Zgłoszone komentarze

Podziękowanie dla Ciebie za powiadomienie administratora o komentarzu.
Proszę uzupełnij formularz by móc wysłać Twoje zgłoszenie.

Imię:
 
E-mail
 
Uzasadnienie zgłoszenia komentarza
 
 
 

Skomentuj swoje uwagi
Bez uproszczeń?
Dodane przez Kohub, w dniu - 15-07-2008 09:37
Wielce Szacowny Radku! 
Jeśli Cię czymś uraziłem, przepraszam. Nie taka była moja intencja. Rozumiem, że piszesz szczerze: "Chciałbym tą dyskusją przyczynić się do zbudowania przekonywującej argumentacji na rzecz nie picia" i w tym właśnie celu przytaczasz argumenty na rzecz picia. Umiarkowanego. Taka figura retoryczna, żeby nie używać słowa socjotechnika. Advocatus diaboli, czy tak? Tym razem dobrze Cię zrozumiałem?  
OK. Tylko - przekonywującej dla KOGO? Dla Ciebie, czy przeciętnego harcerza, instruktora, rodzica (niepotrzebne skreślić)? Bo w każdym przypadku argumentacja będzie inna, a nigdy nie będzie "bez uproszczeń". Uproszczenia wynikają ze szczupłości miejsca i czasu na przekonywanie, oraz, w tym wypadku, z przyjęcia założenia (nie aksjomatu), iż w POBUDCE dyskutują ludzie, którzy mają dobrą wolę i przynajmniej podstawową wiedzę o temacie. Dresiarza w bramie nie próbowałbym przekonywać do abstynencji bez uzbrojonej obstawy. Ad rem: 
 
1. To oczywiste, że istnieje różnica między pijaństwem a korzystaniem z alkoholu. Gdybym był złośliwy (bo oczywiście nie jestem), napisałbym wręcz, że korzystać z alkoholu można bez alkoholu. Odwołam się do zbliżonego przykładu z Kodeksu Karnego, który rozróżnia pojęcia "użycie broni palnej" i "posłużenie się bronią". Z tym pierwszym mamy do czynienia gdy ktoś wystrzeli, choćby w powietrze, bo broń służy właśnie do strzelania. Z drugim, jeśli ktoś wymusi posłuszeństwo grożąc użyciem broni, i w tym przypadku broń wcale nie musi być nabita, ani nawet prawdziwa. "Posłużenie się" plastikową atrapą pistoletu np. w trakcie rabunku też jest przestępstwem. Wydaje mi się (popraw mnie, jeśli znowu sie mylę), że o legalnym pijaństwie w rozumieniu picia na umór w harcerstwie w ogóle nie dyskutujemy, zatem rozróżnienie jest niepotrzebne. Dyskutujemy o zasadności całkowitej abstynencji. Czy tak? 
 
2. Piszesz o nieszkodliwości małych dawek alkoholu jako o czymś oczywistym i bezdyskusyjnym. Teraz ja musiałbym udowodnić, że nie jestem wielbłądem. Napiszę zatem tylko, że twoje przekonanie stoi w sprzeczności z współczesną wiedzą medyczną, która zna przypadki uzależnienia od alkoholu po jednym piwie. Nieliczne, to prawda. Dylemat ten rozstrzygnęło też prawo polskie (dysponujące lepszym aparatem poznawczym niż każdy z nas) wprowadzając zakaz prowadzenia pojazdów po spożyciu alkoholu niezależnie od jego ilości i od kultury picia reprezentowanej przez kierowcę. Daj się złapać policji za kierownicą po lampce wina, przekonaj policjantów i sąd że Twoje zachowanie było absolutnie nienaganne, wówczas i ja poczuję się przekonany. Na razie pozwól mi zachować intuicyjną wiarę w szkodliwość każdego promila. 
 
