Zgłoszone komentarze

Podziękowanie dla Ciebie za powiadomienie administratora o komentarzu.
Proszę uzupełnij formularz by móc wysłać Twoje zgłoszenie.

Imię:
 
E-mail
 
Uzasadnienie zgłoszenia komentarza
 
 
 

Skomentuj swoje uwagi
Dodane przez Wojtek Hoser, w dniu - 15-07-2008 21:51
Wyjaśnienie 
 
Wbrew temu co można wywnioskować z komentarzy mój artykuł nie dotyczył tego czy zachować zapisy 10 punktu czy zmieniać go. Zaskoczyło mnie, że tak wiele osób się nad tym zastanawia.  
 
Mój artykuł dotyczył ludzi, którzy z harcerstwa odeszli, którzy nie są, według mnie, w żaden sposób związani organizacyjnymi zobowiązaniami. Chciałem pokazać, że warto być abstynentem także po zakończeniu harcerskiej przygody. Warto być abstynentem jeśli harcerzem się nigdy nie było. Postawiłem wreszcie tezę, że harcerstwo powinno wychowywać do abstynencji w dorosłym życiu. Wychowanie zawsze zakłada wolność wychowanka jako osoby, stawiamy mu pewne wymagania,(tu abstynencja zapisana w PH) tworzymy środowisko wychowawcze (grupa rówieśników, którzy nie piją, spotkania bez alkoholu) dajemy przykład (abstynencja instruktorów) jednak to on - wychowanek decyduje czy pewne zasady przyjmie za swoje czy z nich zrezygnuje, gdy odwiesi mundur do szafy. Nie nawoływałem, wbrew tego co niektórzy dyskutanci sugerują, do żadnego przymusu wobec dorosłych ludzi, którzy z harcerstwa odeszli. Bo jak ten przymus miałby wyglądać? HŻ- Harcerska Żandarmeria wyłapująca byłych harcerzy i wszywająca im pod przymusem esperal? Uroczysta przysięga wieczystej abstynencji w momencie otrzymywania lilijki instruktorskiej pod rygorem zwrotu tejże lilijki po pierwszym wypitym kieliszku? Organizacyjny zakaz, wpisany do statutu, podawania ręki przez członków ZHR byłym instruktorom którzy piją? A może ktoś ma bardziej absurdalny pomysł?!  
Napisałem, że w piciu z umiarem, przez byłych instruktorów i harcerzy, a także przez innych zwykłych i niezwykłych ludzi, nie ma nic złego. Twierdzę jednak, że gdyby zachowali abstynencje mogliby zrobić wiele dobrego, dla swoich bliskich, znajomych, przyjaciół, a wreszcie dla całej naszej zapitej ojczyzny! 
 
Moi drodzy warto także pamiętać, że abstynencja nie jest wyłącznie harcerskim pomysłem na życie. Mi przychodzi do głowy co najmniej jeden przykład - Krucjata Wyzwolenia Człowieka. Mimo lekkiego sceptycyzmu do oazy polecam zapoznanie się na www.kwc.oaza.pl 
 
Radku porównanie alkoholu do jedzenia jest prawie równie bezsensowne jak porównanie alkoholu do seksu. Alkohol w odróżnieniu od jedzenia nie jest potrzebny człowiekowi do życia, ani nie ma znaczenia w zapewnieniu ciągłości gatunku tak jak seks. Ludzkość mogłaby funkcjonować bez alkoholu równie dobrze, a ja nawet twierdzę, że zdecydowanie lepiej gdyby alkoholu nie było. Nie da się tego powiedzieć ani o jedzeniu i ani o seksie. Nie widzę, być może zaślepiony w ferworze dyskusji, żadnej demagogii, w swoim twierdzeniu, ze nadużywanie alkoholu jest przyczyną licznych ludzkich tragedii - rozbitych małżeństw, katowanych dzieci, biedy, wypadków samochodowych, wypadków w miejscu pracy i wielu innych. Natomiast twierdzenie, że gdyby rodzice nie jedli to nie bili by dzieci bo nie mieliby siły, jest zapewne demagogią, ale przede wszystkim jest nieprawdziwe. Polak jak głodny to zły....  
 
Radku nie wiem skąd wziąłeś, twierdzenie, że narkotyk uzależnia przeważnie po pierwszym kontakcie, a 90 % ludzi w ogóle nie może się uzależnić od alkoholu. Puszczając w obieg tego typu informacje warto je dobrze sprawdzić, szczególnie trzeba zwrócić uwagę, czy drobnym drukiem pod artykułem nie jest napisane, że badania sfinansował i danych dostarczył np. browar Żywiec. Problem uzależnień jest dość złożony i nie czuje się w nim ekspertem. Warto jednak pamiętać, że narkotyk narkotykowi nie równy, oraz że uzależnienie ma w zasadzie trzy wymiary: fizyczny, psychiczny i społeczny. Z tego względu śmiem twierdzić, że przytoczone przez Ciebie dane są co najmniej wątpliwe. Po pierwsze nie można porównywać alkoholu z narkotykiem, tylko alkohol z konkretną substancją np. heroiną, czy marihuaną. Po drugie uzależnienie społeczne w przypadku alkoholu jest dużo groźniejsze niż w przypadku wielu narkotyków. Łatwiej zdecydowanie znaleźć w Polsce, jakieś środowisko, grupę rówieśniczą, rodzinę gdzie się nie wstrzykuje w żyłę heroiny, niż środowisko, gdzie się nie pije... 
 
Może odwróćmy pytanie co dobrego jest w alkoholu? Jakie są argumenty za piciem? 
 
Z moich rozmów z pijącymi i obserwacji jest kilka argumentów za: 
Przyjemność 
Z tym nie dyskutuje 
 
Kultura (obyczaj - np. toast za zdrowie cioci, zdrowie młodej pary itp.) 
obyczaj jeśli jest głupi należy zmieniać i do tego wzywam 
 
Potrzeba dodania sobie animuszu  
Czytaj tchórzostwo 
 
Potrzeba akceptacji w środowisku 
Powiązane z kulturą to właśnie należy zmienić, kiedy picie przestanie być powszechne, nikt nie będzie pił żeby zostać zaakceptowanym 
 
Wyluzowanie się i dobra zabawa 
Potrafię bez alkoholu,  
 
Coś jeszcze? 
 
Serdecznie pozdrawiam wszystkich dyskutantów, szczególnie tych co się ze mną nie zgadzają - bez Was byłoby tu koszmarnie nudno i cukierkowo 
 
Pozdrowionka 
HOSI