku”). Walka płci trwać będzie zapewne nadal i dopóki harcerze zamiast krytykować dziewczęce mundury nie zaczną prać i dbać o swoje, dopóty będziemy górą!

    „Harcerz postępuje po rycersku”…Jeden z dziesięciu punktów Prawa Harcerskiego, traktowany chyba równie poważnie jak „Harcerz jest zawsze pogodny”. Wciąż w Internecie trwa dyskusja czy aby ten punkt nie jest zbyt archaiczny? Czy wartości kodeksu rycerskiego są ciągle aktualne? Może dla harcerzy nie… Za to dla harcerek jak najbardziej! Nie udawajcie, że nie znacie historii o rycerzu na białym koniu!
Tymczasem zauważam wzrost „zgburzenia” pośród harcerzy i wielki odwrót od dobrego wychowania, savoir-vivru, tak pożądanego modelu szarmanckiego dżentelmena - o rycerzu nie wspominając. Dominuje typ macho, samca w wersji Rambo Light, który tak samo sprawie posługuje się GPS jak siorbie przy jedzeniu. Harcerze są po prostu źle wychowani!

Rozmowa ze znajomym instruktorem:
- Hej, coś taki przybity?
- Egzamin mi nie poszedł.
- A dlaczego?
- Bo babka przechodzi ostrą menopauzę i na sto kilometrów widać, że brak jej faceta!
-….

    Czasem miło mi, gdy ktoś widzi we mnie swojego zioma. Cenię otwartość w komunikacji, lubię wiedzieć, że jestem z paczki. Jednak często moi rozmówcy zupełnie nie czują granicy, której przy ziomie w wersji damskiej, jednak, nie powinno się przekraczać. Takt i dobry smak takich wypowiedzi to już wyższy stopień wtajemniczenia. Wydaje im się, że mogą opowiadać mi dowcipy o sfrustrowanych okresem kobietach, o wymiotującym bacy, o zawodach, kto zrobi więcej kup w latrynie zgrupowania. Otóż drodzy panowie: NIE WYPADA. Powiem więcej; to kompletna kompromitacja! Co chwila przekonuje się, że w Organizacji Harcerzy chyba niewiele mówi się o manierach. Życie obozowe z jego specyficznym podejściem do higieny osobistej przenosi się do naszych domów i harcówek. Bardzo często harcerze odwiedzają mnie w domu, w ubłoconych glanach, rzadko wpadając na pomysł by przed wejściem do kuchni je zdjąć (nie wspominając o wytarciu w wycieraczkę…). Wpraszają się na naleśniki, ale nie umieją nakryć do stołu, a po skończonym posiłku pokrzykują, że za głośno zmywam. Takie zachowanie sprawia, że coraz częściej, wśród znajomych instruktorek powtarzamy jak mantrę; nigdy faceta harcerza! Gnomy do lasu!
       Pewnego razu umówiliśmy się w harcerskim gronie do teatru. Obowiązywał dresscode; każdy miał        ubrać się elegancko. Jeden instruktor chciał zaimponiwać i przyszedł w kapeluszu. Szkoda, że nie wiedział, iż        witając się z kobietami powinien był go uchylić. Brakiem tej wiedzy popsuł cały efekt… Noblesse oblige!
Ciekawe, że przy meldunku na apelu, oboźny zawsze wie, kto komu podaje rękę. Dlaczego zapomina o tej wiedzy mijając znajomych na ulicy? Prawidłowe witanie się również jest przejawem dobrego wychowania…Tylko, że nikt nie napisał regulaminu bycia porządnym facetem. Może szkoda?

             Wiadomo, że wielu harcerzy lubi militarny styl. Na co dzień chodzą w „ciapkach”, bojówkach, z nieśmiertelnymi plecakami „Trzy Pióra”. Niestety sporo przegrywają ubierając się tak na randki, do kościoła, na przyjęcie po godzinie osiemnastej…     
    
Rozmowa ze znajomym instruktorem:
        
- Kuba dostał phm… Co za siara…
        
- Wal się. Dobrze, że dostał. Za same poglądy powinien.
      