3."Umiarkowane spożywanie alkoholu jest przejawem cnoty umiaru"- tym razem słusznie zaznaczasz, że to Twoje zdanie. A co na temat umiarkowania, jednej z "cnót kardynalnych", mówi Katechizm Kościoła Katolickiego? "Umiarkowanie jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami i utrzymuje pragnienia w granicach uczciwości. Osoba umiarkowana kieruje do dobra swoje pożądania zmysłowe, zachowuje zdrową dyskrecję i "nie daje się uwieść... by iść za zachciankami swego serca" . Niejasne, prawda? Dla niektórych przyjemnością jest urżnięcie się w trupa, wówczas umiarem będzie lekki szmerek w głowie. Ale jeśli ktoś "pragnie" małego piwka, to właśnie opanowanie dążenia do tej przyjemności będzie wyrazem umiaru. To mój argument - znowu nie aksjomat, choć poparty nauczaniem Kościoła. 
 
4. Bardzo mnie cieszy, ze jako drużynowy starałeś się mądrze wymagać. I - jak rozumiem - przekonujesz teraz, że wymaganie abstynencji mądre nie jest. Szanuję Twoje zdanie, bo nie mam powodu nie szanować Ciebie. Czy jednak jesteś stuprocentowo pewny, że w tym przypadku Twoje zdanie jest mądrzejsze od zbiorowej wiedzy dziesiątek harcerskich pokoleń? Nie chodzi mi o to, że zawsze wszystko dawniej było lepsze. Chodzi o to, że REZYGNACJA z tego co JEST a nie tylko było kiedyś (bo przecież 10 punkt wciąż obowiązuje!), musi być poparta bezwzględnym przekonaniem o słuszności jej wprowadzenia. Jeśli jesteś pewny, że Twoje zdanie w tej materii jest słuszne, a niesłuszne były poglądy Małkowskiego, Kamińskiego, kardynała harcmistrza Stefana Wyszyńskiego, "Orszy", większości pokolenia "Sz.Sz", Maryli i Tomasza Strzemboszów , mów to odważnie i wszędzie. Zapewne znaczna część Cię usłucha, pytanie tylko czy z przekonania, czy z radości, że wreszcie ktoś nieomylny poluźnia gorset... Wiesz przecież na pewno z instruktorskiego doświadczenia jak łatwo nabrać rozpędu w obniżaniu wymagań. Skoro wolno kieliszeczek, to wino lepiej smakuje z papierosem. Tylko jednym przecież. Zbliża się egzamin - cóż zaszkodzi małą dawka amfetaminki, przecież się nie uzależniam, więcej nie wezmę. Ja nie kradnę, ja tylko pożyczam z kasy hufca, na pewno zwrócę jak tylko dorobię. Ta druhna za rok będzie już miała 18 lat, a wtedy z pewnością się z nią ożenię. Byle zachować umiar i rozsądek. A kto jest stróżem granic? Ja! Przecież wiem co robię. 
 
5."Spójrzmy na problemy młodzieży i zastanówmy się co możemy zrobić?" Właśnie. Zastanówmy się zanim zaczniemy zmieniać coś, co się sprawdziło. Spójrzmy na przykład Holandii z jej przyzwoleniem na "odrobinę zła", rozpatrzmy skutki modnej do niedawna metody "wychowania bezstresowego", z której cichcem się wycofano, ale nie zapominajmy też o Nowym Jorku Giulianiego i jego teorii "zero tolerancji". Jeżeli czujemy się naprawdę wychowawcami, zachowajmy czujność i nie negujmy mądrości konserwatyzmu. Nas też, jak lekarzy, obowiązuje zasada "primum non nocere". 
Życzę Ci serdecznie: "vive diu, vitamque tuam perpende" - żyj długo, i życie swoje rozważaj. Czy gdzieś nie zgrzeszyłeś pychą, zadufaniem. Czy właściwie odczytałeś znaki czasu - bo fakt, że tak wielu opowiada się przeciw abstynencji w harcerstwie nie jest rozstrzygający. W wychowaniu nie obowiązuje demokracja i większość nie zawsze ma rację. Niestety. To byłoby zbyt proste.