Zgłoszone komentarze

Podziękowanie dla Ciebie za powiadomienie administratora o komentarzu.
Proszę uzupełnij formularz by móc wysłać Twoje zgłoszenie.

Imię:
 
E-mail
 
Uzasadnienie zgłoszenia komentarza
 
 
 

Skomentuj swoje uwagi
Dodane przez Marek Gajdziński SZWEJK, w dniu - 29-06-2008 11:28
Pawle, 
Dziękuję ci za Twoją dociekliwość. Moi przyjaciele z Czuwaja właśnie przekazali mi fragment Twojego postu, w którym domagasz się odpowiedzi na to samo pytanie: w czym konkretnie przejawia się to, że ZHP obrało drogę zbliżenia do charakteru organizacji skautowej i konsekwentnie nią podąża? To samo pytanie pada i tutaj! 
 
Odpowiedź, jeśli ma być konkretna wymaga bardzo dobrego udokumentowania, a więc będzie obszerna co wykracza poza ramy komentarzy. Obiecuję jednak, że Cię nie zawiodę. Postaramy się w jednym z najbliższych numerów Pobudki przygotować materiały o tym czym się różni dzisiejsze harcerstwo od dzisiejszego skautingu. Rozumiejąc te różnice łatwo będzie wskazać symptomy zjawiska, które zauważył Radek i o którym ja pisałem. 
 
Nie mniej, obaj dobrze wiemy, że konkretna odpowiedź na Twoje pytanie będzie bardzo trudna. Po pierwsze, bardzo trudno jest stwierdzić czym jest współczesne harcerstwo  bo ono jest niezwykle różnorodne i to nie tylko dlatego, że istnieje ZHP, ZHR, SH i Zawisza. Wewnątrz ZHP i ZHR w również panuje duża różnorodność. Jeszcze trudniej jest scharakteryzować współczesny skauting bo tu różnorodność jest tysiąc razy większa - od skautów żywcem przeniesionych z wyspy Brownsee po organizacje bardziej przypominające KomSoMoł.  
 
A tak na szybko. 
Nie wiem jak Radek, ale ja swoje twierdzenie opieram na znajomości realiów skautingu amerykańskiego i tendencji obserwowanych w ZHP. Pozwól, że nie będę tego teraz rozwijał.  
 
Inna sprawa to owa konsekwencja! I tu przyznam się, że zasiałeś we mnie wątpliwości. Zdaje się, że masz rację iż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To co dla mnie jest konsekwentnym podążaniem we właściwym kierunku dla kogoś innego może być chwilowym patologicznym odchyleniem od normy. 
Rozumiem, że równie dobrze zewnętrzny obserwator mógłby stwierdzić, że ZHR konsekwentnie dąży do modelu organizacji endeckiej. Taki wniosek przez wielu mógłby zostać uznany za prawidłowy. Ja jako uczestnik tego procesu, wiem, że ZHR jeszcze o tym nie zdecydował i że toczy się w nim walka o przyszły kształt organizacji. O żadnej konsekwencji nie może więc być mowy, tym bardziej, że dla wielu instruktorów ZHR, w tym również dla mnie, byłby to wybór nie do zaakceptowania. 
 
Dlatego pozwól, że skoryguję swoje zdanie. 
 
Dla mnie osobiście jest zjawiskiem pożytecznym to, że obserwuję w ZHP tendencje wskazujące na upodabnianie się do scoutingu amerykańskiego. Nie mniej, nie wiem czy jest to konsekwencja wyboru dokonanego przez większość instruktorów ZHP czy tylko wypadkowa wynikająca z chwilowego układu sił i okoliczności.  
 
Proponuję aby ten poboczny wątek dla sedna tego artykułu chwilowo zawiesić i poczekać na bardziej stosowną chwilę. 
 
Pozdrawiam! I życzyłbym sobie aby instruktorzy harcerscy tak jak Ty starali się drążyć i docierać do sedna sprawy. Ślizganie się po powierzchni tematów, a nie daj Boże sprowadzanie wszystkiego do wątków personalnych, niczemu nie służy. Natomiast gdy zaczniemy od siebie wymagać precyzji i dokumentowania własnych racji, wtedy dyskusja ma sens i mogą z niej wyniknąć tylko dobre efekty.  
 
Marek