Start
Redakcja
Loża prasowa
P O B U D K A !!!
Numer bieżący 24 z dn. 19.04.2010
Strony, które polecamy
Galeria Pobudki
!!!
Biblioteka Pobudki
Archiwum pdf
Nr 23 - listopad '09
Nr 22 - czerwiec '09
Nr 21 - kwiecień '09
Nr 20 - luty '09
Nr 19 listopad '08
Nr 18 - wrzesień '08
Nr 17 - czerwiec '08
Nr 16 - kwiecień '08
Nr 15 - styczeń '08
Nr 14 - październik,07
Nr 13 - czerwiec '07
Nr 12 - marzec'07
nr 11 - styczeń'07
Nr 10 - listopad'06
Nr 9 - wrzesień'06
Nr 8 - czerwiec'06
Nr 7 - kwiecień'06
Nr 6 - marzec '06
Nr 5 - luty '06
Nr 4 - grudzień'05
Szukaj
cytat numeru
Antoine de Saint-Exupery
Dlaczego mamy się nienawidzić?
Zespala nas solidarność,
niesie ta sama planeta,
jesteśmy załogą tego samego statku.
Logowanie
Login
Hasło
Pamiętaj
Zapomniałeś hasła?
Nie masz konta?
Załóż sobie
Zgłoszone komentarze
Podziękowanie dla Ciebie za powiadomienie administratora o komentarzu.
Proszę uzupełnij formularz by móc wysłać Twoje zgłoszenie.
Imię:
E-mail
Uzasadnienie zgłoszenia komentarza
Skomentuj swoje uwagi
Bez uproszczeń?
Dodane przez
Kohub
, w dniu - 15-07-2008 09:37
Wielce Szacowny Radku!
Jeśli Cię czymś uraziłem, przepraszam. Nie taka była moja intencja. Rozumiem, że piszesz szczerze: "Chciałbym tą dyskusją przyczynić się do zbudowania przekonywującej argumentacji na rzecz nie picia" i w tym właśnie celu przytaczasz argumenty na rzecz picia. Umiarkowanego. Taka figura retoryczna, żeby nie używać słowa socjotechnika. Advocatus diaboli, czy tak? Tym razem dobrze Cię zrozumiałem?
OK. Tylko - przekonywującej dla KOGO? Dla Ciebie, czy przeciętnego harcerza, instruktora, rodzica (niepotrzebne skreślić)? Bo w każdym przypadku argumentacja będzie inna, a nigdy nie będzie "bez uproszczeń". Uproszczenia wynikają ze szczupłości miejsca i czasu na przekonywanie, oraz, w tym wypadku, z przyjęcia założenia (nie aksjomatu), iż w POBUDCE dyskutują ludzie, którzy mają dobrą wolę i przynajmniej podstawową wiedzę o temacie. Dresiarza w bramie nie próbowałbym przekonywać do abstynencji bez uzbrojonej obstawy. Ad rem:
1. To oczywiste, że istnieje różnica między pijaństwem a korzystaniem z alkoholu. Gdybym był złośliwy (bo oczywiście nie jestem), napisałbym wręcz, że korzystać z alkoholu można bez alkoholu. Odwołam się do zbliżonego przykładu z Kodeksu Karnego, który rozróżnia pojęcia "użycie broni palnej" i "posłużenie się bronią". Z tym pierwszym mamy do czynienia gdy ktoś wystrzeli, choćby w powietrze, bo broń służy właśnie do strzelania. Z drugim, jeśli ktoś wymusi posłuszeństwo grożąc użyciem broni, i w tym przypadku broń wcale nie musi być nabita, ani nawet prawdziwa. "Posłużenie się" plastikową atrapą pistoletu np. w trakcie rabunku też jest przestępstwem. Wydaje mi się (popraw mnie, jeśli znowu sie mylę), że o legalnym pijaństwie w rozumieniu picia na umór w harcerstwie w ogóle nie dyskutujemy, zatem rozróżnienie jest niepotrzebne. Dyskutujemy o zasadności całkowitej abstynencji. Czy tak?
2. Piszesz o nieszkodliwości małych dawek alkoholu jako o czymś oczywistym i bezdyskusyjnym. Teraz ja musiałbym udowodnić, że nie jestem wielbłądem. Napiszę zatem tylko, że twoje przekonanie stoi w sprzeczności z współczesną wiedzą medyczną, która zna przypadki uzależnienia od alkoholu po jednym piwie. Nieliczne, to prawda. Dylemat ten rozstrzygnęło też prawo polskie (dysponujące lepszym aparatem poznawczym niż każdy z nas) wprowadzając zakaz prowadzenia pojazdów po spożyciu alkoholu niezależnie od jego ilości i od kultury picia reprezentowanej przez kierowcę. Daj się złapać policji za kierownicą po lampce wina, przekonaj policjantów i sąd że Twoje zachowanie było absolutnie nienaganne, wówczas i ja poczuję się przekonany. Na razie pozwól mi zachować intuicyjną wiarę w szkodliwość każdego promila.
