ispy para iphone 6 Plus sms spion iphone 4s spy app für iphone 4s kindersicherung internet kindersicherung für schränke handy orten verloren o2 computer temperatur überwachen chip link spionage iphone spy software ios 7 handy einmalig kindersicherung pc microsoft spionage android app spy location pc überwachung polizei
Małżeństwo przed ślubem? Drukuj

phm. Wojciech Hoser Image

Od kilku lat coraz bardziej upowszechnia się zjawisko "mieszkania ze sobą" przed ślubem, które coraz częściej zmienia się w "mieszkanie ze sobą" bez ślubu. Ponieważ harcerstwo nie działa w próżni problem ten dotyka też instruktorów i instruktorki ZHR-u. Prawo harcerskie mówi wyraźnie, że harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach, a przykład własny zobowiązuje, ale życie często toczy się własnymi torami. Dlaczego? Moim zdaniem problem tkwi między innymi w daleko posuniętej ignorancji młodych kobiet w zakresie niezwykle prostego męskiego sposobu myślenia. Właśnie dlatego napisałem list do młodszej siostry, której biologicznie nigdy nie miałem. Może choć trochę pomoże on młodym instruktorkom uchronić się od życiowego błędu na samym starcie dorosłego życia?

Droga Aniu,

Piszesz mi, że chcecie z Piotrem zamieszkać razem, bo w przyszłości chcielibyście się pobrać. Twierdzisz, że nie ma w tym nic złego, zresztą ponoć teraz wszyscy tak robią.

Pozwól, że zacznę od starego żartu. W mrocznych czasach komunizmu, do małej góralskiej wioski przybył prelegent z jedynej słusznej wówczas partii i wygłosił do zgromadzonych górali płomienne przemówienie, którego myślą przewodnią była teza, że należy iść z prądem, nadążając za współczesnością. Po zakończeniu prelekcji partyjny działacz zwrócił się do górali z pytaniem o ich opinie na omawiany temat. Podniósł się wtedy stary baca i powiedział tak: "Panocku, na polityce to ja się nie wyznaje, ale wim, ze z prądem to i byle gówno płynie, a pod prąd ino ślachetna ryba". Zawsze  przypominam sobie ten dowcip z bardzo długą brodą, gdy ktoś podaje argument, że teraz wszyscy tak robią. Jeśli to Cię nie przekonuje, to mogę Cię jeszcze zapewnić, że ja  ze swoją żoną przed ślubem, ani nie mieszkałem, ani nie współżyłem.  Zatem twierdzenie, że teraz wszyscy tak robią jest choćby przez ten jeden fakt fałszywe.

Zastanawiam się też, czy prawdą jest, że oboje chcecie zamieszkać razem przed ślubem. Z mojego niezbyt wielkiego życiowego doświadczenia wynika, że niezależnie od werbalnych deklaracji z reguły to mężczyzna się do ślubu nie garnie, a kobieta zazwyczaj wręcz przeciwnie.  Żeby sobie uczciwie te Wasze chęci wyjaśnić, pomyśl sobie co byś odpowiedziała gdyby tak ten Twój ukochany rzucił się przed Tobą na kolana, bukiet czerwonych róż wyciągnął przed siebie i powiedział, że on bez żadnych prób wie, że chce z Tobą jedyną spędzić resztę życia. Zgodziłabyś się??? Skoro on jednak na kolana się nie rzuca i bukietem kwiatów nie macha, tylko proponuje zamieszkanie razem na próbę, cóż robić. 

Z przykrością odwołam się tu do feministycznej teorii, iż mężczyźni to duże dzieci. Teoria ta choć krzywdząca ma w sobie ziarenko prawdy - mężczyźni podobnie jak małe dzieci  myślą logicznie i szybko się uczą. Otóż statystyczny mały Jasio nie widzi potrzeby mycia rąk przed jedzeniem i woli zjeść deser niż obiad. W tej sytuacji mamy małych Jasiów wprowadzają, nie bez oporów swych ukochanych synków, ten sam prosty schemat. Najpierw myjemy rączki, potem jemy obiad, a na końcu jest deser. Z dużymi Jasiami jest bardzo podobnie, na przestrzeni lat wypracowano podobnie prosty schemat. Najpierw są zaręczyny, potem jest ślub, a na końcu wspólne mieszkanie i spanie. Z wielu podobieństw tych dwóch sytuacji pragnę zwrócić Ci uwagę na niezwykle istotną sprawę. Zarówno w postępowaniu z małymi Jasiami jak i z dużymi niezbędna jest żelazna wręcz konsekwencja w przestrzeganiu schematu. Bo jeśli raz dasz Jasiowi lody przed obiadem, czy umyciem rączek, to on już będzie wiedział, że jak dobrze mamę podejść to może mieć tylko to na co ma ochotę bez zbędnego balastu. 

