Zgłoszone komentarze

Podziękowanie dla Ciebie za powiadomienie administratora o komentarzu.
Proszę uzupełnij formularz by móc wysłać Twoje zgłoszenie.

Imię:
 
E-mail
 
Uzasadnienie zgłoszenia komentarza
 
 
 

Skomentuj swoje uwagi
Roszczenia, czyli o ...
Dodane przez Stanisław Szombara, w dniu - 30-06-2008 20:40
Wojtku, 
 
Mnie również nie weseli widok zalanego ojca lejącego Swoje dzieci.  
Wydawało mi się że dość jasno wyjaśniłem co mnie śmieszy, ale okazuje się że ton prześmiewczy jest zawodny :). (Ton myśli niestety nie jest słyszalny z ekranu :( ) Napiszę to jeszcze raz: śmieszą mnie stwierdzenia że alkohol jest przyczyną tragedii rodzinnych. Ponieważ przyczyna tej tragedii jest ten, kto powoduje tą tragedię. Czy teraz wszystko jasne? A tak poza tym, to kluczowym słowem w pierwszym zdaniu słowo "Swojej". Bo jeżeli Matka albo Ojciec leją p pijaku dzieci to nie możemy zapomnieć, że są to ich dzieci i to oni są za nie odpowiedzialni ergo: nie mamy żadnego prawa wkraczać w życie takiej rodziny. Moim zdaniem takie prawo ewentualnie możemy otrzymać, jeżeli cokolwiek łączy nas z taką rodziną. 
Dalej: Teza, że "z istnienia alkoholu wynika więcej złego niż dobrego, patrząc na sprawę w skali całego społeczeństwa" po pierwsze nie jest do sprawdzenia, nie jest weryfikowalna. Jeśli uważasz inaczej to zaproponuj metodykę badań, które miały by taką tezę sprawdzić... Po drugie moim zdaniem teza taka niedość, że jest nie do zweryfikowania to nie należy takich tez stawiać. Picie alkoholu jest normalną czynnością każdego człowieka, tak jak nie przymierzając jedzenie chleba. Zarówno jedzenie chleba jak i picie alkoholu można wykonywać z umiarem, z nadmiarem, nie wykonywać i nieskończoną możliwych stanów wykonywania czynności. Wic polega na tym że ta czynność jest przyporządkowana do pojedynczej jednostki i może działać na jej najbliższe otoczenie, ergo (uwielbiam to słowo :) ) nie można myśleć o wpływie "składanym" na całe społeczeństwo. Czy teraz jasne? 
To właśnie socjaliści wmawiają nam, że nasze decyzje dnia codziennego mają wpływ na całe społeczeństwo i wpychają łapska w nasze rodziny. A środki masowego przekazu zbliżają nas do tragedii rozgrywających się każdego dnia gdzieś w Polsce. Pomyśl Wojtku o ilu patologiach byś nie wiedział gdybyś nie czytał gazet, nie oglądał telewizji, nie słuchał radia i nie przeglądał Internetu...? Pewnie wiedziałbyś tylko o tych, które Cię bezpośrednio otaczają! I tu właśnie jest rola dla nas obywateli, harcerzy... 
uff 
 
Niestety dyskusja o PH została połączona z pseudodyskusją o "problemach" alkoholowych w społeczeństwie. 
 
Krzyśku: 
Z plusami się zgodzę z minusami nie do końca, ale ok. no i jak dla mnie wynika, że abstynencja jest warta gry. Plusy przeważają nad minusami... 
 
Co do byłych harcerzy i instruktorów: słowo byłych jest tu kluczem? Zostawmy ich sumienia im. 
 
Mini(para)gawęda na koniec :) 
Jako instruktor mieszkałem przez 5 lat w akademiku, na dodatek studiowałem leśnictwo. Kto ma dość wyobraźni może spróbować wyimaginować sobie ilość alkoholu, jaka codziennie przelewała się na naszym piętrze? Na początku moja abstynencja była dla innych śmieszna potem przeszedł okres, Co z nami się nie napijesz?". Na piątym roku wszyscy się przyzwyczaili i miałem spokój. Ale najlepsza sytuacja spotkała mnie pewnego wieczora pod koniec sesji letniej na czwartym roku. Zostałem zaproszony na popijawę do pokoju obok jak zwykle powiedziałem, że nie piję i dziękuje chłopakom za zaproszenie. Po czym dostałem odpowiedź, że im to nie przeszkadza. Poszedłem, chłopaki we dwóch kończyli właśnie drugie 0,7 bolsika. Dosiadłem się i nalałem sonie soku. O różnych rzeczach gadaliśmy a tu nagle Marian odzywa się do mnie, że bardzo mnie ceni za to, że się nigdy z nimi nie napiłem. Że ta moja zasada jest dla nich wielką cnotą i podziwiają mnie za to. Dzięki tej jednej mojej zasadzie wiedzieli zawsze, że mogą na mnie polegać... Uściskaliśmy się i wróciliśmy do rozmowy o niczym. 
 
Tak, więc praca przez przykład druhny i druhowie! Do dzieła! 
 
CZUWAJ 
SS