- …

     Szacunek do kobiet, przyjaciół, osób starszych, duchownych; savoir - vivre po prostu powinno wynieść się z domu. Nie zawsze jednak tak się dzieje, ponieważ wartość dobrego wychowania oraz umiejętności stosowania mieszczących się w nim zasad przestają być we współczesnym świecie wartością. „Bylejakość” i źle rozumiana swoboda wkrada się do naszego języka, strojów i gestów, a szkoda. Warto, by instruktorzy, przez przykład własny – uczyli swoich podopiecznych współczesnych zasad prawidłowej komunikacji międzyludzkiej. Nikt nie mówi, że mamy cofać się do XIX wieku i przenosić kobiety przez kałuże – ale istnieją zasady uniwersalne, których w naszej organizacji często się nie przestrzega. Gdzie mają być Ci rycerze, współcześni dżentelmeni – grzeczni, szarmanccy mężczyźni, którzy potrafią adorować, przywitać się z przyszłą teściową i zaczarować słowem kobietę – jak nie w ZHR! To w tej organizacji właśnie jednym z dziesięciu najważniejszych praw jest „harcerz postępuje po rycersku”! Może zanim zaczniemy snuć gawędy o czystości przedmałżeńskiej warto porozmawiać o łupieżu – który jest chorobą – więc się go leczy? Jakże ciekawym eksperymentem na obozie mógłby być dzień dżentelmena, w czasie którego harcerze – dla odmiany – umyją się dwa razy dziennie, a napotkanym harcerkom powiedzą „dzień dobry” ?
Nie zrozumcie mnie źle – nie wszyscy harcerze to niewychowane gnomy. W harcerstwie właśnie poznałam wielu doskonale wychowanych mężczyzn, erudytów, którzy prostym przywitaniem sprawiali, że miękły mi kolana. Dzięki błyskotliwym żartom, pewnym gestom, umiejętnościom schludnego ubioru wzbudzali tęskne westchnienia pośród moich koleżanek. Dlatego właśnie żałuję, że scautus gentelmenus jest gatunkiem zagrożonym. Myśląc o wychowaniu super fajnych, zaradnych mężczyzn – weźcie pod uwagę, iż warto by poza zawojowaniem świata – umieli też zawojować kobiece serce.
 

          Instruktorom zachęconym poznaniem tajników dobrych manier polecam idealną książkę do
wykorzystania na zbiórce: „Współczesny savoir-vivre dla nastolatków” Marcin Przewoźniak, Joanna
Jabłczyńska, Wydawnictwo Publicat. W ciekawy i dowcipny sposób przedstawia podstawowe zasady
dobrego wychowania uwzględniając mądre wyjście w sytuacji gafy, „netykietę”, instrukcje gdzie
i kiedy wyłączyć komórkę oraz kto komu i kiedy podaje pierwszy rękę…