Myślisz sobie zapewne, że mamie małego Jasia jest łatwiej niż dziewczynie dużego Jasia. Przecież mały Jaś do innej mamusi nie pójdzie, a duży Jaś dziewczynę może zmienić. Masz rację, musisz jednak wiedzieć, że ogromna większość facetów to ludzie ambitni. Jak takiemu na kimś lub na czymś naprawdę zależy, to nie tak łatwo go zniechęcić. Chyba w każdym mężczyźnie jest coś z tego wyśnionego rycerza na białym koniu, co to i ze smokiem by się zmierzył i po złote runo wybrał byle tylko zdobyć rękę swej wybranki. Trzeba tylko dać szansę aby tego rycerza ów mężczyzna w sobie odnalazł.

Mężczyzn powołanych do małżeństwa można zatem w pewnym uproszczeniu podzielić na tych co w sobie tego rycerza już odnaleźli i tych którym jeszcze trzeba w tym pomóc. Ci drudzy w obronie przed schematem zaręczyny - ślub - wspólne mieszkanie i spanie wymyślili wiele obłudnych argumentów, które tłumaczą przed nimi samymi własne lenistwo w pracy nad sobą.  Skoro  Piotr chce zamieszkać z Tobą przed ślubem, mogę przypuszczać, że zalicza się do tej drugiej grupy. Pozwolę sobie zatem opisać, droga siostro dwa najczęściej moim zdaniem funkcjonujące argumenty.

Słyszy się czasami, że chłopak, kiedy natrafia na opór dziewczyny, żąda od niej dowodu miłości. Ten argument jest tak absurdalny, że musi bywać skuteczny. W istocie swojej to zwykłe odwrócenie kota ogonem, bo w naszym kręgu cywilizacyjnym, to mężczyzna musi udowadniać swoją miłość kobiecie, a nie na odwrót. To kobieta powinna żądać od mężczyzny dowodów miłości, chociażby umiejętności  zapanowania nad sobą i poczekania z seksem do ślubu. Zatem dowodem miłości jest nie to, że ona się z nim prześpi tylko, że on będzie walczył o zachowanie czystości przed ślubem.

Często z różnych stron słyszy się głosy, że trzeba się, ze sobą przed ślubem przespać, żeby się dopasować, czy też sprawdzić. Droga siostrzyczko uwierz  mi, że tam nie ma czego sprawdzać, to system z samej definicji zunifikowany. Tam wszystko do siebie pasuje! Jeśli nie chcesz wierzyć mi, z moim jednostkowym doświadczeniem to zajrzyj do encyklopedii pod hasło gatunek. Gatunek, to grupa osobników podobnych do siebie i swobodnie krzyżujących się ze sobą. Zatem jeśli Piotr nie jest orangutanem lub tchórzofretką, wszelkie obawy pozbawione są sensu. Gdyby jednak nalegał, na konieczność sprawdzania, uświadom mu proszę, że główka dziecka podczas porodu ma średnicę 10 centymetrów.  To powinno dać mu do myślenia. Zapewne powiesz, że trywializuje i sprowadzam skomplikowaną sprawę przeżywania współżycia do rozmiaru organów płciowych.  Pewnie trochę tak, jednak właśnie dlatego, że sprawy przeżywania współżycia są tak skomplikowane argument o sprawdzeniu się czy dopasowaniu jest całkowicie chybiony.