3."Umiarkowane spożywanie alkoholu jest przejawem cnoty umiaru"- tym razem słusznie zaznaczasz, że to Twoje zdanie. A co na temat umiarkowania, jednej z "cnót kardynalnych", mówi Katechizm Kościoła Katolickiego? "Umiarkowanie jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami i utrzymuje pragnienia w granicach uczciwości. Osoba umiarkowana kieruje do dobra swoje pożądania zmysłowe, zachowuje zdrową dyskrecję i "nie daje się uwieść... by iść za zachciankami swego serca" . Niejasne, prawda? Dla niektórych przyjemnością jest urżnięcie się w trupa, wówczas umiarem będzie lekki szmerek w głowie. Ale jeśli ktoś "pragnie" małego piwka, to właśnie opanowanie dążenia do tej przyjemności będzie wyrazem umiaru. To mój argument - znowu nie aksjomat, choć poparty nauczaniem Kościoła.
4. Bardzo mnie cieszy, ze jako drużynowy starałeś się mądrze wymagać. I - jak rozumiem - przekonujesz teraz, że wymaganie abstynencji mądre nie jest. Szanuję Twoje zdanie, bo nie mam powodu nie szanować Ciebie. Czy jednak jesteś stuprocentowo pewny, że w tym przypadku Twoje zdanie jest mądrzejsze od zbiorowej wiedzy dziesiątek harcerskich pokoleń? Nie chodzi mi o to, że zawsze wszystko dawniej było lepsze. Chodzi o to, że REZYGNACJA z tego co JEST a nie tylko było kiedyś (bo przecież 10 punkt wciąż obowiązuje!), musi być poparta bezwzględnym przekonaniem o słuszności jej wprowadzenia. Jeśli jesteś pewny, że Twoje zdanie w tej materii jest słuszne, a niesłuszne były poglądy Małkowskiego, Kamińskiego, kardynała harcmistrza Stefana Wyszyńskiego, "Orszy", większości pokolenia "Sz.Sz", Maryli i Tomasza Strzemboszów , mów to odważnie i wszędzie. Zapewne znaczna część Cię usłucha, pytanie tylko czy z przekonania, czy z radości, że wreszcie ktoś nieomylny poluźnia gorset... Wiesz przecież na pewno z instruktorskiego doświadczenia jak łatwo nabrać rozpędu w obniżaniu wymagań. Skoro wolno kieliszeczek, to wino lepiej smakuje z papierosem. Tylko jednym przecież. Zbliża się egzamin - cóż zaszkodzi małą dawka amfetaminki, przecież się nie uzależniam, więcej nie wezmę. Ja nie kradnę, ja tylko pożyczam z kasy hufca, na pewno zwrócę jak tylko dorobię. Ta druhna za rok będzie już miała 18 lat, a wtedy z pewnością się z nią ożenię. Byle zachować umiar i rozsądek. A kto jest stróżem granic? Ja! Przecież wiem co robię.
5."Spójrzmy na problemy młodzieży i zastanówmy się co możemy zrobić?" Właśnie. Zastanówmy się zanim zaczniemy zmieniać coś, co się sprawdziło. Spójrzmy na przykład Holandii z jej przyzwoleniem na "odrobinę zła", rozpatrzmy skutki modnej do niedawna metody "wychowania bezstresowego", z której cichcem się wycofano, ale nie zapominajmy też o Nowym Jorku Giulianiego i jego teorii "zero tolerancji". Jeżeli czujemy się naprawdę wychowawcami, zachowajmy czujność i nie negujmy mądrości konserwatyzmu. Nas też, jak lekarzy, obowiązuje zasada "primum non nocere".
Życzę Ci serdecznie: "vive diu, vitamque tuam perpende" - żyj długo, i życie swoje rozważaj. Czy gdzieś nie zgrzeszyłeś pychą, zadufaniem. Czy właściwie odczytałeś znaki czasu - bo fakt, że tak wielu opowiada się przeciw abstynencji w harcerstwie nie jest rozstrzygający. W wychowaniu nie obowiązuje demokracja i większość nie zawsze ma rację. Niestety. To byłoby zbyt proste.