Image8 marca 2008
phm. Agnieszka Leśny HR


Odsłon: 6381

  Komentarze (9)
RSS komentarzy
 1 Nareszcie!
Dodane przez Marek Frąckowiak, w dniu - 05-04-2008 18:57
Nareszcie panie zaczynają mądrze upominać się o szacunek dla swej kobiecości. Agnieszko, przesłałem Twój artykuł swemu synowi. Nie jest już harcerzem, ale jest chłopakiem, młodym mężczyzną. Powinien to przeczytać. Jak każdy dorastający (w ostatnim dwudziestoleciu) facet. Nie tylko w ZHR...
 2 :)
Dodane przez Michał Ducki, w dniu - 05-04-2008 21:38
I jak tu się z Tobą, Agnieszko nie zgodzić :)
 3 No właśnie
Dodane przez grzegorz, w dniu - 06-04-2008 08:32
Właściwie to bardzo słuszna uwaga. 
Bywam chamem :) wiem - potem miewam wyrzuty sumienia :) właściwie słuszną jest teza - właczenia zajęć savoir-vivre'u do zajęć instruktorskich. 
Trzeba wiedzieć dlaczego należy mieć czyste buty, tam gdzie to jest konieczne, dlaczego należy wstać witając się z druga osobą i pierwszemu się ukłonić widząc znajomą kobietę. Mnie tego nauczył dość łopatologicznie pewien profesor w szkole średniej mówiąc do nas 15-16 latków /co było szokiem/: Panowie od dzisiaj jesteście poważnymi ludźmi. Poważnego człowieka poznaje sie po tym, że:....... 
Do dziś to pamiętam, i tu w sumie ukłon Agnieszko do Ciebie bo ile dobrze pamiętam, to zajmujesz się chyba psychologią lub nauką pokrewną. 
Moim zdaniem konieczne jest również włączenie w szkolenia wszystkich instruktorek i instruktorów całego ZHR, oprócz tak podstawowej rzeczy jak savoir-vivre, dodatkowo czegoś co nazwałbym podstawami negocjacji i autoprezentacji - pieszę to mając w pamięci świetne pomysły, które referowali mi harcerze ze "spuszczonym wzrokiem i cichym głosem" ale to sprawa wtórna wobec tej którą Ty poruszyłaś. Tu potrzebny jest profesjonalizm i wyćwiczenie w tych kwestiach - pod okiem specjalisty. 
Panowie palimy się ze wstydu. Poważnie!
 4 Seksizm
Dodane przez Kohub, w dniu - 06-04-2008 16:43
Agnieszko, stawiasz nas pod ścianą, więc trudno z Tobą polemizować. Masz rację. Czy mogę już opuścić ręce? 
To teraz zarzucę Ci seksizm, albo jak wolisz uproszczenie, co w tym wypadku na jedno wychodzi. Ja, jako harcerski mamut, nie jestem już przez druhny w Twoim wieku traktowany jako pełnoprawny mężczyzna, czyli taki, wobec którego warto... no właśnie. Warto być kobietą? Nieraz rumienię się, słuchając rozmów panienek w tramwaju, którym obecność zgreda nie przeszkadza, bo to tylko pień zmurszały. O dolegliwościach związanych z cyklem miesięcznym słyszę w takich przypadkach nader często, dziewczęca skatologia też nie jest mi obca. Czy popularny "przecinek" na "k" nie obraża przypadkiem kobiety, która go wymawia, bo przecież oznacza on w staropolskim (?!)języku pewien stan kobiecy, nigdy nie męski, prawda? Kiedyś myślałem, że mam pecha. Że trafiam w tramwajach i na ulicy na gruzinki (to też staropolszczyzna), albo absolwentki poprawczaka. Cóż to ma wspólnego z czystym lub brudnym mundurem harcerki? One przecież - po rycersku, k... mać! Trochę zmieniłem zdanie, kiedy moja córka objęła zastęp. Objęła - i zapłakała. Na moich kolanach. Otóż mundur zakładało się NA ZBIÓRCE (nie "na zbiórkę")i po zbiórce zdejmowało, poprawiając makijaż. Panienki w wieku gimnazjalnym wstydziły się po prostu wyjść "w tej szmacie" na ulicę. Mini jest przecież bardziej seksowne. A te przerwy w zajęciach o Prawie Harcerskim, bo właśnie Zosia z Kasią pokłóciły się która pierwsza zerwała Jasia, i która której odbiła Stasia, żeby zrobić na złość Maciusiowi, co się w niej buja, żeby sobie nie myślał... Przesadzam? Może. Relata refero - powtarzam skargi córki, która ostatecznie przegrała bój z zastępem i wycofała się ze zbiórek poświęconych chłopakom i to zwykle nie całym. Mniejsza o szczegóły. Jak wiesz, jestem złośliwy i czytając w Twoim tekście o historii rycerza na białym koniu, zaraz wyobraziłem sobie Lady Godivę, odzianą jeno w blond włosy. Na białym, rzecz oczywista, koniu. Świnia jestem zatem, jak to mężczyzna. 
Trudno, brnę dalej i napiszę po męsku: podręcznik, o którym wspominasz, cały ten harcerski savoir viver ma sens tylko wtedy, jeśli zastosujemy go sprawiedliwie do obu płci. Po prostu upadek obyczajów jest powszechny i do druhów się nie ogranicza, co piszę z bólem i wstydem, bo wychowano mnie w szacunku wobec dam. A dziś damy - nie damy. Ten dylemat brzydzi mnie i boli... Naprawdę, nie szukaj tu podtekstów. Łatwiej nam (druhom) będzie zachowywać się po rycersku wobec druhen, jeśli dadzą nam powód do szacunku, jeśli zachowywać się i mówić będą jak damy. No, zwolnijmy: jak dobrze wychowane młode kobiety. Dixi! 
KOHUB
 5 równouprawnienie
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 08-04-2008 20:41
Dzień dobry,  
w zasadzie zgadzam się z Kohubem. Zawsze w historii stosunków damsko-męskich ważna była postawa obu stron. Byłam harcerką jeszcze w czasach, kiedy istniały wielopłciowe środowiska harcerskie, w naszym - "Czarnej Trzynastce Torunskiej" -były odrębne drużyny harcerek i harcerzy ale jako szczep działaliśmy wspólnie. Nie wyobrażam sobie aby któryś z naszych druhów i tych 20. i tych kilkuletnich zachował się w naszej obecności niestosownie. Pewnie męczyło ich to niebywale, bo czasami słyszałyśmy kąśliwe teksty o równouprawnieniu ale trzymali formę. Co ciekawe, mam wrażenie, że większości zostało to do dzisiaj, bo podczas naszych kombatanckich spotkań mówią czasem o tym, jak to właśnie w harcerstwie "zostali okrzesani" i jak ułatwia im to życie w dorosłym świecie. Dodam jeszcze, że nie byli to paniczykowie z tzw. dobrych rodzin, lwia część pochodziła z nieciekawych środowisk i niewątpliwie to "Trzynastka" była ich prawdziwą rodziną. 
Wiem, że świat się zmienia ale jak patrzę na młode dziewczęta wokół mnie, to widzę, że są po prostu takie , w których obecności żaden ziomal nie użyje wulgaryzmu i te, przy których nie będzie się krępował.  
Pozostaje pytanie na jakie kobiety chcemy wychować współczesne harcerki. 
pozdrawiam serdecznie i dziękuję druhnie Agnieszce za interesujący tekst. sowa
 6 to trudne
Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 14-04-2008 11:01
Mój tekst spotkał się z dużym odzewem za co bardzo dziękuję. Otrzymałam listy zdziwienia od druhów i zarzuty utrwalania niszczącego patriarchatu od druhen. 
 