Ty i Piotr  to nie dwa puzzle wyciągnięte losowo z pudełka, które wystarczy spróbować połączyć  aby  stwierdzić czy do siebie pasują. Każde z Was ma swój temperament, zmieniające się wraz z upływem lat fantazje i potrzeby, lepsze i gorsze dni. Małżeństwo nie polega na konsumowaniu efektów długoletnich doświadczeń przeprowadzonych na reprezentatywnej próbie osobników przeciwnej płci tylko na wspólnym budowaniu rodziny. Dotyczy to także sfery płciowej, gdzie w małżeństwie wspólnie buduje się coraz lepsze i pełniejsze relacje. Nie ma zatem co marnować czasu na próbowanie, tylko trzeba odważnie zabrać się za wspólne budowanie rodziny w małżeństwie!
Pozwól Aniu, że na koniec wrócę jeszcze do przykładu z Jasiem i myciem rączek przed obiadem. Wiesz dlaczego mamy małych Jasiów każą im myć ręce przed jedzeniem i dają im deser dopiero po zjedzeniu obiadu? Odpowiedź jest prosta - z miłości. Mamy pragną aby ich synowie  prawidłowo rośli i rozwijali się, a do tego potrzeba pełnowartościowych posiłków. Nie wystarczy jedzenie ciastek i lodów. Dbają aby ich pociechy nie rozchorowały się i dlatego każą im myć ręce przed jedzeniem. Prawdziwa miłość jest wymagająca, pragnie prawdziwego dobra drugiej osoby, a nie spełniania chwilowych zachcianek. Zatem jeśli kochasz Piotra proszę Cię wymagaj od Niego, pomóż mu wzrastać i rozwijać się, to dobra inwestycja w Waszą wspólną przyszłość!

Twój starszy brat.

Imagephm. Wojciech Hoser HR
W ZHR od 1991 roku. Drużynowy wędrowniczy (1996-1998). Komendant Szczepu 80 Warszawskich Drużyn Harcerskich im. Bolesława Chrobrego (1999-2002). Związany z warszawskim środowiskiem instruktorów "Centrum" i organizowanymi przez to środowisko kursami kształceniowymi "Wyprawa" i "Wianami". Współtwórca niezależnego czasopisma harcerskiego "Zielony Świerszczyk". Obecnie w głebokiej rezerwie. Prywatnie mąż Magdy, ojciec Basi, prowadzi rodzinną szkółkę drzew ozdobnych.


Odsłon: 10447

  Komentarze (14)
RSS komentarzy
 1 nie do końca tak
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 11-01-2008 16:01
Drogi Wojtku nie do końca się z Tobą zgadzam.  
Słusznie piszesz o temperamentach, charakterach etc.  
Nie musi być tak ze wspólne zamieszkanie oznacza seks. Tu nie ma znaku równości. A jak zapewne wiesz mieszkajac pod jednym dachem lub przebywając bardzo dużo ze sobą można poznać drugą osobę, jej przywyczajenia, nawyki, irytujace wady lub pozytywne zachowania których się nie spodziewaliśmy.  
Dlatego uważam ze upraszaczasz i w zbyt uproszczony sposób przedstawiasz sytuację. 
A chyba nie ma nic złego we wspólnym mieszkaniu prawda? 
pozdrawiam serdecznie 
Maki
 2 krew nie woda
Dodane przez Wojtek Hoser, w dniu - 11-01-2008 16:46
Maki, 
Nie warto testować jak daleko można się wychylić z balkonu na 10 piętrze, żeby nie wypaść. Pewnie,że mieszkanie ze sobą nie musi oznaczać seksu, spanie w jednym łóżku też nie, pod jedną kołdrą też nie i na golasa też nie. A jak się pomyślnie przejdzie te wszystkie próby to zostaje chyba tylko wizyta u seksuologa i długie leczenie impotencji... 
Maki jest takie ludowe powiedzenie krew nie woda majtki nie pokrzywy. A na zakończenie dowcip o tworzeniu sytuacji i kierowaniu własnym życiem. 
"Rozmawiają dwie żaby. Jedna mówi do drugiej w tych trzcinach przy wyspie jest strasznie niebezpiecznie. Wczoraj gwałcili, dzisiaj gwałcą i jeszcze jutro idę..." 
 
HOSI
 3 a merytorycznie? ;)
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 11-01-2008 18:42
Drogi "bracie w szczepowaniu" nie odniosłeś się do moich argumentów.  
Nie trzeba spać wjednym łózku nie trzeba na golasa etc...
 4 Mieszkać z sobą czy tylko sypiać ... ?
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 12-01-2008 07:31
Myślę, że mieszają nam się tutaj dwie kwestie. Pierwsza dotyczy kwestii czystości przedmałżeńskiej jako próby charakteru versus pragmatycznego sprawdzenia się pod względem seksualnym, bo a nuż coś nie pasuje & . To jest jak sądzę temat na inny artykuł i chętnie przywitałbym taki w Pobudce (bo czystości można przecież nie dochować, bez mieszkania razem). I drugi temat: mieszkać, czy nie mieszkać razem przed ślubem (z seksem czy bez seksu). Różne są naturalnie sytuacje życiowe. A ja jednak myślę, że warto uniknąć takiego mieszkania na próbę. Bo jeśli mieszkać razem, to znaczy  być razem! Trudne jest dojrzewanie do decyzji bycia razem, ale jeśli już do niej dochodzi, to winno być to przemyślane i świadome. Tak, chcemy być razem, na dobre i na złe, a nie na próbę &. Bo przecież i w okresie próby może się zdarzyć złe, zupełnie od nas niezależne. I może się zdarzyć dobre. Dla mnie więc decyzja: chcemy być razem jest donioślejsza, niż chcemy sypiać ze sobą. I po to jest okres narzeczeństwa, i ślub  rozpoczynający ten etap. A bycie razem na próbę ? Ile winno trwać ? Ponoć najbardziej kryzysowy jest siódmy rok małżeństwa. Może więc trzeba mieszkać ze sobą siedem lat ? Żeby się dobrze sprawdzić ? Wbrew pozorom jednak nie formułuję tu żadnych potępień, ani zakazów. Różnie jest w życiu. Myślę tylko, podobnie jak Hosi zresztą, że warto się zastanowić, że warto spróbować. Z perspektywy pięknie przeżytego życia te ew. kilka miesięcy wspólnego mieszkania przed ślubem nawet w części nie będzie miało takiego znaczenia dla pary kochających się ludzi jak mistyka ich wyboru i decyzji na całe życie: z pełnym kredytem zaufania, że poradzimy sobie nawet gdyby nie wszystko pasowało, jak to w życiu. Czasem ta decyzja może być błędna. I wtedy trzeba nauczyć sobie radzić z tym błędem. Jak z wszystkim w życiu. Ale to zupełnie inna sprawa.
 5 Merytorycznie dla Makiego
Dodane przez Wojtek Hoser, w dniu - 12-01-2008 22:45
Maki, 
uważam, że mieszkanie ze sobą przed ślubem stanowi poważne zagrożenie dla czystości przed małżeńskiej, którą traktuje jako wartość (patrz PH). Ponieważ czystość jest dla mnie wartością uważam, że należy tworzyć sytuacje, które jej zachowaniu sprzyjają, a nie na odwrót. 
Po drugie teza, że między mieszkaniem przed ślubem a seksem nie ma znaku równości to wygodny parawan dla wielu, którzy czynami przeczą tej tezie.  
>HOSI
 6 Dodane przez Kazimierz Chudzicki, w dniu - 13-01-2008 12:58
Pozdr.!  
Skomentuję słowami o. Karol Meissner OSB:  
 
Sprawa wspólnego zamieszkania. Tu ogólna odpowiedź jest najtrudniejsza, bo bardzo wiele zależy od tego, jak konkretnie wygląda to wspólne zamieszkanie. Teoretycznie sam fakt wspólnego zamieszkania nie jest grzechem. Ale: na pewno nie jest to zdrowa sytuacja, w której mężczyzna z kobietą mieszkają razem, nie będąc małżeństwem. "Krew nie woda" - mimo najszczerszych postanowień i chęci, może dojść do rozpoczęcia życia seksualnego, czy też do tego stopnia intymności, że właściwie ich życie niewiele będzie się różniło od życia małżeńskiego. Taka sytuacja również jest niedopuszczalna. Ale, bardzo wiele zależy tu od konkretnego przypadku. Osobiście zdecydowanie jesteśmy przeciwni takiemu wspólnemu zamieszkaniu. Jedyny wyjątek jaki można sobie wyobrazić, może być wtedy, gdy krótko przed ślubem np. ze względów zawodowych oboje muszą zamieszkać w tej samej miejscowości, a nie mają możliwości osobnego zamieszkania (pochodzą z innych miejscowości, nie ma możliwości wynajęcia mieszkania czy pokoju itd.). Ale to tylko naprawdę na krótko i jest to bardzo ryzykowna sytuacja. 
Podsumowując to wszystko: jeśli zamierzacie zamieszkać razem bez ślubu (mając ślub w jakiejś bliżej nieokreślonej perspektywie), jeśli nie ma naprawdę konieczności tego wspólnego zamieszkania, jeśli w dodatku ma dochodzić między wami do małżeńskich kontaktów fizycznych (z wyjątkiem samego współżycia), to praktycznie Wasz związek niczym nie będzie się różnił od związku niesakramentalnego".  
 