Ale na zjeździe dwa razy dostałam kwiaty i ciągle ktoś podstawiał mi krzesło albo przynosił herbatę. Oto potęga mediów :) 
 
Wszystkim szarmanckim druhom bardzo dziękuję. 
 
Wasze komentarze sugerują aby zająć się również tematem manier harcerek. Może razem napiszemy co nas boli?
 7 i tak i nie...
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 15-04-2008 18:17
Zgadzam sie w dużej części z Agnieszka i z Kohubem.  
Natomiast musze zparzeczyć jakoby nic z tym nie robiono :) Prowadziłem drużynę co prawda już jakiś czas temu /oddałem w 2000 r/ i zdarzało mi się prowadzic dla ZZ-tu zajęcia z savoir vivru dla moich chłopców. Co prawda efekty nie zawsz ebyły zdawalajace ale były. Natomiast z ubolewaniem muszę przyznać, że gdy instruktorki a może szerzej kobiety/dziewczyny opowiadają dowcipy przy któych nie wiem co zrobić z oczami to "zachęca" to do podobnego otwarcia drugą stronę. A pech chce że tu zasada daj palec a weźmie rękę działą w obydwie strony i ludzie wykonują kolejny krok w rozluźnieniu swojego zachowania...  
To taka moja refleksja
 8 Trudny temat
Dodane przez Michał Kilijanek, w dniu - 18-05-2008 18:34
Jeju... przyznaję się, jestem nieokrzesany, czasem (a może często?) nie umiem się zachować... 
I jak tu się nie zgodzić z Autorką? Problem z wychowaniem dotyczy nie tylko harcerzy, ale i niekiedy także harcerki (mniej spotykane w moim środowisku)... Najgorsze jest to, że w dzisiejszych czasach kobiety mówią bardzo często o równouprawnieniu, a młodzi chłopcy wykorzystują to, by nie musieć stosować sie do zasad dobrego wychowania... (sam pare lat temu podobnie myślałem, ale głupota mija z wiekiem) Bardzo ciężko jest takich "niepokornych" przekonać to zmiany postępowania - potrzebny jest naprawdę wielki autorytet, by tego dokonać... 
Teraz chciałbym odnieść się do wypowiedzi KOHUBA. W mojej opini ma on słuszność. Ciężko jest się młodym chłopcom powstrzymać od złośliwości wobec koleżanek, ogólnie płci pięknej, gdy "damy" nieustannie prowokują swoim wulgarnym zachowaniem... Kolejną rzeczą jest wulgarne zachowanie ogółu młodzieży i skala tego zjawiska. To przerażające, że dziecko w podstawówce zna więcej wulgaryzmów niż zapisano w słowniku wyrazów obraźliwych. :sigh W mojej opinii powinno się obowiązkowo wprowadzić zasady dobrego wychowania już w szkole. A wewnątrz naszej organizacji powinniśmy zwracać na to szczególną uwagę, starać się interweniować na każdy przejaw chamstwa. I powinniśmy uczyć tego młodszych, to chyba jedyna droga... Ale czy aby na pewno skueczna? Czy w ten sposób możemy wpłynąć na zachowanie dziewcząt i chłopców? Ja uważam, że tak.
 9 ...
Dodane przez Agata Jenta, w dniu - 30-07-2008 21:38
a moim skromnym zdaniem kobieta jest traktowana tak jak na to zasłużyła, albo jak sobie na to zapracuję. I nie jest też do końca tak, że przy każdej kobiecie powinno się zachowywac tak samo. Są rzeczy które jedne dziewczyny bulwersują, a przez inne są akceptowane. Dlatego uważam, że powinien byc jakiś kanon jak zachowywac się przy nowo poznanej kobiecie, a reszta zależy w bardzo dużym stopniu od nas ;)

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team