Tyle o. Meissner.Ja tylko dodam A PRZYKŁAD OSOBISTY? Choćby się nic nie działo zdrożnego dajecie zły przykład. I może Wy dacie sobie radę żyjąc jak Pan Bóg przykazał, ale inni, którzy pójdą za waszym przykładem NIEKONIECZNIE.  
Kazimierz Chudzicki SDB
 7 Dodane przez Lech Najbauer, w dniu - 14-01-2008 13:16
Cytat: "Jedyny wyjątek jaki można sobie wyobrazić, może być wtedy, gdy krótko przed ślubem np. ze względów zawodowych oboje muszą zamieszkać w tej samej miejscowości, a nie mają możliwości osobnego zamieszkania (pochodzą z innych miejscowości, nie ma możliwości wynajęcia mieszkania czy pokoju itd.)." 
 
Ja ze studiów (albo z aplikacji) pamiętam jeszcze taki casus omawiany przy okazji konkubinatu: opieka jednego z konkubentów nad drugim obłożnie chorym lub sparaliżowanym (przy braku, rzecz jasna, innej osoby, która może sprawować taka opiekę). Nie piszę tego, aby kogokolwiek zachęcać do poszukiwania wyjątków, tworzenia jakichś abstrakcyjnych usprawiedliwień itp., tylko po to, żeby wskazać, że życie bywa ogromnie skomplikowane, a pewnych postaw i zachowań nie da się jednoznacznie ocenić.
 8 do tego co napisał Lech
Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 15-01-2008 18:59
Lech rozpoczął ciekawy wątek. Bo tak sobie myślę że nei zawsze to co planujemy, i przekonania ida z tym co "przygotowało" dla nas życie... 
choć oceniajacych nie brakuje :)
 9 Dodane przez Aga Leśny, w dniu - 15-01-2008 22:28
Wszystko fajnie - już wiemy co zrobić, żeby facet nie chciał. A co zrobić, żeby nie chciała dziewczyna? 
Doczekamy się listu do młodszego brata?
 10 Dodane przez Monika Kozon, w dniu - 28-01-2008 17:54
"Z przykrością odwołam się tu do feministycznej teorii, iż mężczyźni to duże dzieci." - skąd źródło tej feministycznej teorii?
 11 Dodane przez Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , w dniu - 02-02-2008 10:47
Ja może dodam tylko tyle, że tym, którzy mają wątpliwości polecam przesłuchanie wykładu x. Piotra Pawlukiewicza pt. "Seks - poezja czy rzemiosło". Rozwieje wszystkie. :)
 12 Dodane przez Jan Koprowski, w dniu - 27-02-2008 06:25
Ja dodam jeszcze tylko pewne porównanie (chyba Pulikowskiego): "Jeżeli masz spadochron, który otwiera się 99 razy na 100 - to czy dasz skoczyć z tym spadochronem swojej dziewczynie z wieżowca ?". Mówił o tym kiedy wspominał o skuteczności środków antykoncepcyjnych jednak i tutaj zdanie to ma swój wydźwięk. 
 
Moim zdaniem ważne jest to aby walczyć o swoją czystość. Już nawet nie o to chodzi jak to komu wychodzi, czy się udaje czy nie. Szlachetna jest dla mnie sama walka - jeżeli się nie uda raz, drugi, trzeci ... trudno. Złą postawą jest natomiast samej walki nie podejmowanie wcale i wystawianie siebie (a może i Boga) na próbę.
 13 Dodane przez Anna Serement, w dniu - 30-03-2008 13:53
Drogi Hosi! 
Bardzo cieszę się, że Twój list-artykuł trafił do mnie. Wysłał mi go mój narzeczony. Oboje mamy podobne poglądy jak Ty na ten temat. Bierzemy ślub dopiero za rok i do tego czasu czeka nas jeszcze długa walka o czystość. Takie listy jak ten i różne rozmowy, które dzięki takim listom powstają, bardzo dodają mi sił w tej walce, dlatego dziękuję w imieniu swoim i narzeczonego. 
 
phm Anna Serement "Megi"
 14 Dodane przez Anna Serement, w dniu - 30-03-2008 13:58
Do Fidela: Ja też słuchałam tego wykładu i również wszystkim polecam! :) Najlepiej wysłuchać razem z 'Drugą Połową' i wymienić refleksje :)

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.2
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team